Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 1–8/2018
z 18 stycznia 2018 r.

Stuknij na okładkę, aby przejść do spisu treści tego wydania


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Twardy rezydent do zgryzienia

Małgorzata Solecka

Rozmowy ostatniej szansy między przedstawicielami Porozumienia Rezydentów OZZL a ministrem zdrowia, do których doszło 5 stycznia, zakończyły się fiaskiem. – Państwo rezydenci chcieli rozmawiać tylko o pieniądzach – mówił przed kamerami minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. – O czym mieliśmy rozmawiać, skoro fundamentalnym problemem systemu są właśnie pieniądze? – dziwią się młodzi lekarze.

5 stycznia, późne popołudnie. Przedstawiciele lekarzy stawiają się w siedzibie Rzecznika Praw Pacjenta, do której dostali zaproszenie od ministra Konstantego Radziwiłła. Czekają, w końcu pojawia się sam minister ze współpracownikami. I – to niespodzianka – minister Marek Suski, szef gabinetu doradców premiera Mateusza Morawieckiego. Ma być gwarantem porozumienia. Znakiem, że rząd problemy systemu ochrony zdrowia i postulaty rezydentów traktuje poważnie. – Chcemy się dogadać dla dobra pacjentów – mówi dziennikarzom Konstanty Radziwiłł.

Nieoficjalnie wiadomo, że rezydenci są gotowi znacząco złagodzić żądania. Że przystaną na 6 proc. PKB na ochronę zdrowia, jeśli rząd da pisemne gwarancje, że ten poziom zostanie osiągnięty nie w 2025 roku, a dwa, trzy lata wcześniej. Graniczną datą ma być 2023 rok. To graniczny warunek – bez jasnej deklaracji rządu nie chcą rozmawiać o niczym innym, również o podwyżkach dla młodych lekarzy, zmianach w kształceniu specjalizacyjnym. Wydają się zdeterminowani. Niezłomni, jak powiedział o nich kilkadziesiąt godzin wcześniej prof. Cezary Szczylik, legenda polskiej onkologii, ordynator Oddziału Onkologii Klinicznej Europejskiego Centrum Zdrowia Otwock. Ale widać też szczerą wolę porozumienia. – Jesteśmy gotowi wrócić do klauzul opt-out. Pracować o wiele więcej, niż przewiduje prawo pracy. Rozumiemy, że systemu ochrony zdrowia nie zmieni się z dnia na dzień – deklarują liderzy PR OZZL tuż przed spotkaniem.

A jednak – Marek Suski wychodzi w trakcie rozmów. Przed 21.00 staje się jasne, że kolejne spotkanie zakończyło się fiaskiem. – Ministerstwo przyszło zupełnie nieprzygotowane – tłumaczą rezydenci. – Państwo rezydenci chcieli rozmawiać tylko o pieniądzach – ripostuje Konstanty Radziwiłł. Obie strony deklarują jednak, że być może spotkają się ponownie. Że przeanalizują propozycje. Że jest jeszcze pole do negocjacji.

Coraz wyraźniej widać jednak, że po pierwsze lekarze nie mają zaufania do Konstantego Radziwiłła, a po drugie, że powątpiewają w jego moc sprawczą. Domagają się rozmów bezpośrednio z premierem Mateuszem Morawieckim. Jedyną osobą, która może wydać wiążącą decyzję w sprawie ich głównego postulatu, by pieniędzy w ochronie zdrowia przybywało szybciej. Skokowo.

Tego chcą, jak mówi Damian Patecki, wiceprzewodniczący PR OZZL, nie tylko liderzy, ale wszyscy lekarze, którzy zdecydowali się na wypowiedzenie klauzuli opt-out. – Jeśli rząd przedstawi na spotkaniu propozycję podwyżek dla nas, a nie da gwarancji w zasadniczej kwestii, nie będzie porozumienia – mówi. Z jednym z liderów Porozumienia Rezydentów rozmawiam dokładnie 24 godziny przed informacją, że minister nie porozumiał się z rezydentami. I już wtedy Damian Patecki przewiduje taki scenariusz. – Oni nie mogą ogłosić, że przyjmują nasze warunki. Bo to by znaczyło, że wygraliśmy.

Brzmi pesymistycznie, ale ocena jest trafna. Przecież zaledwie 3 stycznia, podczas specjalnego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia, Konstanty Radziwiłł po raz kolejny prezentuje rządową narrację w sprawie protestu lekarzy: sprawy w ochronie zdrowia idą w dobrym kierunku, Prawo i Sprawiedliwość podejmuje historyczne decyzje (w sprawie wzrostu wynagrodzeń pracowników medycznych i wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB), sieć szpitali jest sukcesem, system staje się coraz bardziej szczelny, pojawiają się w nim dodatkowe pieniądze. Jednym słowem, rząd chce dobrze. Protest lekarzy? To dzieło niewielkiej grupki, a ewentualne zawirowania w pojedynczych szpitalach są nagłaśniane i wyolbrzymiane przez media. Radziwiłł posuwa się do oskarżeń o „medialną ustawkę”. Chodzi o materiał jednej ze stacji telewizyjnych z Rzeszowa. – Reporter z Warszawy pojawił się pod poradnią nocnej pomocy lekarskiej w Nowy Rok, żeby pokazać kartkę, że poradnia nie działa. Taki kawał drogi! – oburza się minister, triumfalnie informując, że po pierwsze, najbliższa poradnia NPL funkcjonuje w odległości 5 minut jazdy samochodem, po drugie – że i ta zamknięta „już działa”. Żaden z posłów nie zadał ministrowi oczywistego pytania, że być może – skoro pacjentów, jego zdaniem, mogłaby zabezpieczać jedna poradnia – sama koncepcja poradni NPL w każdym szpitalu sieciowym jest błędna. Mówią o tym sami lekarze, którzy nie chcą w „wieczorynkach” pracować, skarżąc się na tłumy pacjentów, którzy przychodzą z błahymi dolegliwościami, na przykład trwającą kilka godzin podwyższoną temperaturą. – NPL to nic innego jak danie pacjentom złudzenia, że mają łatwy dostęp do opieki medycznej. Kosztem przepracowania lekarzy, a i tak ci, którzy rzeczywiście potrzebują pilnej pomocy, muszą trafić na SOR, bo lekarz NPL nie zleca na przykład badań diagnostycznych – wyliczają.

Ministerstwo podkreśla znikomy – obejmujący kilka procent lekarzy – zasięg akcji wypowiadania klauzul. Minister zapewnia, że chaosu w ochronie zdrowia nie ma, ale jednocześnie przyznaje – chyba po raz pierwszy tak otwarcie – że system ochrony zdrowia w Polsce jest oparty na założeniu, że lekarze pracują znacznie powyżej norm Kodeksu pracy. – Medycyny nie można się nauczyć od 8.00 do 16.00 – podkreśla podczas posiedzenia Komisji Zdrowia, a lekarze-posłowie PiS idą mu w sukurs, wyliczając, jak dużo pracowali, gdy byli młodzi. Tę narrację podziela wielu lekarzy specjalistów, którzy w systemie „swoje odcierpieli”. Młodzi lekarze apelują do starszych kolegów o solidarność, po cichu przypominając, że gdyby lekarze bardziej zdecydowanie protestowali dziesięć, kilkanaście lat temu, dziś i oni, i pacjenci byliby w nieporównywalnie lepszej sytuacji.

Co będzie dalej? Na początek stycznia liczba wypowiedzianych klauzul opt-out waha się od 3,5 tysiąca (resort zdrowia) do 5 tysięcy (szacunki lekarzy). W kilkunastu szpitalach poważne problemy wynikające z niedoborów kadrowych już stały się faktem (zamknięte, zawieszone oddziały internistyczne i pediatryczne, problemy z obsadą dyżurów w poradniach NPL). Narodowy Fundusz Zdrowia wysłał już pierwsze kontrole do placówek, by sprawdzić ich możliwości w realizowaniu kontraktu. Dyrektorzy są zdeterminowani, by zapewnić ciągłość pracy placówek. Wiedzą, że w przeciwnym razie Fundusz sięgnie po kary, zaś nawet jeśli nie wymierzy najdotkliwszej – wypowiedzenia kontraktu – to problemy z wykonaniem ryczałtu mogą pogorszyć kondycję finansową placówki. W efekcie – postawić pod znakiem zapytania sens jej funkcjonowania.

Bo protest lekarzy może popchnąć Ministerstwo Zdrowia do działań bardziej radykalnych. Zwiastunem jest propozycja, by lekarze mogli zabezpieczać podczas dyżuru więcej niż jedną jednostkę organizacyjną szpitala. Czyli – więcej niż jeden oddział i poradnię. Przygotowane tuż przed świętami Bożego Narodzenia projekty rozporządzeń (z trzydniowym terminem konsultacji) zostały gwałtownie oprotestowane przez samych lekarzy. – Nie można gasić pożaru, polewając go benzyną – komentował wzburzony prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr Maciej Hamankiewicz. Polska Federacja Szpitali wyraziła kierunkowe poparcie dla pomysłu resortu zdrowia, przypominając, że dyrektorzy szpitali wielokrotnie zwracali uwagę, że normy obsady lekarskich dyżurów są niepotrzebnie wyśrubowane, ale wielu dyrektorów nie kryje obaw, że forsując elastyczne grafiki w atmosferze konfliktu, ministerstwo de facto przekreśla – przynajmniej na kilka lat – perspektywę wprowadzenia tego rozwiązania. – Przy ostrym sprzeciwie lekarzy nie da się tego wprowadzić – ocenia dr Maciej Piróg, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan. Do tego dochodzi więcej niż pewny sprzeciw pielęgniarek. – W przypadku, gdy lekarz dyżuruje jednocześnie na kilku oddziałach, to siłą rzeczy wiele jego obowiązków spadnie na pielęgniarki. To budzi nasze duże zaniepokojenie – mówiła podczas posiedzenia Komisji Zdrowia Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Eksperci szacują, że gdyby wszyscy lekarze zatrudnieni w szpitalach – bez względu na formę prawną – ograniczyli czas pracy do 48 godzin tygodniowo, w jednej chwili trzeba byłoby zamknąć nawet 40 proc. oddziałów i szpitali. To niemal dokładnie tyle, ile wynosi „przerost” łóżek szpitalnych w stosunku do średniej europejskiej. Zbyt duża liczba łóżek to jeden z nierozwiązywalnych od lat problemów polskiej służby zdrowia, z którym politycy nawet nie próbują się zmierzyć. Może się okazać, że protest lekarzy i w tej sprawie okaże się przełomem. To byłoby z korzyścią dla systemu i dla pacjentów. Pod warunkiem że ministerstwo i rząd zapanują nad procesem i z siatki szpitali znikną te, które są zbędne. Nie zaś te, które nie będą się potrafiły obronić przed niekontrolowanym odpływem kadry i utratą kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.




Najpopularniejsze artykuły

Ciemna strona eteru

Zabrania się sprzedaży eteru etylowego i jego mieszanin – stwierdzał artykuł 3 uchwalonej przez sejm ustawy z dnia 22 czerwca 1923 r. w przedmiocie substancji i przetworów odurzających. Nie bez kozery, gdyż, jak podawały statystyki, aż 80 proc. uczniów szkół narkotyzowało się eterem. Nauczyciele bili na alarm – używanie przez dzieci i młodzież eteru prowadzi do ich otępienia. Lekarze wołali – eteromania to zguba dla organizmu, prowadzi do degradacji umysłowej, zaburzeń neurologicznych, uszkodzenia wątroby. Księża z ambon przestrzegali – eteryzowanie się nie tylko niszczy ciało, ale i duszę, prowadząc do uzależnienia.

Rzeczpospolita bezzębna

Polski trzylatek statystycznie ma aż trzy zepsute zęby. Sześciolatki mają próchnicę częściej niż ich rówieśnicy w Ugandzie i Wietnamie. Na fotelu dentystycznym ani razu w swoim życiu nie usiadł co dziesiąty siedmiolatek. Statystyki dotyczące starszych napawają grozą: 92 proc. nastolatków i 99 proc. dorosłych ma próchnicę. Przeciętny Polak idzie do dentysty wtedy, gdy nie jest w stanie wytrzymać bólu i jest mu już wszystko jedno, gdzie trafi.

Astronomiczne rachunki za leczenie w USA

Co roku w USA ponad pół miliona rodzin ogłasza bankructwo z powodu horrendalnie wysokich rachunków za leczenie. Bo np. samo dostarczenie chorego do szpitala może kosztować nawet pół miliona dolarów! Prezentujemy absurdalnie wysokie rachunki, jakie dostają Amerykanie. I to mimo ustawy, która rok temu miała zlikwidować zjawisko szokująco wysokich faktur.

ZUS zwraca koszty podróży

Osoby wezwane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych do osobistego stawiennictwa na badanie przez lekarza orzecznika, komisję lekarską, konsultanta ZUS często mają do przebycia wiele kilometrów. Przysługuje im jednak prawo do zwrotu kosztów przejazdu. ZUS zwraca osobie wezwanej na badanie do lekarza orzecznika oraz na komisję lekarską koszty przejazdu z miejsca zamieszkania do miejsca wskazanego w wezwaniu i z powrotem. Podstawę prawną stanowi tu Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 31 grudnia 2004 r. (...)

Wołanie o profilaktykę

Z dr. n. med. Krzysztofem Walczewskim, ordynatorem oddziału psychiatrii w Szpitalu Klinicznym im. dr. Józefa Babińskiego SP ZOZ w Krakowie i autorem programu profilaktyki depresji w woj. małopolskim „Wyprzedzić smutek” rozmawia Katarzyna Cichosz.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

EBN, czyli pielęgniarstwo oparte na faktach

Rozmowa z dr n. o zdrowiu Dorotą Kilańską, kierowniczką Zakładu Pielęgniarstwa Społecznego i Zarządzania w Pielęgniarstwie w UM w Łodzi, dyrektorką Europejskiej Fundacji Badań Naukowych w Pielęgniarstwie (ENRF), ekspertką Komisji Europejskiej, Ministerstwa Zdrowia i WHO.

Protonoterapia. Niekończąca się opowieść

Ośrodek protonoterapii w krakowskich Bronowicach kończy w tym roku pięć lat. To ważny moment, bo o leczenie w Krakowie będzie pacjentom łatwiej. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że ułatwienia dotyczą tych, którzy mogą za terapię zapłacić.

Problem nie zawsze rozumiany

Z Ewą Jędrys, prezes Fundacji Pomocy Chorym Psychicznie im. Tomasza Deca w Krakowie rozmawia Katarzyna Cichosz.

Reforma systemu psychiatrii zbacza z wyznaczonego kursu

Rozmowa z Markiem Balickim, byłym pełnomocnikiem ministra zdrowia ds. reformy psychiatrii dorosłych i byłym kierownikiem biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017–2022, ministrem zdrowia w latach 2003 oraz 2004–2005.

50 lat krakowskiej kardiochirurgii dziecięcej

Krakowska kardiochirurgia dziecięca w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu zajmuje się leczeniem wrodzonych wad serca u dzieci i młodzieży z całej Polski, a także z zagranicy. Ma na swoim koncie wiele sukcesów. W 2010 r. Klinika została uznana za najlepszą w plebiscycie ośrodków kardiochirurgii dziecięcej i otrzymała dyplom i nagrodę tygodnika „Newsweek” za zajęcie I miejsca w Polsce. W 2013 r. Klinikę Kardiochirurgii Dziecięcej w Krakowie wyróżniono pierwszą lokatą dla najlepszego ośrodka medycznego w kraju i „Złotym Skalpelem” przyznawanym przez redakcję „Pulsu Medycyny”. Powtórnie „Złoty Skalpel” przyznano jej w 2016 r. W tym roku obchodzi jubileusz 50-lecia.

Różne oblicza zakrzepicy

Choroba zakrzepowo-zatorowa, potocznie nazywana zakrzepicą to bardzo demokratyczne schorzenie. Nie omija nikogo. Z jej powodu cierpią politycy, sportowcy, aktorzy, prawnicy. Przyjmuje się, że zakrzepica jest trzecią najbardziej rozpowszechnioną chorobą układu krążenia.

Leczenie wspomagające w przewlekłym zapaleniu prostaty

Terapia przewlekłego zapalenia stercza zarówno postaci bakteryjnej, jak i niebakteryjnej to duże wyzwanie. Wynika to między innymi ze słabej penetracji antybiotyków do gruczołu krokowego, ale także z faktu utrzymywania się objawów, mimo skutecznego leczenia przeciwbakteryjnego.

Rozmawiajmy o bezpieczeństwie lekowym

Nie milkną komentarze po opublikowaniu projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej. W różnych aspektach i różnym tonie wypowiadało się na jego temat wiele środowisk. Ostatnio głos zabrały organizacje branżowe, zrzeszające podmioty branży farmaceutycznej.

Minister bez żadnego trybu

Adam Niedzielski „jedynką” na poznańskiej liście PiS? Pod koniec 2022 roku minister zdrowia zadeklarował, że przygotowuje się do startu w jesiennych wyborach parlamentarnych. Powód? Poselski mandat i obecność w sejmie przekładają się, zdaniem Niedzielskiego, na większą skuteczność w przeprowadzaniu kluczowych decyzji. Skoro już o skuteczności mowa…

Zawał serca u osób młodych

Zawały serca przypisuje się zazwyczaj ludziom w starszym czy w średnim wieku. Niestety, prawda jest taka, że systematycznie rośnie liczba zawałów wśród ludzi młodych, co zazwyczaj ma bezpośredni związek z trybem życia, jaki prowadzą.




bot