Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 77–84/2017
z 12 października 2017 r.

Stuknij na okładkę, aby przejść do spisu treści tego wydania


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Witamy w ciekawych czasach!

Małgorzata Solecka

– Nic nie powiem. Nie powiem, bo nie wiem – tak na kilka dni przed końcem września odpowiadała większość dyrektorów szpitali, których pytaliśmy o nastroje przed „Godziną S” (S jak „Sieć”). Ostatnie trzy miesiące roku będą najciekawszym od lat czasem w ochronie zdrowia. Ale nie na darmo Chińczycy, gdy chcieli kogoś przekląć, mawiali: – Obyś żył w ciekawych czasach.

Co prawda, w ochronie zdrowia „ciekawe czasy” trwają nieprzerwanie przynajmniej od 1998 roku. Z niewielką przerwą na lata 2007–2014, gdy działo się tak niewiele, że prawie nic. Za to teraz… Zmian systemowych trudno się doliczyć. Startuje sieć szpitali, to raz. Podstawowa opieka zdrowotna przygotowuje się do zmian wynikających z procedowanej jeszcze w sejmie ustawy, to dwa. Zmiany w szpitalach i POZ w sposób oczywisty dotkną również AOS. W jaki sposób? Przekonamy się najpewniej jeszcze przed końcem roku, i to mimo że większość poradni specjalistycznych będzie w najbliższych miesiącach działać na podstawie aneksowanych kontraktów.

Szpitale, wbrew zapewnieniom ministerstwa o fantastycznie funkcjonujących przepływach informacji, wcale nie czują się dobrze poinformowane co do warunków, na jakich będą pracować w IV kwartale tego roku i od 1 stycznia 2018 roku. Zresztą już na Forum Ekonomicznym w Krynicy, podczas jednego z paneli, odpowiedzialny za sieć szpitali wiceminister Piotr Gryza przyznawał, że „na pewno okaże się, że powstały rzeczy niejasno określone”. – Mamy możliwość weryfikacji sprawności udzielania świadczeń, ich jakości, wysokości ryczałtu oraz ewentualnych nadwykonań. Jeśli będzie taka potrzeba, przepisy będą korygowane – zapowiadał.

Zmiany w ratownictwie odkładane są w czasie (czy ktoś zna losy „dużej” nowelizacji ustawy?), choć na pewno nastąpią, bo to kwestia realizacji programu politycznego PiS. I nawet jeśli okazuje się, że bez prywatnych firm stacje pogotowia mogą „nie dać rady”, ratownictwo medyczne zostanie prędzej czy później „upublicznione”.

Ale to tylko fragment układanki. Jest przecież jeszcze specustawa o szczególnych rozwiązaniach dla ochrony zdrowia i 281 milionów złotych na zakup sprzętu, w tym niemal połowa – na gabinety szkolne i dentobusy. Co prawda złośliwi (a tych przecież nie brakuje wśród totalnej opozycji) wytykają rządowi, że nie ma jeszcze ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży, więc trochę jakby brakuje podstawy prawnej do wydawania milionów złotych, a poza tym, jeśli w tej chwili mamy 3 tysiące gabinetów szkolnych i ogromne, narastające problemy z brakami pielęgniarek, co się wydarzy, gdy tych gabinetów otworzymy 23 tysiące, bo taka jest docelowa liczba? Zwłaszcza że już w październiku (kolejny puzzel) pielęgniarki mogą szeroką ławą ruszyć na emerytury (to też decyzja rządu, obniżenie wieku emerytalnego kobiet do 60. roku życia). Ale gabinety w szkołach to też część programu wyborczego, więc temat jest zamknięty. Chyba że z zakupami sprzętu (zwłaszcza dentobusów, których cykl produkcji trwa około ośmiu miesięcy, a pieniądze muszą być wydane do końca roku), wyjdą jakieś problemy, to temat sensowności wydawania dużych pieniędzy w ostatniej chwili może znów się otworzyć.

Jest też – i to chyba wiadomość kluczowa – zapowiedź doinwestowywania ochrony zdrowia. Dalszych pieniędzy „dorzucanych” do systemu. W połowie października ma zapaść decyzja, czy i ile resort finansów znajdzie w budżecie państwa „zaskórniaków”, dzięki którym NFZ będzie mógł zapłacić za nadwykonania. Na razie dodatkowe pieniądze – na skrócenie kolejek przez zakup większej liczby operacji zaćmy i wszczepienia endoprotez – pochodzą jednak z rezerw Narodowego Funduszu Zdrowia. Tego samego, którego likwidacji chciał przez dwa lata swojego urzędowania minister Konstanty Radziwiłł. NFZ w tym roku już dwukrotnie głęboko sięgnął do swoich rezerw finansowych (zmiana planu finansowego w lipcu oraz we wrześniu to niemal 3 miliardy dodatkowych środków na świadczenia medyczne). O 3 miliardach złotych na zdrowie mówi też wicepremier Mateusz Morawiecki, trudno jednak przesądzić, czy ma na myśli jeszcze dodatkowe środki, czy zlicza wszystko, co w ramach finansów publicznych (pieniądze NFZ są ich istotną częścią) zostało zdrowiu przyznane ponad plan.

Jest wreszcie protest pracowników medycznych. Rzutem na taśmę, 28 września, Ministerstwo Zdrowia próbowało przekonać najbardziej bojowo nastawionych młodych lekarzy, że propozycje resortu idą w dobrym kierunku, a lekarzom będzie żyło się dostatniej, bo rezydenci na sześciu specjalizacjach dostaną po 1,2 tysiąca złotych dodatku motywacyjnego. Młodzi lekarze się nie ucieszyli, mało tego – otwarcie po zakończeniu sześciogodzinnych rozmów mówili, że propozycja Konstantego Radziwiłła to nic innego jak próba podziału środowiska. I że oni ani podzielić, ani poddawać się nie mają zamiaru i przystąpią do zapowiadanych form protestu – głodówka, oddawanie krwi, manifestacje wsparcia. Domagają się tego, co zawsze: dwóch średnich krajowych dla lekarzy bez specjalizacji (w tym rezydentów), trzech – dla specjalistów. Deklarują gotowość do rozmów z resortem, ale na temat realizacji ich postulatów. Pat?

Nie wiadomo, jak na zmiany – lawinę zmian – zareagują pacjenci. Na ile powszechnie pacjentów one dotkną. Wydaje się, że najsłabszym ogniwem będzie Nocna Pomoc Lekarska, zwłaszcza jej styk z SOR, tam gdzie NPL i SOR będą koegzystować w szpitalu. Warto podkreślić, że w części gmin – zwłaszcza w największych miastach – w NPL nie zmienia się niemal nic. Poradnie „wieczorynek” będą otwarte również w przychodniach, do których mieszkańcy zdążyli się przyzwyczaić. Poradnie w szpitalach pierwszych trzech stopni sieci staną się więc swego rodzaju bramą do SOR, przy której będzie się dokonywać selekcja pacjentów. Najwięcej niepokoju budzi obecność, lub raczej nieobecność, w NPL pediatrów. W wielu miejscach w kraju okazało się, że szpitale w punktach NPL nie będą zatrudniać pediatrów – bo nie mają takiego obowiązku. A stawki, które Fundusz płaci za nocną opiekę, mówiąc oględnie, są więcej niż skromne. Podczas dyskusji nad ustawą o podstawowej opiece zdrowotnej posłowie opozycji alarmowali, że w niektórych miastach jedynym miejscem uzyskania pomocy dla dzieci w porze nocnej czy świątecznej będzie szpital z SOR dziecięcym. Kolejki na nim – i tak gigantyczne – jeszcze wzrosną. Z drugiej strony – w Poznaniu lekarze ze szpitala dziecięcego zagrozili zwolnieniem z pracy, bo szpital musi stworzyć punkt NPL dedykowany wszystkim pacjentom, również dorosłym. Po pierwszym październikowym weekendzie media zapewne uraczą opinię publiczną relacjami, jak minęły pierwsze godziny dyżuru NPL w szpitalach ginekologiczno-położniczych, też ustawowo zobowiązanych do leczenia infekcji górnych dróg oddechowych.

Pacjenci, według ministra zdrowia, nie powinni czuć obaw. – Zmiany, których dokonujemy, są dla pacjentów – zapewniał pod koniec września Konstanty Radziwiłł. I dodawał jednocześnie, że zmiany te nie są „dla profesjonalistów medycznych, nie dla lekarzy, nie dla dyrektorów, nie dla właścicieli różnego rodzaju placówek biznesowych w służbie zdrowia. W służbie zdrowia najważniejsi są pacjenci i to ich sprawy muszą być na pierwszym miejscu” .

NPL w szpitalach ma rozwiązać (przynajmniej częściowo) problem przepełnionych SOR-ów. – Sytuacja pacjentów na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych w całej Polsce jest dramatyczna. Tłumy ludzi konkurujących między sobą. Ciężko chorzy, bardzo poważnie cierpiący pacjenci często nie mogą się przebić przez tłum ludzi, którzy przyszli do szpitala, dlatego że to jest placówka całodobowa i tutaj potrzebują pomocy w sytuacji nagłego przeziębienia, skończenia się leków w przewlekłej chorobie – tłumaczył minister w „sieciowym” szpitalu w Białej Podlaskiej. – Ta sytuacja musi się zmienić. Zmieniamy ją, ta zmiana polega na tym, żeby w SOR, w izbie przyjęć byli tylko ciężko chorzy, a ci lżej chorzy muszą znaleźć jakieś inne miejsce.

Tym miejscem, jak dalej wywodził minister, wcale – docelowo – nie powinny być punkty NPL. Pacjenci powinni szukać pomocy w podstawowej opiece zdrowotnej, u swojego lekarza rodzinnego czy pielęgniarki rodzinnej. – Mamy nadzieję, że w wyniku zmian, które planujemy, które niedługo już wprowadzimy, coraz więcej pacjentów da się przekonać do tego, żeby starać się odwiedzać swoją przychodnię podstawowej opieki zdrowotnej.

NPL jest „rozwiązaniem rezerwowym”. – Mam nadzieję, że zmiany, które przygotowujemy doprowadzą do tego, że potrzeba udzielania świadczeń w godzinach niestandardowych, w nocy, w święto, będzie nieco mniejsza. Dlatego że zespoły POZ będą bliżej swoich podopiecznych, a ci podopieczni będą bardziej przekonani o tym, że stały kontakt ze swoim lekarzem i pielęgniarką ma swoją wartość.

Jak na ironię, brytyjskie media w tym samym niemal momencie poinformowały, że w ciągu ostatnich pięciu lat liczba pacjentów, którzy na tamtejszych oddziałach ratunkowych czekają na pomoc więcej niż 12 godzin wzrosła... o ponad 10 tysięcy procent. Problem skrajnego przepełnienia oddziałów ratunkowych w kraju, gdzie GP jest instytucją, jest wręcz fundamentem lokalnych społeczności, to koło zamachowe wszystkich dyskusji o konieczności reform NHS. Zwłaszcza tych, które toczą się od jesieni do wiosny, gdy natarcie pacjentów na oddziały pomocy doraźnej jest sezonowo największe.

W Polsce problem pacjentów na SOR-ach i w NPL z pewnością nie zostanie rozwiązany.
Prawdopodobnie temat wróci w szczycie sezonu infekcyjnego. A że klimat zawsze był przeciw nam i zimy mamy cięższe niż Brytyjczycy, temperatura sporu może być znacznie wyższa.




Najpopularniejsze artykuły

Ciemna strona eteru

Zabrania się sprzedaży eteru etylowego i jego mieszanin – stwierdzał artykuł 3 uchwalonej przez sejm ustawy z dnia 22 czerwca 1923 r. w przedmiocie substancji i przetworów odurzających. Nie bez kozery, gdyż, jak podawały statystyki, aż 80 proc. uczniów szkół narkotyzowało się eterem. Nauczyciele bili na alarm – używanie przez dzieci i młodzież eteru prowadzi do ich otępienia. Lekarze wołali – eteromania to zguba dla organizmu, prowadzi do degradacji umysłowej, zaburzeń neurologicznych, uszkodzenia wątroby. Księża z ambon przestrzegali – eteryzowanie się nie tylko niszczy ciało, ale i duszę, prowadząc do uzależnienia.

Rzeczpospolita bezzębna

Polski trzylatek statystycznie ma aż trzy zepsute zęby. Sześciolatki mają próchnicę częściej niż ich rówieśnicy w Ugandzie i Wietnamie. Na fotelu dentystycznym ani razu w swoim życiu nie usiadł co dziesiąty siedmiolatek. Statystyki dotyczące starszych napawają grozą: 92 proc. nastolatków i 99 proc. dorosłych ma próchnicę. Przeciętny Polak idzie do dentysty wtedy, gdy nie jest w stanie wytrzymać bólu i jest mu już wszystko jedno, gdzie trafi.

Astronomiczne rachunki za leczenie w USA

Co roku w USA ponad pół miliona rodzin ogłasza bankructwo z powodu horrendalnie wysokich rachunków za leczenie. Bo np. samo dostarczenie chorego do szpitala może kosztować nawet pół miliona dolarów! Prezentujemy absurdalnie wysokie rachunki, jakie dostają Amerykanie. I to mimo ustawy, która rok temu miała zlikwidować zjawisko szokująco wysokich faktur.

ZUS zwraca koszty podróży

Osoby wezwane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych do osobistego stawiennictwa na badanie przez lekarza orzecznika, komisję lekarską, konsultanta ZUS często mają do przebycia wiele kilometrów. Przysługuje im jednak prawo do zwrotu kosztów przejazdu. ZUS zwraca osobie wezwanej na badanie do lekarza orzecznika oraz na komisję lekarską koszty przejazdu z miejsca zamieszkania do miejsca wskazanego w wezwaniu i z powrotem. Podstawę prawną stanowi tu Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 31 grudnia 2004 r. (...)

50 lat krakowskiej kardiochirurgii dziecięcej

Krakowska kardiochirurgia dziecięca w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu zajmuje się leczeniem wrodzonych wad serca u dzieci i młodzieży z całej Polski, a także z zagranicy. Ma na swoim koncie wiele sukcesów. W 2010 r. Klinika została uznana za najlepszą w plebiscycie ośrodków kardiochirurgii dziecięcej i otrzymała dyplom i nagrodę tygodnika „Newsweek” za zajęcie I miejsca w Polsce. W 2013 r. Klinikę Kardiochirurgii Dziecięcej w Krakowie wyróżniono pierwszą lokatą dla najlepszego ośrodka medycznego w kraju i „Złotym Skalpelem” przyznawanym przez redakcję „Pulsu Medycyny”. Powtórnie „Złoty Skalpel” przyznano jej w 2016 r. W tym roku obchodzi jubileusz 50-lecia.

Wołanie o profilaktykę

Z dr. n. med. Krzysztofem Walczewskim, ordynatorem oddziału psychiatrii w Szpitalu Klinicznym im. dr. Józefa Babińskiego SP ZOZ w Krakowie i autorem programu profilaktyki depresji w woj. małopolskim „Wyprzedzić smutek” rozmawia Katarzyna Cichosz.

Leczenie wspomagające w przewlekłym zapaleniu prostaty

Terapia przewlekłego zapalenia stercza zarówno postaci bakteryjnej, jak i niebakteryjnej to duże wyzwanie. Wynika to między innymi ze słabej penetracji antybiotyków do gruczołu krokowego, ale także z faktu utrzymywania się objawów, mimo skutecznego leczenia przeciwbakteryjnego.

Protonoterapia. Niekończąca się opowieść

Ośrodek protonoterapii w krakowskich Bronowicach kończy w tym roku pięć lat. To ważny moment, bo o leczenie w Krakowie będzie pacjentom łatwiej. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że ułatwienia dotyczą tych, którzy mogą za terapię zapłacić.

EBN, czyli pielęgniarstwo oparte na faktach

Rozmowa z dr n. o zdrowiu Dorotą Kilańską, kierowniczką Zakładu Pielęgniarstwa Społecznego i Zarządzania w Pielęgniarstwie w UM w Łodzi, dyrektorką Europejskiej Fundacji Badań Naukowych w Pielęgniarstwie (ENRF), ekspertką Komisji Europejskiej, Ministerstwa Zdrowia i WHO.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

Różne oblicza zakrzepicy

Choroba zakrzepowo-zatorowa, potocznie nazywana zakrzepicą to bardzo demokratyczne schorzenie. Nie omija nikogo. Z jej powodu cierpią politycy, sportowcy, aktorzy, prawnicy. Przyjmuje się, że zakrzepica jest trzecią najbardziej rozpowszechnioną chorobą układu krążenia.

Reforma systemu psychiatrii zbacza z wyznaczonego kursu

Rozmowa z Markiem Balickim, byłym pełnomocnikiem ministra zdrowia ds. reformy psychiatrii dorosłych i byłym kierownikiem biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017–2022, ministrem zdrowia w latach 2003 oraz 2004–2005.

Endometrioza – wędrująca kobiecość

Podstępna, przewlekła i nieuleczalna. Taka jest endometrioza. Ta tajemnicza choroba ginekologiczna, badana od przeszło stu lat, nadal pozostaje dla lekarzy niewyjaśniona. Pomimo że występuje u kobiet coraz częściej, wciąż trudno określić mechanizm jej powstawania i rozwoju, a jej następstwa są poważne, prowadzą nawet do bezpłodności.

Edukacja zdrowotna w polskiej szkole

Edukacja zdrowotna ma trafić do szkół. Aby faktycznie zapobiegać chorobom, powinna spełniać szereg warunków, inaczej będzie tylko pozornym ruchem.

Zawał serca u osób młodych

Zawały serca przypisuje się zazwyczaj ludziom w starszym czy w średnim wieku. Niestety, prawda jest taka, że systematycznie rośnie liczba zawałów wśród ludzi młodych, co zazwyczaj ma bezpośredni związek z trybem życia, jaki prowadzą.

Gdy rozum śpi, budzi się bestia

Likantropia (z gr. lýkos – wilk i ánthropos – człowiek) to wiara w zdolność
przekształcania się ludzi w zwierzęta, zwłaszcza w wilki. Etymologię tego
terminu wywodzi się też od króla Arkadii – Likaona, który, jak opisuje
Owidiusz w Metamorfozach, został przemieniony w wilka, gdyż ośmielił się
podać Zeusowi ludzkie mięso – ciało własnego syna.




bot