Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 53–56/2003
z 10 lipca 2003 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


O prywatyzacji - za, a nawet przeciw

Krzysztof Bukiel

W dyskusji o naprawie polskiej służby zdrowia, zwłaszcza prowadzonej przez media, dominują zwykle hasła – wytrychy. Ich zaletą, z punktu widzenia dziennikarzy, jest to, że wywołują emocje i skrajnie odmienne stanowiska. Takim hasłem jest współpłacenie, o którym pisałem niedawno. Jest nim również prywatyzacja.

Z prywatyzacją jest jeszcze ciekawiej niż ze współpłaceniem. O współpłaceniu wiadomo bowiem, że część dyskutantów jest za, a część przeciw. Jeśli zaś chodzi o prywatyzację, to nikt nie jest przeciw, niektórzy są za, inni zaś i za, i przeciw jednocześnie. Ta ostatnia grupa jest chyba największa. Warto się przyjrzeć, co powoduje ten fenomen.

Ministrowie zdrowia ostatnich lat byli i są w tej sprawie wyjątkowo zgodni. Wszyscy dostrzegali jej zalety. Chwalili prywatyzację podstawowej opieki zdrowotnej i ambulatoryjnej specjalistyki. Podkreślali, że prywatne przychodnie działają dużo lepiej niż państwowe, dbają o pacjenta, starają się wychodzić naprzeciw jego potrzebom, efektywniej gospodarują środkami. Podobne opinie wyrażali o prywatnych szpitalach. Jednak, gdy pytano ich o dalszą prywatyzację opieki zdrowotnej – stwierdzali kategorycznie: prywatyzacji publicznych szpitali nie będzie. Zatrzymano więc również działania przygotowujące prywatyzację uzdrowisk. Jak zatem jest – w ocenie naszych ministrów: prywatyzacja jest dobra czy zła, pożyteczna, czy szkodliwa?

Ministrowie, co oczywiste, nie wypowiadają się w swoim imieniu, ale rządu, którego starają się być lojalnymi członkami. Tak się składa, że wszystkie nasze dotychczasowe rządy prezentowały i prezentują pogląd, iż każdy obywatel powinien mieć zapewniony – przez państwo – bezpłatny dostęp do opieki zdrowotnej na najwyższym poziomie. Wszyscy wiedzą, ministrowie również, że jest to niemożliwe, bo stanowi rodzaj utopii lub zwykłej politycznej propagandy. Przy braku jakichkolwiek barier finansowych w dostępie – popyt na świadczenia zdrowotne musi dążyć prosto do nieskończoności, co przy ograniczonej ilości środków na te świadczenia powoduje albo ich administracyjną reglamentację (osławione limity), albo stałą obniżkę kwoty, jaką publiczny płatnik może zapłacić za poszczególne świadczenie. W praktyce, jak pokazały doświadczenia i kas chorych, i NFZ – stosuje się obie te metody "równoważenia" popytu na usługi medyczne z ich podażą, a właściwie – z "podażą" publicznych środków na lecznictwo.

I teraz pytanie właściwie retoryczne. Dzięki czemu publiczny płatnik może bezkarnie limitować świadczenia czy zmniejszać ich ceny nawet grubo poniżej kosztów?

Bezpośrednim mechanizmem tego wyzysku jest oczywiście tzw. konkurs ofert, w czasie którego świadczeniodawcy biją się o "kość rzuconą do ogródka", godząc na niemal wszystko, byle tylko uzyskać "kontrakt".

Jednak sam mechanizm "konkursu" mógłby okazać się niewystarczający, gdyby nie dominacja publicznych zakładów wśród podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych, zwłaszcza wśród szpitali. Jest oczywiste, że prywatni świadczeniodawcy, jakkolwiek dotychczas raczej "miękcy" w konfrontacji z publicznym płatnikiem – pewnej granicy obniżania przychodów nie zaakceptują, godząc się nawet z utratą kontraktu, bo po prostu ich funkcjonowanie straciłoby sens, gdyby mieli "dokładać do interesu".

Takie niebezpieczeństwo nie grozi płatnikowi ze strony publicznych szpitali, które wolą się zadłużać do horrendalnych rozmiarów, niż odrzucić zaproponowane im stawki. Właścicielami tych szpitali są samorządy terytorialne. W dużej części przypadków w samorządach władzę sprawują te same ugrupowania, które tworzą akurat rząd. Naturalne jest więc, że "chronią" publicznego płatnika, dbając zarazem o dobre imię rządu, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo zdrowotne obywateli. Nawet jednak w tych samorządach, gdzie rządzi parlamentarna opozycja, władze samorządowe wolą się zgodzić na zadłużanie szpitala niż na jego ewentualną likwidację, czyniąc tak w imię tzw. spokoju społecznego na swoim terenie.

Oczywiście, problemu niedofinansowania służby zdrowia w ten sposób się nie rozwiąże, choć zostanie on odsunięty do bliżej nieokreślonej przyszłości. I - stanie się problemem... innych.

Gdy pan minister sprzeciwia się prywatyzacji szpitali, to nie dlatego, że uważa, iż prywatny szpital jest gorszy. Pan minister po prostu wie, że prywatnego podmiotu nie można bezkarnie i bez końca wykorzystywać, a obecny system opieki zdrowotnej może funkcjonować tylko i wyłącznie dzięki wyzyskowi ekonomicznemu jednostek świadczących usługi medyczne. Powszechna prywatyzacja, np. szpitali, bardzo szybko ujawniłaby, jak dalece niewystarczające jest finansowanie opieki zdrowotnej w naszym kraju ze środków publicznych i nie pozwoliłaby na dalsze mamienie wyborców obietnicami bez pokrycia.

Zapewne podobne, jak w przypadku pana ministra, są przyczyny sprzeciwu wobec prywatyzacji w służbie zdrowia przedstawicieli wielu partii politycznych obecnych w parlamencie. Oni również podzielają opinię o konieczności istnienia bezpłatnej opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych i również zdają sobie sprawę, że warunkiem istnienia takiego systemu jest wyzysk podmiotów udzielających świadczeń medycznych, co z ich prywatyzacją nie dałoby się pogodzić.

Podobnie rozdwojone stanowisko wobec prywatyzacji wykazują pielęgniarki oraz inni pracownicy służby zdrowia. W czasie jednej z audycji radiowych liderka warszawskiego samorządu pielęgniarskiego chwaliła funkcjonowanie prywatnych praktyk pielęgniarskich, udzielających świadczeń w ramach poz. Pochwały dla prywatyzacji nie ograniczyła zresztą tylko do świadczeń pielęgniarek, zaznaczając, że również prywatne gabinety lekarskie mające kontrakty z publicznym płatnikiem działają dużo lepiej i korzystniej dla pacjenta niż dawne publiczne przychodnie. Ta sama pielęgniarka wypowiedziała się jednak zdecydowanie przeciwko dalszej prywatyzacji w służbie zdrowia, zwłaszcza prywatyzacji szpitali. Nie była to wyłącznie jej osobista opinia, ale także Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych oraz ich związku zawodowego.

Również inne związki pracowników służby zdrowia (np. NSZZ "Solidarność", Federacja ZZPOZ) wypowiadają się przeciwko prywatyzacji szpitali. Skąd to rozdwojenie?

Pracownicy wiedzą, że – w warunkach obecnego, skrajnego niedofinansowania lecznictwa – szpitale prywatne, zanim by upadły (a upadałyby z pewnością przy aktualnych stawkach płaconych przez NFZ), próbowałyby się dostosować do narzuconych warunków finansowych, zmniejszając przede wszystkim największe pozycje w wydatkach, czyli tzw. koszty osobowe. Oznaczałoby to redukcję zatrudnienia i wynagrodzeń do granic możliwości, a więc do np. płac minimalnych, gwarantowanych prawem – bez względu na rodzaj i ilość wykonywanej przez pracownika pracy – lub do momentu, gdy pracownicy sami rezygnowaliby z zatrudnienia. Szpitale publiczne tego nie czynią, nawet kosztem zadłużania, głównie w imię wspomnianego wcześniej tzw. spokoju społecznego. Dyrektorzy szpitali publicznych mają zresztą na to przyzwolenie od "swoich" starostów czy marszałków, a niekiedy dostali wręcz nakaz, aby tak czynić.

Pacjenci, podobnie jak ministrowie i pracownicy służby zdrowia, też wydają się niezdecydowani w sprawie prywatyzacji opieki zdrowotnej. Większość stwierdza wprawdzie, że najlepiej się leczyć w prywatnych placówkach, ale z drugiej strony – gdy tylko ktoś rzuci hasło powszechnej prywatyzacji lecznictwa – pojawiają się głosy oburzenia tzw. zwykłych obywateli.

Ważnym powodem obaw pacjentów jest zapewne przekonanie, że leczenie w prywatnych szpitalach musi być odpłatne. Oczywiście, szpital prywatny, mający kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, leczy tak samo bezpłatnie jak szpital publiczny. Chociaż, z drugiej strony, obawy nie są znów tak zupełnie bezpodstawne. Pacjenci czują, że w sytuacji znacznego niedoboru środków publicznych na lecznictwo, prywatny szpital może po prostu nie podpisać kontraktu z Funduszem i przyjmować wyłącznie odpłatnie, albo może wprowadzić ukryte współpłacenie pod pozorem tzw. usług ponadstandardowych. Zapewne taka obawa była głównym powodem sprzeciwu ministra zdrowia wobec prywatyzacji polskich uzdrowisk. Uzdrowiska bowiem, jak żadne inne placówki medyczne, mogą łatwo zaproponować pacjentom usługi "ponadstandardowe" lub "luksusowe", uciekając od przynoszących obecnie straty tradycyjnych świadczeń.

Przytoczone przykłady, jakkolwiek wydawałoby się, że stanowią głosy "za" i "przeciw" prywatyzacji w służbie zdrowia, w istocie są wyłącznie jej pochwałą. Obawy – tak naprawdę – wynikają nie z braku zaufania do prywatnych placówek, ale do obecnego, niedofinansowanego i upolitycznionego systemu finansowania świadczeń. Wszyscy zgadzają się, że placówki prywatne są bardziej efektywne, lepiej dostosowują się do potrzeb pacjentów, dają większe możliwości godziwych zarobków pracownikom. Wszyscy zdają sobie jednak również sprawę z tego, że prywatna służba zdrowia nie może opierać się na ekonomicznym fałszu. Nie podda się ona również żadnym politycznym manipulacjom, nie ulegnie propagandzie sukcesu, nie będzie milczeć o niewiarygodnym płatniku. Dlatego, zapewne, jedynymi prawdziwymi przeciwnikami prywatyzacji służby zdrowia są (niektórzy) politycy – ci, którzy z opieki zdrowotnej chętnie czynią pole swoich populistycznych popisów.

I jeszcze jedno. Powyższe rozważania służyły nie tylko przyjrzeniu się problematyce prywatyzacji służby zdrowia. Moim zamiarem było również pokazanie, jak złudne może być posługiwanie się słowami – "wytrychami" w celu opisania rzeczywistości.

Niebezpieczne jest zwłaszcza łatwe kwalifikowanie ludzi na zwolenników i przeciwników określonych zjawisk. Dopóki nie wiemy, jakie są powody takich, a nie innych poglądów, nie powinniśmy wyciągać zbyt daleko idących wniosków.

Trzymając się przykładu prywatyzacji służby zdrowia – można sobie łatwo wyobrazić sytuację, w której dzisiejsi zwolennicy prywatyzacji, w tej liczbie OZZL, staną się jej zdecydowanymi przeciwnikami, i - odwrotnie. Wyobraźmy sobie, że powstaje "publiczna sieć szpitali" (taką właśnie nazwą zaczęto się posługiwać w miejsce poprzedniej: "sieci szpitali publicznych"). Gdy taka sieć już powstanie, pojawią się z pewnością głosy, że szpitale w nią włączone muszą być chronione przed upadkiem, oczywiście w interesie chorych, tj. aby zapewnić im przynajmniej minimalny zakres bezpieczeństwa. Później pojawi się refleksja, że szpitale takie powinny być finansowane nie na podstawie kontraktowania określonych świadczeń, ale według przydzielonego im budżetu. Z pewnością znajdą się eksperci (już są), którzy stwierdzą, iż taki sposób finansowania jest korzystniejszy – oczywiście dla chorych – i bardziej efektywny ekonomicznie. (Nawiasem mówiąc, pierwsza wersja "strategii" ministra Łapińskiego taki właśnie sposób finansowania szpitali przewidywała). Stąd już tylko krok do decyzji... o prywatyzacji szpitali w sieci.

Tę decyzję również uzasadni się dobrem chorego – wiadomo przecież, że szpitale prywatne są lepiej zarządzane, działają oszczędniej i bardziej dostosowują się do oczekiwań pacjentów. Z budżetu przeciętnego szpitala – kilkudziesięciu milionów złotych – każdy właściciel, nawet największa niezdara, "zaoszczędzi" lekko 2-3 miliony dla siebie. Tak więc powstanie sytuacja, gdy publiczne pieniądze, przeznaczone na leczenie, będą bez przeszkód i ryzyka transferowane do prywatnych kieszeni. Taką sytuację znamy już z wielu innych dziedzin naszego życia, a rządzący mają doświadczenie w tym względzie.

Dlaczego nie mieliby go wykorzystać w służbie zdrowia? Ciekawe, kto ze znanych dzisiejszych przeciwników prywatyzacji szpitali stanie się wówczas jej zwolennikiem?


Krzysztof Bukiel – przewodniczący ZK OZZL





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

W jakich specjalizacjach brakuje lekarzy? Do jakiego lekarza najtrudniej się dostać?

Problem z dostaniem się do lekarza to dla pacjentów codzienność. Największe kolejki notuje się do specjalistów przyjmujących w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, ale w wielu województwach również na prywatne wizyty trzeba czekać kilka tygodni. Sprawdź, jakich specjalizacji poszukują pracodawcy!

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Wczesny hormonozależny rak piersi – szanse rosną

Wczesny hormonozależny rak piersi u ponad 30% pacjentów daje wznowę nawet po bardzo wielu latach. Na szczęście w kwietniu 2022 roku pojawiły się nowe leki, a więc i nowe możliwości leczenia tego typu nowotworu. Leki te ograniczają ryzyko nawrotu choroby.

10 000 kroków dziennie? To mit!

Odkąd pamiętam, 10 000 kroków było złotym standardem chodzenia. To jest to, do czego powinniśmy dążyć każdego dnia, aby osiągnąć (rzekomo) optymalny poziom zdrowia. Stało się to domyślnym celem większości naszych monitorów kroków i (czasami nieosiągalną) linią mety naszych dni. I chociaż wszyscy wspólnie zdecydowaliśmy, że 10 000 to idealna dzienna liczba do osiągnięcia, to skąd się ona w ogóle wzięła? Kto zdecydował, że jest to liczba, do której powinniśmy dążyć? A co ważniejsze, czy jest to mit, czy naprawdę potrzebujemy 10 000 kroków dziennie, aby osiągnąć zdrowie i dobre samopoczucie?

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.

Ból pleców przy pracy siedzącej – jak mu zapobiegać?

Jeszcze kilka lat temu ból pleców kojarzył się głównie z pracą fizyczną. Dziś coraz częściej dotyczy osób, które przez większość dnia siedzą przy komputerze.

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Czy szczoteczka soniczna jest dobra dla osób z aparatem ortodontycznym?

Szczoteczka soniczna to zaawansowane narzędzie do codziennej higieny jamy ustnej, które cieszy się rosnącą popularnością. Jest szczególnie ceniona za swoją skuteczność w usuwaniu płytki nazębnej oraz delikatne, ale efektywne działanie. Ale czy szczoteczka soniczna jest odpowiednia dla osób noszących aparat ortodontyczny? W tym artykule przyjrzymy się zaletom, które sprawiają, że szczoteczka soniczna jest doskonałym wyborem dla osób z aparatem ortodontycznym, oraz podpowiemy, jak prawidłowo jej używać.

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.

Życie z wszywką alkoholową: Jak się przygotować i co zmienić w codziennym funkcjonowaniu?

Alkoholizm jest poważnym problemem zdrowotnym, który dotyka wiele osób na całym świecie. Wszywka alkoholowa jest jedną z metod wspomagających walkę z tym uzależnieniem – mały implant, zawierający substancję disulfiram, który wchodzi w reakcję z alkoholem i wywołuje nieprzyjemne objawy po jego spożyciu. Wszywka alkoholowa stała się popularną opcją terapii w miastach takich jak Siedlce, gdzie coraz więcej osób szuka skutecznych sposobów na zerwanie z nałogiem. Jakie zmiany w codziennym funkcjonowaniu przynosi życie z wszywką i jak się do tego przygotować?

Rzeczpospolita bezzębna

Polski trzylatek statystycznie ma aż trzy zepsute zęby. Sześciolatki mają próchnicę częściej niż ich rówieśnicy w Ugandzie i Wietnamie. Na fotelu dentystycznym ani razu w swoim życiu nie usiadł co dziesiąty siedmiolatek. Statystyki dotyczące starszych napawają grozą: 92 proc. nastolatków i 99 proc. dorosłych ma próchnicę. Przeciętny Polak idzie do dentysty wtedy, gdy nie jest w stanie wytrzymać bólu i jest mu już wszystko jedno, gdzie trafi.

Lecytyna sojowa – wszechstronne właściwości i zastosowanie w zdrowiu

Lecytyna sojowa to substancja o szerokim spektrum działania, która od lat znajduje zastosowanie zarówno w medycynie, jak i przemyśle spożywczym. Ten niezwykły związek należący do grupy fosfolipidów pełni kluczową rolę w funkcjonowaniu organizmu, będąc podstawowym budulcem błon komórkowych.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Wrzody żołądka – objawy i przyczyny. Jakie badania wykonać?

Choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy (potocznie określana również mianem wrzodów żołądka) jest kojarzona przede wszystkim ze stresem – przy czym tak naprawdę ma on niewielkie znaczenie w procesie powstawania tego schorzenia. Jak rozpoznać wrzody żołądka? Gdzie boli brzuch w przebiegu choroby wrzodowej i z jakimi objawami należy zgłosić się do lekarza?



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot