Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 17–25/2015
z 12 marca 2015 r.

Stuknij na okładkę, aby przejść do spisu treści tego wydania


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Dzieci trojga rodziców

W lutym 2015 r. brytyjska Izba Gmin zaakceptowała metodę in vitro, w której do poczęcia ludzkiego zarodka wykorzystuje się materiał genetyczny dwóch kobiet i jednego mężczyzny. Metoda pozwala uniknąć uwarunkowanych genetycznie chorób mitochondrialnych.



To odważna, ale dobrze wyważona decyzja – mówiła wiceminister ds. zdrowia Jane Ellison. – Zalegalizowanie metody może być furtką do modyfikacji ludzkich embrionów. Jeśli przekroczy się granicę wyznaczaną przez etykę, trudno będzie powstrzymać się przed kolejnymi krokami w kierunku „projektowanych dzieci” – oponował David King z Human Genetics Alert. O nowej metodzie rozmawiają Bogumiła Kempińska-Mirosławska – lekarz i Tadeusz Bartoś – filozof, profesor Akademii Humanistycznej.

B.K.-M.: Jedno dziecko – troje genetycznych rodziców, czyli „3w1”. Czy zachodzi konieczność przedefiniowania pojęcia rodzicielstwa?

T.B.: Sytuacja wymaga raczej uzupełnienia rozumienia rodzicielstwa, które jest określone przez system prawny. Nie powinno stanowić problemu ustalenie, kto jest ojcem i matką, a kto nie. Etyka lekarska mówi o dobru pacjenta, uniknięcie choroby dziecka jest tutaj najważniejsze. Trzeba mieć silne uprzedzenia religijne, by to kwestionować. Wiemy, że w katolicyzmie operacje na materiale rozrodczym są uznawane za niemoralne. To jest osobliwość. Nie da się z tym dyskutować, bo jest to zakaz totalny, tabu, bez argumentacji. Natomiast zdrowy rozsądek podpowiada, że dostarczenie części materiału genetycznego, jak inne przeszczepy, jest czymś dobrym, a nie złym, jeśli służy dobru pacjenta.

B.K.-M.: Czy dziecko ma prawo wiedzieć, jak powstało?

T.B.: Tak. Nowości medyczne zawsze szokowały, ale na krótko. Tu mamy do czynienia z komórkami rozrodczymi, a przecież w medycynie korzysta się z różnorodnego materiału biologicznego. W tym względzie podejście też się zmieniało. Jeśli zachowuje się standardy prawne, nie ma przymusu, dawstwo jest bezpłatne, to nie ma problemu. Medycyna zachodnia ma wysokie standardy etyczne, odpowiednie prawodawstwo. Nigdy wcześniej tak nie było.

B.K.-M.: Zwolennicy in vitro odwołują się do prawa do posiadania dzieci. Czy nowa metoda może stanowić krok ku sformułowaniu prawa do posiadania wyłącznie zdrowych dzieci, i kolejnych – np. do posiadania dziecka o określonej płci, czy cechach wyglądu?

T.B.: Tak, to jest dylemat. Najmniej dyskusyjne jest zadbanie o zdrowe dziecko. Z etycznego punktu widzenia niewiele się różni przykrywanie dziecka kołderką, żeby się nie przeziębiło, od zadbania o jego zdrowie na etapie poczęcia metodą in vitro.

B.K.-M.: W metodzie in vitro powstają zarodki nadliczbowe – niektóre się zamraża, inne niszczy. Czy cel – narodzone dziecko – uświęca środki – dzieci, które się nie narodzą?

T.B.: Należy raczej postawić pytanie, czym jest dopuszczanie do uśmiercania zarodków? Stanowisko religijne odwołuje się do pojęcia duszy. Jeśli Bóg stwarza duszę nieśmiertelną w momencie połączenia się gamet to mamy problem, m.in. taki, że duża część ludzkości idzie bezpośrednio do nieba, nie doczekując zagnieżdżenia w macicy. Tak osobliwe spojrzenie religijne nie może być punktem odniesienia dla prawa państwowego. Dziś mamy do czynienia z wiedzą przyrodniczą. W kwestiach etycznych ważne jest kierowanie się zdrowym rozsądkiem, który podpowiada, jak żołądź to nie dąb, tak zarodek to nie człowiek.

B.K.-M.: Ale taka argumentacja traktuje zarodek ludzki jak przedmiot, a on nim nie jest! Ma on wszystkie cechy decydujące o wyjątkowości człowieka, jako odrębnej osoby. Idąc Pana tropem od zarodka-nieczłowieka do dziecka-człowieka: w którym momencie zaczyna się człowiek?

T.B.: Zarodek nie posiada tych cech, posiada możliwość rozwoju tych cech. Jest różnica między tym, co jest, a co może być. Ogromna. Mówi o tym arystotelesowska teoria aktu i możności. Nie można wskazać jednego momentu, w którym powstaje człowiek, to jest proces ciągły. Zarodek to potencjalność stania się człowiekiem. Próba ustalenia tego momentu jest kłopotem intelektualnym. Trudność ta nie może zmienić zdroworozsądkowego podejścia, że zarodek i człowiek to nie to samo. Jeśli nie mamy zmiany skokowej, wskazanie momentu jest umowne. Prawo wyznacza na przykład wiek stania się dorosłym, wiek legalnej inicjacji seksualnej, itp. Prawo nie jest moralnością, moralność to coś więcej. Prawo wskazuje jedynie granice, których przekroczenie będzie ścigane.

B.K.-M.: Prawo nie jest tożsame z moralnością, ale oderwane od wartości staje się niebezpieczne – przykłady znamy z historii. Przy in vitro uwaga koncentruje się na prawie do posiadania dzieci. Czy metoda „3w1” nie narusza prawa dziecka do zaspokojenia jego immanentnej potrzeby do wzrastania w biologicznej rodzinie o określonej tożsamości, do usytuowania się w rodzinnym łańcuchu pokoleń?

T.B.: Jak rozumiem, ustanowione przepisy mówią, że po 18. roku życia taki człowiek będzie mógł poznać swoje pochodzenie, czyli ta wiedza będzie mu udostępniona. Każda norma prawna jest wprowadzona ze względu na coś i można przypuszczać, że to rozwiązanie ma na celu ochronę tego dziecka przed tym, czego nie jest w stanie strawić i zrozumieć.

B.K.-M.: Po co narażać dziecko na dźwiganie tej „trudnej wiedzy”, uniemożliwiać zaspokojenie potrzeby wzrastania w wiedzy o swoim pochodzeniu, a nie tylko dowiedzenia się o nim w pewnym momencie życia?

T.B.: Pięciolatek nie pojmie logarytmów, a szesnastolatek ma z tego sprawdziany. Informacje dostosowuje się do wieku. Decyzja o udostępnieniu tej wiedzy jest decyzją prawną. Czy to jest dobra regulacja? Pewnie tak. Wynika ona zapewne z pryncypiów prawniczych. Istnieje też zawsze możliwość zaskarżenia regulacji nietrafnej i jej zmiany.

B.K.-M.: Czy nie jest to „eksperyment na życiu”, podejmowany w imię zaspokojenia potrzeby rodzicielstwa?

T.B.: Nie mam nic przeciwko potrzebom rodzicielstwa. Dużo rzeczy w życiu to eksperyment. Nie można mieć absolutnej pewności we wszystkim od razu. Czy rzeczywiście działaby mi się krzywda, gdybym w wieku 18 lat dowiedział się, że jakaś część mnie pochodzi od jeszcze innej kobiety? Nie, nic się złego nie dzieje. Matka biologiczna bardzo chciała mnie mieć zdrowego i zainwestowała w to zdrowie, zaryzykowała. To raczej wmawianie dzieciom z in vitro, że są gorsze wyrządza im krzywdę.

B.K.-M.: Medycyna nie jest wolna od tragicznych niespodzianek. Gdy wbrew oczekiwaniom rodziców dziecko urodzi się chore, do kogo kierować pretensje o niespełnienie „norm jakościowych”?

T.B.: Pretensje mogą być słuszne lub nie, rozstrzygają to odpowiednie gremia. Nie należy przedstawiać procedur terapeutycznych jako wolnej amerykanki. To wszystko jest regulowane przez prawo. Pomyłka lekarska też.

B.K.-M.: Nie chodzi o pomyłkę! Przy tej metodzie nic pewnego nie wiemy o następstwach połączenia trzech rodzajów DNA, przebiegu rozwoju embrionu i dziecka już po urodzeniu. Czy uciekając przed chorobami, nie wpadniemy w inną pułapkę?

T.B.: Trochę wiemy, bo eksperymenty na myszach pozwoliły na pozytywne rekomendacje. To nie jest dr Mengele. Podejmujemy działania, jeśli uprawdopodobnimy szansę powodzenia. Ta metoda, z tego co wiem, taką szansę daję. Spełnia odpowiednie standardy. Dlatego została wprowadzona. A potencjalni rodzice sami decydują czy chcą tej metody. Z punktu widzenia etycznego nie udostępnianie istniejących metod terapeutycznych jest złem. Oznacza odmowę udzielenia pomocy.

B.K.-M.: .Negatywnych następstw nieudanego eksperymentu najbardziej doświadcza dziecko. Ale nieznane są też skutki tej metody dla kolejnych pokoleń. Czy wolno nam podejmować takie ryzyko?

T.B.: To jest zatwierdzona metoda terapeutyczna, a nie eksperyment. Trzeba mieć argumenty merytoryczne, żeby zakwestionować procedurę zatwierdzającą. W medycynie mamy do czynienia z uprawdopodobnianiem rezultatów działań, a nie z absolutną pewnością. Nawet leczenie kataru może być pełne niespodzianek. Istnieje metoda terapeutyczna, która może uchronić dziecko od choroby, logiczne jest wprowadzenie jej. Jeśli tego nie robimy, jesteśmy zwolennikami etyki umywania rąk. Lepiej nic nie robić, bo można się ubrudzić. To jest właśnie nasza lokalna wersja katolickiej etyki, umywanie rąk, by mieć rączki czyściutkie. Proponuję lekturę „Manifestu personalistycznego” Emmanuela Mouniera o etyce czystych rąk. Stare, ale ciągle aktualne.

B.K.-M.: Gdy technika zastępuje naturę, kim jawi się człowiek przyszłości?

T.B.: Od zarania swej historii człowiek bardzo silnie ingerował w swoje biologiczne uwarunkowania. Człowiek jest bytem mającym skłonność do silnego przekształcania swojego ciała, eksperymentowania na nim, przez deprywacje, eksperymenty wytrzymałościowe, medyczne, używanie rozmaitych substancji, itp. Nic nie wskazuje na to, że miałoby się to zmienić.









Najpopularniejsze artykuły

Münchhausen z przeniesieniem

– Pozornie opiekuńcza i kochająca matka opowiada lekarzowi wymyślone objawy choroby swojego dziecka lub fabrykuje nieprawidłowe wyniki jego badań, czasem podaje mu truciznę, głodzi, wywołuje infekcje, a nawet dusi do utraty przytomności. Dla pediatry zespół Münchhausena z przeniesieniem to wyjątkowo trudne wyzwanie – mówi psychiatra prof. Piotr Gałecki, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Ciemna strona eteru

Zabrania się sprzedaży eteru etylowego i jego mieszanin – stwierdzał artykuł 3 uchwalonej przez sejm ustawy z dnia 22 czerwca 1923 r. w przedmiocie substancji i przetworów odurzających. Nie bez kozery, gdyż, jak podawały statystyki, aż 80 proc. uczniów szkół narkotyzowało się eterem. Nauczyciele bili na alarm – używanie przez dzieci i młodzież eteru prowadzi do ich otępienia. Lekarze wołali – eteromania to zguba dla organizmu, prowadzi do degradacji umysłowej, zaburzeń neurologicznych, uszkodzenia wątroby. Księża z ambon przestrzegali – eteryzowanie się nie tylko niszczy ciało, ale i duszę, prowadząc do uzależnienia.

Czy Trump ma problemy psychiczne?

Chorobę psychiczną prezydenta USA od prawie roku sugerują psychiatrzy i specjaliści od zdrowia psychicznego w Ameryce. Wnioskują o komisję, która pozwoli zbadać, czy prezydent może pełnić swoją funkcję.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

Astronomiczne rachunki za leczenie w USA

Co roku w USA ponad pół miliona rodzin ogłasza bankructwo z powodu horrendalnie wysokich rachunków za leczenie. Bo np. samo dostarczenie chorego do szpitala może kosztować nawet pół miliona dolarów! Prezentujemy absurdalnie wysokie rachunki, jakie dostają Amerykanie. I to mimo ustawy, która rok temu miała zlikwidować zjawisko szokująco wysokich faktur.

Zmiany skórne po kontakcie z roślinami

W Europie Północnej najczęstszą przyczyną występowania zmian skórnych spowodowanych kontaktem z roślinami jest Primula obconica. Do innych roślin wywołujących odczyny skórne, a występujących na całym świecie, należy rodzina sumaka jadowitego (gatunek Rhus) oraz przedstawiciele rodziny Compositae, w tym głównie chryzantemy, narcyzy i tulipany (...)

Śladem boksera

W czasie zmagań z epidemią ujawniła się z całą mocą niezdolność Ministerstwa Zdrowia do kierowania wielkimi przedsięwzięciami. Ministerstwo nie potrafiło zmobilizować i usprawnić funkcjonowania służb sanitarno-epidemiologicznych.

Wczesny hormonozależny rak piersi – szanse rosną

Wczesny hormonozależny rak piersi u ponad 30% pacjentów daje wznowę nawet po bardzo wielu latach. Na szczęście w kwietniu 2022 roku pojawiły się nowe leki, a więc i nowe możliwości leczenia tego typu nowotworu. Leki te ograniczają ryzyko nawrotu choroby.

Czas pracy osób niepełnosprawnych w szpitalu

Czy niepełnosprawna pielęgniarka lub lekarz mogą pracować w systemie równoważnego czasu pracy i pełnić dyżury medyczne w porze nocnej?

Aplikacje mobilne wyrobem medycznym?

Aplikacje i urządzenia mobilne są coraz szerzej wykorzystywane przez branżę medyczną jako ułatwienie dla pacjentów, ale przede wszystkim wsparcie procesów diagnostycznych i terapeutycznych. W określonych przypadkach takie urządzenia mobilne mogą być zakwalifikowane jako wyroby medyczne, co spowoduje, że będą musiały spełniać szereg wymogów. Za wyrób medyczny może być uznane również samo oprogramowanie, które wprowadzane jest do obrotu samodzielnie, czyli nie jest częścią jakiegokolwiek urządzenia (tzw. stand-alone software).

Ile pracują lekarze w Polsce

Lekarze bez specjalizacji, zwłaszcza młodzi mężczyźni, pracują więcej niż pozostali. Wyniki badań, przeprowadzonych w latach 2016–2017 przez samorząd lekarski nie są specjalnie odkrywcze. A jednak trudno przejść nad nimi do porządku dziennego, zwłaszcza gdy spojrzeć na inne wskaźniki dotyczące kadr medycznych.

Gdy rozum śpi, budzi się bestia

Likantropia (z gr. lýkos – wilk i ánthropos – człowiek) to wiara w zdolność
przekształcania się ludzi w zwierzęta, zwłaszcza w wilki. Etymologię tego
terminu wywodzi się też od króla Arkadii – Likaona, który, jak opisuje
Owidiusz w Metamorfozach, został przemieniony w wilka, gdyż ośmielił się
podać Zeusowi ludzkie mięso – ciało własnego syna.

Mielofibroza choroba o wielu twarzach

Zwykle chorują na nią osoby powyżej 65. roku życia, ale występuje też u trzydziestolatków. Średni czas przeżycia wynosi 5–10 lat, choć niektórzy żyją nawet dwadzieścia. Ale w agresywnej postaci choroby zaledwie 2–3 lata od postawienia rozpoznania.

Osteotomia okołopanewkowa sposobem Ganza zamiast endoprotezy

Dysplazja biodra to najczęstsza wada wrodzona narządu ruchu. W Polsce na sto urodzonych dzieci ma ją czworo. W Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym pod kierownictwem dr. Jarosława Felusia przeprowadzane są operacje, które likwidują ból i kupują pacjentom z tą wadą czas, odsuwając konieczność wymiany stawu biodrowego na endoprotezę.

Wrzodziejące zapalenie jelita grubego – rola lekarza POZ

Powszechnie uważa się, że chorego na wrzodziejące zapalenie jelita grubego (WZJG) leczy gastroenterolog i – okresowo – chirurg. Tymczasem główna rola w tym procesie przypada lekarzowi rodzinnemu.

Niewydolność systemu w niewydolności serca

Rosnąca zapadalność na niewydolność serca w kontekście starzejącego się społeczeństwa sprawia, że walka z tym schorzeniem staje się ogromnym wyzwaniem dla Polski – zarówno społecznym, jak i systemowym.




bot