Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 17–25/2017
z 16 marca 2017 r.

Stuknij na okładkę, aby przejść do spisu treści tego wydania


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Lekarz z politechniki?

Krzysztof Boczek

Od nowego roku akademickiego na Uniwersytecie Technologiczno Humanistycznym w Radomiu – do niedawna politechnice – rusza kierunek lekarski. U internautów wzbudziło to śmiech i drwiny, u prezesa NRL – niepokój, u szefa KRAUM-u – obawy. Za to rektor radomskiej uczelni przekonuje: „Będziemy kształcili na poziomie nie gorszym niż renomowane uczelnie”.

Krzysztof Boczek: Informacja o tym, że UTH w Radomiu otwiera kierunek lekarski wywołała w internecie śmiech i drwiny. Pana lub Izbę cieszy to, czy martwi?

Maciej Hamankiewicz: Mogę wypowiedzieć tylko swoją opinię, nie Izby – jestem zaskoczony i pełen obaw. Lekarz nie może być naprawiaczem ciała, musi zajmować się także duchem. A wydziały politechniczne zajmują się naprawianiem sprzętu, samochodów itd. Wiedza uniwersytecka jest niezbędna do tego, by być dobrym lekarzem. Bo taki musi być humanistą: znać operę, literaturę, poezję, mieć wysoki poziom intelektu i kultury. Ja nie twierdzę, że absolwenci politechnik, tacy nie są, ale nastawienie tych uczelni jest inne niż uniwersyteckie. Tworzenie na nich wydziałów, które powinny być uniwersyteckimi, jest wg mnie nieporozumieniem.

K.B.: Ale UTH od 4 lat jest uniwersytetem, a do 2012 r. było Politechniką Radomską.

M.H.: To już lepiej. Ale nie w nazwie leży problem, tylko w profilu dotychczasowej działalności. Trzeba dużego doświadczenia, nie tylko w kształceniu, ale też w wychowywaniu lekarza, a to zdobywa się, bardzo powoli wchodząc w tę delikatną materię. Najpierw powinno się zdobyć duże doświadczenie w kształceniu pielęgniarek, położnych, w drugim rzędzie ratowników medycznych i osób od zdrowia publicznego. Dopiero ukoronowaniem wielu lat tego typu działalności powinno być tworzenie kierunku lekarskiego. Do kształcenia lekarza potrzebna jest też dobra baza kliniczna. Jeśli ktoś chce kształcić lekarzy, musi mieć własne kliniki i katedry, a nie korzystać z usług innych placówek.

K.B.: Obawia się pan o poziom wykształcenia lekarzy na UTH?

M.H.: Mniej, bo na szczęście pomysły likwidacji egzaminu lekarskiego udało się powstrzymać. Jeśli więc uczelnia nie napełni głowy absolwenta właściwą dawką wiedzy, to ten nie przejdzie progu w postaci LEP-u. Ja się martwię o drugą część wykształcenia – humanistyczną. Czy uczelnia będzie w stanie nie tylko nauczyć, ale także wychować lekarza. A tego tak łatwo nie jesteśmy w stanie sprawdzić. To dopiero weryfikuje życie.

K.B.: A może dzięki temu, że lekarze wykształcą się na uczelni, która do niedawna była techniczną, wreszcie będą zanikać feudalne stosunki w środowisku medycznym?

M.H.: Nie sądzę. Zdolność kształcenia i wychowywania będziemy mogli też ocenić, gdy pojawią się nazwiska wykładowców i mistrzów akademickich. Do „szkół wyższych cięcia blachy w Maczkach”, na których tworzy się różne wydziały, często idą osoby, które na macierzystych uczelniach nie do końca znajdowały miejsce. Jeśli taki Warszawski Uniwersytet Medyczny – w ramach współpracy – odeśle do Radomia swoich mistrzów, to będzie to dobre dla UTH, chociaż podupadnie poziom Warszawy.

Gorzej, jeśli trafią tam osoby, które przebijały się łokciami i nie dorównywały swoim mistrzom nad mistrzami.

Grono takich nauczycieli nie będzie w stanie dorównywać kadrom, jakie mają uniwersytety medyczne w Warszawie, Krakowie, Katowicach. Wówczas na pewno nie będzie to dobra uczelnia.

K.B.: Czy pana zdaniem decyzja Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego i Nauki zezwalająca na utworzenie kierunku lekarskiego na UTH jest błędna?

M.H.: To pokaże czas. Zobaczymy, jakie wyniki LEP-u będą mieli pierwsi absolwenci, ilu z nich zda na tyle dobrze, by dostać się na rezydentury, ilu z nich ukończy staże podyplomowe. Izba będzie się temu przyglądać. Dzisiaj za wcześnie byłoby wskazywać na totalne niepowodzenie. Aczkolwiek decyzja jest ryzykowna i budzi niepokój.




Gdzie wiedza i doświadczenie?

Jeśli na politechnikach mają być kształceni lekarze, to na uczelniach medycznych mogą być inżynierowie.

Krzysztof Boczek: Ucieszy pana informacja, że dzięki rozpoczęciu medycyny na UTH w Radomiu, w Polsce będzie więcej lekarzy?

Przemysław Jałowiecki: Oczywiście, że nie. Bo trzeba brać pod uwagę to, jak ci studenci będą kształceni. Nie mając żadnego doświadczenia, wiedzy i własnej bazy klinicznej, trudno wykształcić dobrego lekarza. Nie mam też przekonania co do słuszności uruchamiania kierunków lekarskich na innych uczelniach niemedycznych. Bo one, podobnie jak UTH, nie mają żadnego doświadczenia w tej materii. KRAUM przeciwko temu zjawisku protestował już wielokrotnie.

K.B.: Czy KRAUM też będzie podejmował jakąś uchwałę odnośnie do medycyny na UTH?

P.J.: Nie. Od 2011 r. Konferencja wydała bodajże 7 uchwał w sprawie uruchamiania kierunków lekarskich na uczelniach niemedycznych, ale MNiSW nie przejmuje się naszymi negatywnymi opiniami w tej kwestii. Podejmowanie kolejnych uchwał nie ma więc sensu.

K.B.: Ktoś może zarzucić, że uczelnie zrzeszone w KRAUM pragną utrzymać monopol na uczenie medycyny, nie chcąc się dzielić tym tortem z innymi?

P.J.: Tak nie jest. Do kształcenia lekarzy i dentystów trzeba mieć wiedzę, doświadczenie i nie może tego robić każdy, kto tego zapragnie.

K.B.: Ale studentów UTH będą uczyły osoby z doktoratami, profesurami nauk medycznych, a zajęcia będą się odbywały w szpitalach Radomia. Więc jaki problem?

P.J.: O ile można zaimportować profesorów, doktorów z doświadczeniem dydaktycznym, to w nauczaniu klinicznym w szpitalach studentów będą prowadziły osoby, które mają niewielkie albo żadne doświadczenie w tej materii. One same najpierw powinny się nauczyć, jak szkolić studentów, a dopiero potem się tym zająć. Nie jest to merytorycznie uzasadnione, by w taki sposób zwiększać liczbę lekarzy w Polsce. Ich jakość będzie można ocenić dopiero za 6 lat. Uczelnie zrzeszone w KRAUM wielokrotnie proponowały ministerstwu, by zwiększyć liczbę studiujących medycynę, pod warunkiem że będzie zapewnione finansowanie. Pieniędzy nie było. A teraz się okazuje, że znalazły się na utrzymanie kierunków lekarskich na uczelniach niemedycznych. Jeśli na politechnikach mają być kształceni lekarze, to na uczelniach medycznych mogą być inżynierowie.

K.B.: Brzmi logicznie. To kiedy KRAUM będzie wnioskował o otwarcie kierunków inżynierskich?

P.J.: Nie będziemy, bo jesteśmy przy zdrowych zmysłach.

K.B.: A może to jest jakaś decyzja polityczna? Radomiem od dawna rządzi PiS, a nowa władza na Wiejskiej sprzyja swoim...

P.J.: Być może. Gdy popatrzymy na geograficzny rozkład tych uczelni, które mają ruszyć z kształceniem lekarzy – Rzeszów, Radom, Zielona Góra, Kielce – to można taką tezę postawić.

K.B.: Obawia się pan o poziom kształcenia lekarzy, ale przecież ten skontroluje LEP.

P.J.: Ten egzamin nie zweryfikuje w pełni wiedzy, a już na pewno nie umiejętności. Jak każdy test, jest to po części sprawdzian wiedzy, a po części loteria.

K.B.: A może taki lekarz wychowywany jak inżynier będzie miał bardziej ścisły umysł, konkretny, a przez to stanie się lepszym medykiem?

P.J.: Tego nie wiem. Ale obawiam się, że nauczanie medycyny to nie jest tylko przekazywanie encyklopedycznej wiedzy i określonych umiejętności, ale jeszcze coś więcej. To także kształtowanie młodego człowieka, wpajanie mu pewnych zachowań, interpersonalnych umiejętności, empatii, etyki... Trudno jest mi sobie wyobrazić, by ktoś spoza środowiska medycznego mógł to dobrze zrobić.

K.B.: Spotkał się pan z tym, aby gdzieś na świecie lekarze kończyli uczelnie, do niedawna stricte techniczne?

P.J.: Nie. Nigdy nie słyszałem, by uczelnia techniczna zabierała się do kształcenia lekarzy, chociaż nie wykluczam, że coś takiego gdzieś się dzieje.




Karawana
idzie dalej


Będziemy kształcić na poziomie nie gorszym niż renomowane uczelnie, a technologie, z których studenci będą u nas korzystać, będą lepsze.

Krzysztof Boczek: Dlaczego UTH – do niedawna politechnika – otwiera kierunek lekarski?

Zbigniew Łukasik: Nasz uniwersytet ma 8 wydziałów, w tym 4 „nietechniczne”. Wśród nich jest Wydział Nauk o Zdrowiu, na którym prowadzone są 2 kierunki medyczne: pielęgniarstwo i fizjoterapia. Prowadzimy też specjalności medyczne: analityka medyczna, kosmetologia, technologia leków. Jako że brakuje lekarzy na rynku, a my mamy warunki do zorganizowania tego wykształcenia i rozwijamy się, to podjęliśmy starania o kształcenie lekarzy. 3 lata temu podjęliśmy uchwałę w tej sprawie.

K.B.: Kto będzie uczył medycyny na UTH?

Z.Ł.: Zatrudnimy kadrę, już mamy nadmiar chętnych. Zgłaszają się pracownicy naukowi z Warszawy, Lublina, Łodzi, a nawet z dalszych uniwersytetów medycznych, np. ze Szczecina. Kadra ta głównie będzie zatrudniania od drugiego roku studiów medycyny, bo na pierwszym potrzeba niewielu takich specjalistów: do anatomii, histologii itd. Pierwszy rok to głównie przedmioty o charakterze mikrobiologicznym, biochemicznym, a do tego mamy swoich specjalistów – UTH prowadzi też kierunek chemiczny.

K.B.: Jakieś nazwiska nowych prowadzących?

Z.Ł.: Na razie ich nie ujawniamy. Będzie konkurs – wszyscy pracownicy naukowi na uczelni są zatrudniani na tej zasadzie.

K.B.: Jakie placówki będą obsługiwały UTH w zakresie zajęć klinicznych?

Z.Ł.: W Radomiu mamy 3 szpitale i centrum onkologii. Ze wszystkimi tymi jednostkami mamy podpisane umowy na wykorzystanie ich w procesie kształcenia lekarzy. Najbardziej zaangażowany jest Mazowiecki Szpital Specjalistyczny. W nim powstają pierwsze oddziały kliniczne.

K.B.: Czy studentów będą prowadziły osoby, które mają doświadczenie jako klinicyści kształcący studentów medycyny? Bo o ile łatwo zaimportować naukowców prowadzących zajęcia, o tyle trudniej klinicystów do szpitali.

Z.Ł.: Ale my nie „importujemy” tych pracowników. Dla nich wszystkich to będzie pierwsze miejsce pracy. Także dla osób prowadzących wydziały kliniczne w szpitalach.

K.B.: Pielęgniarstwo i fizjoterapię prowadzi UTH od 2009 roku. Nie udała się próba uruchomienia ratownictwa medycznego...

Z.Ł.: Bo okazało się, że nie ma takiego zapotrzebowania na rynku.

K.B.: Czy państwa doświadczenie nie jest zbyt skromne, by rzucać się od razu na jeden z najtrudniejszych kierunków – lekarski?

Z.Ł.: To wcale nie jest trudniejszy kierunek od elektroniki, automatyki czy psychologii. On jest już pospolity, z wielowiekową historią. Mamy podpisane umowy z uczelniami zagranicznymi z Perugii, Salerno na wymianę studentów z kierunku lekarskiego.

K.B.: Po ujawnieniu informacji, że UTH rusza z kierunkiem lekarskim, w Internecie pojawiła się fala żartów i kpin. Internauci pisali m.in. o „lekarzach po wyższej szkole gotowania na gazie”. Państwo spodziewali się takiej reakcji?

Z.Ł.: Nie czytałem tego i nie mam zamiaru. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Nie wiem, czy to wypisywali ludzie z Radomia, czy spoza, ale twierdzili, że wprowadzenie kierunku lekarskiego się nie uda. A udało się. Na pewno będziemy kształcili na poziomie nie gorszym niż renomowane uczelnie, a technologie, z których studenci będą u nas korzystać, będą lepsze.

K.B.: Technologie?

Z.Ł.: W nauczaniu niektórych przedmiotów, a także wprowadzane w procedurach medycznych.

K.B.: A jak pan skomentuje krytykę prezesa NRL i szefa KRAUM? Jeden uważa, że decyzja o uruchomieniu medycyny na UTH to „nieporozumienie”, a drugi patrzy na nią z obawą.

Z.Ł.: Nie będę się do tego odnosił, bo jeden i drugi opowiadają bzdury. KRAUM nie powinna się w tej kwestii wypowiadać, bo analogicznie, również Konferencja Rektorów Polskich Uczelni Technicznych (KRPUT) mogłaby stwierdzić, że studiów technicznych – typu elektronika, automatyka, transport – nie wolno prowadzić na uniwersytetach, a tylko w politechnikach. Podobnie uniwersytety mogłyby ustalić, że filologie, psychologia czy prawo to tylko u nich.

K.B.: Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego stwierdził, że jeśli niedawne politechniki mogą prowadzić kierunek lekarski, to uniwersytety medyczne mogłyby studia inżynierskie. Mogłyby?

Z.Ł.: Oczywiście. KRPUT na pewno by się temu nie sprzeciwiła, jeśli te uczelnie miałyby do tego bazę.
Dlaczego nie?

K.B.: Padła sugestia, że decyzja o przyznaniu kierunku lekarskiego w UTH w Radomiu może być polityczna – kierunki lekarskie otwierane są ostatnio w regionach sprzyjających obecnej władzy na Wiejskiej. Co pan na to?

Z.Ł.: Uczelnie z zasady są apolityczne. Ja nie sądzę, aby ta decyzja była polityczna. Z polityką nie mam nic wspólnego, nie znam się na niej, więc nie będę się w tej sprawie wypowiadał. Znam się na kształceniu, jestem wieloletnim dziekanem, prorektorem i obecnie rektorem. Gdybym się spotkał z rektorami uczelni medycznych i zaczęlibyśmy o tej sprawie dyskutować, to nie wiem, kto z nas miałby lepsze argumenty. Myślę, że otwieranie kierunków na nowych uczelniach uderza w uniwersytety medyczne. Mają jakiś problem z tym, że nowe uczelnie, z nowymi technologiami będą może znacznie lepiej kształcić od nich – uczelnie medyczne przenika rutyna. W oparciu o osiągnięcia informatyki, elektroniki, my wprowadzamy nowe technologie w nauczaniu niektórych przedmiotów, technologie wprowadzane w procedurach medycznych. Oni raczej z tego nie skorzystają, bo się na tym nie znają. W przeciwieństwie do nas – na UTH mamy kierunek „aparatura medyczna”.

K.B.: Zna pan kraj, w którym uczelnie techniczne prowadzą kierunki lekarskie?

Z.Ł.: Oczywiście, np. we Włoszech Uniwersytet Salerno ma kierunki techniczne i najstarszy na świecie kierunek lekarski. Podobnie jest w wielu innych uczelniach.




Najpopularniejsze artykuły

Ciemna strona eteru

Zabrania się sprzedaży eteru etylowego i jego mieszanin – stwierdzał artykuł 3 uchwalonej przez sejm ustawy z dnia 22 czerwca 1923 r. w przedmiocie substancji i przetworów odurzających. Nie bez kozery, gdyż, jak podawały statystyki, aż 80 proc. uczniów szkół narkotyzowało się eterem. Nauczyciele bili na alarm – używanie przez dzieci i młodzież eteru prowadzi do ich otępienia. Lekarze wołali – eteromania to zguba dla organizmu, prowadzi do degradacji umysłowej, zaburzeń neurologicznych, uszkodzenia wątroby. Księża z ambon przestrzegali – eteryzowanie się nie tylko niszczy ciało, ale i duszę, prowadząc do uzależnienia.

Rzeczpospolita bezzębna

Polski trzylatek statystycznie ma aż trzy zepsute zęby. Sześciolatki mają próchnicę częściej niż ich rówieśnicy w Ugandzie i Wietnamie. Na fotelu dentystycznym ani razu w swoim życiu nie usiadł co dziesiąty siedmiolatek. Statystyki dotyczące starszych napawają grozą: 92 proc. nastolatków i 99 proc. dorosłych ma próchnicę. Przeciętny Polak idzie do dentysty wtedy, gdy nie jest w stanie wytrzymać bólu i jest mu już wszystko jedno, gdzie trafi.

Astronomiczne rachunki za leczenie w USA

Co roku w USA ponad pół miliona rodzin ogłasza bankructwo z powodu horrendalnie wysokich rachunków za leczenie. Bo np. samo dostarczenie chorego do szpitala może kosztować nawet pół miliona dolarów! Prezentujemy absurdalnie wysokie rachunki, jakie dostają Amerykanie. I to mimo ustawy, która rok temu miała zlikwidować zjawisko szokująco wysokich faktur.

ZUS zwraca koszty podróży

Osoby wezwane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych do osobistego stawiennictwa na badanie przez lekarza orzecznika, komisję lekarską, konsultanta ZUS często mają do przebycia wiele kilometrów. Przysługuje im jednak prawo do zwrotu kosztów przejazdu. ZUS zwraca osobie wezwanej na badanie do lekarza orzecznika oraz na komisję lekarską koszty przejazdu z miejsca zamieszkania do miejsca wskazanego w wezwaniu i z powrotem. Podstawę prawną stanowi tu Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 31 grudnia 2004 r. (...)

Wołanie o profilaktykę

Z dr. n. med. Krzysztofem Walczewskim, ordynatorem oddziału psychiatrii w Szpitalu Klinicznym im. dr. Józefa Babińskiego SP ZOZ w Krakowie i autorem programu profilaktyki depresji w woj. małopolskim „Wyprzedzić smutek” rozmawia Katarzyna Cichosz.

50 lat krakowskiej kardiochirurgii dziecięcej

Krakowska kardiochirurgia dziecięca w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu zajmuje się leczeniem wrodzonych wad serca u dzieci i młodzieży z całej Polski, a także z zagranicy. Ma na swoim koncie wiele sukcesów. W 2010 r. Klinika została uznana za najlepszą w plebiscycie ośrodków kardiochirurgii dziecięcej i otrzymała dyplom i nagrodę tygodnika „Newsweek” za zajęcie I miejsca w Polsce. W 2013 r. Klinikę Kardiochirurgii Dziecięcej w Krakowie wyróżniono pierwszą lokatą dla najlepszego ośrodka medycznego w kraju i „Złotym Skalpelem” przyznawanym przez redakcję „Pulsu Medycyny”. Powtórnie „Złoty Skalpel” przyznano jej w 2016 r. W tym roku obchodzi jubileusz 50-lecia.

Leczenie wspomagające w przewlekłym zapaleniu prostaty

Terapia przewlekłego zapalenia stercza zarówno postaci bakteryjnej, jak i niebakteryjnej to duże wyzwanie. Wynika to między innymi ze słabej penetracji antybiotyków do gruczołu krokowego, ale także z faktu utrzymywania się objawów, mimo skutecznego leczenia przeciwbakteryjnego.

Protonoterapia. Niekończąca się opowieść

Ośrodek protonoterapii w krakowskich Bronowicach kończy w tym roku pięć lat. To ważny moment, bo o leczenie w Krakowie będzie pacjentom łatwiej. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że ułatwienia dotyczą tych, którzy mogą za terapię zapłacić.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

EBN, czyli pielęgniarstwo oparte na faktach

Rozmowa z dr n. o zdrowiu Dorotą Kilańską, kierowniczką Zakładu Pielęgniarstwa Społecznego i Zarządzania w Pielęgniarstwie w UM w Łodzi, dyrektorką Europejskiej Fundacji Badań Naukowych w Pielęgniarstwie (ENRF), ekspertką Komisji Europejskiej, Ministerstwa Zdrowia i WHO.

Różne oblicza zakrzepicy

Choroba zakrzepowo-zatorowa, potocznie nazywana zakrzepicą to bardzo demokratyczne schorzenie. Nie omija nikogo. Z jej powodu cierpią politycy, sportowcy, aktorzy, prawnicy. Przyjmuje się, że zakrzepica jest trzecią najbardziej rozpowszechnioną chorobą układu krążenia.

Reforma systemu psychiatrii zbacza z wyznaczonego kursu

Rozmowa z Markiem Balickim, byłym pełnomocnikiem ministra zdrowia ds. reformy psychiatrii dorosłych i byłym kierownikiem biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017–2022, ministrem zdrowia w latach 2003 oraz 2004–2005.

Edukacja zdrowotna w polskiej szkole

Edukacja zdrowotna ma trafić do szkół. Aby faktycznie zapobiegać chorobom, powinna spełniać szereg warunków, inaczej będzie tylko pozornym ruchem.

Endometrioza – wędrująca kobiecość

Podstępna, przewlekła i nieuleczalna. Taka jest endometrioza. Ta tajemnicza choroba ginekologiczna, badana od przeszło stu lat, nadal pozostaje dla lekarzy niewyjaśniona. Pomimo że występuje u kobiet coraz częściej, wciąż trudno określić mechanizm jej powstawania i rozwoju, a jej następstwa są poważne, prowadzą nawet do bezpłodności.

Zawał serca u osób młodych

Zawały serca przypisuje się zazwyczaj ludziom w starszym czy w średnim wieku. Niestety, prawda jest taka, że systematycznie rośnie liczba zawałów wśród ludzi młodych, co zazwyczaj ma bezpośredni związek z trybem życia, jaki prowadzą.

Gdy rozum śpi, budzi się bestia

Likantropia (z gr. lýkos – wilk i ánthropos – człowiek) to wiara w zdolność
przekształcania się ludzi w zwierzęta, zwłaszcza w wilki. Etymologię tego
terminu wywodzi się też od króla Arkadii – Likaona, który, jak opisuje
Owidiusz w Metamorfozach, został przemieniony w wilka, gdyż ośmielił się
podać Zeusowi ludzkie mięso – ciało własnego syna.




bot