Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 9–16/2017
z 16 lutego 2017 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Lekarze nie mogą się bać orzekania o śmierci

Małgorzata Solecka

Z prof. Romanem Danielewiczem, byłym dyrektorem Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant, członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego rozmawia Małgorzata Solecka.

Małgorzata Solecka: Panie profesorze, w jakim miejscu jest polska transplantacja na początku 2017 roku?

Roman Danielewicz: To jest dobry moment na podsumowanie, bo Poltransplant opublikował właśnie dane za ubiegły rok – było w nim nieco więcej przeszczepień narządów niż w poprzednich latach. Nie jest to jeszcze znaczący wzrost, raczej mówimy o stabilizacji. Trzeci rok z rzędu utrzymuje się niemal taka sama liczba przeszczepów, ale bez spadków – które odnotowywaliśmy w latach poprzednich. Warto przy tym podkreślić, że przez dużą część 2016 roku mieliśmy obawy o ostateczny bilans i ryzyko przeszczepienia w Polsce mniejszej liczby narządów niż poprzednio.

M.S.: Czyli – jest dobrze?

R.D.: Utrzymujemy się na dobrym średnim poziomie, jeśli chodzi o transplantacje, zarówno w porównaniu z krajami Unii Europejskiej, jak i najbardziej rozwiniętymi krajami świata. Natomiast warto podkreślić, że nie musimy mieć jakichkolwiek kompleksów, jeśli chodzi o jakość wykonywanych w Polsce przeszczepień. Liderzy w tej dziedzinie, Hiszpanie, pochwalili się niedawno w publikacji, że wskaźnik liczby dawców w przeliczeniu na milion mieszkańców przekracza u nich 40. Polski wskaźnik ciągle oscyluje wokół 13,5–14. Dystans do liderów jest niestety duży.

M.S.: Z czego on wynika? Decyduje mentalność, względy kulturowe czy też raczej organizacyjne?

R.D.: Myślę, że rzecz jest właśnie w organizacji. Przywoływana już publikacja z końca 2016 roku w „American Journal of Transplantation” o hiszpańskich doświadczeniach, pokazuje przede wszystkim znakomicie działający system dedykowany medycynie transplantacyjnej, ale równocześnie daleko poza nią wychodzący. Podstawą hiszpańskiego sukcesu jest działalność koordynatorów oraz aktywność szpitali, w których dokonuje się pobrań narządów.

Hiszpanie kilkanaście lat temu zorientowali się, że przeszczepiają zbyt mało narządów, zatem postanowili zbudować system oparty na koordynatorach transplantacyjnych, którzy pracują w każdym szpitalu, w którym jest możliwość pobierania narządów. Są oni bardzo aktywni, pozostają w bezpośrednim kontakcie z instytucją, która koordynuje pobieranie i przeszczepianie narządów. W każdym przypadku, w którym zachodzi możliwość pobrania narządów, jest ona raportowana. Musimy zmierzać w tym samym kierunku. Przejęliśmy część tego modelu hiszpańskiego – choćby budowanie sieci koordynatorów. W tej chwili mamy ich ponad dwustu trzydziestu pracujących w około dwustu szpitalach. Ale szpitali, w których możliwe jest pobieranie narządów, jest w Polsce ponad czterysta. Duża część z nich jest niestety zupełnie nieaktywna.

M.S.: Jak duża?

R.D.: Nie znam dokładnych danych z 2016 roku, ale w latach poprzednich takich szpitali, które choć raz w ciągu roku zgłosiły możliwość pobrania narządów, było 140–150. Ponadto, od lat utrzymuje się sytuacja, w której nawet połowa pobranych narządów pochodzi z kilkunastu najbardziej aktywnych szpitali. Pozostałe zgłaszają pojedyncze pobrania, a ponad połowa szpitali nie zgłasza ich w ogóle. Warto przy tym przypomnieć, że zgłaszanie możliwości pobrania narządów jest obowiązkiem lekarzy i szpitali.

M.S.: Co jest przyczyną tej bierności?

R.D.: Trudno wskazać jedną przyczynę, wytłumaczyć brak zaangażowania osób pracujących na oddziałach, gdzie jest możliwość identyfikacji osób zmarłych, od których można pobrać narządy. Przede wszystkim chodzi o oddziały intensywnej terapii, oddziały intensywnej opieki neurologicznej – tam gdzie znajdują się pacjenci, u których dochodzi do nieodwracalnego uszkodzenia mózgu. Amerykanie, Brytyjczycy, Hiszpanie wpisują w program kształcenia anestezjologów, w etap opieki terminalnej nad pacjentem (oczywiście jako jeden z elementów), rozważenie możliwości pobrania narządów. Chodzi w tym również o uszanowanie woli zmarłego. W Polsce, jeśli pacjent nie zgłosił sprzeciwu, trzeba zakładać, że chciał oddać narządy i tkanki do przeszczepów i powinno nastąpić jego zgłoszenie jako potencjalnego dawcy. Potem następuje oczywiście etap weryfikacji (autoryzacja pobrania), nie każdy zgłoszony zmarły może nim zostać. Ale tego wstępnego elementu, od którego wszystko się zaczyna, tej aktywności, w polskich warunkach w wielu szpitalach niestety brakuje.
Inną kwestią jest samo stwierdzanie śmierci mózgu. W Polsce utrwaliło się, że jest to związane z przeszczepianiem narządów. Tymczasem to są dwie oddzielne kwestie.

M.S.: Pół roku temu Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt zmiany przepisów – procedury stwierdzania śmierci mózgu miałyby się znaleźć w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, a nie jak obecnie w ustawie transplantacyjnej. Jak pan ocenia tę zmianę?

R.D.: Krajowa Rada Transplantacyjna i całe środowisko transplantologów postulowały ją od dawna. Przede wszystkim dlatego, by oddzielić kwestię stwierdzania śmierci mózgu od samego procesu pobierania narządów.
Oczywiście, w przypadku dawców narządów te dwa procesy ściśle się ze sobą wiążą. Ale większość pacjentów, u których należy stwierdzić śmierć mózgu i podjąć decyzję o zakończeniu terapii, nie staje się dawcami.

Gdy przed laty pisano ustawę transplantacyjną, wprowadzono do niej przepisy dotyczące stwierdzania śmierci mózgu po to, żeby procedura oparta była na ścisłych wytycznych, aktualnej wiedzy medycznej oraz aby była z prawnego punktu widzenia bezpieczna dla lekarzy ją przeprowadzających. W tamtym czasie takich przepisów nie było w żadnej innej ustawie, a lekarze stwierdzający śmierć mózgu przed pobraniem narządów bywali oskarżani o błąd medyczny, wręcz o „zabijanie pacjentów”. Wprowadzenie tych przepisów wyeliminowało taką możliwość. Obecnie jest już najwyższa pora, by te dwie odrębne kwestie ostatecznie rozdzielić. Procedura stwierdzania śmierci mózgu jest oparta na przesłankach medycznych i nie jest wymyślona dla potrzeb transplantologii.

M.S.: Co jest w tej chwili najważniejszym wyzwaniem, jeśli chcemy myśleć o rozwoju transplantologii, o zwiększaniu liczby przeszczepień?

R.D.: Bezwzględnie priorytetem są działania edukacyjne wśród profesjonalistów, zwłaszcza anestezjologów, neurologów i neurochirurgów. Musimy dążyć do tego, by ci lekarze mieli świadomość, że od ich aktywności zależy ludzkie życie – bez względu na to, czy szpital, w którym pracują, uczestniczy w procesach transplantacyjnych, czy nie. Lekarz powinien pamiętać, że jego zawodowym i etycznym obowiązkiem jest pomoc tym, którzy bez przeszczepu nie mają szansy na życie. Musi się zwiększyć liczba zgłoszeń dawców i liczba przeszczepień.

M.S.: Jak to zrobić? Jak zwiększać czy wręcz budować tę świadomość?

R.D.: Potrzebny jest dialog i edukacja, ale też pewne decyzje dotyczące choćby oddziałów intensywnej opieki medycznej. Warto sprawdzić, czy na takich oddziałach w ogóle odbywa się procedura stwierdzania śmierci mózgu. Bo jeśli nie, to powstaje pytanie – podnoszone już zresztą wcześniej przez anestezjologów – czy taki OIOM może i powinien być miejscem szkolenia anestezjologów. Przecież nie może być tak, że ci specjaliści nie mają szansy zapoznania się w trakcie szkolenia specjalizacyjnego z tak ważną i podstawową procedurą medyczną, jaką jest zakończenie procesu terapeutycznego u osoby, która nie żyje.

Ta sprawa ma również inny wymiar. Pojawia się pytanie, czy prowadzenie uporczywej terapii u osoby, która nie żyje, jest etyczne, także z punktu widzenia całości systemu ochrony zdrowia. Raczej pytanie retoryczne. Mówimy o uporczywej nieskutecznej terapii osób zmarłych…

M.S.: …która pociąga za sobą ogromne koszty!

R.D.: Jeśli średni czas pobytu pacjenta na OIOM-ie w danym szpitalu czy rejonie wynosi nie kilka, ale kilkadziesiąt dni – coś chyba nie jest w porządku. Naturalnie są różne sytuacje kliniczne i należy do nich podchodzić indywidualnie. W swoich wypowiedziach odnoszę się do kwestii leczenia osób z nieodwracalnymi uszkodzeniami mózgu prowadzącymi do całkowitego ustania jego czynności.

M.S.: A jeśli pacjent na OIOM-ie przebywa rok? Dwa lata?

R.D.: To już zdecydowanie przestaje być OIOM. To zakład opieki długoterminowej. W sytuacji nieodwracalnego uszkodzenia mózgu trudno jest jednak wyobrazić sobie tak długi pobyt w OIOM-ie. Rola specjalistów na OIOM-ie, na OIT, jest inna – jeśli są przesłanki do stwierdzenia, że osoba nie żyje, że ma śmierć mózgu, trzeba podjąć decyzję o przeprowadzeniu procedury stwierdzenia śmierci mózgu i odłączeniu od aparatury. Nie jest medycznie i etycznie uzasadnione dalsze angażowanie sił i środków w terapię osoby, która nie żyje.

M.S.: Z czym jeszcze zmaga się transplantologia, oprócz tej bierności po stronie tych, którzy powinni identyfikować i zgłaszać potencjalnych dawców?

R.D.: Mimo wszystko pieniądze. Procedury transplantacyjne cały czas są limitowane. Oczywiście wszystkie wykonane przeszczepy ostatecznie są finansowane, ale żaden z dotychczasowych szefów NFZ nie podjął decyzji o „zdjęciu” limitów, o co zabiegał m.in. prof. Wojciech Rowiński.

Płatnik nie chce pamiętać, że przeszczepy są jednostkowo drogie, ale w skali globalnej zwyczajnie się opłacają. Nie mówimy tu tylko o takich, które ratują życie – jak przeszczep serca czy wątroby. Pacjent po przeszczepie nerki w perspektywie trzech lat jest dwa, nawet trzy razy tańszy – z punktu widzenia płatnika – niż pacjent dializowany. A NFZ, hojnie płacąc za dializy, nie widzi powodów, czy też możliwości, by zwiększać kontrakty na kwalifikację pacjentów do przeszczepu nerki (o kwoty stanowiące niewielki ułamek kosztów dializ). Jest on ściśle powiązany z kontraktem dla oddziałów nefrologii, choć KRT postulowała, by był na kwalifikację kontrakt oddzielny, nielimitowany – to radykalnie zwiększyłoby liczbę potencjalnych biorców nerki, bo dane tych osób byłyby aktualizowane na bieżąco, biorcy byliby gotowi do przeszczepu.

Efekt? Mamy około 20 tysięcy pacjentów dializowanych, a na liście oczekujących na przeszczep mamy około tysiąca, kolejny tysiąc jest w trakcie kwalifikacji. To ogromna dysproporcja.

Kolejna kwestia, również z zakresu finansów, czyli wycena procedur transplantacyjnych – ona od kilku lat praktycznie się nie zmieniła, choć koszty rosną. Pojawiają się też nowe procedury, medycyna cały czas się rozwija, ale płatnik nie nadąża z uwzględnieniem tego rozwoju.

M.S.: Dwa lata temu, gdy mieliśmy okazję rozmawiać, mówił pan o dużych możliwościach, jakie dają programy przeszczepów nerek od żywych dawców.

R.D.: I to ciągle jest bardziej wyzwanie niż rzeczywistość. W ubiegłym roku wykonano takich przeszczepów nerek wyraźnie mniej – 50, w porównaniu z 60 wykonanymi w roku 2015. Ta metoda jest zbyt rzadko uświadamiana pacjentom i ich rodzinom.

W przypadku leczenia nerkozastępczego przeszczepienie nerki od żywego dawcy jest najlepszym sposobem leczenia – nie mówimy tylko o dializach, ale również o przewadze nad przeszczepem od zmarłego dawcy. Lepsza czynność nerek, dłuższe przeżycia biorców – w Polsce zbyt rzadko wykorzystujemy tę możliwość, przeszczepów nerki od żywych dawców wykonujemy ok. 5 proc., podczas gdy na świecie wskaźnik ten sięga 20, zaś w niektórych krajach nawet 40 proc. Zbyt rzadko nefrolodzy podejmują rozmowę na ten temat z rodzinami pacjentów, którzy albo są dializowani, albo mają dializy rozpocząć – bo przeszczep nerki od dawcy żywego można wykonać przed rozpoczęciem dializ.

M.S.: Czy polska transplantacja skorzysta na zmianach organizacyjnych, jakie zamierza przeprowadzić Ministerstwo Zdrowia? Na połączeniu trzech instytucji, zajmujących się przeszczepami narządów i tkanek?

R.D.: Propozycja takiego połączenia była zgłaszana już pod koniec 2015 roku, gdy pojawił się projekt założeń do nowelizacji ustawy transplantacyjnej. Jako Poltransplant stwierdziliśmy, że można rozważyć taki krok. Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne do Spraw Transplantacji Poltransplant oraz Krajowe Centrum Bankowania Tkanek i Komórek to podobne instytucje, ale zajmujące się różnymi obszarami medycyny transplantacyjnej. Można sobie wyobrazić, że zachowując odrębne piony, jednostki te będą działać pod jednym szyldem. Ale opiniując ten projekt, zwracaliśmy uwagę, że takie połączenie musi być bardzo dobrze przemyślane i przygotowane, i z pewnością nie może nastąpić automatycznie, przy tych samych środkach i z tymi samymi zasobami ludzkimi. Ponieważ zadania połączonej instytucji byłyby, czy też będą, znacząco rozszerzone, konieczne jest ich wzmocnienie.

Nie twierdzę, że połączenie jest całkowicie złym pomysłem, ale nikt z MZ nie rozmawiał o szczegółach tej „koncepcji” z urzędującym dyrektorem Poltransplantu… Aby jednak powstała jakaś wartość dodana z połączenia, musi być dobrze przygotowana na przykład kwestia uprawnień. Wbrew temu, co twierdzi Ministerstwo Zdrowia, w Europie wcale nie ma wiele takich scentralizowanych instytucji zajmujących się przeszczepami. Ma taką Francja, ale to raczej wyjątek niż reguła.

Jeśli intencją jest wzmacnianie transplantologii, trzeba sprawić na przykład, by Poltransplant mógł być partnerem również w zakresie rozliczeń finansowych dla zagranicznych rejestrów dawców szpiku. Dziś, choć Polska współpracuje z całym światem, procedury rozliczeniowe są skomplikowane. Poltransplant jest tylko pośrednikiem, ale nie ma kont, nie ma możliwości prowadzenia operacji walutowych. Do bardziej sprawnego działania potrzeba m.in. instrumentów finansowych. Według mojej wiedzy projekt, o którym mówiłem na wstępie, nie istnieje jako oficjalny dokument MZ, więc trudno o szczegółową ocenę tych zamierzeń.

M.S.: Pod koniec roku został pan odwołany z funkcji szefa Poltransplantu. Zna pan powód?

R.D.: Wiem tyle, ile się dowiedziałem, gdy pani wiceminister Katarzyna Głowala zaproponowała rozszerzenie porządku obrad Krajowej Rady Transplantacyjnej o zaopiniowanie wniosku dotyczącego mojego odwołania. Rada zaopiniowała ten wniosek negatywnie.

M.S.: Co było w uzasadnieniu?

R.D.: Kwestia restrukturyzacji Poltransplantu i KCBTiK, połączenia tych instytucji zajmujących się przeszczepami narządów i tkanek. Nic ponadto nie usłyszałem. W dalszej części obrad KRT uczestniczył minister Konstanty Radziwiłł, który potwierdził tę lakoniczną argumentację, ale także odmówił dalszego jej uszczegółowienia. Z powodów dla mnie niejasnych uznano, że jestem osobą, która nie może uczestniczyć w planowanych zmianach, pomimo że od blisko sześciu lat kierowałem Poltransplantem i w ocenie środowiska transplantologów robiłem to dobrze.

M.S.: Podobno minister powiedział podczas obrad Krajowej Rady Transplantacyjnej o utracie zaufania do Pana…

R.D.: To prawda. Proszę mnie jednak zwolnić z komentowania czegoś, czego minister w żaden sposób nie wyjaśnił, nie uzasadnił i czego zupełnie nie rozumiem.





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

E-Recepta – Cyfrowa Rewolucja w Polskim Systemie Ochrony Zdrowia

Od 8 stycznia 2020 roku w Polsce wprowadzono obowiązek wystawiania recept w formie elektronicznej, co stanowiło przełomowy krok w cyfryzacji systemu ochrony zdrowia. E-recepta to nowoczesne rozwiązanie, które zrewolucjonizowało sposób przepisywania i realizacji leków, przynosząc liczne korzyści zarówno pacjentom, jak i personelowi medycznemu.

Jak powinna wyglądać pielęgnacja języka? Dlaczego należy go czyścić?

Higiena jamy ustnej kojarzy się przede wszystkim ze szczotkowaniem zębów, stosowaniem nici dentystycznej i płynów do płukania. Jednak równie istotny, choć często pomijany, jest język. To właśnie na jego powierzchni gromadzi się ogromna liczba bakterii, resztek jedzenia i martwych komórek nabłonka. Zaniedbanie pielęgnacji języka może prowadzić nie tylko do nieprzyjemnego oddechu, ale i poważniejszych problemów zdrowotnych. Dlatego w codziennej rutynie higienicznej nie powinno zabraknąć także czyszczenia języka.

Ryczałt nie wyklucza zapłaty za nadwykonania

Jest Pani pełnomocnikiem szpitala, który zdecydował się dochodzić od NFZ zapłaty za świadczenia medyczne, których kosztów nie pokrył przyznany wcześniej placówce ryczałt sieciowy. To chyba pierwszy taki pozew w Polsce?

Kobiety w chirurgii. Równe szanse na rozwój zawodowy?

Kiedy w 1877 roku Anna Tomaszewicz, absolwentka wydziału medycyny Uniwersytetu w Zurychu wróciła do ojczyzny z dyplomem lekarza w ręku, nie spodziewała się wrogiego przyjęcia przez środowisko medyczne. Ale stało się inaczej. Uznany za wybitnego chirurga i honorowany do dzisiaj, prof. Ludwik Rydygier miał powiedzieć: „Precz z Polski z dziwolągiem kobiety-lekarza!”. W podobny ton uderzyła Gabriela Zapolska, uważana za jedną z pierwszych polskich feministek, która bez ogródek powiedziała: „Nie chcę kobiet lekarzy, prawników, weterynarzy! Nie kraj trupów! Nie zatracaj swej godności niewieściej!".

Nauki medyczne potrzebują kobiet

Kultura medycyny akademickiej wciąż wzmacnia nierówności pomiędzy płciami, zamiast je niwelować. Na najwyższe szczeble kariery dociera znacznie mniej kobiet niż mężczyzn. Niedobór kobiecej perspektywy w badaniach i na stanowiskach przywódczych to strata nie tylko dla kobiet, ale głównie dla nauki.

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Irygatory dentystyczne: udokumentowaną klinicznie metoda higieny jamy ustnej

Irygatory do zębów stanowią udokumentowaną klinicznie metodę higieny jamy ustnej, redukującą płytkę nazębną o 74-89% i krwawienie dziąseł o 33-82% w porównaniu z samym szczotkowaniem. Najnowsze badania randomizowane i metaanalizy z lat 2015-2025 potwierdzają skuteczność porównywalną lub przewyższającą tradycyjną nić dentystyczną, szczególnie u pacjentów z aparatami ortodontycznymi, implantami i chorobami przyzębia. American Dental Association przyznała tym urządzeniom Znak Akceptacji na podstawie ponad 70 badań klinicznych. Choroby przyzębia dotykają 62% dorosłych Polaków, a ich związek z chorobami układowymi (serce, cukrzyca) czyni skuteczną higienę jamy ustnej priorytetem zdrowia publicznego.

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Jak naprawdę wygląda praca asystentki stomatologicznej? To nie tylko pomoc dentyście!

Myślisz o pracy w gabinecie stomatologicznym? Zastanawiasz się, czy rola asystentki to coś dla Ciebie? Wbrew pozorom nie jest to tylko podawanie narzędzi dentyście. Rozwój gabinetów, większa liczba pacjentów i rosnące oczekiwania wobec jakości usług sprawiają, że zapotrzebowanie na wykwalifikowany personel stale rośnie. A asystentka stomatologiczna jest jedną z tych osób, bez których trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie gabinetu.

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot