spis treści wydania
archiwum 2007
 Dodaj komentarz:

Podpis:

Komentarze są prywatnymi opiniami odwiedzających stronę. Redakcja SZ nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

„SZ” nr 89-92 z 26 listopada 2007 r.


Bez tępych dyżurów

Aleksandra Gielewska

Świat i Europa rozumieją: cenną i kosztowną pracę lekarza należy tak zorganizować, by była najbardziej efektywna. Rozumieją również, że lekarz też człowiek - ma prawo do odpoczynku. Chyba że sam chce pracować dłużej niż 48 godzin tygodniowo - bez uszczerbku dla zdrowia, życia rodzinnego, doskonalenia zawodowego itp. Wejście w życie europejskich przepisów regulujących czas pracy lekarzy wymusza w polskich szpitalach rewolucyjne - z racji bardzo krótkiego czasu na ich wprowadzenie - zmiany w organizacji pracy. Pozostało tylko 5 tygodni, by zapobiec kryzysowi i medialnej histerii po 1 stycznia, gdy będzie obowiązywać pospiesznie i nieudolnie wprowadzana dyrektywa o czasie pracy. Jaki jest stan przygotowań do jej wdrożenia?

Marek Wójtowicz, chirurg i menedżer, były wieloletni dyrektor szpitali i były szef STOMOZ, od lat nasz autor - proponuje radykalne rozwiązanie: ostre cięcie instytucji całodobowych dyżurów w oddziałach "tępych".

"Przy postępującym braku kadry, lekarska opieka całodobowa w szpitalach powinna zostać ześrodkowana w miejscach kluczowych, tj. SOR-ach/izbach przyjęć, OIOK-ach i OIT-ach oraz na traktach operacyjnych, z możliwością interwencji tych wysoko opłacanych lekarzy na oddziałach objętych jedynie nadzorem pielęgniarskim" - pisze w "Prawie pniaka". Zapraszamy do dyskusji nad tym pomysłem i warunkami jego pomyślnej realizacji. Opinie i uwagi prosimy przesyłać pod adresem: sekretariat@sluzbazdrowia.com.pl.

Znam szpitale amerykańskie, szwedzkie i... polskie, gdzie nie ma dyżurów lekarskich w oddziałach. Ba, nie mają one w ogóle struktury oddziałowej. Poza izbą przyjęć/SOR-em są tam tzw. brudna i czysta chirurgia, brudne i czyste sale chorych, pokoje wybudzeń oraz intensywnego nadzoru, a reszta - to 5 lub 10 pięter zwykłych pokoi chorych.

Coraz częściej korzystamy ze światowych rozwiązań. Przyzwyczajamy się, że lekarz nie jeździ w każdej karetce pogotowia, specjalista medycyny rodzinnej nie pełni całodobowej opieki, działają szpitale bez ordynatorów. I nikt z tych powodów nie umiera.

Przywykniemy też do tego, że w niedziele, święta i w nocy w większości naszych oddziałów szpitalnych lekarz pojawiać się będzie sporadycznie (np. wezwany wprost z SOR-u), a chorymi zajmować się będą wyspecjalizowane, dobrze opłacane i miłe pielęgniarki.

Lekarze - na całe 8 godzin pracy - przyjdą w poniedziałek, niekoniecznie o 7.30. Część może zechcieć zaczynać pracę o 12.00, by wcześniej wysłać dziecko do szkoły, zrobić zakupy lub popracować w prywatnym gabinecie. Czyli - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Byle tylko wilk był syty i owca cała.



zapamiętaj mnie:
Nie masz konta? Zarejestruj się!