Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 43–50/2020
z 18 czerwca 2020 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


System na ruchomych piaskach

Małgorzata Solecka

Co z budżetem NFZ? Co z finansami szpitali? Co z wynagrodzeniami pracowników? Pandemia nie mija, pytań przybywa. Gdyby na początku czerwca zrobić stopklatkę, okazałoby się, że można byłoby zatytułować ją tylko w jeden sposób. Nikt nic nie wie.



Polska Federacja Szpitali zapytała menedżerów o stan finansów po ponad dwóch miesiącach pandemii. Efekt? Niemal wszyscy spośród prawie pięćdziesięciu zapytanych przewidują ujemny wynik finansowy swojej placówki w 2020 roku. Jednocześnie szefowie szpitali oceniają, że nie mają możliwości wykonania takiej samej liczby świadczeń jak przed pandemią.

Menedżerowie nie wiedzą, czy będą w stanie wykonać kontrakty z NFZ i zrealizować świadczenia, na które dostawali pieniądze – NFZ wypłacał szpitalom co miesiąc 1/12 wartości ryczałtu, niezależnie od realizacji świadczeń. Dlatego ponad połowa dyrektorów apeluje, by przedłużyć okresy rozliczeniowe. Takie zapowiedzi i obietnice są – zarówno ze strony Ministerstwa Zdrowia, jak i Narodowego Funduszu Zdrowia.

Dyrektorzy szpitali nie są jednak pewni, czy zobowiązanie zostanie dotrzymane, gdy okaże się, jak bardzo na skutek schłodzenia gospodarki ucierpiały finanse NFZ.

Ubytek składki zdrowotnej w kwietniu nie był jeszcze tak dotkliwy, gdyż zrekompensowała go nieujęta w planie finansowym składka od trzynastej emerytury, jednak nikt nie ma wątpliwości, że jeśli sprawdzą się prognozy dotyczące ponad 4 proc. spadku PKB, ubytek w budżecie NFZ może sięgnąć 18–20 mld zł.

Tylko częściowo może zostać on zrekompensowany wydatkami związanymi z epidemią COVID-19 (to, że te wydatki, w zakresie ochrony zdrowia, zostaną zaliczone do ustawy 6 proc. PKB, jest więcej niż pewne).

Ostatecznie zapewne okaże się, że po wszystkich przesunięciach i księgowych zabiegach w tabelkach Excela różnica między przychodami a minimum wynikającym z ustawy 6 proc. PKB na zdrowie (w tym roku wydatki mają wynieść minimum 5,03 proc. PKB z 2018 roku) nie przekroczy 10 mld zł – a wielu ekspertów obawia się, że może być jeszcze niższa.

W dodatku na razie nic nie wskazuje, by resort zdrowia czy NFZ mieli w szufladach gotowe projekty zmiany planu finansowego Funduszu. tak by dotacja celowa została zaplanowana z odpowiednim wyprzedzeniem – upominała się o to m.in. posłanka Lewicy Marcelina Zawisza, która podczas obrad Komisji Zdrowia opiniującej wniosek o wotum nieufności wobec ministra zdrowia właśnie tę niepewność finansową i brak ochrony zdrowia w tarczach antykryzysowych akcentowała najmocniej.

Przedstawiciele resortu zdrowia twierdzą, że nie ma podstaw do niepokoju. Podczas V Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Online wiceminister Sławomir Gadomski, uczestnicząc w sesji poświęconej finansom zdrowia w czasach pandemii, ograniczył się do przypomnienia, że zgodnie z ustawą 6 proc. PKB na zdrowie, jeśli w finansach NFZ pojawi się luka, będzie ją musiał uzupełnić budżet państwa. – To zadanie nasze, Ministerstwa Zdrowia oraz finansów – podkreślił.

W tej chwili, jak mówił wiceszef resortu zdrowia, kluczowym wyzwaniem jest przywrócenie funkcjonowania szpitali w warunkach „nowej normalności”, co obejmuje m.in. wygaszanie szpitali jednoimiennych. Sensowność tego pomysłu jest – wśród samych dyrektorów – sporna. Może zresztą spór nie dotyczy samego pomysłu, bo idea wydzielenia szpitali przeznaczonych dla pacjentów z COVID-19 nie budzi raczej sprzeciwu, Polska wykorzystała jedyny na dobrą sprawę kapitał systemowy, którym jest wysoki wskaźnik łóżek szpitalnych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, podobnie jak w Niemczech nie musieliśmy adaptować żadnych obiektów użyteczności publicznej pod prowizoryczne szpitale czy tym bardziej wznosić je w ciągu tygodnia czy dwóch, jak to było w Wuhan.

Spór, jak zwykle, dotyczy przełożenia idei na decyzje – od dużych niejasności w pierwszych tygodniach funkcjonowania szpitali (warto wspomnieć, że dwa ogromne szpitale jednoimienne w Warszawie i Krakowie utrzymywały przez dłuższy czas, że mogą do nich trafiać wyłącznie pacjenci z potwierdzonym testem zakażeniem koronawirusem), przez wybór konkretnych placówek.

Co najmniej dwa szpitale – w Łomży i Tychach – wydają się wyborem wyjątkowo niefortunnym. W pierwszym przypadku chodziło o brak przygotowania (punktowany przez zawieszoną za to w prawach członka partii byłą posłankę PiS Bernadetę Krynicką) i podejrzenie, że wybór Łomży był podyktowany chęcią stworzenia zaplecza dla Mazowsza, kosztem pozbawienia dostępu do opieki zdrowotnej mieszkańców tego miasta i okolic, w drugim – szpital w Tychach specjalizuje się zwłaszcza w położnictwie i neonatologii i praktyczny paraliż tej działalności, trwający przez trzy miesiące, mocno odbija się na kondycji placówki.

Mariola Szulc, prezes Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Tychach, podczas panelu z udziałem Sławomira Gadomskiego głośno się zastanawiała, ile czasu zajmie pacjentom odzwyczajenie się od skojarzenia „Tychy – szpital COVID-19”. Jej zdaniem powrót szpitali jednoimiennych do normalnej działalności może potrwać wiele miesięcy, a to znaczy, że mogą one w tym czasie stracić dużą część specjalistów, którzy przejdą tam, gdzie będą pacjenci, a więc i praca w ich specjalności.

Ministerstwo Zdrowia uważa, że sieć szpitali COVID-owych to sukces, który pozwolił sprawnie zarządzać ruchem pacjentów. Jednak przynajmniej w pierwszej fali epidemii liczba łóżek koronawirusowych była niewspółmiernie duża do liczby zachorowań (podobnie zresztą, na szczęście, liczba łóżek ostrych).

Jeśli na jesieni wystąpiłby kolejny wzrost zachorowań, a wszystko wskazuje, że tak się przecież stanie, i jednocześnie trudny do przeprowadzenia, a raczej niemożliwy okaże się drugi totalny lockdown, może się okazać, że będziemy potrzebować wręcz więcej łóżek w szpitalach jednoimiennych. Doświadczenie pierwszej fali może usypiać czujność i utrudniać podejmowanie kluczowych decyzji.

Ważne jest również to, by przyjmując określone przesłanki, wyciągać właściwe wnioski. – Patrząc na Chiny i Włochy postanowiliśmy wykorzystać naszą infrastrukturę, by zareagować na potrzeby osób zakażonych, nie utrudniając jednocześnie dostępu do innych szpitali. Dzisiaj widzimy, że sieć szpitali jednoimiennych na szczęście nie odegrała roli, jaką dla nich przewidzieliśmy, bo epidemia nie miała takiego przebiegu jak w innych krajach – mówił podczas przywoływanego panelu Sławomir Gadomski.

Rzeczywiście, od połowy marca przez dwa miesiące polskie szpitale wręcz ziały pustkami – ale przecież nie dzięki powołaniu sieci szpitali jednoimiennych! O ile we Włoszech, Hiszpanii czy Francji dostęp do szpitali został zablokowany przez tysiące hospitalizowanych z powodu COVID-19, w Polsce – z powodu niemal całkowitego zamrożenia świadczeń planowych.

O jakiej skali mowa? – W porównaniu do analogicznych okresów w roku ubiegłym – w zakresie np. chirurgii ogólnej mamy w marcu spadek o 38 proc., a w kwietniu już o ponad 70 proc. Podobny trend widać w ortopedii. Nieco mniejsze ograniczenie było w kardiologii, chociaż równie istotne: w marcu o ok. 33 proc., w kwietniu o ok. 65 proc. – wyliczał Daniel Rutkowski, zastępca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej w Centrali NFZ – wyliczał.

Narodowy Fundusz Zdrowia zapowiada, że szpitale dostaną co najmniej pół roku na wykonanie tegorocznego kontraktu. Sławomir Gadomski wprost stwierdził, że liczbę zaplanowanych zabiegów czy operacji można wykonać, bo w tej chwili niejednokrotnie zdarza się, że szpitale w sytuacjach awaryjnych przechodzą na pracę na trzy zmiany.

Problem w tym – jak komentują w nieoficjalnych rozmowach dyrektorzy szpitali – że zwykle te sytuacje awaryjne (na przykład czasowe wyłączenie aparatury, po którym trzeba „nadganiać” kontrakt) dotyczą jednej placówki. I w takiej sytuacji nie ma problemu, by zapłacić pracownikom dodatkowo za pracę – czy to w formie nadgodzin, czy zwiększonej obsady dyżurowej. Bo ci lekarze po prostu są. W sytuacji gdy kontrakt „nadganiać” na trzy zmiany miałyby wszystkie szpitale w jednym czasie – jedyne, co na pewno wyjdzie, to braki kadrowe.

Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali oponował, stwierdzając, że nie należy w ogóle mówić o nadrabianiu zaległości. – Działaliśmy w sytuacji nadzwyczajnej, a szpitale wykonały to, co miały wykonać. Teraz należy planować, jak działać dalej. I tu trzeba wprowadzić nowy uporządkowany plan. Musimy m.in. mieć spójne wytyczne, na przykład dotyczące poziomu zabezpieczeń – mówił.

Kluczowym zabezpieczeniem dla szpitali w „nowej normalności” są i będą testy. Zarówno pracowników medycznych, jak i pacjentów. Jeszcze w maju wydawało się, że dyrektorzy w tej sprawie zostaną bez wsparcia płatnika, bo ministerstwo konsekwentnie twierdziło, że NFZ będzie płacić wyłącznie za testy wykonywane w przypadku podejrzenia zakażenia.

Ci, którzy chcieli badać prewencyjnie – a dobrych praktyk nie brakuje, dzięki testom wykonywanym cyklicznie przez pracowników i testowaniu wszystkich przyjmowanych do szpitala pacjentów, ognisko koronawirusa udało się zgasić m.in. w szpitalu bródnowskim w Warszawie – musieli liczyć na swoje organy założycielskie, które już od kwietnia kupowały testy (m.in. samorząd województwa mazowieckiego i podlaskiego).

Jednak na początku czerwca najpierw minister zdrowia Łukasz Szumowski, a potem prezes NFZ Adam Niedzielski poinformowali, że Fundusz sfinansuje wszystkie testy wykonywane u pacjentów przyjmowanych do szpitali – zarówno w trybie pilnym, jak i planowym. Szumowski apelował zaś do pracowników medycznych, do lekarzy: – Testujcie się, na Boga!

Nic dziwnego, bo to właśnie między innymi w szpitalach, po tym jak wydawało się, że ogniska wirusa w kopalniach zostały opanowane, ponownie – jak w kwietniu – zaczęło dochodzić do większej liczby zakażeń.

Co z płacami minimalnymi?



W pierwszych tygodniach roku Ministerstwo Zdrowia zapowiadało nowelizację ustawy o sposobie ustalania minimalnego wynagrodzenia pracowników wykonujących zawody medyczne. Minister Łukasz Szumowski obiecywał partnerom społecznym „drgnięcie wskaźnikami”, zapisanymi w ustawie – zwłaszcza tymi określającymi poziom minimalnego wynagrodzenia pracowników najsłabiej uposażonych. Resort wysłał do szpitali ankietę, by zebrać dane o faktycznych zarobkach zatrudnionych tam pracowników. Przez koronawirusa wszystko się opóźniło, ale 9 czerwca Zespół Trójstronny ma wznowić prace nad zmianami w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych.

Zmiana wskaźników nie nastąpi jednak szybko – zapewne nie w tym roku. Zwłaszcza że szpitale już 1 lipca będą się musiały zmierzyć z podwyżkami wynikającymi z odmrożenia kwoty bazowej – wzrośnie ona z 4,2 tys. zł brutto do ponad 4,9 tys. zł (przeciętne wynagrodzenie według GUS w 2019 roku). Ministerstwo Zdrowia wstępnie szacuje skutki finansowe tej zmiany na „kilka miliardów złotych” (dokładniejsze szacunki zostaną podane w czerwcu). Z bardzo wstępnych wyliczeń wynika, że będzie to minimum 3–4 mld zł w skali całego systemu.

Ile w tej chwili zarabiają, średnio, pracownicy szpitali? Szpitale podały resortowi dane za styczeń, obejmujące zarówno wynagrodzenie zasadnicze, jak i łączne wynagrodzenie pracownika brutto, ze wszystkimi dodatkami, również z dyżurami medycznymi.

Średnie wynagrodzenie zasadnicze lekarza specjalisty wynosi w tej chwili 7 tys. zł, łączne zaś zarobki w tej grupie – ponad 13,4 tys. zł. Nieco mniej zarabiają lekarze z pierwszym stopniem specjalizacji – odpowiednio niecałe 6,8 tys. zł i 10,8 tys. zł. Lekarze bez specjalizacji (w tej grupie nie ma lekarzy rezydentów oraz stażystów, których resort zdrowia „podlicza” osobno) zarabiają odpowiednio 5,1 tys. zł oraz 8,6 tys. zł.

Pielęgniarki z wyższym wykształceniem (zaszeregowane do dwóch grup, w zależności od posiadania bądź nie specjalizacji) zarabiają odpowiednio: 4,3 tys. zł i niecałe 6,5 tys. zł łącznie oraz 4077 zł i 6,1 tys. zł łącznych zarobków. Pozostałe pielęgniarki mogą liczyć na wynagrodzenie zasadnicze w wysokości ok. 3,9 tys. zł oraz 5685 zł łącznych zarobków.

Jeszcze słabiej są uposażeni pracownicy medyczni mający wyższe wykształcenie i specjalizację w zawodach takich jak diagności laboratoryjni czy fizjoterapeuci. Wynagrodzenie zasadnicze w tej grupie to 3,4 tys. zł, łączne zaś zarobki – 4,8 tys. zł. Wykonujący ten sam zawód, z wykształceniem wyższym, ale bez specjalizacji zarabiają odpowiednio niecałe 3,3 tys. i 4,4 tys. zł.

Zgodnie z informacją uzyskaną w szpitalach wynagrodzenie zasadnicze w dwóch najniższych grupach zaszeregowania za styczeń 2020 było niższe niż pensja minimalna – niewątpliwie będzie to jednym z głównych tematów obrad Zespołu Trójstronnego. Tak więc pracownicy wykonujący zawód medyczny, legitymujący się średnim wykształceniem, otrzymywali średnio nieco ponad 2,2 tys. zł brutto wynagrodzenia zasadniczego i 4077 łącznych zarobków, a pracownicy niemedyczni – 2447 zł i 3300 zł.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Szpitali Powiatowych szacuje, że aby zniwelować skutki finansowe podwyżek od 1 lipca 2020 roku, kontrakty dla szpitali powinny wzrosnąć o minimum 3 proc. Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że w najbliższym czasie – czytaj w czerwcu i lipcu – będzie „przeglądać” budżet NFZ. Nie ma jednak mowy, przynajmniej na razie, o wydzieleniu jakiejś dodatkowej puli środków na sfinansowanie skutków ustawy, o których sam minister zdrowia mówi, że będą „ogromne”.





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

Rzeczpospolita bezzębna

Polski trzylatek statystycznie ma aż trzy zepsute zęby. Sześciolatki mają próchnicę częściej niż ich rówieśnicy w Ugandzie i Wietnamie. Na fotelu dentystycznym ani razu w swoim życiu nie usiadł co dziesiąty siedmiolatek. Statystyki dotyczące starszych napawają grozą: 92 proc. nastolatków i 99 proc. dorosłych ma próchnicę. Przeciętny Polak idzie do dentysty wtedy, gdy nie jest w stanie wytrzymać bólu i jest mu już wszystko jedno, gdzie trafi.

Wczesny hormonozależny rak piersi – szanse rosną

Wczesny hormonozależny rak piersi u ponad 30% pacjentów daje wznowę nawet po bardzo wielu latach. Na szczęście w kwietniu 2022 roku pojawiły się nowe leki, a więc i nowe możliwości leczenia tego typu nowotworu. Leki te ograniczają ryzyko nawrotu choroby.

W jakich specjalizacjach brakuje lekarzy? Do jakiego lekarza najtrudniej się dostać?

Problem z dostaniem się do lekarza to dla pacjentów codzienność. Największe kolejki notuje się do specjalistów przyjmujących w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, ale w wielu województwach również na prywatne wizyty trzeba czekać kilka tygodni. Sprawdź, jakich specjalizacji poszukują pracodawcy!

Ból pleców przy pracy siedzącej – jak mu zapobiegać?

Jeszcze kilka lat temu ból pleców kojarzył się głównie z pracą fizyczną. Dziś coraz częściej dotyczy osób, które przez większość dnia siedzą przy komputerze. Home office i wielogodzinna praca biurowa sprawiły, że problemy z kręgosłupem zaczęły pojawiać się także u osób młodych, które wcześniej nie miały podobnych dolegliwości.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Lecytyna sojowa – wszechstronne właściwości i zastosowanie w zdrowiu

Lecytyna sojowa to substancja o szerokim spektrum działania, która od lat znajduje zastosowanie zarówno w medycynie, jak i przemyśle spożywczym. Ten niezwykły związek należący do grupy fosfolipidów pełni kluczową rolę w funkcjonowaniu organizmu, będąc podstawowym budulcem błon komórkowych.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

Rozwój zawodowy fizjoterapeuty – nowe specjalizacje w Polsce

Jeśli jesteś fizjoterapeutą i zastanawiasz się nad dalszym rozwojem kariery, masz naprawdę świetny moment na podjęcie decyzji. Polski rynek zdrowia dynamicznie się zmienia, a pacjenci coraz częściej szukają specjalistów z konkretnymi kompetencjami. To oznacza mnóstwo możliwości dla tych, którzy chcą się wyróżnić.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Wrzody żołądka – objawy i przyczyny. Jakie badania wykonać?

Choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy (potocznie określana również mianem wrzodów żołądka) jest kojarzona przede wszystkim ze stresem – przy czym tak naprawdę ma on niewielkie znaczenie w procesie powstawania tego schorzenia. Jak rozpoznać wrzody żołądka? Gdzie boli brzuch w przebiegu choroby wrzodowej i z jakimi objawami należy zgłosić się do lekarza?

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Czy szczoteczka soniczna jest dobra dla osób z aparatem ortodontycznym?

Szczoteczka soniczna to zaawansowane narzędzie do codziennej higieny jamy ustnej, które cieszy się rosnącą popularnością. Jest szczególnie ceniona za swoją skuteczność w usuwaniu płytki nazębnej oraz delikatne, ale efektywne działanie. Ale czy szczoteczka soniczna jest odpowiednia dla osób noszących aparat ortodontyczny? W tym artykule przyjrzymy się zaletom, które sprawiają, że szczoteczka soniczna jest doskonałym wyborem dla osób z aparatem ortodontycznym, oraz podpowiemy, jak prawidłowo jej używać.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot