Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 93–100/2017
z 14 grudnia 2017 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Kurs kolizyjny

Małgorzata Solecka

„Nie mam! Nie dam! Oni mają nie strajkować! Im nie wolno! Jesteśmy wyspą szczęścia i tolerancji! Przeciwko temu się nie protestuje! Cholera, jak nie prezydent to rezydent!” – krzyczy prezes PiS do ministra zdrowia, który przyszedł prosić o pieniądze dla młodych lekarzy. Scena z serialu „Ucho Prezesa” mogłaby się wydarzyć naprawdę, podobnie jak w rzeczywistości mogłoby paść (retoryczne) pytanie: – A pan woli dostać w głowę stetoskopem czy kilofem?

Początek grudnia. Ministerstwo Zdrowia podsumowuje listopadową akcję wypowiadania przez lekarzy klauzul opt-out. 1318 [dane z 4 grudnia – przyp. red.]. Partyjny przekaz dnia już się szykuje: to mniej niż 1 procent lekarzy, których jest przecież ponad 170 tysięcy. Politycy przemilczą, że w tej grupie są i dentyści, i lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, i zatrudnieni wyłącznie w poradniach specjalistycznych, i emeryci – słowem olbrzymia (kilkudziesięciotysięczna) grupa tych, których sprawa w ogóle nie dotyczy. A także ci, którzy pracują na kontraktach, więc siłą rzeczy nie mogą żadnych klauzul opt-out wypowiadać, ani odmawiać ich podpisania. Mogą natomiast, niektórzy nawet z dnia na dzień, odmówić pełnienia dodatkowych dyżurów.

Porozumienie Rezydentów przedstawia inne dane. 3 grudnia podaje rezultaty zebranych w szpitalach deklaracji pracy w kodeksowym wymiarze 48 godzin tygodniowo, w rozliczeniu 1–3 miesięcznym. Ponad 3 tysiące wypowiedzianych klauzul. Informacje z niektórych szpitali dosłownie porażają – w ICZMP w Łodzi klauzule opt-out wypowiedziało 85 proc. specjalistów w pionie ginekologiczno-położniczym. Tylko siedmiu lekarzy zdecydowało się ją utrzymać. Klauzule wypowiedziało też ponad stu rezydentów (z około 130 zatrudnionych w szpitalu). Efekt? Już w połowie grudnia szpital może zostać sparaliżowany, bo zabraknie lekarzy do obsady dyżurów. Taka sytuacja może zaistnieć w styczniu w kilkudziesięciu szpitalach w kraju, w których bez klauzul po miesięcznym okresie wypowiedzenia będzie więcej niż połowa zatrudnionych lekarzy. A to nie koniec – zgodnie z zapowiedzią rezydentów, złożoną w momencie zakończenia protestu głodowego, akcja ograniczania czasu pracy będzie kontynuowana w grudniu i w kolejnych miesiącach. – Gdy koledzy zobaczą, że po pierwsze można, po drugie, jakie to przynosi efekty, będą się dołączać – mówią liderzy PR OZZL.


Ilu szpitalom
zagrozi paraliż?


Przymiarki szpitali do układania grafików dyżurów nie napawają optymizmem. Na wprowadzenie systemu zmianowego (trzy zmiany po 8 godzin dziennie) brakuje kadr. Szpitale proponują więc równoważny czas pracy – na przykład w systemie 12- lub nawet 24-godzinnym. W tym drugim przypadku lekarz pojawiałby się w pracy tylko dwa razy w tygodniu, za to zostawałby całą dobę. Jedno jest pewne: lekarzy w szpitalach będzie mniej, również w ciągu dnia. Zakładając, że szpitalowi uda się obsadzić wszystkie dyżury, to i tak będzie musiał się liczyć ze zmniejszeniem liczby wykonywanych zabiegów czy udzielanych porad. Pytanie, jak to odbije się na wykonaniu kontraktu z NFZ, a w ostatecznym rozrachunku – na kontrakcie, który w dużej części jest uzależniony, również w części ryczałtowej, od liczby wykonanych procedur.

Aby w szpitalu – zwłaszcza wysokospecjalistycznym – pojawiły się problemy, nie potrzeba wcale masowych wypowiedzeń klauzul. Wszystko wskazuje, że języczkiem u wagi protestu (po raz kolejny) mogą okazać się anestezjolodzy. Jako jedni z pierwszych zdecydowanie poparli protest rezydentów w formie wypowiadania klauzul. Anestezjolodzy niejednemu rządowi zaszli mocno za skórę, choć w ostatnich kilkunastu latach było o nich cicho: po części dlatego, że wielu z nich wyjechało do pracy za granicę, po części dlatego, że zarobki anestezjologów mocno poszybowały w górę. Jak ich poparcie wpłynie na przebieg akcji, pokazuje choćby przykład Dziecięcego Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie-Prokocimiu, gdzie już pod koniec listopada pojawiły się perturbacje z planowymi operacjami i pierwsi pacjenci wymagający interwencji kardiochirurgicznej zostali przewiezieni na Śląsk.

