Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 43–51/2015
z 11 czerwca 2015 r.

Stuknij na okładkę, aby przejść do spisu treści tego wydania


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Położna waleczna

Małgorzata Solecka

Połowa marca. Aneta Moskwik, położna z katowickiego szpitala, komentuje na swoim prywatnym profilu na Facebooku link, zamieszczony przez znajomą. Kilkanaście godzin później ten komentarz, dane, zdjęcia, na których jest ona i dzieci, może zobaczyć w Sieci przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy osób, może sto tysięcy lub dwieście. Położna musi się zmierzyć z falą internetowego hejtu.

Nie ją pierwszą to spotyka. Ale jako pierwsza – na pewno w tej sprawie – daje tak zdecydowany odpór: zgłasza złamanie prawa do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, na policję i do prokuratury.


„Lilka z Bonifratrów” – strona na FB funkcjonująca od stycznia 2014 roku. Poświęcona dziewczynce, której rodzice oskarżają katowicki szpital Bonifratrów o zaniedbania okołoporodowe, które miały doprowadzić do ciężkiego uszkodzenia mózgu u dziecka. Liliana od urodzenia leży pod respiratorem w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka. Strona ma ponad 46 tys.fanów, a najpopularniejsze wpisy są lajkowane i udostępniane przez setki „cioć i wujków”, jak swoich najwierniejszych czytelników nazywają rodzice Liliany. Ani rodzice dziewczynki, ani rzesza wiernych czytelników nie przyjmują do wiadomości wyników dwóch kontroli, przeprowadzonych w szpitalu na zlecenie Ministerstwa Zdrowia. Konsultanci wojewódzcy nie stwierdzili żadnych uchybień ze strony szpitala. Kontrola trwała prawie rok i była bardzo drobiazgowa, jednak Monika Wulczyńska i Arkadiusz Jochman, którzy wytoczyli szpitalowi proces cywilny, domagając się 2,5 mln zł odszkodowania, trwają przy swoim: zaniedbania były, a kto kwestionuje ich opinię, staje się wrogiem.

„Linkujesz tego tępaka?” – w połowie marca Aneta Moskwik, położna ze szpitala Bonifratrów ze zdziwieniem zobaczyła, że jedna z jej koleżanek podzieliła się na FB linkiem do wpisu na blogu „Tata w Polsce”, który założył Arkadiusz Jochman. Wpis dotyczył sytuacji polskich pielęgniarek.

Dlaczego położna użyła słowa „tępak”? – Czytałam wpisy na stronie Liliany i na blogu. Uważam, że pan Jochman wypowiada się na tematy, o których nie ma żadnego pojęcia, i jest zamknięty na wszystkie kontrargumenty. Ten komentarz był prywatną wypowiedzią, skierowaną do kogoś, kto wcześniej podzielał moje zdanie na temat tego, co zamieszcza ojciec dziecka w Internecie – tłumaczy dziś Aneta Moskwik, która wcześniej nie miała żadnego związku ze sprawą porodu Moniki Wulczyńskiej. Jak mówi, nie było jej nawet tego dnia w pracy.

Wystarczyło jednak jedno krótkie pytanie, by znalazła się w epicentrum.

13 marca na stronie „LzB” ukazuje się wpis: Kochani SZOK!!!! udostępniajcie to proszę, by pokazać kim jesteśmy dla Personelu Szpitala Bonifatrów Katowicach, gdzie rodziła się Lilka. Wczoraj zauważyłem, że położna Aneta M. pisze do swojej koleżanki, że „ona linkuje tego tępaka”. Chodzi o mnie. Poziom wypowiedzi i kultury tej pani mnie nie zaskakuje, bo wszystkiego nie można ukryć pod makijażem i markowym ubraniem. Moja Córka wg mnie umiera przez ten personel, a Ona mnie nazywa tępakiem. (pisownia oryginalna).

Ilustracja? Printscreeny z FB Anety Moskwik, łącznie z jej zdjęciami i zdjęciem jej dzieci oraz listą pracowników szpitala Bonifratrów. Arkadiusz Jochman pisze „Aneta M.”. Ale na liście są pełne dane – Aneta Moskwik to jedyna Aneta M.


Reakcje

„Ale bym tej krowie w łeb przyfasoliła czymś ciężkim... A żeby karma ja dosięgneła. Za takie cos powinno być rozstrzelanie. Wr.... Mam nadzieje ze spotka ja zasłużona kara a bynajmniej los jej się odpłaci za to chamstwo! Drodzy rodzice jestem całym sercem z Wami i z Lilka!”, „Gdzieś ostatnio usłyszałam że” po każdą świnię przyjdzie rzeźnik”... już niedługo Pani Aneto.” „Współczuje dzieciom tej debilki. Oby nie brały przykładu z mamusi.” [pisownia oryginalna] Itd., itd.

– Gdy następnego dnia pojawiłam się w szpitalu, od razu usłyszałam pytanie, co się dzieje w Internecie. Gdy zajrzałam na FB, przeraziłam się – przyznaje w rozmowie ze „SZ” położna. – Poczułam się osaczona, śledzona. Ktoś zadał sobie trud, żeby dotrzeć do mojej prywatnej rozmowy i ją upublicznić. Opinie o sobie mogłam przeczytać nie tylko pod wpisem pana Jochmana, ale też na prywatnej skrzynce, przyszło ich kilkadziesiąt.

Aneta Moskwik przyznaje, że przez kilka dni zwyczajnie obawiała się o bezpieczeństwo swoje i dzieci. A potem postanowiła walczyć. – Zrozumiałam, że choć może użyłam nieeleganckiego słowa, nie złamałam prawa. To wobec mnie naruszono przepisy – tłumaczy spokojnie. Dlatego wysłała zawiadomienie o złamaniu ustawy o ochronie danych osobowych do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych oraz zgłosiła sprawę upublicznienia danych i nękania w Internecie na policję i do prokuratury. – Rozważam też pozew cywilny przeciw Arkadiuszowi Jochmanowi – przyznaje Aneta Moskwik.

– Jesteśmy przez panią Anetę poinformowani o zaistniałej sytuacji. Niestety, jest to kolejny atak personalny na osobę całkowicie niezwiązaną z porodem dziecka – potwierdza rzecznik szpitala, Damian Stępień.

W połowie maja policja podejmuje na wniosek prokuratury decyzję o wszczęciu postępowania. Aneta Moskwik ciągle czeka na decyzję GIODO. Niezależnie jednak od tego, jak zakończą się kroki prawne, sprawa personalnego ataku na położną zmieniła sytuację. Znalazły się osoby, które stanęły w obronie położnej. Pozbawione możliwości komentowania wpisów na stronie „LzB”, odnalazły się na innym fanpage’u oraz blogu, którego autor postawił sobie za cel demaskowanie „kłamstw i półprawd” pojawiających się na stronie prowadzonej przez rodziców Liliany. Siła obu stron jest nieporównywalna – kilkadziesiąt tysięcy vs. 130 „fanów”. Ale pierwszy wpis na blogu „Antymizerabilizm” przez dłuższy czas znajdował się w pierwszej dziesiątce najchętniej czytanych blogów na Onet.pl. I, co z punktu widzenia mediów społecznościowych nie mniej ważne, temat został podjęty na kilku innych opiniotwórczych blogach rodzicielskich, czyli parentingowych. Podjęty w sposób niekorzystny dla rodziców Liliany.


Realne skutki zawieruchy, która rozpoczęła się
od ataku na Anetę Moskwik


Po pierwsze, wyhamowanie (być może chwilowe) radykalizmu na stronie „LzB”. Ponad rok działalności bez żadnego realnego sprzeciwu ze strony atakowanych osób i instytucji spowodowało, że autorzy strony nie wahali się np. umieścić zdjęć lekarzy „zamieszanych” w sprawę Lilki, czyli np. konsultantów wojewódzkich z podpisami, sugerującymi wręcz mafijne powiązania między nimi. Od kwietnia wpisów jest wyraźnie mniej, rodzice skupiają się przede wszystkim na informowaniu o stanie dziecka i swoich u córki wizytach.

Po drugie, jeden ze śląskich szpitali dostał nowy sprzęt dla dzieci. Ta kwestia też budziła wiele emocji, i nie obyło się bez kontrowersji. Rodzice Liliany wczesną jesienią ubiegłego roku założyli fundację Centrum Monitoringu Lecznictwa Okołoporodowego i zorganizowali zbiórkę na „dmuchawę” dla Lilki. Dmuchawę, czyli system ogrzewania pacjenta – Lilka nie utrzymuje właściwej temperatury organizmu i potrzebuje „docieplania”. Zbiórka zakończyła się dużym sukcesem, uzbierano 31 tysięcy złotych. Rodzice Liliany już w październiku 2014 roku poinformowali o zakupie trzech dmuchaw i łóżeczka dla GCZD. I do końca kwietnia słuch o darowiźnie zaginął. Pytania o sprzęt, sporadycznie pojawiające się na stronie Lilki, nie doczekiwały się odpowiedzi. Losy darowizny wzięli pod lupę nieprzychylnie nastawieni do rodziców dziewczynki internauci. Posypały się wpisy, komentarze, pytania. Pod koniec kwietnia zapytaliśmy fundację Moniki Wulczyńskiej oraz GCZD o losy sprzętu. Odpowiedź ze strony szpitala przyszła niemal natychmiast: Centrum sprzętu przyjąć nie może, bo jego zakup nie został uzgodniony przez Fundację Centrum Monitoringu Lecznictwa Okołoporodowego z organem zarządzającym szpitala, co jest regulaminowym warunkiem przyjęcia darowizny. Dodatkowo, Monika Wulczyńska miała postawić warunek, że część sprzętu będzie służyła wyłącznie Lilianie, na co szpital nie mógł się zgodzić. Rodzice Lilki nie rozumieją decyzji szpitala i twierdzą, że zakup sprzętu był uzgodniony: „W ocenie naszej Fundacji doszło więc do sytuacji, w której to Dyrekcja oraz personel oddziałowy taką zgodę (na przyjęcie sprzętu – red.) wyraziła pośrednio – delegując zadanie przyjęcia sprzętu do działu administracyjnego i prawnego oraz bezpośrednio przesyłając zapotrzebowanie poprzez kierownika działu administracji w zakresie sprzętu, którego brakuje w Szpitalu. Działy te zgodnie stwierdziły, że darowizna w postaci sprzętu zostanie przekazana, tak jak dotychczas” – napisała w odpowiedzi na pytania „SZ” Monika Wulczyńska, podkreślając, że pisemne stanowisko GCZD poznała dopiero pod koniec kwietnia, drogą mailową. Zaprzecza też, że miała stawiać jakiekolwiek żądania w sprawie użytkowania sprzętu, choć zbiórka była przeprowadzona imiennie, na przelewach miał się pojawić dopisek „dla Lilki”. Ale to już przeszłość. Na zamieszaniu skorzystali pacjenci Szpitala Klinicznego nr 6 w Zabrzu, do którego Fundacja przekazała sprzęt zakupiony dla GCZD z przeprowadzonej zbiórki oraz – jak poinformowała nas Monika Wulczyńska – dwa dodatkowe łóżka, zakupione przez rodziców Liliany na kredyt. Szpital w Zabrzu darowiznę przyjął.


Wnioski

Wśród socjologów panuje przekonanie, że wybory prezydenckie w Polsce wygrał nie Andrzej Duda, ale Internet. To w Internecie dzieją się rzeczy i zachodzą procesy, które odwracają bieg historii. Historii wielkiej, ale też coraz częściej – historii pojedynczych osób czy instytucji. Siła mediów społecznościowych rośnie, i polskie instytucje ochrony zdrowia, tkwiące – w znakomitej większości – pod względem komunikacyjnym w głębokim XX wieku, prędzej czy później się o tym przekonają.





Z OSTATNIEJ CHWILI

26 maja do dyrekcji szpitala Bonifratrów zgłosili się dziennikarze jednego z tabloidów, prezentując nagranie prywatnej rozmowy między położnymi, do jakiej doszło prawdopodobnie jesienią 2014 roku w pokoju socjalnym. Jedną z nagranych osób była Aneta Moskwik. Rozmowa, obfitująca – jak się dowiedzieliśmy – w wulgaryzmy i nieakceptowane dla pracodawcy treści – sprawiła, że zarząd szpitala Bonifratrów postanowił rozstać się z trzema nagranymi pracownicami, zatrudnionymi na kontraktach. Do momentu zamknięcia tego wydania „Służby Zdrowia” nie zapadła decyzja, czy i ewentualnie kiedy szpital zawiadomi prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nielegalnego podsłuchu oraz jakie kroki podejmie, by sprawdzić czy nie doszło np. do naruszenia tajemnicy lekarskiej.




Najpopularniejsze artykuły

Ciemna strona eteru

Zabrania się sprzedaży eteru etylowego i jego mieszanin – stwierdzał artykuł 3 uchwalonej przez sejm ustawy z dnia 22 czerwca 1923 r. w przedmiocie substancji i przetworów odurzających. Nie bez kozery, gdyż, jak podawały statystyki, aż 80 proc. uczniów szkół narkotyzowało się eterem. Nauczyciele bili na alarm – używanie przez dzieci i młodzież eteru prowadzi do ich otępienia. Lekarze wołali – eteromania to zguba dla organizmu, prowadzi do degradacji umysłowej, zaburzeń neurologicznych, uszkodzenia wątroby. Księża z ambon przestrzegali – eteryzowanie się nie tylko niszczy ciało, ale i duszę, prowadząc do uzależnienia.

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.

Astronomiczne rachunki za leczenie w USA

Co roku w USA ponad pół miliona rodzin ogłasza bankructwo z powodu horrendalnie wysokich rachunków za leczenie. Bo np. samo dostarczenie chorego do szpitala może kosztować nawet pół miliona dolarów! Prezentujemy absurdalnie wysokie rachunki, jakie dostają Amerykanie. I to mimo ustawy, która rok temu miała zlikwidować zjawisko szokująco wysokich faktur.

Rzeczpospolita bezzębna

Polski trzylatek statystycznie ma aż trzy zepsute zęby. Sześciolatki mają próchnicę częściej niż ich rówieśnicy w Ugandzie i Wietnamie. Na fotelu dentystycznym ani razu w swoim życiu nie usiadł co dziesiąty siedmiolatek. Statystyki dotyczące starszych napawają grozą: 92 proc. nastolatków i 99 proc. dorosłych ma próchnicę. Przeciętny Polak idzie do dentysty wtedy, gdy nie jest w stanie wytrzymać bólu i jest mu już wszystko jedno, gdzie trafi.

Mielofibroza choroba o wielu twarzach

Zwykle chorują na nią osoby powyżej 65. roku życia, ale występuje też u trzydziestolatków. Średni czas przeżycia wynosi 5–10 lat, choć niektórzy żyją nawet dwadzieścia. Ale w agresywnej postaci choroby zaledwie 2–3 lata od postawienia rozpoznania.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

ZUS zwraca koszty podróży

Osoby wezwane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych do osobistego stawiennictwa na badanie przez lekarza orzecznika, komisję lekarską, konsultanta ZUS często mają do przebycia wiele kilometrów. Przysługuje im jednak prawo do zwrotu kosztów przejazdu. ZUS zwraca osobie wezwanej na badanie do lekarza orzecznika oraz na komisję lekarską koszty przejazdu z miejsca zamieszkania do miejsca wskazanego w wezwaniu i z powrotem. Podstawę prawną stanowi tu Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 31 grudnia 2004 r. (...)

Neonatologia – specjalizacja holistyczna

O specyfice specjalizacji, którą jest neonatologia, z dr n. med. Beatą Pawlus, lekarz kierującą Oddziałem Neonatologii w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny w Warszawie oraz konsultant województwa mazowieckiego w dziedzinie neonatologii rozmawia red. Renata Furman.

Miłość w białym fartuchu

Na nocnych dyżurach, w gabinecie USG, magazynie albo w windzie. Najczęściej
między lekarzem a pielęgniarką. Romanse są trwałym elementem szpitalnej rzeczywistości. Dlaczego? Praca w szpitalu jest ciężka – fizycznie i psychicznie. Zwłaszcza na chirurgii. W sytuacjach zagrożenia życia działa się tam szybko, na pełnej adrenalinie, często w nocy albo po nocy nieprzespanej. W takiej atmosferze, pracując ramię w ramię, pielęgniarki zbliżają się do chirurgów. Stają się sobie bliżsi. Muszą sobie wzajemnie ufać i polegać na sobie. Z czasem wiedzą o sobie wszystko. Są partnerami w działaniu. I dlatego często stają się partnerami w łóżku, czasami także w życiu. Gdzie uprawiają seks? Wszędzie, gdzie tylko jest okazja. W dyżurce, w gabinecie USG, w pokoju socjalnym, w łazience, a czasem w pustej sali chorych. Kochankowie dobierają się na dyżury, zazwyczaj nocne, często zamieniają się z kolegami/koleżankami, by być razem. (...)

Wciąż nie rozumiemy raka trzustki

 – W przypadku raka trzustki cele terapeutyczne są inne niż w raku piersi, jelita grubego czy czerniaku. Postęp w zakresie leczenia systemowego tego nowotworu jest nieznośnie powolny, dlatego sukcesem są terapie, które dodatkowo wydłużają mediany przeżycia nawet o klika miesięcy – mówi dr Leszek Kraj z Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 

Kobiety w chirurgii. Równe szanse na rozwój zawodowy?

Kiedy w 1877 roku Anna Tomaszewicz, absolwentka wydziału medycyny Uniwersytetu w Zurychu wróciła do ojczyzny z dyplomem lekarza w ręku, nie spodziewała się wrogiego przyjęcia przez środowisko medyczne. Ale stało się inaczej. Uznany za wybitnego chirurga i honorowany do dzisiaj, prof. Ludwik Rydygier miał powiedzieć: „Precz z Polski z dziwolągiem kobiety-lekarza!”. W podobny ton uderzyła Gabriela Zapolska, uważana za jedną z pierwszych polskich feministek, która bez ogródek powiedziała: „Nie chcę kobiet lekarzy, prawników, weterynarzy! Nie kraj trupów! Nie zatracaj swej godności niewieściej!".

Nienawiść zabija lekarzy

Lekarze bywają ofiarami fanatyków, radykałów i niezadowolonych z leczenia pacjentów. Zaczyna się od gróźb, a kończy na nożu, pistolecie czy bombie.

Czy Trump ma problemy psychiczne?

Chorobę psychiczną prezydenta USA od prawie roku sugerują psychiatrzy i specjaliści od zdrowia psychicznego w Ameryce. Wnioskują o komisję, która pozwoli zbadać, czy prezydent może pełnić swoją funkcję.

EBN, czyli pielęgniarstwo oparte na faktach

Rozmowa z dr n. o zdrowiu Dorotą Kilańską, kierowniczką Zakładu Pielęgniarstwa Społecznego i Zarządzania w Pielęgniarstwie w UM w Łodzi, dyrektorką Europejskiej Fundacji Badań Naukowych w Pielęgniarstwie (ENRF), ekspertką Komisji Europejskiej, Ministerstwa Zdrowia i WHO.

Sytuacja epidemiologiczna i możliwości leczenia raka jelita grubego w Polsce

Wraz z wydłużaniem się naszego życia oraz wciąż rozwijającymi się możliwościami medycyny, rak nie tylko nie przestaje być aktualnym problemem zdrowotnym, ale wręcz zaliczany jest do chorób cywilizacyjnych. Jedną z przyczyn późnego rozpoznawania nowotworów jelita grubego jest długoletni bezobjawowy lub skąpoobjawowy przebieg choroby. Do objawów najczęściej wiązanych z rakiem jelita grubego należą krwawienia z dolnego odcinka przewodu pokarmowego (jawne bądź utajone), niespecyficzne bóle brzucha, zaburzenia rytmu wypróżnień, daremne parcie na stolec lub uczucie niepełnego wypróżnienia, anemia wtórna do przewlekłej utraty krwi i wreszcie późny objaw – utrata masy ciała. (...)

Pierwsze dziecko z Polski uzbierało 9 milionów na terapię genową SMA

Alex Jutrzenka w Wigilię otrzymał od darczyńców prezent – jego zbiórka na portalu crowfundingowym osiągnęła 100 proc. Chłopiec jako pierwszy pacjent z Polski wyjedzie do USA, do Children’s Hospital of Philadelphia, po terapię genową, która ma zahamować postęp choroby.




bot