Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 67–76/2018
z 6 września 2018 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Czy można ufać sztucznej inteligencji?

Oliwia Tarasewicz-Gryt

Atutem serialowego dr. House’a była umiejętność łączenia pozornie niepowiązanych faktów oraz brak emocji przy ich interpretowaniu. Dokładnie takie walory ma sztuczna inteligencja, wykorzystywana coraz częściej w medycynie. Wie więcej niż człowiek. Czy może mu zagrozić? To bardzo prawdopodobne.

O sztucznej inteligencji (AI) sporo się dziś mówi w różnych kontekstach. Mamy już inteligentne domy, samochody i systemy rekomendacji produktów, skrojone na miarę klienta. Istotą inteligencji jest zdolność uczenia się i adaptacji do nowych warunków. Użycie tego określenia w odniesieniu do maszyn nie jest wcale nadużyciem. One także potrafią się uczyć, również na własnych błędach i samodzielnie podejmować decyzje. Tak zwane maszynowe uczenie pozwala im stale poszerzać zasób wiedzy na temat diagnostyki poszczególnych chorób. Mają ogromną moc obliczeniową potrzebną do zdobywania wiedzy i przetwarzania danych. Na przykład Watson, opracowany w IBM, wykorzystuje połączenie algorytmów do przetwarzania języka naturalnego, wyszukiwania informacji, reprezentacji wiedzy, wnioskowania automatycznego i uczenia maszynowego. Można z nim rozmawiać. Zawiera 2880 rdzeni (przeciętny współczesny komputer ma ich dziś 2–4). Ma też 15 terabajtów pamięci operacyjnej.

Systemy AI potrafią błyskawicznie analizować bazy danych niedostępne dla człowieka nawet nieprzeciętnie uzdolnionego. Następnie łączą te dane w logiczną całość, wykrywając powiązania i powtarzalne prawidłowości, które pozwalają postawić diagnozę i dopasować konkretne terapie do pacjenta.
Sztuczna inteligencja wspiera medycynę na wiele sposobów. Niedawno usłyszeliśmy o japońskiej pacjentce, u której Watson zdiagnozował białaczkę. Zajęło mu to 10 minut, choć wcześniej lekarze długo nie potrafili zinterpretować wyników badań. Pojawiła się też w „Nature” sensacja od Google – jego AI umie przewidzieć śmierć i ocenić szanse na powodzenie terapii. W prowadzonym w dwóch szpitalach eksperymencie trafność prognoz sztucznej inteligencji wynosiła 93–95 procent. Komputer Google’a ocenia nie tylko prawdopodobieństwo śmierci, ale i powrotu do szpitala po wypisie. Wykorzystuje w tym celu setki tysięcy danych pacjentów (u chorej na raka piersi przeanalizowała prawie 176 tysięcy przeróżnych informacji na temat jej choroby i stanu zdrowia).

Szybciej, dokładniej, skuteczniej

Sztuczna inteligencja wykorzystywana jest w firmach, które pracują głównie nad przyspieszeniem procedury, prowadzącej do postawienia diagnozy, opracowaniem skutecznej terapii, tworzeniem nowych leków i odnajdywaniem związków pomiędzy genami a zachorowalnością na konkretne choroby. Sztuczna inteligencja wspiera też udoskonalanie aparatury, służącej do diagnostyki obrazowej i wizualizacji narządów wewnętrznych.

To, co naukowcom kiedyś zajmowało lata pracy, komputer robi w kilka dni, o czym przekonali się w 2016 roku naukowcy z Bay Labs, którzy przebadali dzięki sztucznej inteligencji 1200 kenijskich dzieci i w ciągu czterech dni wykryli reumatyczną chorobę serca (RHD) i wrodzone wady u 48 pacjentów. Algorytm sztucznej inteligencji dysponował wiedzą, jaką specjalista od wykrywania tego typu schorzeń zdobywa w… pięć lat.

Sztuczna inteligencja jest nadzieją dla chorych na stwardnienie boczne zanikowe (ALS). Instytut Neurologiczny Barrow w Phoenix przeprowadził niedawno badania z wykorzystaniem Watsona, który wyodrębnił pięć genów mogących mieć związek z wywoływaniem choroby. Wcześniej nie wiązano ich z ALS. Badacze uznali, że uzyskanie tych wyników bez pomocy komputera zajęłoby im 5–6 lat. Start-up Benevolent AI, interpretując dane Watsona, zasugerował następnie użycie dwóch nowych leków, które mogą powstrzymać degradację neuronów, a które nigdy wcześniej nie były wykorzystywane w leczeniu tej choroby.

W Cambridge Cancer Genomics wykorzystuje się AI do przewidywania postępów nowotworu na podstawie jego DNA w próbkach krwi pacjenta. To pozwala określić, jaka będzie odpowiedź organizmu na terapię. Skraca to czas na zweryfikowanie skuteczności leczenia i jednocześnie pozwala lekarzom szybko reagować w razie konieczności modyfikacji terapii. Umożliwia też zredukowanie ubocznych skutków. Naukowcy z CCG twierdzą, że dzięki AI mogą nawrót choroby zidentyfikować o 7 miesięcy wcześniej niż w standardowej praktyce.

W firmie Euretos robot analizuje 200 baz danych, m.in. z zakresu biologii, genetyki, metabolomiki, obejmujących publikacje, dane z eksperymentów medycznych oraz badań klinicznych, co pozwala badaczom uzyskać wgląd w to, jak mechanizmy cząsteczkowe wpływają na patologie w obrębie komórek i tkanek. FDNA z kolei używa AI, by wykazywać związek pomiędzy cechami fenotypowymi a mutacjami genetycznymi. To umożliwia naukowcom opracowywanie, testowanie spersonalizowanych leków.

AI może być wykorzystywana również w profilaktyce chorób. Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii oraz Uniwersytetu Karola III w Madrycie uznali, że przyszłe problemy neurologiczne można zdiagnozować już w wieku niemowlęcym, analizując sposób, w jaki dziecko się porusza. Doszli do tego wniosku na podstawie badania, wykorzystującego dane z akcelerometrów, żyroskopów i magnetometrów przytwierdzonych do kostek niemowląt. Algorytm wykrywał i analizował ruchy nóg, co pozwoliło przewidzieć z 77-proc. dokładnością problemy, które pojawiły się u dzieci między 6. a 12. miesiącem życia. Wczesne wykrycie choroby pozwala na szybszą i bardziej skuteczną interwencję.

Kiedy medycyna nie może pomóc

Mimo ogromnych postępów medycyna ma nadal ograniczone możliwości we wspieraniu osób z niepełnosprawnościami. Sztuczna inteligencja dostarcza więc rozwiązań, będących „zewnętrznymi zmysłami”, jak Seeing AI – aplikacja Microsoftu, która opisuje rzeczywistość niewidomym użytkownikom telefonów. Bazuje na działającej w chmurze sztucznej inteligencji, która przetwarza i analizuje obrazy, przesyłane przez użytkowników smartfona. Microsoft opracował także specjalną aplikację dla osób niesłyszących, wdrażaną dziś m.in w salach wykładowych, przetwarzającą mowę w wyświetlany tekst.

AI może także pomóc w normalnym życiu chorym na chorobę Parkinsona. Lift Labs, mała firma z San Francisco, przejęta następnie przez Google, stworzyła Lift-
ware Steady – urządzenie, które wykrywa drżenie rąk i odróżnia je od celowych ruchów człowieka. Użytkownik ma do dyspozycji specjalne sztućce, które „neutralizują” niechciane ruchy i zapobiegają rozlewaniu czy rozrzucaniu jedzenia.

Rozwój kontrolowany

Osiągnięć i sukcesów jest znacznie więcej, a prace nad AI zmieniają także biznesowe relacje w medycynie. Powstają partnerstwa biznesu i nauki (np. MIT i IBM), a rynek wymusza intensyfikację prac nad udoskonaleniem technologii. Nad rozwiązaniami wspierającymi i lekarzy, i pacjentów pracują nie tylko wielkie koncerny, jak IBM, Microsoft, Intel czy Google, ale także mniejsze, najczęściej biotechnologiczne start-upy, które nierzadko wynajdują innowacyjne rozwiązania dla mniej „medialnych” dziedzin medycyny niż onkologia – jak Lift Labs, sprzedające sztućce dla pacjentów z chorobą Parkinsona.

Przy tak ogromnej presji rynku i pieniądzach, przeznaczanych na rozwój sztucznej inteligencji, procesu tego nie da się zatrzymać. Komisja Europejska planuje zwiększyć nakłady na rozwój badań nad AI o co najmniej 20 mld euro. Powstał niedawno program „Horyzont 2020”, dzięki któremu będzie można przeznaczyć 2,5 mld euro, na prace nad Big Data i robotyką. Komisja wychodzi z założenia, że to, czego powinniśmy się uczyć, to interakcje z AI i szukanie sposobu na jej kreatywne wykorzystanie i liczy, że te pieniądze przyspieszą w ośrodkach w całej Europie rozwój zastosowań sztucznej inteligencji w kluczowych sektorach, jak transport czy zdrowie.

Nie wszystkie konsekwencje wdrażanych innowacji można przewidzieć, więc równocześnie z rozwojem technologii trwają prace nad wypracowaniem standardów etycznych dla wykorzystywania sztucznej inteligencji. Szczególnie ważne są tutaj maszyny, które potrafią się uczyć. Machine learning i tzw. deep learning polega na tym, że komputer, za pomocą skomplikowanych struktur matematycznych, jest w stanie sam decydować i modyfikować swoje decyzje, opierając się na popełnianych błędach.

W przypadku algorytmów AI ani programiści, ani tym bardziej użytkownik końcowy, np. lekarz, nie wiedzą, dlaczego dokładnie dana decyzja została przez maszynę podjęta. Można określić zbiór danych, z których urządzenie korzystało, jednak nie sposób zrekonstruować całego drzewa decyzyjnego z takiego systemu i ustalić, gdzie maszyna popełniła błąd. Przypomina to trochę jazdę po nieznanych drogach z użyciem samochodowej nawigacji. Kiedy stracimy zaufanie do urządzenia, nie wiemy, jak daleko musimy wrócić, by trafić na właściwą czy też w ogóle przejezdną drogę.

Może się w pewnym momencie okazać, że ludzie nie mają pełnej kontroli nad tym, czego maszyny się nauczą i jak to wykorzystują, stąd apele o wprowadzenie regulacji. Słychać je głównie w Europie. Do końca 2018 roku Komisja Europejska planuje zakończyć prace nad kodeksem etyki, który ma obowiązywać zarówno przedsiębiorców rozwijających sztuczną inteligencję, jak i urzędników.
Amerykanie są większymi optymistami i uważają, że wszystko wyreguluje się samo, a w toku debaty z decydentami uda się wypracować dobre rozwiązania.
Również w Polsce rozmawia się o badaniach nad AI, jednak głównie w kontekście finansowym. Mówi się o narodowej strategii rozwoju sztucznej inteligencji, w której zawarte musiałyby być elementy takie jak dofinansowanie badań z tego zakresu i kształcenie kadr. Szczegółów na razie nie znamy.

Czy grozi nam bunt maszyn?

Połowa przepytanych przez Jamesa Barrata, autora publikacji Artificial Intelligence and the End of the Human Era ekspertów AI uważa, że istnieje prawdopodobieństwo osiągnięcia przez AI ludzkiego poziomu inteligencji przed 2040 rokiem. A co będzie później?

Maszyny pokazały już, że potrafią odmówić człowiekowi posłuszeństwa. Niedawno „zbuntował się” należący do Microsoftu chatbot o imieniu Taylor, zaprojektowany, by rozmawiać na Twitterze z młodymi ludźmi. Miał się uczyć na podstawie otrzymywanych pytań i poprawiać swoje możliwości. W ciągu 24 godzin rozmówcy sprawili, że „Tay” zafascynowała się Hitlerem, stała się rasistką i seksistką. Microsoft musiał zakończyć eksperyment.

To pokazuje, że w nieprzewidywalnym otoczeniu mogą ujawnić się błędy w oprogramowaniu, które mogą mieć katastrofalne skutki. Pojawiają się też ostrzeżenia dla branży medycznej. Niektórzy naukowcy ze Stanford University School of Medicine w Kalifornii piszą o możliwych negatywnych skutkach zastosowania mechanizmów sztucznej inteligencji w opiece medycznej, bowiem dane użyte do tworzenia algorytmów mogą zawierać błędy, które będą przekładały się na nieprawidłowe zalecenia kliniczne.

Zastosowanie sztucznej inteligencji wpływa też na relację lekarz–pacjent. Kiedy człowieka wspomaga maszyna, pojawia się „trzecia osoba”, w dodatku bezduszna, która nie jest w tej relacji zupełnie transparentna. To problem nie tylko w medycynie, choć tutaj wydaje się szczególnie palący, gdyż w leczeniu konieczne jest nawiązanie relacji opartej na zaufaniu, a trudno przecież zaufać robotowi.

Kolejnym problemem może być kwestia danych pacjenta – które z nich można digitalizować i przechowywać oraz jak je bezpiecznie wykorzystywać.

Życie jak w „Black Mirror”

Ten popularny serial podejmuje głęboko humanistyczną refleksję nad społecznymi konsekwencjami rozwoju technologii. Mówi też o buncie robotów i skutkach ich wykorzystywania. Czy ten scenariusz może się sprawdzić?
Z danych ekspertów wynika, że do 2020 roku większość interakcji z klientami będzie zachodzić bez udziału człowieka, za pośrednictwem chatbotów, co – jak wykazały badania Ipsos prowadzone w 7 krajach – rodzi obawy o dehumanizację pracy. 76 procent badanych boi się podsłuchiwania i inwigilacji. Połowa obawia się też spadku wynagrodzeń.

Najgroźniejsza wydaje się nie tyle możliwość odebrania pracy, co konsekwencje „usamodzielniania się” maszyn, które za kilkanaście lat mogą się stać mądrzejsze od ludzi. Google już w tej chwili pracuje nad tym, by w razie czego powstrzymać komputery przed buntem, co świadczy o tym, że eksperci uznają zagrożenie za realne.

W medycynie niemożliwe wydaje się zastąpienie człowieka robotem. Podobnie jak coraz doskonalsze tomografy i roboty chirurgiczne, sztuczna inteligencja to nie konkurencja dla ludzkich możliwości, lecz wsparcie i coraz doskonalsze narzędzie pracy. Uzyskane dane muszą być jednak zawsze zweryfikowane i podporządkowane doświadczeniu klinicznemu, które – w przeciwieństwie do maszyn – nie bazuje na żadnych algorytmach.

Doktor House miał dwa walory, których sztuczna inteligencja, w tym uczące się maszyny, mieć nie będą: intuicję i doświadczenie. Są w medycynie niezbędne. Ważne jest, by to niesamowite narzędzie pozostawało w dobrych rękach, bo nie jesteśmy w stanie nauczyć maszyn moralności i empatii.




Najpopularniejsze artykuły

Przyszłość leczenia hemofilii w Polsce – jednym głosem na temat koniecznych zmian

W leczeniu hemofilii w Polsce odnieśliśmy sukces, ale Narodowy Program Leczenia Chorych na Hemofilię i Pokrewne Skazy Krwotoczne i cały model, jaki przyjęliśmy, muszą ewoluować. Przemawiają za tym zarówno postęp medycyny, oczekiwania pacjentów, jak i zmieniające się, niekoniecznie pozytywnie, uwarunkowania w jakich funkcjonuje płatnik – takie wnioski płyną z debaty, w której udział wzięli eksperci kliniczni, pacjenci, eksperci systemowi oraz przedstawiciele regulatora i płatnika publicznego.

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.

Otyłość: Dane kliniczne potwierdzają skuteczność terapii skojarzonej

Otyłość to jedno z największych wyzwań zdrowia publicznego XXI wieku, choroba przewlekła o rosnącej częstości występowania i poważnych konsekwencjach zdrowotnych.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

W jakich specjalizacjach brakuje lekarzy? Do jakiego lekarza najtrudniej się dostać?

Problem z dostaniem się do lekarza to dla pacjentów codzienność. Największe kolejki notuje się do specjalistów przyjmujących w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, ale w wielu województwach również na prywatne wizyty trzeba czekać kilka tygodni. Sprawdź, jakich specjalizacji poszukują pracodawcy!

Osteotomia okołopanewkowa sposobem Ganza zamiast endoprotezy

Dysplazja biodra to najczęstsza wada wrodzona narządu ruchu. W Polsce na sto urodzonych dzieci ma ją czworo. W Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym pod kierownictwem dr. Jarosława Felusia przeprowadzane są operacje, które likwidują ból i kupują pacjentom z tą wadą czas, odsuwając konieczność wymiany stawu biodrowego na endoprotezę.

10 000 kroków dziennie? To mit!

Odkąd pamiętam, 10 000 kroków było złotym standardem chodzenia. To jest to, do czego powinniśmy dążyć każdego dnia, aby osiągnąć (rzekomo) optymalny poziom zdrowia. Stało się to domyślnym celem większości naszych monitorów kroków i (czasami nieosiągalną) linią mety naszych dni. I chociaż wszyscy wspólnie zdecydowaliśmy, że 10 000 to idealna dzienna liczba do osiągnięcia, to skąd się ona w ogóle wzięła? Kto zdecydował, że jest to liczba, do której powinniśmy dążyć? A co ważniejsze, czy jest to mit, czy naprawdę potrzebujemy 10 000 kroków dziennie, aby osiągnąć zdrowie i dobre samopoczucie?

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Lecytyna sojowa – wszechstronne właściwości i zastosowanie w zdrowiu

Lecytyna sojowa to substancja o szerokim spektrum działania, która od lat znajduje zastosowanie zarówno w medycynie, jak i przemyśle spożywczym. Ten niezwykły związek należący do grupy fosfolipidów pełni kluczową rolę w funkcjonowaniu organizmu, będąc podstawowym budulcem błon komórkowych.

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Wczesny hormonozależny rak piersi – szanse rosną

Wczesny hormonozależny rak piersi u ponad 30% pacjentów daje wznowę nawet po bardzo wielu latach. Na szczęście w kwietniu 2022 roku pojawiły się nowe leki, a więc i nowe możliwości leczenia tego typu nowotworu. Leki te ograniczają ryzyko nawrotu choroby.

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

Wrzody żołądka – objawy i przyczyny. Jakie badania wykonać?

Choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy (potocznie określana również mianem wrzodów żołądka) jest kojarzona przede wszystkim ze stresem – przy czym tak naprawdę ma on niewielkie znaczenie w procesie powstawania tego schorzenia. Jak rozpoznać wrzody żołądka? Gdzie boli brzuch w przebiegu choroby wrzodowej i z jakimi objawami należy zgłosić się do lekarza?

Fenomenalne organoidy

Organoidy to samoorganizujące się wielokomórkowe struktury trójwymiarowe, które w warunkach in vitro odzwierciedlają budowę organów lub guzów nowotworowych in vivo. Żywe modele części lub całości narządów ludzkich w 3D, w skali od mikrometrów do milimetrów, wyhodowane z tzw. indukowanych pluripotentnych komórek macierzystych (ang. induced Pluripotent Stem Cells, iPSC) to nowe narzędzia badawcze w biologii i medycynie. Stanowią jedynie dostępny, niekontrowersyjny etycznie model wczesnego rozwoju organów człowieka o dużym potencjale do zastosowania klinicznego. Powstają w wielu laboratoriach na świecie, również w IMDiK PAN, gdzie badane są organoidy mózgu i nowotworowe. O twórcach i potencjale naukowym organoidów mówi prof. dr hab. n. med. Leonora Bużańska, kierownik Zakładu Bioinżynierii Komórek Macierzystych i dyrektor w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej w Warszawie im. Mirosława Mossakowskiego Polskiej Akademii Nauk (IMDiK PAN).



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot