Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 1–8/2019
z 24 stycznia 2019 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Co nam ten rok przyniesie?

Małgorzata Solecka

W chińskim horoskopie rokiem 2019 rządzi Świnia. I, jak podpowiada wszechwiedzący Google, będzie to czas przyjaznych wibracji. „Świnia (Dzik) jest zadowolona z życia”. Przynajmniej według wirtualnych wróżbitów, bo polskie dziki mogą mieć w tej sprawie zdanie odmienne.

Czy te „pozytywne wibracje” przełożą się na codzienność systemu ochrony zdrowia? Czy gdy w grudniu nadejdzie czas podsumowań, będziemy mogli odnotować choćby niewielkie zadowolenie? Byłaby to naprawdę pozytywna zmiana po latach permanentnych rozczarowań decyzjami podejmowanymi przez decydentów.

Na razie, trzeba przyznać, perspektywy są umiarkowane. Są oczywiście obszary, w których owe pozytywne wibracje mogą stać się naprawdę odczuwalne. Minęły całe dekady niemożności i oto jesteśmy świadkami e-rewolucji w zdrowiu.

Rzecz jasna, rewolucji na naszą, polską miarę. Świat ściga się w rozwiązaniach z zakresu telemedycyny, e-zdrowia i m-zdrowia, nam serce bije szybciej, gdy Ministerstwo Zdrowia ogłasza, że niemal wszystkie apteki są już zdolne do raportowania Dokumentu Realizacji Recepty, czyli – przynajmniej w teorii – mogą realizować również e-recepty. Jest nadzieja, że za rok – gdy do systemu zostaną podłączone placówki medyczne (tych w tej chwili jest kilkadziesiąt), słowo stanie się ciałem, a e-recepta zawita pod strzechy. Alleluja! Po e-recepcie przyjdzie czas na e-skierowanie, a potem (ale to już dopiero w 2022 roku) na udostępnianie również pacjentom dokumentacji medycznej w formie elektronicznej.

Jest w tym trochę ironii, oczywiście. Ale sukces jest niewątpliwy, bo chyba tylko najwięksi optymiści rok temu mogli zakładać, że plan Ministerstwa Zdrowia, polegający na poszatkowaniu projektu cyfryzacji i stopniowego wdrażania będzie realizowany bez opóźnień. A jednak udało się. I wszystko wskazuje, że w tym roku może być tylko lepiej, bo ministerstwo już wie, również dzięki doświadczeniu z wprowadzaniem e-zwolnienia, gdzie są newralgiczne punkty, które mogą opóźnić procesy informatyzacji. I jak je omijać.

Byłoby wspaniale mieć taką pewność w innych sprawach. Jednak pewności brak.

Niewątpliwie największe obawy budzi kwestia pieniędzy. Niezależnie od tego, jak skończy się skomplikowana operacja wokół cen prądu, czy szpitale będą płacić rachunki wyższe o kilkadziesiąt procent w stosunku do 2018 roku, czy też uda się uzyskać jakieś bonifikaty czy rekompensaty, na horyzoncie pojawiają się kolejne zagrożenia. Potężne podwyżki dotyczyć mają też cen ogrzewania. Koszty pracy, czyli podwyżki dla pracowników to wielka niewiadoma. Niewiadoma, bo nie wiadomo, na jakie porozumienia i ustalenia zgodzi się minister zdrowia w roku podwójnych wyborów. Bo to, że presja płacowa ze strony lekarzy, a więc w konsekwencji i innych pracowników systemu ochrony zdrowia będzie, jest oczywiste. Politycy, zwłaszcza krótko przed wyborami, tracą w takich sprawach odporność, o czym związki zawodowe doskonale wiedzą. Podczas styczniowej konferencji „Priorytety w ochronie zdrowia 2019”, tradycyjnie organizowanej przez wydawnictwo Termedia na Zamku Królewskim w Warszawie, dyrektorzy szpitali, zarówno tych mniejszych, jak i największych jednostek mieli w zasadzie jedno pytanie: czy w ślad za porozumieniami, tymi już zawartymi, jak i tymi, które mogą być zawarte przez ministra, pójdą pieniądze.

Pierwsze tygodnie roku, zgodnie z przewidywaniami, upłynęły szpitalom i zarządzającym nimi na skrupulatnym liczeniu łóżek, które powinny zostać zlikwidowane, jeśli dwie strony równania w sprawie norm zatrudnienia pielęgniarek mają się zgodzić. Wejście w życie rozporządzenia, zgodnie z którym minimalny wskaźnik zatrudnienia w oddziałach o profilu zachowawczym wynosi 0,6 etatu na łóżko, a dla oddziałów o profilu zabiegowym – 0,7 etatu na łóżko, miało nie być dla szpitali problemem – choć zarówno dyrektorzy placówek, jak i samorządowcy, zarówno przedstawiciele powiatów, jak i województw alarmowali już kilka miesięcy wcześniej, że problem musi się pojawić. Jeszcze w połowie grudnia wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko tłumaczyła dziennikarzom, że w szpitalach zatrudnionych jest wystarczająco dużo pielęgniarek i położnych, by możliwe było osiągnięcie norm. Poza tym, zdaniem wiceszefowej resortu, poziom obłożenia łóżek w szpitalach (średnio ok. 68 proc.) pozostawia duże rezerwy. Mówiąc wprost: pielęgniarek jest wystarczająca liczba, ale jeśli się okaże, że nie – część szpitali bez szkody dla swojej działalności będzie mogła zredukować liczbę łóżek.

Brak spójności przekazu Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie to najmniejszy problem. Bo oczywiście już w pierwszych dniach stycznia okazało się, że szpitale muszą znacząco zmniejszyć liczbę łóżek. I muszą to zrobić szybko, jeśli nie chcą łamać ministerialnego rozporządzenia. Z drugiej strony, zimowe miesiące – szczyt sezonu chorobowego, z dużą liczbą pacjentów wymagających również hospitalizacji – to nie najlepszy moment do wystawiania łóżek do szpitalnych piwnic.

Jaka jest skala problemu? W województwie lubelskim szpitale zgłosiły wojewodzie około dwustu łóżek. W województwie opolskim, tylko w szpitalach marszałkowskich musi zniknąć 240 łóżek. Kolejnych sto powinien zlikwidować Uniwersytecki Szpitali Kliniczny. – Żeby sprostać wymogom rozporządzenia ministra i utrzymać obecną liczbę łóżek, tylko w naszych szpitalach brakuje 146 pielęgniarek – tłumaczył dziennikarzom w styczniu wicemarszałek Roman Kolek. Jeśli operacja likwidacji łóżek zostanie przeprowadzona w takiej skali, część oddziałów będzie ich liczyć po mniej niż dziesięć, tymczasem na oddziale powinno być ich minimum dwadzieścia. Szpitale obawiają się więc scenariusza, który doprowadzi do likwidacji części oddziałów, w konsekwencji zaś – do niewykonania kontraktu z NFZ.

Narracja przedstawicieli administracji rządowej jest zgoła odmienna. Na wyliczenia wicemarszałka Kolka natychmiast odpowiedziała wicewojewoda Violetta Porowska, która powtórzyła to, o czym mówiła kilka tygodni wcześniej wiceminister Szczurek-Żelazko: pielęgniarek na rynku pracy jest wystarczająca liczba, a jeśli nie – szpitalom nie zaszkodzi zredukowanie pustych łóżek. Jak to się przekłada, według wicewojewody, na konkrety? W województwie opolskim jest „blisko 6 tysięcy aktywnych zawodowo pielęgniarek, a potrzeby opolskich szpitali wynoszą 4,4 tysiąca”. Liczby nie kłamią, nie mówią jednak całej prawdy: pielęgniarki pracują nie tylko w szpitalach, a zmiany choćby w podstawowej opiece zdrowotnej idą w tym kierunku, że w ambulatoryjnej opiece zdrowotnej również zwiększa się zapotrzebowanie na pracę pielęgniarek.

Wicewojewoda wskazała, że na 29 szpitali w regionie redukcje 340 łóżek szpitalnych ze względu na brak pielęgniarek zgłosiło dziewięć placówek, liczba zaś łóżek przeznaczonych do likwidacji to niespełna 5 proc. wszystkich w regionie. Niektóre szpitale wykazywały w ostatnich latach obłożenie poniżej 50 proc., gdy tymczasem powinno ono wynosić 85 proc. – Należy zadać pytanie, czy w świetle faktów i liczb, zamiast mówić o konieczności likwidacji, nie lepiej zacząć dyskusję na temat racjonalizacji zasobów – mówiła Porowska.

Część dyrektorów mniej lub bardziej oficjalnie przyznaje, że na razie – mimo braku obsady pielęgniarskiej – łóżek likwidować nie zamierza. Mówią, że albo ktoś pójdzie po rozum do głowy, albo zaczną się kontrole i wyciąganie konsekwencji. Wtedy zaczną się martwić.

Jedynym rozwiązaniem „na już”, dopóki na rynku pracy nie pojawią się pielęgniarki (a na kontach szpitali pieniądze, które pozwolą je zatrudnić), zdaniem wielu dyrektorów i ekspertów jest nowelizacja rozporządzenia w takim kierunku, by do personelu zabezpieczającego obsługę pacjentów doliczyć, oprócz pielęgniarek, np. opiekunów medycznych czy ratowników. Nawet, zgadzają się dyrektorzy, nie w proporcji 1:1. Problem w tym, że jak sygnalizują menadżerowie z różnych szpitali, takim kompromisowym rozwiązaniom sprzeciwiają się same pielęgniarki, które wywalczenie norm zatrudnienia uważają za ogromny sukces środowiska. Pielęgniarkom nie podoba się jednak również scenariusz z likwidacją łóżek, być może więc jakieś pośrednie rozwiązania, w sytuacji braku możliwości zatrudnienia pielęgniarek, okażą się możliwe. Zarządzający szpitalami i właściciele placówek obawiają się jednak, że rozmowy na ten temat znów mogą być prowadzone nad ich głowami.
Eksperci nie mają wątpliwości: likwidacja łóżek szpitalnych byłaby operacją dla systemu wręcz korzystną (jednym z priorytetów na 2019 rok ma być „ambulatoryzacja” opieki medycznej), gdyby kierowało nią coś więcej niż „widzialna ręka rozporządzenia ministra zdrowia”, a tak naprawdę – niewidzialne i nieprzewidywalne zmienne. Łóżka powinny znikać tam, gdzie są zbędne, nie zaś tam, gdzie dyrektor ma problemy ze skompletowaniem opieki pielęgniarskiej.

Czy wybory, najpierw europejskie potem parlamentarne, będą stymulować rząd i większość parlamentarną do znalezienia dodatkowych środków na ochronę zdrowia? Tu „pozytywnych wibracji” nie należy się raczej spodziewać, i powodów do zadowolenia liczonych w miliardach złotych – też nie. Powód jest bardzo prosty: dopóki składka zdrowotna płynie do NFZ szerokim strumieniem, dużo szerszym i bardziej wartkim niż ten zakładany w wyjściowym planie finansowym, rząd nie musi podejmować wysiłku szukania w budżecie zaskórniaków na zdrowie. W roku wyborczym można zaś wolne setki milionów złotych (lub nawet miliard czy dwa miliardy) wydać znacznie, z punktu widzenia politycznej kalkulacji, korzystniej. Zwłaszcza że nic nie wskazuje, by Ministerstwo Finansów było gotowe lekką ręką sięgać do państwowej kiesy: na początku roku okazało się, że może być duży problem z realizacją sztandarowego (a w zasadzie jedynego) projektu ciągle politycznie ważnej dla PiS wicepremier Beaty Szydło, czyli matczynych emerytur. Beata Szydło chciała, by zaczęły one obowiązywać już w styczniu, resort pracy przesunął termin na marzec, ale i ten – zdaniem resortu finansów – ze względu na brak pieniędzy jest trudny do utrzymania. Emerytury matczyne wejdą więc w życie, prawdopodobnie, z kolejnym opóźnieniem.

Z wydatkami na zdrowie jest zaś tak, że na uzyskanie widocznego efektu – na przykład w postaci skrócenia kolejek – trzeba przeznaczyć dużo, a uzyskany efekt (polityczny) jest niewspółmiernie mały, zwłaszcza że aby był widoczny, najczęściej potrzeba czasu. Ochrona zdrowia tylko wtedy mogłaby liczyć na większy zastrzyk dodatkowej gotówki, gdyby miał on ugasić jakiś pożar – na sytuację konfliktu, większe protesty, rząd nie będzie mógł sobie w roku wyborczym pozwolić.

W roku wyborczym trudno też o mówienie społeczeństwu niewygodnych prawd. Na kilka miesięcy przed finiszem debaty „Wspólnie dla zdrowia” można zaryzykować twierdzenie, że wśród rekomendacji ekspertów znajdą się również te dotyczące szybszego i większego wzrostu nakładów na ochronę zdrowia. Już w styczniu, podczas konferencji „Priorytety w ochronie zdrowia 2019”, dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie i liderka ministerialnej debaty podkreślała, że do 2024 r. nakłady na służbę zdrowia mają wzrosnąć do 6 proc. PKB. – Jednak już można powiedzieć, że nie będzie to wystarczające, tym bardziej że w tym czasie średnia w Unii Europejskiej wzrośnie do 9 proc. PKB – zastrzegła. To, jej zdaniem, oznacza zaś, że powinniśmy jak najszybciej pożegnać się z wizją, że wystarczy „dosypywać” co roku do systemu pieniądze z budżetu państwa i oswoić (najpierw polityków, potem społeczeństwo) z myślą, że potrzebny będzie wzrost składki zdrowotnej. – Potrzebna jest społeczna debata na ten temat. Musimy przekonać społeczeństwo, że dzięki temu uzyska się konkretne korzyści i nie będzie to kolejna danina, która nie przynosi żadnych korzyści – mówiła.

Czego można się spodziewać więc po 2019 roku w ochronie zdrowia? Na pewno nie zabraknie wibracji, choć nie należy oczekiwać, by były one spektakularnie pozytywne. Istnieje zresztą spora obawa, że wibracje w pewnym momencie mogą przejść we wstrząsy. Byłoby się czego obawiać, gdyby nie fakt, że zdążyliśmy się już przyzwyczaić.




Początek roku przyniósł potwierdzenie przewidywań dotyczących przyszłości oddziałów położniczych w szpitalach powiatowych. Przy okazji wprowadzenia standardów organizacyjnych w opiece nad kobietą ciężarną i noworodkiem Ministerstwo Zdrowia podkreślało, że część placówek nie będzie w stanie im sprostać i optymalnym rozwiązaniem byłaby likwidacja oddziałów, gdzie rocznie przychodzi na świat mniej niż trzysta dzieci. Już na początku stycznia okazało się, że rzeczywiście część szpitali powiatowych ma duże problemy z porodówkami. Działalność – na razie czasowo – oddziałów położniczych zawiesiły m.in. szpitale w Kluczborku i Prudniku (województwo opolskie). W Małopolsce problem z porodówką jest w szpitalu powiatowym w Proszowicach – szpital chciałby wydzierżawić jego prowadzenie, ale nie ma chętnych. Problemem wszędzie są pieniądze (mało porodów oznacza niskie przychody przy stałych kosztach, oddziały obciążają budżet szpitala) i kadry, a raczej ich brak.





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

Jak powinna wyglądać pielęgnacja języka? Dlaczego należy go czyścić?

Higiena jamy ustnej kojarzy się przede wszystkim ze szczotkowaniem zębów, stosowaniem nici dentystycznej i płynów do płukania. Jednak równie istotny, choć często pomijany, jest język. To właśnie na jego powierzchni gromadzi się ogromna liczba bakterii, resztek jedzenia i martwych komórek nabłonka. Zaniedbanie pielęgnacji języka może prowadzić nie tylko do nieprzyjemnego oddechu, ale i poważniejszych problemów zdrowotnych. Dlatego w codziennej rutynie higienicznej nie powinno zabraknąć także czyszczenia języka.

Ryczałt nie wyklucza zapłaty za nadwykonania

Jest Pani pełnomocnikiem szpitala, który zdecydował się dochodzić od NFZ zapłaty za świadczenia medyczne, których kosztów nie pokrył przyznany wcześniej placówce ryczałt sieciowy. To chyba pierwszy taki pozew w Polsce?

E-Recepta – Cyfrowa Rewolucja w Polskim Systemie Ochrony Zdrowia

Od 8 stycznia 2020 roku w Polsce wprowadzono obowiązek wystawiania recept w formie elektronicznej, co stanowiło przełomowy krok w cyfryzacji systemu ochrony zdrowia. E-recepta to nowoczesne rozwiązanie, które zrewolucjonizowało sposób przepisywania i realizacji leków, przynosząc liczne korzyści zarówno pacjentom, jak i personelowi medycznemu.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Irygatory dentystyczne: udokumentowaną klinicznie metoda higieny jamy ustnej

Irygatory do zębów stanowią udokumentowaną klinicznie metodę higieny jamy ustnej, redukującą płytkę nazębną o 74-89% i krwawienie dziąseł o 33-82% w porównaniu z samym szczotkowaniem. Najnowsze badania randomizowane i metaanalizy z lat 2015-2025 potwierdzają skuteczność porównywalną lub przewyższającą tradycyjną nić dentystyczną, szczególnie u pacjentów z aparatami ortodontycznymi, implantami i chorobami przyzębia. American Dental Association przyznała tym urządzeniom Znak Akceptacji na podstawie ponad 70 badań klinicznych. Choroby przyzębia dotykają 62% dorosłych Polaków, a ich związek z chorobami układowymi (serce, cukrzyca) czyni skuteczną higienę jamy ustnej priorytetem zdrowia publicznego.

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Jak naprawdę wygląda praca asystentki stomatologicznej? To nie tylko pomoc dentyście!

Myślisz o pracy w gabinecie stomatologicznym? Zastanawiasz się, czy rola asystentki to coś dla Ciebie? Wbrew pozorom nie jest to tylko podawanie narzędzi dentyście. Rozwój gabinetów, większa liczba pacjentów i rosnące oczekiwania wobec jakości usług sprawiają, że zapotrzebowanie na wykwalifikowany personel stale rośnie. A asystentka stomatologiczna jest jedną z tych osób, bez których trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie gabinetu.

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Ból pleców przy pracy siedzącej – jak mu zapobiegać?

Jeszcze kilka lat temu ból pleców kojarzył się głównie z pracą fizyczną. Dziś coraz częściej dotyczy osób, które przez większość dnia siedzą przy komputerze.

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot