Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 43–50/2018
z 14 czerwca 2018 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Hospicyjne absurdy

Krzysztof Boczek

Po ubiegłorocznych podwyżkach NFZ dla hospicjów i opieki paliatywnej sytuacja w tej sferze służby zdrowia się poprawiła. Ale nadal są w niej absurdy i problemy, które czasami trudno racjonalnie wytłumaczyć. Zwłaszcza umierającym ludziom.

Limity na umieranie

Ze względu na ograniczenia liczby pacjentów w kontraktach z NFZ, hospicja nie mogą przyjmować wszystkich, którzy takiej opieki wymagają. Mimo iż te limity wzrosły w ub.r. to nadal są one niewystarczające. – W Łodzi na opiekę domową czeka się ok. 3 miesięcy – informuje dr Aleksandra Ciałkowska-Rysz, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Medycyny Paliatywnej. Dodaje, że takie kolejki są zwłaszcza do hospicjów, które cieszą się lepszą opinią. Jeśli placówka nie może przyjąć chorego, to musi mu wskazać inne miejsce – na ten zapis także narzekają lekarze. Bo muszą umierającemu podawać adres innej placówki, która... też chorego nie przyjmie. – Taki człowiek wędruje więc od hospicjum do hospicjum, po czym i tak czeka kilka tygodni na przyjęcie – opisuje dr Ciałkowska-Rysz. – To, że w hospicjach stacjonarnych trzeba czekać, to jeszcze rozumiem. Ale że chory musi czekać miesiąc–dwa, by hospicjum objęło go opieką domową? To już dla mnie absurd i dramat dla pacjenta i jego rodziny – uważa dr Wiesława Pokropska – konsultant krajowy w dziedzinie medycyny paliatywnej. Nasi rozmówcy postulują, by znieść te limity, łącząc to z ewentualnym zwiększeniem kontroli wydatków hospicjów.

Śmierć w kolejce

W Warszawie na miejsce w hospicjum domowym czeka się krócej – kilka tygodni. To wydaje się krótko, ale nie dla człowieka, który jest w stanie terminalnym i zostały mu dni czy tygodnie do śmierci. – Często spotykam się z takimi pacjentami, którzy nie doczekali miejsca w hospicjum – mówi dr Janusz Furman, specjalista medycyny paliatywnej, prowadzacy hospicjum domowe w Pruszkowie. – Każde hospicjum takich zna – przekonuje dr Ciałkowska-Rysz. Zdarzają się prośby z NFZ, by – mimo wyczerpanego limitu – przyjąć pacjenta, bo nikt inny nie chce (lub nie moze). – Chory cierpi, więc urzędnicy funduszu szukają dla niego wolnego miejsca – opowiada dr Furman.

Pro bono

Jeśli nie może przyjąć pacjenta na NFZ, to dr Furman sporadycznie przyjmuje go pro bono. – Prawie wszystkie hospicja obejmują opieką więcej pacjentów niż mają w kontrakcie. Same muszą pokryć koszty tych nadwykonań i liczyć na refundację z NFZ w późniejszym okresie – mówi dr Furman. Według dr Pokropskiej, nadwykonania stanowią w hospicjach nawet do 30 proc. ogółu przyjętych pacjentów. Efekty? Czasami budżet placówki się nie spina, wypłaty dla pracowników bywają opóźniane, opłaty za wodę, prąd czy ogrzewanie są regulowane z poślizgiem. – Jeśli u mnie nie wystarcza, to nie płacę sobie – zaznacza dr Furman. Branie kredytu nie wchodzi w rachubę. – Kiedyś chcieliśmy wybudować w hospicjum budynek na kredyt. Żaden bank nie chciał nam go udzielić. Nie znam sytuacji, by hospicjum dostało kredyt – opowiada dr Ciałkowska-Rysz. Dlaczego tak jest? Bank, który udzieliłby takiego kredytu, a potem – w sytuacji jego niespłacania – próbował wyegzekwować zwrot, mógłby zyskać łatkę „hieny” żerującej na umierających. Nadwykonania co prawda NFZ zazwyczaj rozlicza, ale czasami dopiero po roku i często w niepełnej kwocie – 40–60 proc.

Najlepiej odchodzić na wiosnę,
na Warmii lub Mazurach


Nierówności w zakresie dostępności do hospicjów są w skali kraju bardzo duże. Są województwa, w których sytuacja jest relatywnie dobra, np. stawiane za wzór warmińsko-mazurskie. – Tam dobrze zaplanowana jest opieka, jest odpowiednia liczba poradni i jednostek, nie ma kolejek – zachwala dr Ciałkowska-Rysz. Na opiekę w ramach hospicjum domowego czeka się 3–4 dni, w stacjonarnym – maksymalnie 2–3 tygodnie. Tylko. Ale bywa, że od razu pacjent się dostaje. – W Warmińsko-Mazurskiem od początku opieki paliatywnej nie tworzymy kolejek do hospicjum domowego, niezależnie od tego, ile wykonujemy świadczeń ponadlimitowych. Tak się umówiliśmy – twierdzi dr Pokropska, która była tam przez wiele lat konsultantem wojewódzkim. Dobra sytuacja jest także w Małopolskiem i Świętokrzyskiem. W Podkarpackiem jest wystarczająca liczba hospicjów stacjonarnych – aż 11 łóżek na 100 tys. mieszkańców.

Łatwiej trafić do hospicjum w okresach wysokiej zachorowalności sezonowej, głównie na grypę, czyli na przełomie jesieni i zimy, oraz zimy i wiosny. Wówczas kolejki najbardziej się skracają. Bo więcej chorych umiera wtedy szybko, w domu.

Jakiś podpis musi być

NFZ wymaga podpisu chorego na liście z potwierdzeniem odwiedzin w ramach wizyt/hospicjów domowych. Tymczasem pacjenci terminalni bardzo często są w stanie, który uniemożliwia im podpisanie się – są w śpiączce, sparaliżowani, z niedowładem rąk, niepełnosprawnością umysłową, zaburzeniami świadomości, nie widzą lub niedowidzą itd. A jeśli fizycznie mogliby złożyć podpis, to nie chcą tego zrobić, bo np. się boją. W takiej sytuacji NFZ wymaga podpisu kogoś, kto opiekuje się umierającym. Ale trudno czasami stwierdzić, kto jest takim opiekunem. – Gdy chory żyje samotnie, drzwi otwiera nam sąsiad lub ktoś znajomy, czasami klucze do domu mają pielęgniarki, bo rodzina im zostawiła, czasami ktoś tam tylko dogląda chorego, ale nie ma go tam stale itd. Bez względu na to my musimy mieć podpis – opisuje dr Ciołkowska-Rysz. Dodaje, że równie dobrze medyk sam może się podpisać, bo wzoru podpisu chorego czy opiekuna NFZ nie ma.

MZ wprowadza nowe rozporządzenie, które ma sytuację zmienić. Teraz chory lub opiekun, oprócz podpisu, ma także… sam wpisać godziny wizyty.

Darmo przetaczać krew

– Od 2011 r. walczymy o to, by NFZ wprowadził możliwość sumowania procedury przetaczania krwi na oddziałach medycyny paliatywnej / hospicjach stacjonarnych. Bezskutecznie – mówi dr Ciałkowska-Rysz. Dlaczego to tak istotne? Lekarze hospicjów mają uprawienia, mogliby to robić, ale NFZ za to nie zapłaci. Tymczasem już sama krew do przetaczania jest bardzo kosztowna – od 400 do 1000 zł. Placówek więc nie stać na to, by wykonywać tę procedurę ze stawki na osobodzień pacjenta (maks. 342 zł/dzień). W przypadku konieczności przetoczenia krwi chory jest więc przewożony do innej placówki, która wykona taką procedurę, bo NFZ jej za to zapłaci. A to jest wielokrotnie droższe – trzeba zorganizować transport medyczny w obie strony, ustalić zabieg w innej placówce – zazwyczaj szpitalu, czyli w miejscu o wyższym koszcie osobodnia, zarejestrować chorego w nim na 1–2 dni i z powrotem przewieźć. Sumaryczne koszty + czas pracowników poświęcony na tę operację powodują, iż jest ona wielokrotnie bardziej kosztowna dla NFZ, niż gdyby przetoczyć krew w hospicjum. – Dodatkowo dla pacjenta z licznymi zmianami w kościach, np. w przebiegu szpiczaka, każdy ruch to dodatkowy ból. Po co więc go transportować? – pyta retorycznie dr Ciałkowska-Rysz. Uważa, że brak refundowania przez NFZ przetaczania krwi w hospicjach stacjonarnych / oddziałach medycyny paliatywnej, to efekt braku dobrej woli urzędników. Bo – jak twierdzi – wystarczyłoby zarządzenie prezesa NFZ. – Prosimy o to od dawna. Piszemy listy. Nawet na nie nie odpisują. Beton – twierdzi pani doktor. – Na pewno byłoby łatwiej i nam, i pacjentom, gdyby NFZ płacił za przetaczanie krwi w hospicjach – popiera ten postulat dr Pokropska.

Prezes PTMP twierdzi, iż szpitalne oddziały medycyny paliatywnej nie mają także finansowanych innych procedur specjalistycznych. By je wykonać, chorego trzeba przerzucać między oddziałami.

Lista chorób czy absurdów?

Wskazania do opieki paliatywnej są określone w załączniku do rozporządzenia ministra zdrowia. Wypisano w nim jednostki chorobowe – prawie wyłącznie związane z nowotworami – które pozwalają na objęcie opieką paliatywną. Co w tym złego? – Na listę wpisane są np. niezłośliwe nowotwory, chociaż tacy chorzy wcale nie wymagają opieki w hospicjum. Brak na niej zaś np. zaawansowanych niewydolności nerek i wątroby, czy chorób tkanki łącznej w dużym stopniu zaawansowania, z bólem i z ranami. A w tych przypadkach opieka paliatywna jest absolutnie potrzebna – twierdzi dr Ciałkowska-Rysz. Lista powoduje, że np. pacjent po udarze, który nie wymaga opieki paliatywnej, ale kilka lat wcześniej przebył chorobę nowotworową, musi być przyjęty do hospicjum, chociaż tego nie wymaga sytuacja. Zaś umierająca osoba z bólami i chorobą spoza wskazanych, już nie będzie przyjęta. Co ciekawe, jeszcze w 2007 r. niewydolność nerek na owej liście była, ale w 2008 r. została przez NFZ wykreślona.

Środowiska działaczy hospicyjnych od lat walczą z ową listą. W latach 2011–2012, przy minister Ewie Kopacz, działał zespół, który ustalił, iż należy odejść od tej listy. Nastąpiła zmiana szefa MZ i za czasów ministra Arłukowicza, ustalenia zespołu trafiły do... szuflady. Z której już nie wyszły. – Nie można kwalifikacji do opieki paliatywnej opierać na samym kodzie ICD10, ale powinno się także brać pod uwagę stan faktyczny i potrzeby chorego – apeluje prezes PTMP.

Chociaż lista jest powodem absurdalnych sytuacji, to wg niektórych może być mniejszym złem. – Nie wiem, czy hospicja są gotowe, by odejść od tej listy. Na pewno byłoby więcej zgłaszanych pacjentów, a w chwili obecnej opieka paliatywna nie jest przygotowana ani finansowo, ani pod względem liczebności personelu czy infrastrukturą, żeby wszystkim, którzy tego potrzebują zapewnić opiekę – uważa dr Pokropska.

Tygodniowy kurs jak specjalizacja

Opiekę paliatywną nad chorymi mogą sprawować: lekarz specjalista, w trakcie specjalizacji albo po... tygodniowym kursie z medycyny paliatywnej. Zrównanie osób o różnym zakresie wiedzy i doświadczenia budzi kontrowersje. – Nam nie chodzi o to, by ci po kursie nie opiekowali się chorymi, ale by pracowali pod nadzorem specjalisty. Stosujemy opioidy w wysokich dawkach, z pacjentami u kresu życia trzeba umieć rozmawiać – tego człowiek się nie nauczy w ciągu tygodnia – tłumaczy dr Ciałkowska-Rysz. Dodaje, że gdyby wprowadzono wymóg pracy pod nadzorem specjalisty, to w każdym hospicjum byłby przynajmniej taki jeden. Placówki, które zatrudniają lekarzy po kursie oferują NFZ niższe stawki i niejednokrotnie wygrywają konkursy.

A może jest tak, że MZ zezwala na samodzielność lekarzy po tygodniowym kursie, bo inaczej zabrakłoby medyków do opieki nad chorymi terminalnie? Jednostek hospicyjnych (hospicja domowe, stacjonarne, poradnie, oddziały szpitalne) jest w Polsce w sumie ok. 800. Z kolei specjalistów z medycyny paliatywnej i w trakcie specjalizacji jest ok. 600. Ale nie wszyscy pracują w zawodzie. Czyli generalnie takich lekarzy jest mniej niż placówek, które świadczą takie usługi. – My uważamy, że mimo wszystko wystarczy tych specjalistów. Wystarczyłoby tylko ustalić np. 2-letnie vacatio legis, by w tym czasie zrobić, lub przynajmniej rozpocząć, specjalizację – tłumaczy dr Ciałkowska-Rysz. Takie przepisy też poprawiłyby sytuację finansową specjalistów od medycyny paliatywnej – właśnie z powodu kiepskich wynagrodzeń czasami nie podejmują pracy w zawodzie. Obecne przepisy też zniechęcają do rozwoju w tej dziedzinie – po co robić specjalizację, jeśli wystarczy tylko tygodniowy kurs?

Taniej, czyli nie wspieramy

Mimo iż poradnie medycyny paliatywnej to najtańsza forma pomocy ludziom u schyłku ich życia, to ta forma pomocy chorym nie jest doceniana przez NFZ. W Polsce działa 137 takich poradni (dane na koniec 2016 r.), a powinno znacznie więcej. – Przynajmniej po 1 w każdym powiecie, a w dużym mieście kilka – uważa dr Ciałkowska-Rysz. Tymczasem powiatów i miast na zasadach powiatów jest w Polsce 380 – 2,7 razy więcej. Dlaczego więc tak mało jest takich poradni? Bo przez wiele lat były one fatalnie finansowane – za poradę w gabinecie, stawka min. do 2017 r. wynosiła zaledwie 25 zł. Mało kto garnął się więc do zakładania i prowadzenia takich placówek. W 2017 r. finansowanie się co prawda poprawiło, ale ciągle pozostawia wiele do życzenia. – Za wizytę domową NFZ płaci tyle samo, tj. maks. 55 zł, co za poradę w gabinecie. Tymczasem ta pierwsza powinna kosztować przynajmniej 2 razy tyle – uważa prezes PTMP. Przychodnie nadal dopłacają do wizyt domowych, z tego co dostaną z NFZ za konsultacje stacjonarne.

Niedofinansowani

Mimo iż w 2017 r., po raz pierwszy od prawie 9 lat, NFZ podwyższył hospicjom stawki, to nadal niektóre z nich są zadziwiająco niskie. Stawka dzienna za hospicjum domowe to maks. 55 zł (do 2017 było 40 zł). – W stolicy ciężko się pracuje przy tak niskiej stawce. Bo wszędzie daleko, dojazd jest czasochłonny, a lekarz czy pielęgniarka nie mają nawet ulg na parkowanie przy domu pacjenta – opowiada dr F. Z tych 55 zł/dzień trzeba pokryć min. 2 wizyty lekarza w miesiącu, min. 2 wizyty w tygodniu pielęgniarki, a także rehabilitantów, masażystów, psychologa, sprzęt, pomoc pod telefonem itd. Wszystko w tej kwocie.

Weekendy z bólem

Zdarza się, że szpitale w piątki po południu wypisują pacjentów cierpiących, z zaleceniem kontynuowania opieki w hospicjum domowym. W takiej sytuacji przed weekendem nie sposób załatwić formalności, by chorego przyjąć już na sobotę i niedzielę. Musi więc on cierpieć bez profesjonalnej opieki. – Lekarze nie robią tego celowo, po prostu nie mają świadomości tego problemu – usprawiedliwia kolegów dr Furman.

Kłamać, bo tak lepiej?

Czasami rodziny nie chcą by lekarz czy pielęgniarka z hospicjum mówili choremu skąd są lub jaka jest ich specjalizacja. By umierającego człowieka nie dobijać informacją, iż są to już ostatnie jego chwile. – Mają opory przed nazwaniem tej sytuacji – przyznaje dr Furman. – W większości przypadków udaje się nam przekonać rodzinę, że trzeba chorym mówić prawdę, ale jeśli się nie uda, to mamy konflikt. Informujemy, że nie możemy okłamywać chorego. Pacjent ma prawo wiedzieć w jakim jest stanie – kończy dr Ciałkowska-Rysz.




STATYSTYKI HOSPICYJNE

• co roku umiera w Polsce ok. 395 tys. osób, z czego ok. 1/4 na raka
• rocznie ok. 90 tys. osób korzysta z hospicjów
• wśród dorosłych objętych opieką paliatywną aż 90 proc. to chorujący na nowotwory
• zalecana liczba łóżek w hospicjach stacjonarnych to 10–12 na 100 tys. mieszkańców, tymczasem w Polsce jest 6,5 łóżka na 100 tys.
• na koniec 2016 r. mieliśmy w Polsce: 159 hospicjów stacjonarnych i oddziałów medycyny paliatywnej, 60 hospicjów dla dzieci, 436 hospicjów domowych, 137 poradni medycyny paliatywnej
• mamy ok. 500 specjalistów medycyny paliatywnej, 100 w trakcie specjalizacji i nieznaną liczbę lekarzy po tygodniowym kursie medycyny paliatywnej, który uprawnia do pełnej opieki nad umierającymi
• ponad 1000 pielęgniarek ma specjalizację opieki paliatywnej, a ok. 5 tys. jest po kursach kwalifikacyjnych





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

Rzeczpospolita bezzębna

Polski trzylatek statystycznie ma aż trzy zepsute zęby. Sześciolatki mają próchnicę częściej niż ich rówieśnicy w Ugandzie i Wietnamie. Na fotelu dentystycznym ani razu w swoim życiu nie usiadł co dziesiąty siedmiolatek. Statystyki dotyczące starszych napawają grozą: 92 proc. nastolatków i 99 proc. dorosłych ma próchnicę. Przeciętny Polak idzie do dentysty wtedy, gdy nie jest w stanie wytrzymać bólu i jest mu już wszystko jedno, gdzie trafi.

Wczesny hormonozależny rak piersi – szanse rosną

Wczesny hormonozależny rak piersi u ponad 30% pacjentów daje wznowę nawet po bardzo wielu latach. Na szczęście w kwietniu 2022 roku pojawiły się nowe leki, a więc i nowe możliwości leczenia tego typu nowotworu. Leki te ograniczają ryzyko nawrotu choroby.

W jakich specjalizacjach brakuje lekarzy? Do jakiego lekarza najtrudniej się dostać?

Problem z dostaniem się do lekarza to dla pacjentów codzienność. Największe kolejki notuje się do specjalistów przyjmujących w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, ale w wielu województwach również na prywatne wizyty trzeba czekać kilka tygodni. Sprawdź, jakich specjalizacji poszukują pracodawcy!

Ból pleców przy pracy siedzącej – jak mu zapobiegać?

Jeszcze kilka lat temu ból pleców kojarzył się głównie z pracą fizyczną. Dziś coraz częściej dotyczy osób, które przez większość dnia siedzą przy komputerze. Home office i wielogodzinna praca biurowa sprawiły, że problemy z kręgosłupem zaczęły pojawiać się także u osób młodych, które wcześniej nie miały podobnych dolegliwości.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Lecytyna sojowa – wszechstronne właściwości i zastosowanie w zdrowiu

Lecytyna sojowa to substancja o szerokim spektrum działania, która od lat znajduje zastosowanie zarówno w medycynie, jak i przemyśle spożywczym. Ten niezwykły związek należący do grupy fosfolipidów pełni kluczową rolę w funkcjonowaniu organizmu, będąc podstawowym budulcem błon komórkowych.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

Rozwój zawodowy fizjoterapeuty – nowe specjalizacje w Polsce

Jeśli jesteś fizjoterapeutą i zastanawiasz się nad dalszym rozwojem kariery, masz naprawdę świetny moment na podjęcie decyzji. Polski rynek zdrowia dynamicznie się zmienia, a pacjenci coraz częściej szukają specjalistów z konkretnymi kompetencjami. To oznacza mnóstwo możliwości dla tych, którzy chcą się wyróżnić.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Wrzody żołądka – objawy i przyczyny. Jakie badania wykonać?

Choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy (potocznie określana również mianem wrzodów żołądka) jest kojarzona przede wszystkim ze stresem – przy czym tak naprawdę ma on niewielkie znaczenie w procesie powstawania tego schorzenia. Jak rozpoznać wrzody żołądka? Gdzie boli brzuch w przebiegu choroby wrzodowej i z jakimi objawami należy zgłosić się do lekarza?

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Czy szczoteczka soniczna jest dobra dla osób z aparatem ortodontycznym?

Szczoteczka soniczna to zaawansowane narzędzie do codziennej higieny jamy ustnej, które cieszy się rosnącą popularnością. Jest szczególnie ceniona za swoją skuteczność w usuwaniu płytki nazębnej oraz delikatne, ale efektywne działanie. Ale czy szczoteczka soniczna jest odpowiednia dla osób noszących aparat ortodontyczny? W tym artykule przyjrzymy się zaletom, które sprawiają, że szczoteczka soniczna jest doskonałym wyborem dla osób z aparatem ortodontycznym, oraz podpowiemy, jak prawidłowo jej używać.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot