Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 34–42/2019
z 16 maja 2019 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Upadek systemu?

Krzysztof Boczek

Z reportaży Pawła Kapusty o ratownikach, rezydentach, pacjentach, SOR-ach wyłania się obraz beznadziejnej opieki zdrowotnej. Gdzieś na krawędzi. Na tyle przejmujący, że książka została nominowana do jednej z najważniejszych
literackich nagród – im. Ryszarda Kapuścińskiego.


Krzysztof Boczek: Kiedy byłeś ostatnio u lekarza?

Paweł Kapusta: W styczniu. Chorowałem na ospę. Miałem problem z rejestracją, ale przyjęli mnie i dosyć sprawnie to poszło.

K.B.: A na pogotowiu też ci udzielano pomocy?

P.K.: Byłem ze 4 lata temu i tego się wstydzę, bo poszedłem na SOR z pierdołą. Nie powinienem się tam w ogóle pojawić. Nie rozumiałem wówczas, czemu tak niesympatycznie do mnie podchodził personel. Teraz już wiem.

K.B.: Ale przyjęli cię i pomogli ci. To skąd ta „Agonia” w tytule zbioru twoich reportaży o polskim systemie opieki zdrowotnej?

P.K.: Gdy zaczynasz pisać książkę, to nie wiesz, jaki będzie tytuł. Analizując swoje teksty, starałem się znaleźć część wspólną dla nich wszystkich. Doszedłem do wniosku, że to nie jest ani problem z lekarzami, ani z pielęgniarkami itp. To problem z systemem, a ten jest na skraju upadku.

K.B.: Ale czy „agonia” to nie przesada?

P.K.: Nie. Książek o podobnych problemach w służbie zdrowia można by napisać ze 115. Ja zajmowałem się w reportażach tematami, które często są wałkowane w telewizji: rezydenci, pielęgniarki, ratownicy, SOR. Podchodziłem do tego bez emocji i nie oceniając. A na koniec doszedłem do wniosku, że to agonia.

K.B.: Wiesz, co się dzieje teraz w wenezuelskiej służbie zdrowia?

P.K.: Nie wiem, ale to porównanie bez sensu...

K.B.: Nie całkiem, bo kilkanaście lat temu to był kraj mlekiem i miodem płynący. A teraz tam w szpitalach nie ma leków, środków higienicznych, jedzenia, wody bieżącej, prądu, a często nawet personelu. Tylko ściany i dach. Dzieci mrą jak muchy, głównie z głodu. To jest agonia.

P.K.: Ale my jesteśmy krajem w środku Europy, w Unii. Uważamy się za Europę Zachodnią, cywilizowane miejsce na Ziemi, a ratownicy zarabiają u nas 14 zł za godzinę i są zatrudnieni na śmieciówkach.

K.B.: Teraz już zarabiają trochę więcej, ale prawda – nadal źle. A służba zdrowia w Polsce jest jedną z gorszych w EU. Mimo wszystko na przestrzeni lat system się poprawia.

P.K.: Może i tak, ale ja piszę o konkretnych przypadkach. Widzę na SOR-ach, oddziałach braki personelu i inne problemy, z którymi się zmagają te placówki. Teraz wiele w mediach mówi się o przypadkach z SOR-ów (chodzi o śmierć kilku osób czekających na pomoc na SOR-ach w kwietniu br. – red.). Wobec ludzi tam pracujących wylał się niewyobrażalny hejt!

Ja starałem się pokazać inną perspektywę niż ta, którą mają pacjenci – za tymi białymi drzwiami, które widzi chory. Także nawałnicę ludzi, którzy na SOR-ach nie powinni się w ogóle pojawić – wg NIK aż 80 proc. otrzymujących pomoc na oddziałach ratunkowych, powinna trafić na nocną/weekendową pomoc albo do lekarza pierwszego kontaktu.

K.B.: Ale o tym ludzie wiedzą...

P.K.: Właśnie nie wiedzą!

K.B.: OK. Lekarze to wiedzą.

P.K.: Ale ta książka nie jest dla lekarzy, a dla takich ludzi jak ja sprzed 4 lat. Może to zabrzmi jakoś górnolotnie, ale chciałbym, aby książka choć trochę uświadomiła Polaków. Przyznaję, że o wielu rzeczach w służbie zdrowia nie miałem pojęcia przed rozpoczęciem zbierania materiałów do tej książki.

K.B.: Czy publiczna służba zdrowia to „stajnia Augiasza”?

P.K.: Byłem np. w szpitalu dużego miasta, na pediatrycznym oddziale – nie powiem gdzie, bo tak się umówiłem. W środku wszystko jak spod igły – nowiutkie, nowoczesne, ładne. A na nocnym dyżurze pracowała... 1 rezydentka. Była tak zajęta, że nie miała szans zamienić ze mną dwóch zdań – tyle pracy. Dzieci – od pół roku po 17 lat – układano tam jak dywany – po dach. W przypadku więc tych tematów, którymi się zajmowałem, można powiedzieć, że to jest „stajnia Augiasza”

K.B.: Od czego byś zaczął jej sprzątanie?

P.K.: To nie do mnie pytanie. Ja nie jestem od tego, by znajdować rozwiązania problemów. Jako reporter, tylko je opisuję. Rozmawiałem za to często z lekarzami, pielęgniarkami i oni mają własne teorie, jak to zmienić. Najczęściej wymieniana to – pewno cię to nie zdziwi – aby każdy pacjent płacił jakąś część kosztów wizyty.

K.B.: Nie zdziwi – od kilku lat też tak uważam i o tym pisałem.

P.K.: Jeden z lekarzy SOR miał inną teorię – że pacjent powinien być ubezpieczany jak samochód. Jeśli jest często bity, wypadkowy to płaci większą składkę niż taki w dobrym stanie technicznym. Ludzie z nadwagą, alkoholicy, którzy o siebie nie dbają, powinni płacić więcej. Dopóki ludzie nie odczują kosztów leczenia jakoś na własnej kieszeni, to nie zmienią swoich zachowań.

K.B.: Która grupa zawodowa związana z opieką zdrowotną ma obecnie najgorzej?

P.K.: Najbardziej zszokowała mnie sytuacja ratowników. Bo o nich też najmniej się dotychczas mówiło. Gdy zbierałem materiały do tekstu o nich, to każda kolejna informacja, którą mi podawali była dla mnie zaskakująca. Do kogo wyjeżdżają, ile zarabiają, co robią.

K.B.: Jakie jeszcze patologie w systemie może dostrzec wrażliwy obserwator z zewnątrz?

P.K.: Uderzyła mnie totalna bezduszność ludzi z NFZ. Nie chcieli się nawet ze mną spotkać, by wyjaśnić mi pewne kwestie. Dobijałem się do nich, do centrali. Obiecywali odpowiedzi, a potem cisza. Nawet nie napisali, że nie chcą zabierać głosu w sprawie.

K.B.: Od 3 lat w najważniejszych organach administracji państwowej standardem jest brak odpowiedzi na pytania dziennikarza lub odpowiedź wymijająca.

P.K.: Ciebie to nie dziwi, ale mnie to zszokowało, bo pisałem tekst o przypadku, w którym lek został odebrany pacjentowi i chłopak zmarł. Rodzice uważają, że przez to. Mówimy o śmierci dziecka, a oni nawet nie raczą odpowiedzieć.

K.B.: System jest zdehumanizowany?

P.K.: Dokładnie. Dodatkowo pacjent jest odsunięty od swojej składki, którą płaci. Jeden reportaż jest o chirurgu szczękowym, który ma sprawę sądową, bo podczas przyjęć na NFZ oferował pacjentom dopłatę do biomateriału, którego użycie jest stosowaniem aktualnej wiedzy medycznej. Pacjent dopłacał tylko za biomateriał. A tak nie można. Albo w całości przyjmujesz na NFZ, albo prywatnie. Chciałbym napisać tekst o tych ludziach w komisji chorób rzadkich. Spotkać się z nimi i porozmawiać normalnie. Jak człowiek z człowiekiem, a nie jak z urzędnikami, którzy wydają decyzje na podstawie papierów, bez spotykania się z chorymi. To absurdalna sytuacja, że decyzje o wstrzymaniu leków, które utrzymują człowieka przy życiu, podejmuje grupa ludzi, która nawet nie widziała pacjenta. To jest dehumanizowanie systemu. Bez kontaktu z chorym ci ludzie mogą łatwo decydować o czyimś życiu lub śmierci. Mecenas Paulina Kieszkowska-Knapik od wielu lat szarpie się z NFZ, MZ, tymi komisjami i takie ich działania nazywa „łamaniem podstawowych praw pacjenta”.

K.B.: Przez kilkanaście lat pisania o służbie zdrowia chyba najbardziej niesprawiedliwe rozwiązanie, jakie spotkałem, to zasady opieki zdrowotnej dla przestępców w więzieniach/aresztach – w ciągu 3–4 tygodni muszą trafić do specjalisty. To nieosiągalne dla uczciwych obywateli. Co ciebie najbardziej zaskoczyło przy pracy nad tą książką?

P.K.: Też sytuacja z więzień. Niesamowite, jak wielką odpowiedzialność mają dowódcy zmiany w zakładzie karnym, np. z najcięższymi recydywistami z grupy R1. 1100 bandytów w zakładzie, a zmiana w nocy ma 25 strażników. Nie ma lekarza, pielęgniarki, a bandyci symulują na potęgę. Z nudów albo aby przejechać się do szpitala i powąchać pielęgniarkę. Bo gość nie widział ileś czasu kobiety. Jeśli taki dowódca zmiany wyśle sygnalizującego bóle do szpitala, to tam wszyscy będą wściekli – za więźnia, który symuluje, czasami któryś raz z rzędu, SOR wystawia więzieniu rachunek – chyba 1300 zł za interwencję. I przy kolejnym razie taki dowódca już nie pojedzie z bandytą do szpitala. Zamyka go w celi. A jeśli temu przestępcy akurat wtedy pęknie woreczek żółciowy? To jest ryzyko. Zaskoczyło mnie, że dla osób dorosłych, upośledzonych psychicznie i agresywnych, nie ma żadnego specjalistycznego ośrodka. Opisywałem historię dziewczyny, która taka właśnie jest – upośledzona i bardzo agresywna. W domu dochodzi do fatalnych sytuacji. Kończy teraz 18 lat i matka czeka na moment, w którym jej córka, za jakieś przestępstwo, trafi do więzienia i tam się nią zajmą. Bo nie ma innej opcji. Nie można jej leczyć, bo nie jest chora psychicznie, a upośledzona.

K.B.: Czemu właściwie dziennikarz sportowy zajął się reportażami o służbie zdrowia?

P.K.: Od 12–13 lat piszę o sporcie – to moja pasja. Ale przyszło jakieś zmęczenie materiału. Przeczytałem gdzieś w necie spowiedź ratownika medycznego i postanowiłem o tym napisać reportaż. Tekst przeczytało ponad milion ludzi na Wirtualnej Polsce. Dziesiątki tysięcy udostępnień na FB. Dostałem nagrodę za ten reportaż, nominację do Grand Press, a potem przyszła z wydawnictwa propozycja napisania książki.

K.B.: Chciałbyś, aby ta książka była obowiązkową lekturą dla pracowników NFZ czy MZ?

P.K.: Gdy tekst o ratownikach się upowszechnił, to napisałem taki mega naiwny post w stylu „fajnie by było, aby ten tekst coś zmienił”. Mega naiwne! Chociaż teraz faktycznie chciałbym, aby ta książka – całkiem dobrze się sprzedała, jak na polskie realia – spowodowała, że ludzie popatrzą dalej niż tylko na czubek własnego nosa.

Pokazuję w niej społeczeństwu, jak realia służby zdrowia wyglądają z drugiej strony. Docierało do mnie wiele opinii od czytelników, że dzięki tym reportażom, tego się dowiedzieli. Najciekawsze jest, że wiele takich informacji dostałem też od lekarzy i pielęgniarek.

K.B.: To czego oni akurat się dowiedzieli?

P.K.: Oni niczego, ale mi dziękowali, że pokazałem innym, jak wygląda ich praca. Z ich perspektywy.

K.B.: A co z tymi pracownikami NFZ i MZ – chciałbyś, aby te historie obrazujące zdehumanizowany system, były dla nich obowiązkową lekturą?

P.K.: Sęk w tym, że oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak ten system działa. Bezdusznie.




"– Jakie słowo najlepiej oddaje pracę w polskim pogotowiu? – Upokorzenie...
...Daniel studia na kierunku ratownictwo medyczne kończy na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Z bardzo dobrymi ocenami. Po otrzymaniu dyplomu (farmakologia, toksykologia, intensywna terapia i wiele innych – wszystko w małym palcu) musi się zatrudnić w kawiarni, znanej sieciówce, gdzie od razu dostaje umowę o pracę i wynagrodzenie w wysokości 18 złotych netto za godzinę. (...)
Jako ratownik medyczny zarabia w Warszawie 18 złotych brutto za godzinę (14 zł netto). (....) Robiąc kawę jedyne ryzyko, jakie podejmuje, to popsucie wzoru serduszka na spienionym mleku. W karetce błędna decyzja może zabić pacjenta. Na serduszkach zarabia więcej niż na prawdziwych sercach, z konieczności utrzymuje więc dwie prace. Po 24-godzinnym dyżurze w karetce jeździ na Dworzec Centralny i przez osiem godzin pyta:
– A może ciastko do tego espresso?"

.
P. Kapusta, Agonia. Lekarze i pacjenci
w stanie krytycznym




"– Normalni na oddziałach ratunkowych i w centrach urazowych nie pracują...
...Obcujemy z takimi widokami i zdarzeniami, urwanymi nogami, wnętrznościami, mózgiem na wierzchu, śmiercią, że normalny człowiek by zwariował, zasłabł kilka razy przy pierwszej okazji. Czasem podczas reanimacji zdarza się komuś z nas zaśpiewać, powiedzieć żart. Rozmawiamy ze sobą w taki sposób, że gdyby ktoś nas nagrał, byłby ogólnopolski skandal. A my po prostu tak odreagowujemy. Staramy się odciąć. Bez tego skończylibyśmy w psychiatryku. Śmierć dzieci to jednak sytuacja skrajna. Porusza nawet lekarzy medycyny ratunkowej. To rzadkie przypadki, w naszym szpitalu jest ich 10–12 w roku. Niby rzadkie, ale raz w miesiącu trzeba taką śmierć przeżyć."


P. Kapusta, Agonia. Lekarze i pacjenci
w stanie krytycznym




"– Państwa syn nie żyje. – Koniec komunikatu. Zapada cisza...
...Właśnie tak powinien wyglądać ten dramatyczny moment. Kolejne słowa musi wypowiedzieć rodzina. Milczenia trzeba się nauczyć.
Doktor Monika: – Rozmowa z rodziną ma dwa cele. Pierwszy, zasadniczy: poinformowanie o śmierci. Bliscy wszystko wiedzą o stanie pacjenta, informujemy ich na bieżąco o kolejnych etapach, podejrzeniu śmierci, próbach. Jeśli towarzyszą nam w tym przez cały czas, ostateczna informacja nie jest totalnym szokiem. Ale mimo wszystko nie potrafią się przygotować na śmierć. Wierzą do końca. Dlatego musimy im to powiedzieć wprost: umarł."


P. Kapusta, Agonia. Lekarze i pacjenci
w stanie krytycznym




Paweł Kapusta – dziennikarz sportowy, był korespondentem na mundialach w RPA, Brazylii i Rosji oraz Euro 2012 i 2016, sędzia piłkarski. Za reportaż o ratownikach pt. „Trudno kogoś ratować, gdy życie rozlewa się po podłodze” otrzymał Nagrodę Newsweeka im. Teresy Torańskiej, był także nominowany do Grand Press oraz European Press Prize. We wrześniu 2018 r. ukazał się jego debiut literacki „Agonia. Lekarze i pacjenci w stanie krytycznym” – zbiór kilkunastu reportaży o służbie zdrowia. W marcu br. książka została nominowana do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego 2019.




Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

10 000 kroków dziennie? To mit!

Odkąd pamiętam, 10 000 kroków było złotym standardem chodzenia. To jest to, do czego powinniśmy dążyć każdego dnia, aby osiągnąć (rzekomo) optymalny poziom zdrowia. Stało się to domyślnym celem większości naszych monitorów kroków i (czasami nieosiągalną) linią mety naszych dni. I chociaż wszyscy wspólnie zdecydowaliśmy, że 10 000 to idealna dzienna liczba do osiągnięcia, to skąd się ona w ogóle wzięła? Kto zdecydował, że jest to liczba, do której powinniśmy dążyć? A co ważniejsze, czy jest to mit, czy naprawdę potrzebujemy 10 000 kroków dziennie, aby osiągnąć zdrowie i dobre samopoczucie?

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Wczesny hormonozależny rak piersi – szanse rosną

Wczesny hormonozależny rak piersi u ponad 30% pacjentów daje wznowę nawet po bardzo wielu latach. Na szczęście w kwietniu 2022 roku pojawiły się nowe leki, a więc i nowe możliwości leczenia tego typu nowotworu. Leki te ograniczają ryzyko nawrotu choroby.

W jakich specjalizacjach brakuje lekarzy? Do jakiego lekarza najtrudniej się dostać?

Problem z dostaniem się do lekarza to dla pacjentów codzienność. Największe kolejki notuje się do specjalistów przyjmujących w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, ale w wielu województwach również na prywatne wizyty trzeba czekać kilka tygodni. Sprawdź, jakich specjalizacji poszukują pracodawcy!

Fenomenalne organoidy

Organoidy to samoorganizujące się wielokomórkowe struktury trójwymiarowe, które w warunkach in vitro odzwierciedlają budowę organów lub guzów nowotworowych in vivo. Żywe modele części lub całości narządów ludzkich w 3D, w skali od mikrometrów do milimetrów, wyhodowane z tzw. indukowanych pluripotentnych komórek macierzystych (ang. induced Pluripotent Stem Cells, iPSC) to nowe narzędzia badawcze w biologii i medycynie. Stanowią jedynie dostępny, niekontrowersyjny etycznie model wczesnego rozwoju organów człowieka o dużym potencjale do zastosowania klinicznego. Powstają w wielu laboratoriach na świecie, również w IMDiK PAN, gdzie badane są organoidy mózgu i nowotworowe. O twórcach i potencjale naukowym organoidów mówi prof. dr hab. n. med. Leonora Bużańska, kierownik Zakładu Bioinżynierii Komórek Macierzystych i dyrektor w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej w Warszawie im. Mirosława Mossakowskiego Polskiej Akademii Nauk (IMDiK PAN).

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Lecytyna sojowa – wszechstronne właściwości i zastosowanie w zdrowiu

Lecytyna sojowa to substancja o szerokim spektrum działania, która od lat znajduje zastosowanie zarówno w medycynie, jak i przemyśle spożywczym. Ten niezwykły związek należący do grupy fosfolipidów pełni kluczową rolę w funkcjonowaniu organizmu, będąc podstawowym budulcem błon komórkowych.

Endometrioza – wędrująca kobiecość

Podstępna, przewlekła i nieuleczalna. Taka jest endometrioza. Ta tajemnicza choroba ginekologiczna, badana od przeszło stu lat, nadal pozostaje dla lekarzy niewyjaśniona. Pomimo że występuje u kobiet coraz częściej, wciąż trudno określić mechanizm jej powstawania i rozwoju, a jej następstwa są poważne, prowadzą nawet do bezpłodności.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Co powinna umieć opaska SOS dla seniora?

Bezpieczeństwo seniorów to temat, który zyskuje coraz większą wagę w kontekście starzejącego się społeczeństwa. Dla wielu rodzin, które nie mogą zapewnić swoim bliskim stałej opieki, opaska SOS dla seniora staje się niezwykle praktycznym i niezastąpionym urządzeniem. Jakie funkcje powinna mieć opaska SOS, by spełniała swoje zadanie? Przyjrzyjmy się najważniejszym z nich.

Od mikrobiologii do in vitro – jak szalki Petriego pomagają w badaniach komórkowych?

Szalki Petriego, znane również jako płytki Petriego, to podstawowe naczynia laboratoryjne o płaskim dnie i niskich ściankach bocznych. Powszechnie wykorzystywane są w badaniach mikrobiologicznych i komórkowych. Ich uniwersalność i prostota konstrukcji sprawiają, że są niezastąpione w wielu dziedzinach nauki i przemysłu. Współcześnie, dzięki rozwojowi technologii, plastikowe wersje tych naczyń, czyli plastiki laboratoryjne, stały się standardem w nowoczesnych laboratoriach.

Wrzody żołądka – objawy i przyczyny. Jakie badania wykonać?

Choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy (potocznie określana również mianem wrzodów żołądka) jest kojarzona przede wszystkim ze stresem – przy czym tak naprawdę ma on niewielkie znaczenie w procesie powstawania tego schorzenia. Jak rozpoznać wrzody żołądka? Gdzie boli brzuch w przebiegu choroby wrzodowej i z jakimi objawami należy zgłosić się do lekarza?

Karagen – do czego się go stosuje?

Karagen to składnik, który obecnie budzi duże zainteresowanie zarówno wśród producentów żywności, kosmetyków, jak i farmaceutyków. Dzieje się tak zwłaszcza z uwagi na jego wszechstronne zastosowania i bezpieczeństwo potwierdzone przez międzynarodowe organizacje. Tym razem odpowiadamy na najważniejsze pytania dotyczące karagenu: czym jest, jak się go pozyskuje, do czego jest wykorzystywany i czy należy się go obawiać?

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot