Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 43–51/2015
z 11 czerwca 2015 r.

Stuknij na okładkę, aby przejść do spisu treści tego wydania


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Mówiły jaskółki, że dobre są spółki

Aleksandra Kurowska

Czy przekształcenie szpitali w spółki faktycznie mogło zwiększyć dostępność świadczeń medycznych albo zatrzymać zadłużanie? Raport NIK w tej sprawie mógł być ciekawym punktem wyjścia do dyskusji o systemie ochrony zdrowia, ale temat przemknął przez media i sejm na płytkim poziomie. Jakie efekty przyniosła flagowa ustawa Ewy Kopacz? Co poszło nie tak?


Fot. Thinkstock

Przez kilka dni kwietnia media bezwiednie powtarzały, że mimo przekształceń szpitali w spółki, kolejki do zabiegów się nie skróciły. Tak jakby od formy prawnej placówek zależała w Polsce w przeważającej mierze dostępność do świadczeń medycznych. A nie od kontraktów z NFZ, zamożności obywateli (w ostateczności mogliby sami kupić świadczenia), liczby lekarzy, skali prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych.

Trochę się udało
Ponad cztery lata temu, w połowie kwietnia, uchwalono ustawę o działalności leczniczej. Ustawa przyniosła sukcesy. Faktycznie, w wielu miejscach zwiększyło się zainteresowanie SPZOZ-ami i zwiększył się nadzór ze strony właścicieli. Do szpitali napłynęły nowe kadry – często stało się tak z powodu kłopotów branży finansowej, w której posady potracili szefowie oddziałów banków, specjaliści od ubezpieczeń. Dopłynęły też pieniądze na choć częściowe oddłużenie. Co się nie zmieniło? Przychody. Kontrakty pozostały na niezmienionym poziomie, wycena za punkt także, o zapłacie za nadwykonania nie wspominając. A dodatkowe pieniądze z działalności komercyjnej to fikcja. I w SPZOZ, i w spółkach samorządowych tylko 10 proc. stanowią dochody spoza kontraktu – wynika z danych firmy Magellan. Podobne dane prezentuje NIK, a w odniesieniu do przychodów z samej sprzedaży (dane ze 142 spółek spośród 172 spółek kapitałowych) informuje, że ze świadczeń komercyjnych pochodziło zaledwie 4,7 proc. przychodów. To pokazuje, że ustawa „nie zagrała” w tym zakresie, w którym twierdzono, że przekształcenie będzie źródłem dodatkowych pieniędzy dla placówek. Ale nie spełniły się za to obawy, że szpitale spółki będą wypychać z kolejek NFZ-owskich pacjentów, by wziąć komercyjnych lub że przestaną wykonywać nierentowne procedury. Po stronie kosztowej też niewiele się zmieniło – nie było do tego pola. W przypadku i spółek i SPZOZ wynagrodzenia stanowią ok. 47 proc. kosztów. Warto zwrócić uwagę, że choć zapowiadano lepsze wykorzystanie pozalekarskiego personelu, z danych NIK wynika, że spółki stawiały jednak na lekarzy. Spośród 25 szpitali przekształconych w latach 2011 – 2013 liczba personelu lekarskiego zatrudnionego w formie umowy o pracę zmniejszyła się z 866 w 2011 r. do 750 w 2014 r. (na dzień 30 kwietnia), przy jednoczesnym wzroście liczby lekarzy zatrudnionych na kontraktach z 960 do 1297. Liczba pielęgniarek zatrudnionych w formie umowy o pracę zmniejszyła się z 3515 do 3230, a na kontraktach pozostała bez zmian (470 osób).

Koszty w szpitalnych spółkach miały spadać m.in. dzięki restrukturyzacji, ale do tego trzeba pieniędzy, politycznego i społecznego przyzwolenia. W niewielu miejscach zmiany są więc widoczne. Generalnie NZOZ-y nieco efektywniej wykorzystują materiały oraz energię, ale też nie wszędzie.

Połowa znów się zadłuża
NIK twierdzi, że przekształcenia nie gwarantują poprawy sytuacji finansowej, a odnotowana w latach 2011 – 2013 poprawa wyników finansowych była podobna, jak w nieprzekształconych SPZOZ. I ma twarde dowody na to, że nie tylko garb dawnego zadłużenia ciąży szpitalom. Spośród 16 spółek przekształconych w latach 2011 – 2014, których zobowiązania przejęły jednostki samorządu terytorialnego , w połowie skutkowało to doraźną poprawą wyniku finansowego spółki. W kolejnych latach podmioty te wykazały stratę netto i można spodziewać się, że będą znów się zadłużały.

Wciąż po omacku
Za ustawą miało iść wiele innych zmian, od systemowych po, nazwijmy je tak, „narzędziowe”. Nie doczekaliśmy się m.in. systemu bieżącego zbierania danych z placówek. Ustawa o systemie informacji w ochronie zdrowia z 2011 r. obligowała MZ do wydania rozporządzenia w sprawie systemu monitorowania kosztów leczenia i sytuacji finansowo-ekonomicznej podmiotów leczniczych. Rozporządzenie wydano dopiero w połowie 2013 r., ale system wciąż nie działa. MZ podaje dane dla samych SPZOZ, i choć tych systematycznie ubywa, to wysokość zobowiązań wciąż oscyluje w granicach 10 mld zł (od blisko dekady przekracza 9 mld zł, a w 2013 r. zbliżało się nawet do 11 mld zł). Zobowiązania wymagalne SPZOZ wynoszą ok. 2 mld zł. Mimo przekształceń, oddłużeń, dotacji i obowiązkowej spłaty ujemnego wyniku finansowego (gdy chce się nadal utrzymać formę SPZOZ). Ile do tego zadłużenia należałoby dodać ze strony samorządowych spółek? NIK podaje za rok 2013 blisko 2,1 mld zł zobowiązań. To wzrost o 231 proc. w stosunku do 2012 roku. Między latami 2012 a 2011 wzrost zobowiązań wyniósł zaś 143 proc. Tylko jeden spośród 20 kontrolowanych szpitali prowadził rachunek kosztów procedur medycznych. Tylko dwa powołały wyspecjalizowaną komórkę audytu lub rewidenta zakładowego. Placówki radzą sobie jak mogą. NIK potwierdził wiele z tego, co i tak wiedzieliśmy. Ale ważne, że to odnotowano. Blisko połowa spośród 20 kontrolowanych szpitali miała „optymalizator JGP”, który wskazuje, jaką procedurę można wykonać dodatkowo u pacjenta, w celu zakwalifikowania go do wyżej wycenianej przez NFZ grupy świadczeń, niezależnie od rzeczywistych potrzeb zdrowotnych pacjenta.

Walizka bez rączki
Część spółek radzi sobie nieźle lub wręcz dobrze. Inne są jak walizka bez rączki – nieść trudno, a trzymać niewygodnie lub wręcz niebezpiecznie. Ale przepakować pacjentów, zwłaszcza w powiatach, nie ma gdzie. O tym, jak skończyłoby się to politycznie – lepiej nie myśleć, bo wciąż pokutuje opinia, że szpital w każdym powiecie być musi, a w większych miastach to i kilka. Coraz częściej poszukiwani są więc asystenci, którzy walizkę wezmą pod pachę, a najlepiej i zainwestują w naprawę. Ciężar ponosi, jeszcze za to zapłaci, ale nie będzie cisnąć na to, by ją sobie przywłaszczyć. Niestety, wiele walizek bez rączek po drodze straciło też inne elementy. I dla tych, którzy patrzą na funkcjonalność bez sentymentów, to nie jest interesujący biznes. W ostatnich tygodniach media obiegły informacje o kolejnych spółkach na granicy bankructwa. Największe firmy, które budują sieci szpitali, mówią o kilkudziesięciu placówkach „do wzięcia” – czy to w formie przejęcia choćby części udziałów, czy też samego zarządzania. Zwłaszcza, że ostatnie wyroki sądów wskazywały na to, że posiadanie szpitali nie jest obowiązkiem powiatu.

Potrzebna trzecia droga?
Zdaniem samorządów art. 59 Ustawy o działalności leczniczej, który obliguje je do pokrycia straty SPZOZ lub przekształcenia w spółkę, ewentualnie likwidacji, jest przerzucaniem odpowiedzialności i kosztów. Szpitale i ich właściciele nie mają wpływu np. na wycenę świadczeń, nie mogą odmówić opieki, nawet wiedząc, że za nadwykonania nie dostaną zapłaty.

– Art. 59 de facto zmusza jednostki samorządu terytorialnego do dopłat do świadczeń opieki zdrowotnej. Można byłoby raz jeszcze zastanowić się nad wprowadzeniem nowego rodzaju spółki, np. spółki użyteczności publicznej, dla spółek prowadzących działalność leczniczą. Tak, aby podstawowym celem ich działalności nie był zysk, lecz zaspokajanie potrzeb wspólnoty lokalnej – mówi

Agnieszka Rusiecka, naczelnik Wydziału Finansów i Gospodarki Nieruchomościami w Biurze Polityki Zdrowotnej stołecznego ratusza. Warszawa w 2013 r. zadłużone szpitale przekształciła w spółki kapitałowe z przejęciem zobowiązań. Jeden szpital prowadzony w formule prawnej SPZOZ znajduje się nadal w trudnej sytuacji finansowej, ale podejmowane są próby jego restrukturyzacji. Jak wiele i jak długo samorządy i ich szpitale wytrzymają? Coraz częściej buntują się przeciwko zaniżonym wycenom i bijącym w nie zmianom przepisów. Przyszły rok będzie dla nich jeszcze trudniejszy. Teoretycznie wejść mają nowe wymogi dotyczące infrastruktury oraz obowiązkowych ubezpieczeń. Piszę teoretycznie, bo terminy te były już przekładane. Rząd pewnie nie zrobi tego po raz kolejny – ale przynajmniej przy kwestiach dostosowania pomieszczeń i wyposażenia może sięgnąć po rozwiązania takie jak przy lotniskach. Ważne będzie nie samo dostosowanie, ale wykazanie realnych działań na rzecz spełnienia wymogów. Chyba, że jesienią będziemy mieć już inny rząd.




Najpopularniejsze artykuły

Rzeczpospolita bezzębna

Polski trzylatek statystycznie ma aż trzy zepsute zęby. Sześciolatki mają próchnicę częściej niż ich rówieśnicy w Ugandzie i Wietnamie. Na fotelu dentystycznym ani razu w swoim życiu nie usiadł co dziesiąty siedmiolatek. Statystyki dotyczące starszych napawają grozą: 92 proc. nastolatków i 99 proc. dorosłych ma próchnicę. Przeciętny Polak idzie do dentysty wtedy, gdy nie jest w stanie wytrzymać bólu i jest mu już wszystko jedno, gdzie trafi.

Ciemna strona eteru

Zabrania się sprzedaży eteru etylowego i jego mieszanin – stwierdzał artykuł 3 uchwalonej przez sejm ustawy z dnia 22 czerwca 1923 r. w przedmiocie substancji i przetworów odurzających. Nie bez kozery, gdyż, jak podawały statystyki, aż 80 proc. uczniów szkół narkotyzowało się eterem. Nauczyciele bili na alarm – używanie przez dzieci i młodzież eteru prowadzi do ich otępienia. Lekarze wołali – eteromania to zguba dla organizmu, prowadzi do degradacji umysłowej, zaburzeń neurologicznych, uszkodzenia wątroby. Księża z ambon przestrzegali – eteryzowanie się nie tylko niszczy ciało, ale i duszę, prowadząc do uzależnienia.

Astronomiczne rachunki za leczenie w USA

Co roku w USA ponad pół miliona rodzin ogłasza bankructwo z powodu horrendalnie wysokich rachunków za leczenie. Bo np. samo dostarczenie chorego do szpitala może kosztować nawet pół miliona dolarów! Prezentujemy absurdalnie wysokie rachunki, jakie dostają Amerykanie. I to mimo ustawy, która rok temu miała zlikwidować zjawisko szokująco wysokich faktur.

ZUS zwraca koszty podróży

Osoby wezwane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych do osobistego stawiennictwa na badanie przez lekarza orzecznika, komisję lekarską, konsultanta ZUS często mają do przebycia wiele kilometrów. Przysługuje im jednak prawo do zwrotu kosztów przejazdu. ZUS zwraca osobie wezwanej na badanie do lekarza orzecznika oraz na komisję lekarską koszty przejazdu z miejsca zamieszkania do miejsca wskazanego w wezwaniu i z powrotem. Podstawę prawną stanowi tu Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 31 grudnia 2004 r. (...)

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

Wołanie o profilaktykę

Z dr. n. med. Krzysztofem Walczewskim, ordynatorem oddziału psychiatrii w Szpitalu Klinicznym im. dr. Józefa Babińskiego SP ZOZ w Krakowie i autorem programu profilaktyki depresji w woj. małopolskim „Wyprzedzić smutek” rozmawia Katarzyna Cichosz.

Reforma systemu psychiatrii zbacza z wyznaczonego kursu

Rozmowa z Markiem Balickim, byłym pełnomocnikiem ministra zdrowia ds. reformy psychiatrii dorosłych i byłym kierownikiem biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017–2022, ministrem zdrowia w latach 2003 oraz 2004–2005.

Wczesny hormonozależny rak piersi – szanse rosną

Wczesny hormonozależny rak piersi u ponad 30% pacjentów daje wznowę nawet po bardzo wielu latach. Na szczęście w kwietniu 2022 roku pojawiły się nowe leki, a więc i nowe możliwości leczenia tego typu nowotworu. Leki te ograniczają ryzyko nawrotu choroby.

Kongres Zdrowia Publicznego 2022

W jakiej sytuacji po bez mała trzech latach pandemii znajduje się system ochrony zdrowia w Polsce? Co ze zdrowiem publicznym, poddanym przeciążeniom pandemii COVID-19 oraz skutków wojny w Ukrainie? Czy możliwe jest funkcjonowanie i zarządzanie wrażliwym dobrem, którym jest zdrowie i życie, w warunkach permanentnego kryzysu? Te, i nie tylko te, pytania mocno wybrzmiewały podczas IX Kongresu Zdrowia Publicznego (8–9 grudnia, Warszawa).

50 lat krakowskiej kardiochirurgii dziecięcej

Krakowska kardiochirurgia dziecięca w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu zajmuje się leczeniem wrodzonych wad serca u dzieci i młodzieży z całej Polski, a także z zagranicy. Ma na swoim koncie wiele sukcesów. W 2010 r. Klinika została uznana za najlepszą w plebiscycie ośrodków kardiochirurgii dziecięcej i otrzymała dyplom i nagrodę tygodnika „Newsweek” za zajęcie I miejsca w Polsce. W 2013 r. Klinikę Kardiochirurgii Dziecięcej w Krakowie wyróżniono pierwszą lokatą dla najlepszego ośrodka medycznego w kraju i „Złotym Skalpelem” przyznawanym przez redakcję „Pulsu Medycyny”. Powtórnie „Złoty Skalpel” przyznano jej w 2016 r. W tym roku obchodzi jubileusz 50-lecia.

Rozmawiajmy o bezpieczeństwie lekowym

Nie milkną komentarze po opublikowaniu projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej. W różnych aspektach i różnym tonie wypowiadało się na jego temat wiele środowisk. Ostatnio głos zabrały organizacje branżowe, zrzeszające podmioty branży farmaceutycznej.

Problem nie zawsze rozumiany

Z Ewą Jędrys, prezes Fundacji Pomocy Chorym Psychicznie im. Tomasza Deca w Krakowie rozmawia Katarzyna Cichosz.

EBN, czyli pielęgniarstwo oparte na faktach

Rozmowa z dr n. o zdrowiu Dorotą Kilańską, kierowniczką Zakładu Pielęgniarstwa Społecznego i Zarządzania w Pielęgniarstwie w UM w Łodzi, dyrektorką Europejskiej Fundacji Badań Naukowych w Pielęgniarstwie (ENRF), ekspertką Komisji Europejskiej, Ministerstwa Zdrowia i WHO.

Leczenie wspomagające w przewlekłym zapaleniu prostaty

Terapia przewlekłego zapalenia stercza zarówno postaci bakteryjnej, jak i niebakteryjnej to duże wyzwanie. Wynika to między innymi ze słabej penetracji antybiotyków do gruczołu krokowego, ale także z faktu utrzymywania się objawów, mimo skutecznego leczenia przeciwbakteryjnego.

Osteotomia okołopanewkowa sposobem Ganza zamiast endoprotezy

Dysplazja biodra to najczęstsza wada wrodzona narządu ruchu. W Polsce na sto urodzonych dzieci ma ją czworo. W Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym pod kierownictwem dr. Jarosława Felusia przeprowadzane są operacje, które likwidują ból i kupują pacjentom z tą wadą czas, odsuwając konieczność wymiany stawu biodrowego na endoprotezę.

Pokonać strach przed stratą dziecka

Z Katarzyną Wolską, naszą redakcyjną koleżanką i mamą małej Tosi, rozmawia Martyna Tomczyk.




bot