Tymczasem nie tylko w krakowskim szpitalu brakuje personelu. I, co nie mniej istotne, nie tylko brak lekarzy może paraliżować pracę szpitala. Pod koniec listopada przyjęcia pacjentów na urologię ograniczył Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Marii Skłodowskiej-Curie w Zgierzu. Powód? Brak pielęgniarek. Kilka z nich w jednym czasie odeszło z placówki, nowych dyrekcji szpitala nie udało się znaleźć. Planowe przyjęcia chorych na urologię zostały ograniczone, wydłuża się czas oczekiwania na rozpoczęcie leczenia.


Rezydenci: spełnijcie
nasze postulaty!


Rezydenci przypominają rządowi, że protest w ochronie zdrowia nie skończył się pod koniec października. „Zwracamy się po raz kolejny do rządu o wyznaczenie planu szybkiego podniesienia nakładów na system opieki zdrowotnej w Polsce do wymaganego 6,8 proc. PKB, które WHO określa jako minimum potrzebne do zabezpieczenia bezpieczeństwa obywatelom naszego kraju. Pozostałe postulaty pozostają niezmienne w stosunku do protestu głodowego, który miał miejsce w październiku 2018 r. Chcemy zmniejszenia kolejek, biurokracji oraz godziwych warunków pracy i płacy” – napisali rezydenci w liście otwartym, opublikowanym 3 grudnia w mediach społecznościowych. I przypomnieli, że premier Beata Szydło obiecała przygotować rozwiązania do realizacji ich postulatów do 15 grudnia pod warunkiem zakończenia protestu głodowego.

Początek grudnia to zbyt wcześnie, by wyrokować, na ile szybko szpitale odczują – i w jakiej skali – problemy kadrowe, i jak bardzo odbiją się one już na początku roku na pacjentach. Jednak resort zdrowia popełni błąd, jeśli będzie nadal lekceważył skalę wypowiedzeń klauzuli opt-out, nawet jeśli przyjąć za realne tylko dane zebrane od wojewodów. Tak naprawdę, do osiągnięcia celu, czyli ponownego nagłośnienia protestu lekarzy i ich żądań, wystarczy paraliż kilkunastu albo nawet kilku istotnych w skali regionu i kraju szpitali. Ministerstwo powinno pamiętać maj 2016 roku, gdy protestowały pielęgniarki w Centrum Zdrowia Dziecka. Szpitale, o których już w tej chwili wiadomo, że braknie lekarzy, są nie mniej „medialne”.

Gdy opozycja pyta, jak rząd przygotowuje się do protestu lekarzy, słyszy to samo, co przy każdej innej dyskusji na tematy związane ze zdrowiem: podnosimy płace, podnosimy nakłady na zdrowie, nie da się wieloletnich zaniedbań naprawić w ciągu roku czy dwóch lat.

Ale podejmowane są też konkretne decyzje. Gdy pod koniec października minister Konstanty Radziwiłł podczas Forum Rynku Zdrowia chwalił pierwsze tygodnie funkcjonowania sieci szpitali, musiał wysłuchać gorzkich słów nie tylko przedstawicieli opozycji, ale też części dyrektorów na temat funkcjonowania tzw. wieczorynek, w których brakuje pediatrów. Skarżą się na to również w wielu regionach rodzice. Ten problem, przynajmniej częściowo, może złagodzić zmiana programu specjalizacji z pediatrii, zaakceptowana pod koniec listopada przez ministra zdrowia. Obok różnych innych zmian wprowadzono zapis w części szczegółowej (do której lekarz przechodzi po zaliczeniu modułu podstawowego), że rezydent może dyżurować – w ramach specjalizacji – nie tylko na swoim oddziale macierzystym, ale też na izbie przyjęć, SOR i w poradni NPL. Równolegle minister zdrowia poszerzył listę lekarzy systemu państwowego ratownictwa medycznego o lekarzy po drugim roku specjalizacji z pediatrii. Obydwie decyzje przyszli pediatrzy odbierają jako próby „łatania” nimi dziur kadrowych w newralgicznych obszarach systemu. Niezależnie od tego, jakie intencje przyświecają autorom zmian, moment ich wprowadzenia utrudnia polemizowanie z tą tezą.


Będzie czołowe zderzenie?

Rząd – w tym również minister zdrowia Konstanty Radziwiłł – pozostaje ze środowiskiem medycznym na kolizyjnym kursie. Triumfalny ton, w jaki wpadają politycy Prawa i Sprawiedliwości, mówiąc o historycznej decyzji na temat podniesienia nakładów na ochronę zdrowia, boleśnie zderza się z chłodnym przyjęciem decyzji sejmu na przykład przez samorząd lekarski. 1 grudnia prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej przyjmuje stanowisko do projektu ustawy przewidującej zwiększanie finansowania ochrony zdrowia ze środków publicznych (który nie był w konsultacjach społecznych przed skierowaniem do prac parlamentarnych, i jeszcze przed zaopiniowaniem przez samorząd lekarski zdążył zmienić się w ustawę). Opinia jest więcej niż lakoniczna: samorząd „ocenia przewidziane w projekcie rozwiązania w zakresie wzrostu nakładów publicznych na ochronę zdrowia w latach 2018–2024 jako stanowczo niewystarczające. W ocenie samorządu lekarskiego projektowane rozwiązania nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli Rzeczypospolitej i doprowadzić do realnej i szybkiej poprawy dostępności i jakości opieki zdrowotnej w Polsce”.

4 grudnia Konstanty Radziwiłł nie pozostawia nawet odrobiny marginesu na interpretację, jaki jest jego stosunek do wypowiadania klauzul opt-out (choć jako prezes lekarskiego samorządu wielokrotnie mówił, że klauzula to przywilej, a nie obowiązek lekarza i to na organizatorach systemu spoczywa odpowiedzialność za zabezpieczenie potrzeb pacjentów). – Jeśli celem protestu lekarzy jest paraliż niektórych placówek, to rozpoczęła się gra bezpieczeństwem pacjentów – stwierdził w wypowiedzi dla PAP, oceniając, że postępowanie rezydentów jest dziwaczne i świadczy o niezrozumieniu „historyczności chwili”. Bo protestują w czasie, gdy parlament przyjmuje ustawę o wzroście finansowania ochrony zdrowia w perspektywie dekady.

Ale cierpkie słowa pod adresem rezydentów (młodzi lekarze, przypomina Radziwiłł, od zawsze pracowali więcej i ciężej, bo muszą się nauczyć zawodu) to nie wszystko. O ograniczenie czasu pracy do 48 godzin tygodniowo już w październiku apelowała Naczelna Rada Lekarska. Władze samorządu lekarskiego udzielają wszechstronnego wsparcia wypowiadającym klauzule, przede wszystkim rezydentom, ale zachęcają wszystkich lekarzy do takiego kroku. I to NRL, w której z członkowstwa zrezygnował kilka tygodni wcześniej Konstanty Radziwiłł, jest właściwym adresatem zarzutów ministra. Radziwiłł kieruje zresztą list do szefa lekarskiego samorządu, dr. Macieja Hamankiewicza, w którym zaangażowanie izb lekarskich w akcję wypowiadania klauzul nazywa niepokojącym. Jest – pisze Radziwiłł – „wręcz szokujące, że nie wspomina się o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom w stanach zagrażających ich życiu”. W piśmie do prezesa NRL można między wierszami dostrzec sugestię, że zdaniem ministra samorząd lekarski sprzeniewierza się swojej misji. To zaś może być wykorzystane – niekoniecznie przez ministra zdrowia – jako pretekst do zmian w ustawie o izbach lekarskich i próby podporządkowania ich w większym stopniu administracji rządowej.

Samorząd odpowiedział listem otwartym, skierowanym wprawdzie do dyrektorów szpitali, ale z mocnym akcentem polemicznym wobec tez głoszonych przez Konstantego Radziwiłła. „Ta akcja nie jest zwrócona przeciwko szpitalom, w których lekarze są zatrudnieni. Akcja prowadzona jest przede wszystkim w interesie chorego, jej celem jest przypomnienie, że pacjentem powinien opiekować się lekarz, który nie jest nadmiernie przepracowany i ma czas na to, żeby stale podnosić swoje kwalifikacje zawodowe” – napisał prezes NRL, dodając, że „protesty rezydentów mają na celu także zwrócenie uwagi rządzących na problemy niedofinansowanego i borykającego się z głębokim niedoborem kadry medycznej sektora ochrony zdrowia w Polsce”, a postulaty akcji mają pełne poparcie samorządu lekarskiego.


Nie tylko spór o płace
i nakłady na zdrowie


Otwarty konflikt, w najbliższych miesiącach, może nawet tygodniach, jest przesądzony. Detonatorem może być choćby przygotowywana ustawa o jawności życia publicznego, która przewiduje znaczące rozszerzenie katalogu osób, które będą musiały składać oświadczenia majątkowe (a także tych, których oświadczenia majątkowe będą publikowane). Na liście znaleźli się m.in. lekarze – na przykład orzecznicy ZUS, ale także ci, którzy są zaangażowani w procedury przetargowe. Protest orzeczników był tak gwałtowny (zagrozili po prostu odejściem z pracy, co sparaliżowałoby działanie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych), że rząd zapowiada złagodzenie przepisów: być może orzecznicy będą musieli tylko składać oświadczenia majątkowe, nie będą natomiast mieć takiego obowiązku ich współmałżonkowie (co przewiduje pierwotna wersja projektu).

Chęć wzięcia pod lupę majątków lekarzy, nawet jeśli tylko rzecz dotyczy części środowiska, nie powinna zaskakiwać. Od dwóch lat jednym z wątków, które stale przewijają się w narracji PiS o problemach ochrony zdrowia, są „rodzynki”, czyli intratne procedury, które „niektórzy” wyjmują z ciasta, działając na szkodę pozostałych uczestników systemu, zarówno placówek ochrony zdrowia, pracowników, jak i pacjentów. Nie bez powodu wątek ten znalazł się też w wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy, który podczas październikowego posiedzenia Rady Dialogu Społecznego mówił o lekarzach-lobbystach, którzy samochodami za milion złotych podjeżdżali pod Pałac Prezydencki zabiegać o poparcie przeciw obniżaniu wyceny procedur (kardiologicznych).

Od miesięcy w kuluarach krążą pogłoski o przygotowywanym uderzeniu w środowisko lekarskie. Nie tak spektakularnym, jak w przypadku aresztowania dr. Mirosława G., ale równie dotkliwym wizerunkowo dla lekarzy. – Nieprawidłowości przy przetargach, korupcyjne układy, duże pieniądze. Tego szukają służby – mówi jeden z naszych informatorów. Chodzi o ujawnienie majątków, których by nie było, gdyby nie łatwy dostęp do publicznych pieniędzy.

Rząd cały czas ma w odwodzie również powołane przez ministra sprawiedliwości specjalne zespoły prokuratorskie, badające sprawy o błędy medyczne. Statystyki pokazują, że wzrosła liczba aktów oskarżenia kierowanych przeciw lekarzom, nie było jednak jeszcze żadnej „bomby”. Sprawy, którą przy odpowiednim nagłośnieniu (a nikt nie wątpi, że media publiczne potrafiłyby takie nagłośnienie zapewnić), można byłoby przykryć, choćby na kilka dni, protest lekarzy i jego konsekwencje dla pacjentów.

Gdy więc w 27. odcinku „Ucha Prezesa” pada pytanie: „A pan woli dostać w głowę stetoskopem czy kilofem?” trudno oprzeć się wrażeniu, że przełom roku to czas, w którym i środowisko medyczne, i strona rządowa zbroją się, jeśli nie w kilofy, to na pewno w broń znacznie cięższą niż stetoskopy.

I aż chciałoby się zawtórować znakomitemu w roli ministra zdrowia Arturowi Barcisiowi: – To wszystko jest chore! Nieuleczalnie chore!




Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

10 000 kroków dziennie? To mit!

Odkąd pamiętam, 10 000 kroków było złotym standardem chodzenia. To jest to, do czego powinniśmy dążyć każdego dnia, aby osiągnąć (rzekomo) optymalny poziom zdrowia. Stało się to domyślnym celem większości naszych monitorów kroków i (czasami nieosiągalną) linią mety naszych dni. I chociaż wszyscy wspólnie zdecydowaliśmy, że 10 000 to idealna dzienna liczba do osiągnięcia, to skąd się ona w ogóle wzięła? Kto zdecydował, że jest to liczba, do której powinniśmy dążyć? A co ważniejsze, czy jest to mit, czy naprawdę potrzebujemy 10 000 kroków dziennie, aby osiągnąć zdrowie i dobre samopoczucie?

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Wczesny hormonozależny rak piersi – szanse rosną

Wczesny hormonozależny rak piersi u ponad 30% pacjentów daje wznowę nawet po bardzo wielu latach. Na szczęście w kwietniu 2022 roku pojawiły się nowe leki, a więc i nowe możliwości leczenia tego typu nowotworu. Leki te ograniczają ryzyko nawrotu choroby.

W jakich specjalizacjach brakuje lekarzy? Do jakiego lekarza najtrudniej się dostać?

Problem z dostaniem się do lekarza to dla pacjentów codzienność. Największe kolejki notuje się do specjalistów przyjmujących w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, ale w wielu województwach również na prywatne wizyty trzeba czekać kilka tygodni. Sprawdź, jakich specjalizacji poszukują pracodawcy!

Fenomenalne organoidy

Organoidy to samoorganizujące się wielokomórkowe struktury trójwymiarowe, które w warunkach in vitro odzwierciedlają budowę organów lub guzów nowotworowych in vivo. Żywe modele części lub całości narządów ludzkich w 3D, w skali od mikrometrów do milimetrów, wyhodowane z tzw. indukowanych pluripotentnych komórek macierzystych (ang. induced Pluripotent Stem Cells, iPSC) to nowe narzędzia badawcze w biologii i medycynie. Stanowią jedynie dostępny, niekontrowersyjny etycznie model wczesnego rozwoju organów człowieka o dużym potencjale do zastosowania klinicznego. Powstają w wielu laboratoriach na świecie, również w IMDiK PAN, gdzie badane są organoidy mózgu i nowotworowe. O twórcach i potencjale naukowym organoidów mówi prof. dr hab. n. med. Leonora Bużańska, kierownik Zakładu Bioinżynierii Komórek Macierzystych i dyrektor w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej w Warszawie im. Mirosława Mossakowskiego Polskiej Akademii Nauk (IMDiK PAN).

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Lecytyna sojowa – wszechstronne właściwości i zastosowanie w zdrowiu

Lecytyna sojowa to substancja o szerokim spektrum działania, która od lat znajduje zastosowanie zarówno w medycynie, jak i przemyśle spożywczym. Ten niezwykły związek należący do grupy fosfolipidów pełni kluczową rolę w funkcjonowaniu organizmu, będąc podstawowym budulcem błon komórkowych.

Endometrioza – wędrująca kobiecość

Podstępna, przewlekła i nieuleczalna. Taka jest endometrioza. Ta tajemnicza choroba ginekologiczna, badana od przeszło stu lat, nadal pozostaje dla lekarzy niewyjaśniona. Pomimo że występuje u kobiet coraz częściej, wciąż trudno określić mechanizm jej powstawania i rozwoju, a jej następstwa są poważne, prowadzą nawet do bezpłodności.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Co powinna umieć opaska SOS dla seniora?

Bezpieczeństwo seniorów to temat, który zyskuje coraz większą wagę w kontekście starzejącego się społeczeństwa. Dla wielu rodzin, które nie mogą zapewnić swoim bliskim stałej opieki, opaska SOS dla seniora staje się niezwykle praktycznym i niezastąpionym urządzeniem. Jakie funkcje powinna mieć opaska SOS, by spełniała swoje zadanie? Przyjrzyjmy się najważniejszym z nich.

Od mikrobiologii do in vitro – jak szalki Petriego pomagają w badaniach komórkowych?

Szalki Petriego, znane również jako płytki Petriego, to podstawowe naczynia laboratoryjne o płaskim dnie i niskich ściankach bocznych. Powszechnie wykorzystywane są w badaniach mikrobiologicznych i komórkowych. Ich uniwersalność i prostota konstrukcji sprawiają, że są niezastąpione w wielu dziedzinach nauki i przemysłu. Współcześnie, dzięki rozwojowi technologii, plastikowe wersje tych naczyń, czyli plastiki laboratoryjne, stały się standardem w nowoczesnych laboratoriach.

Wrzody żołądka – objawy i przyczyny. Jakie badania wykonać?

Choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy (potocznie określana również mianem wrzodów żołądka) jest kojarzona przede wszystkim ze stresem – przy czym tak naprawdę ma on niewielkie znaczenie w procesie powstawania tego schorzenia. Jak rozpoznać wrzody żołądka? Gdzie boli brzuch w przebiegu choroby wrzodowej i z jakimi objawami należy zgłosić się do lekarza?

Karagen – do czego się go stosuje?

Karagen to składnik, który obecnie budzi duże zainteresowanie zarówno wśród producentów żywności, kosmetyków, jak i farmaceutyków. Dzieje się tak zwłaszcza z uwagi na jego wszechstronne zastosowania i bezpieczeństwo potwierdzone przez międzynarodowe organizacje. Tym razem odpowiadamy na najważniejsze pytania dotyczące karagenu: czym jest, jak się go pozyskuje, do czego jest wykorzystywany i czy należy się go obawiać?

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot