Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 73–76/2003
z 25 września 2003 r.

Stuknij na okładkę, aby przejść do spisu treści tego wydania


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Z ministrem zdrowia Leszkiem Sikorskim rozmawia Aleksandra Gielewska:

Mleczną krowę zarzyna się raz

- Rząd zakłada, że 1 stycznia 2004 r. mają wejść w życie 2 ustawy: nowelizacja ustawy o zozach oraz ustawa o pomocy publicznej i restrukturyzacji spzozów. Obie – przewidują komercjalizację spzozów. Czy ministerstwo zdrowia wie, jaka jest dziś skala i struktura zadłużenia publicznych zakładów, a zwłaszcza – jaka była na 31 marca br.? I w czyich rękach są długi spzozów, a zatem, kto może się stać potencjalnym udziałowcem w spółkach użyteczności publicznej?

- Mamy oczywiście takie dane – na skutek naszych działań spłynęły one do resortu w 95%. Znamy też strukturę tego zadłużenia, wiemy, ile wynoszą zobowiązania publicznoprawne, ile cywilnoprawne, w tym zobowiązania wobec pracowników, także z tytułu ustawy 203. (Minister obiecał redakcji przedstawienie konkretnych kwot poprzez rzecznika prasowego; niestety – w ciągu 6 dni p. Agnieszka Gołąbek ich nie przekazała – przyp. red.)

- W czyich rękach są te długi?

- Przede wszystkim – dostawców usług, leków, sprzętu, również pracowników. Z naszych informacji wynika, że 12% tych długów jest w posiadaniu firm obracającymi wierzytelnościami.

- W założeniach do ustawy o pomocy państwa jest sprzeczność: nie wiadomo więc, czy pracownicy publicznych zakładów będą mogli w zamian za nieuregulowane zobowiązania z tytułu ustawy 203 obejmować udziały w tworzonych spółkach? I po co mieliby to robić, skoro dziś strajkami wymuszają wypłaty?

- Zapis jest jednoznaczny: wszystkie zobowiązania – zarówno cywilnoprawne, jak i publicznoprawne – podlegają umowie układowej. Jaki będzie ostateczny kształt ustawy, o tym się jeszcze dyskutuje. Zobowiązania z tytułu ustawy 203 są takimi samymi zobowiązaniami zakładów opieki zdrowotnej, jak wszystkie inne. Skoro zatem widzimy możliwość – w postępowaniu układowym – konwersji zadłużenia na udziały, to widzimy oczywiście również taką możliwość w przypadku zadłużenia z tytułu ustawy 203. Ale mamy zarazem świadomość, że może nie być zainteresowania zamianą niewypłaconych podwyżek na udziały i wtedy pozostaje formuła niemożliwa do zrealizowania, tj. spłaty wszystkich zobowiązań, co mogłoby prowadzić do upadłości i likwidacji zakładów.

- Projekty ustaw zawierać muszą szacunki kosztów ich wdrożenia dla budżetu państwa. Żeby je ujawnić, trzeba je wcześniej zidentyfikować.

- Jesteśmy, jak powiedziałem, na etapie 95-proc. identyfikacji zadłużenia zakładów, z podziałem na grupy zobowiązań. Zobowiązania publicznoprawne, które podlegać będą umorzeniu, kształtują się na poziomie ok. 1 mld zł. Jeszcze niedawno szacowaliśmy je na ponad 700 mln zł, a te, których nie będzie można umorzyć – na około 400 mln zł. Gdy spływają nowe dane, relacje się trochę zmieniają. Dla budżetu państwa wejście w życie ustawy o pomocy publicznej oznaczać będzie utratę dochodów na poziomie ok. 1 mld zł.

- Przy zadłużeniu 7-8 mld zł – pomoc państwa dla spzozów będzie skromna. Skąd wiara ministra zdrowia, że to wystarczy, by zamierzone przekształcenia przyniosły systemowi dobre skutki?

- Nie wiem, czy to, czego się podejmujemy, ma być oparte o wiarę. Opieramy się na racjonalnych przesłankach i rozumiem, że w tych kategoriach mówimy.

- Oczywiście. Doprecyzuję: dlaczego ma się powieść proces przekształceń, dokonywany w tak ekspresowym tempie i według jednego wzorca?

- Pani czyta po swojemu. W założeniach mówimy o okresie 2 lat. Proces ma się rozpocząć od momentu wejścia w życie ustawy. Jest więc czas na to, by zacząć się do tego przygotowywać, gromadzić stosowne materiały, pisma, decyzje itd. Dlatego publikujemy założenia. Ostateczny kształt całemu procesowi nada ustawa. A już w trakcie prac przygotowawczych wymyślono pilotaż. Ma on służyć m.in. temu, by zweryfikować mechanizmy przewidywane projektem ustawy, pokazać, czy zakładom uda się zakończyć w określonym przedziale czasowym, dzisiaj jeszcze nie doprecyzowanym, niezbędne procedury. Czy jest to pobożne życzenie, czy też realna możliwość, by spzoz wystąpił do odpowiednich instytucji z właściwymi wnioskami, przygotował projekt restrukturyzacji, uzyskał wymagane zgody, skomunikował się z bankiem itp.? Pilotaż ma te założenia zweryfikować, a będzie przeprowadzony jeszcze w momencie prac nad ustawą, co nawet w ostatnim etapie procesu legislacyjnego pozwoli zweryfikować logistykę realizacji programu. Każde założenie może natomiast rodzić wątpliwości: czy proces nie będzie trwał za długo albo za krótko. Jak za krótko – będzie przygotowany nieporządnie i nie da się tego zrobić. Jak za długo, to też wywoła określone skutki, bo przedłużanie procesu restrukturyzacji nie jest słuszne. Musimy znaleźć wariant optymalny. Nikt przed nami tego nie robił, w związku z tym – na czym możemy się opierać? Na doświadczeniach z programów restrukturyzacyjnych w poprzednich latach?

- Po co w ogóle robić taką właśnie restrukturyzację?

- A jaka jest alternatywa? Po co mamy to robić – odpowiedzieliśmy sobie już w momencie, kiedy postawiliśmy diagnozę sytuacji: dlaczego doszło do takiego zadłużenia i co należy przedsięwziąć, żeby wyjść z obecnego kryzysu. Jednym z elementów naprawy systemu jest restrukturyzacja zadłużenia i - równoległe – przekształcenie spzozów w spółki użyteczności publicznej. Na pytanie: po co to robić? odpowiadam – by zrealizować założenia umożliwiające naprawę systemu. I nie uważam, że tempo przekształceń będzie ekspresowe. Nie może ono powodować zadyszki, tego, że ktoś upadnie, bo straci oddech. Ale nie może to być również spacerek w niedzielne popołudnie, dla relaksu i przyjemności. To musi być dobrze zaprogramowany marsz do określonego celu. Jak się idzie do znanego celu, wiedząc, jaki jest dystans do przejścia, w jakim tempie będzie się pokonywać drogę i umie przewidzieć trudności i niespodzianki, to osiąga się cel. Oczywiście, można w ogóle nie iść, tylko stać w miejscu. Jednak w obecnej sytuacji nie ma innej możliwości utrzymania funkcjonowania zadłużonych zakładów.

- Trzeba więc nowe spółki obciążyć starymi długami i kazać im wypracowywać zyski?

- Rozumiem, że kontestuje pani w ogóle pojęcie zysku jako takiego, w prowadzeniu działalności gospodarczej, przy czym mam na myśli również zakłady opieki zdrowotnej...

- Przeszkadza mi, w odniesieniu np. do szpitala...

- Otóż chcę powiedzieć, że zysk jest jedynym czynnikiem, który pozwala na inwestowanie w dalszą działalność, w poprawę jakości czy poziomu świadczeń. Na tym pojęciu zasadzają się wszystkie instytucje prowadzące działalność gospodarczą, także te, które przeznaczają swój zysk na cele statutowe. Np. szpitale funkcjonujące non for profit.

- One wypracowują nadwyżki, zyski są natomiast w spółkach...

- Spółki użyteczności publicznej będą lokować zyski w działalność statutową. Pani nie zna statusu takiej spółki, a z góry ocenia całą koncepcję pejoratywnie. Oparcie funkcjonowania zozu na kodeksie spółek handlowych nie oznacza, że za tym kryje się zysk uzyskiwany czyimś kosztem i transferowany np. do prywatnych kieszeni.

- Trudno mi uwierzyć, że w ogóle ten zysk zostanie wypracowany, zwłaszcza w przypadku zarządzania zakładami przez dotychczasową kadrę i przy obecnych regułach gry w całym systemie.

- Oczywiście, mogą być sytuacje, że nie będzie zysków, natomiast nie musi na stanowiskach pozostać kadra, która doprowadziła do zadłużenia. Tworząc koncepcję zozu jako spółki użyteczności publicznej, nakreśliliśmy również sposób zarządzania taką placówką; nakładamy zresztą – przez kodeks spółek handlowych – obowiązek tworzenia rady nadzorczej o określonej roli i kompetencjach, której członkami będą osoby legitymujące się odpowiednimi kwalifikacjami.

- W skuteczność rad nadzorczych w przedsiębiorstwach państwowych czy komunalnych również trudno mi uwierzyć.

- Życie pokazuje, że w takiej formule funkcjonuje wiele placówek na całym świecie, służąc pacjentom, podnosząc jakość świadczeń i nikt nie ma wątpliwości, że to jest dobre rozwiązanie, bo przynosi ono konkretne efekty. Takie, które my również chcemy osiągnąć – niezadłużanie się placówek, bilansowanie ich przychodów i kosztów, efektywne korzystanie z ograniczonych środków. Bo zawsze są to środki ograniczone w stosunku do nieograniczonych potrzeb, a każda działalność w ochronie zdrowia zderza nieograniczony popyt na usługi medyczne, zwiększający się wraz z postępem technologii i wiedzy medycznej, z ograniczonymi możliwościami podażowymi, wynikającymi z przyczyn finansowych, technicznych, kadrowych itp.

- Czy pan minister zarządzał kiedyś jakąś spółką?

- Nie, prowadziłem szpital przed usamodzielnieniem i po usamodzielnieniu, nadzorowałem funkcjonowanie szpitali w regionie jako członek zarządu województwa, byłem również członkiem rad nadzorczych dwóch spółek użyteczności publicznej.

- Nie pojmuję, skąd u szefa resortu ta magiczna wiara, że utworzenie spółek rozwiąże dzisiejsze problemy funkcjonowania zakładów?

- Nigdy nie mówiłem o magicznej roli przekształcania szpitali w struktury użyteczności publicznej. Mówimy o całym szeregu niezbędnych działań, mniej lub bardziej fundamentalnych. A pani koncentruje się wyłącznie na jednej sprawie. Tymczasem trzeba zaczynać od edukacji na różnych poziomach, lepiej skonstruować system płatnika i kontraktowania świadczeń, właściwie rozdzielić poziomy referencyjne szpitali, sprecyzować kompetencje poz i specjalistyki ambulatoryjnej, rozwijać promocję zdrowia i profilaktykę zdrowotną. Trzeba też zacząć mówić o zdrowiu publicznym, za które nie jest odpowiedzialny tylko jeden resort i jeden minister. I wreszcie – dojść do tego, o czym mówię, a co dzisiaj paraliżuje funkcjonowanie systemu: zadłużone szpitale, nie do końca dobry nadzór i zarządzanie, ale też bym tego nie generalizował, bo około 250 spzozów uzyskuje dzisiaj zyski...

- I te mają szansę utrzymać się jako spółki...

- Nie wiem, które z nich się utrzymają, bo nie wiem, czy te zyski mają one dlatego, że są najlepiej zarządzane i udzielają świadczeń najwyższej jakości? A może – mają szczęśliwy sposób finansowania, który przy równym traktowaniu, adekwatnym do standardu świadczeń, pokaże, że były one dotąd przefinansowane i przeinwestowane i stąd ich dobra obecnie kondycja finansowa. Nie było dotąd czytelnych reguł kontraktowania, toteż trudno powiedzieć, że sprawiedliwie rozdzielano środki, adekwatnie do poniesionych kosztów. Spółki to nie fetysz, dogmat czy pobożne życzenie – przekształcenia są jednak niezbędne, by dokonać równocześnie restrukturyzacji zadłużenia.

- I to ma się udać – w ciągu 2 lat? Według jednego wzorca dla wszystkich?

- Jeżeli ktoś podejmuje jakieś działania z myślą, że nie zakończą się one sukcesem, to musi być idiotą. Rozsądny człowiek podejmuje działania z pełnym przekonaniem, bo zależy mu na tym, żeby przedsięwzięcie się udało. Ale kalkuluje także, że będą słabsze momenty, że czegoś się nie da zrobić. Dlaczego według jednego wzorca? Ponieważ jest jedno prawo dla wszystkich i ono pokazuje jeden mechanizm. Jest wystarczająco dużo swobody w życiu gospodarczym, żeby w obszarze ochrony zdrowia uporządkować to w ten właśnie sposób, dla sektora publicznego korzystny. Zachowany będzie publiczny charakter spółek, odmienność, jaką musi mieć zoz – z uwagi na to, że nie jest to np. fabryka ołówków. Natomiast wprowadzi się to, co jest istotą prowadzenia działalności gospodarczej, czyli reguły ekonomiczne, rachunek kosztów, ceny, rachunek dotyczący płac, inwestycji itp. Jest jedna gospodarka i jedne zasady ekonomiczne...

- Minister zdrowia nie boi się zatem tego, że daje wierzycielom ogromną władzę, bo nowe prawo upadłościowe umożliwi im doprowadzenie spółek do likwidacji? Dzisiaj spzozy są wyłączone z upadłości...

- Czy pani chce żyć w świecie wirtualnym, czy faktycznym? Długi nie są wirtualne, ale rzeczywiste. Tylko dzisiaj są nieściągalne z organu założycielskiego, choć praktycznie ściągalne – z zadłużonego szpitala. Dziś wierzyciel może sparaliżować szpital wchodząc na jego konto, egzekwując zajęcia komornicze, sprzedając jego dług, nie dostarczając mu usług itp. I dzieje się to bez jakiejkolwiek kontroli. My wprowadzamy mechanizmy restrukturyzacji finansowej, która będzie biegła równolegle z restrukturyzacją całego podmiotu, by na końcu mieć zrestrukturyzowany zakład – spółkę użyteczności publicznej, działającą według określonych reguł, również takich, które nie dopuszczą do możliwości takiego zadłużenia, jakie istnieje obecnie. I to się będzie dziać pod kontrolą. Równolegle zaś z całym tym procesem – zakłady zbędą normalnie funkcjonować.

- Nie boi się zatem pan minister niekontrolowanego upadku szpitali?

- Zarzynanie krowy, która daje mleko, jest aktem jednorazowym, potem już tego mleka nie ma. Nie widzę takiego zagrożenia, by wierzyciele – zamiast pójść na ugodę – występowali z wnioskami o upadłość nowych spółek.



(Rozmowy z ministrem L. Sikorskim nie udało się redakcji autoryzować, choć czekaliśmy na to 6 dni.)




Najpopularniejsze artykuły

Ciemna strona eteru

Zabrania się sprzedaży eteru etylowego i jego mieszanin – stwierdzał artykuł 3 uchwalonej przez sejm ustawy z dnia 22 czerwca 1923 r. w przedmiocie substancji i przetworów odurzających. Nie bez kozery, gdyż, jak podawały statystyki, aż 80 proc. uczniów szkół narkotyzowało się eterem. Nauczyciele bili na alarm – używanie przez dzieci i młodzież eteru prowadzi do ich otępienia. Lekarze wołali – eteromania to zguba dla organizmu, prowadzi do degradacji umysłowej, zaburzeń neurologicznych, uszkodzenia wątroby. Księża z ambon przestrzegali – eteryzowanie się nie tylko niszczy ciało, ale i duszę, prowadząc do uzależnienia.

Rzeczpospolita bezzębna

Polski trzylatek statystycznie ma aż trzy zepsute zęby. Sześciolatki mają próchnicę częściej niż ich rówieśnicy w Ugandzie i Wietnamie. Na fotelu dentystycznym ani razu w swoim życiu nie usiadł co dziesiąty siedmiolatek. Statystyki dotyczące starszych napawają grozą: 92 proc. nastolatków i 99 proc. dorosłych ma próchnicę. Przeciętny Polak idzie do dentysty wtedy, gdy nie jest w stanie wytrzymać bólu i jest mu już wszystko jedno, gdzie trafi.

ZUS zwraca koszty podróży

Osoby wezwane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych do osobistego stawiennictwa na badanie przez lekarza orzecznika, komisję lekarską, konsultanta ZUS często mają do przebycia wiele kilometrów. Przysługuje im jednak prawo do zwrotu kosztów przejazdu. ZUS zwraca osobie wezwanej na badanie do lekarza orzecznika oraz na komisję lekarską koszty przejazdu z miejsca zamieszkania do miejsca wskazanego w wezwaniu i z powrotem. Podstawę prawną stanowi tu Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 31 grudnia 2004 r. (...)

Astronomiczne rachunki za leczenie w USA

Co roku w USA ponad pół miliona rodzin ogłasza bankructwo z powodu horrendalnie wysokich rachunków za leczenie. Bo np. samo dostarczenie chorego do szpitala może kosztować nawet pół miliona dolarów! Prezentujemy absurdalnie wysokie rachunki, jakie dostają Amerykanie. I to mimo ustawy, która rok temu miała zlikwidować zjawisko szokująco wysokich faktur.

Protonoterapia. Niekończąca się opowieść

Ośrodek protonoterapii w krakowskich Bronowicach kończy w tym roku pięć lat. To ważny moment, bo o leczenie w Krakowie będzie pacjentom łatwiej. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że ułatwienia dotyczą tych, którzy mogą za terapię zapłacić.

2023 – stara bieda

Wiara w to, że zmiana daty oznacza nowe szanse, nowe możliwości, nowe otwarcie, od dawna nie dotyczy systemu ochrony zdrowia. I chyba w mało którym obszarze tak dobrze oddaje sytuację odpowiedź: „stara bieda”, gdy komuś przyjdzie do głowy zapytać: „co słychać”. Będzie źle, ale czy beznadziejnie?

Byle jakość

Senat pod koniec marca podjął uchwałę o odrzuceniu ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta w całości, uznając ją za niekonstytucyjną, niedopracowaną i zawierającą szereg niekorzystnych dla systemu, pracowników i pacjentów rozwiązań. Sejm wetem senatu zajmie się zaraz po świętach wielkanocnych.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

Reforma systemu psychiatrii zbacza z wyznaczonego kursu

Rozmowa z Markiem Balickim, byłym pełnomocnikiem ministra zdrowia ds. reformy psychiatrii dorosłych i byłym kierownikiem biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017–2022, ministrem zdrowia w latach 2003 oraz 2004–2005.

Leczenie przeciwkrzepliwe u chorych onkologicznych

Ustalenie schematu leczenia przeciwkrzepliwego jest bardzo często zagadnieniem trudnym. Wytyczne dotyczące prewencji powikłań zakrzepowo-zatorowych w przypadku migotania przedsionków czy zasady leczenia żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej wydają się jasne, w praktyce jednak, decydując o rozpoczęciu stosowania leków przeciwkrzepliwych, musimy brać pod uwagę szereg dodatkowych czynników. Ostatecznie zawsze chodzi o wyważenie potencjalnych zysków ze skutecznej prewencji/leczenia żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej oraz ryzyka powikłań krwotocznych.

Prosimy o zmiany

Z Agnieszką Lewonowską-Banach, pielęgniarką, dyrektor Zakładu Aktywności Zawodowej U Pana Cogito Pensjonat i Restauracja w Krakowie; sekretarzem Stowarzyszenia Rodzin Zdrowie Psychiczne; członkinią Rady ds. Zdrowia Psychicznego przy Ministerstwie Zdrowia rozmawia Katarzyna Cichosz.

EBN, czyli pielęgniarstwo oparte na faktach

Rozmowa z dr n. o zdrowiu Dorotą Kilańską, kierowniczką Zakładu Pielęgniarstwa Społecznego i Zarządzania w Pielęgniarstwie w UM w Łodzi, dyrektorką Europejskiej Fundacji Badań Naukowych w Pielęgniarstwie (ENRF), ekspertką Komisji Europejskiej, Ministerstwa Zdrowia i WHO.

Leczenie wspomagające w przewlekłym zapaleniu prostaty

Terapia przewlekłego zapalenia stercza zarówno postaci bakteryjnej, jak i niebakteryjnej to duże wyzwanie. Wynika to między innymi ze słabej penetracji antybiotyków do gruczołu krokowego, ale także z faktu utrzymywania się objawów, mimo skutecznego leczenia przeciwbakteryjnego.

Neonatologia – specjalizacja holistyczna

O specyfice specjalizacji, którą jest neonatologia, z dr n. med. Beatą Pawlus, lekarz kierującą Oddziałem Neonatologii w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny w Warszawie oraz konsultant województwa mazowieckiego w dziedzinie neonatologii rozmawia red. Renata Furman.

Osteotomia okołopanewkowa sposobem Ganza zamiast endoprotezy

Dysplazja biodra to najczęstsza wada wrodzona narządu ruchu. W Polsce na sto urodzonych dzieci ma ją czworo. W Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym pod kierownictwem dr. Jarosława Felusia przeprowadzane są operacje, które likwidują ból i kupują pacjentom z tą wadą czas, odsuwając konieczność wymiany stawu biodrowego na endoprotezę.

Promieniowanie ultrafioletowe

Piękna opalenizna zwykle kojarzy się ze zdrowiem. Czy jest to dobre skojarzenie? Dla wielu tak. To ich przyciągają solaria, by niezależnie od pory roku mogli wyglądać jak po pobycie na nadmorskiej plaży. Opalanie to ekspozycja naszej skóry na promieniowanie ultrafioletowe. Efekty tego oddziaływania na ludzką skórę budzą coraz większy niepokój świata medycznego, a ze zdrowiem niewiele mają wspólnego (...)




bot