Czy od 1 lipca br. rzeczywiście L-4 będzie wystawiane tylko w wersji elektronicznej? Lekarze twierdzą, że nie są gotowi i apelują, aby lipcowy termin został przesunięty. Ale szefowa resortu rodziny i pracy jest zdeterminowana, aby wyznaczona w ustawie godzina „zero” tym razem nie uległa zmianie.
W Polsce uprawnienia do orzekania o czasowej niezdolności do pracy na drukach ZUS ZLA ma 145 tys. lekarzy. Od 1 stycznia 2016 r. mają możliwość wystawiania zwolnień lekarskich także w formie elektronicznej. Znowelizowana w tym celu w 2015 r. ustawa o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, zakładała, że e-zwolnienie stanie się powszechne już od 1 stycznia 2018 r. W dwuletnim okresie przejściowym liczonym od 1 stycznia 2016 r. lekarze mogli wystawiać L-4 zarówno w wersji elektronicznej, jak i papierowej.
Zwolnienia on-line mało popularneZ podawanych przez ZUS danych wynika, że w ciągu minionych dwóch lat e-zwolnienia wystawiało tylko 8,7 tys. medyków, choć taką możliwość miało 42 tys., bo tylu zarejestrowało profil lekarza na Platformie Usług Elektronicznych ZUS, umożliwiający korzystanie z funkcji przeznaczonych do wystawiania e-ZLA.
– Z rozmów z lekarzami wynika, że najwięcej obaw przed wypełnieniem elektronicznych zwolnień lekarskich mają lekarze, którzy nigdy nie próbowali skorzystać z tego sposobu wystawiania zwolnień i są w starszym wieku. Barierę stanowił też sposób autoryzacji zwolnień – wyjaśnia Radosław Milczarski z biura prasowego ZUS.
Wielu lekarzy oceniało proces autoryzowania zwolnień kwalifikowanym podpisem elektronicznym jako zbyt kosztowny, z kolei za pomocą zaufanego profilu ePUAP – zbyt czasochłonny. W maju 2017 r. doszło więc do kolejnej nowelizacji ustawy, która wprowadziła nowy sposób autoryzacji i wydłużyła do 30 czerwca 2018 r. okres przejściowy, w którym zaświadczenia lekarskie o czasowej niezdolności do pracy mogą być wystawiane na dotychczasowych drukach ZUS ZLA. W grudniu 2017 r.
ZUS udostępnił bezpłatny certyfikat do podpisywania zwolnień lekarskich, który – jak podkreśla Milczarski – środowiska lekarskie uznały za najwłaściwszy i wystawiły mu wysoką ocenę. Zapewnia, że pracownicy ZUS prowadzą szeroko zakrojoną akcję informacyjną oraz szkolenia dla lekarzy i placówek medycznych.
Lekarze rodzinni:
nie jesteśmy gotowiAle zdaniem lekarzy skupionych w Porozumieniu Pracodawców Ochrony Zdrowia, wprowadzenie od 1 lipca obowiązku wystawiania druków tylko w wersji elektronicznej z przyczyn technicznych i organizacyjnych nie jest możliwe. W piśmie do minister rodziny i pracy Elżbiety Rafalskiej zaapelowali więc o utrzymanie możliwości wypisywania druków ZUS ZLA w dotychczasowej, papierowej formie. Poinformowali, że zdecydowana większość lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej to osoby w wieku emerytalnym i przedemerytalnym, które wykonują swoją pracę w tradycyjny sposób, prowadząc dokumentację medyczną w formie papierowej. Poza tym zdecydowana mniejszość placówek POZ jest w pełni zinformatyzowana, a sprawne wdrożenie i funkcjonowanie e-zwolnień może być dodatkowo zakłócone przez trudności z dostępnością internetową na terenie kraju.
– W sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się podstawowa opieka zdrowotna: przede wszystkim brak lekarzy, wiek lekarzy, problemy z dostępem do sieci informatycznej, zwiększająca się biurokratyzacja – odstąpienie od dotychczasowego sposobu wystawiania zwolnień na drukach bloczków ZUS ZLA pozyskiwanych w inspektoratach ZUS, może spowodować dotkliwe utrudnienia dla pacjentów – podkreśla Bożena Janicka, prezes PPOZ.
>b>Postulaty PPOZ popierają inni
O utrzymanie fakultatywności wystawiania L-4 w wersji elektronicznej po 1 lipca 2018 r. apelują OZZL i samorząd lekarski. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej uważa, że wprowadzone wskutek bardzo niewielkiego wykorzystania pierwotnej wersji systemu e-ZLA ułatwienia w jego używaniu, w żaden sposób nie mogą uzasadniać likwidacji tradycyjnej formy wystawiania zwolnień po 1 lipca 2018 r.
– Obawiamy się, że przy wystawianiu zwolnień wyłącznie w formie elektronicznej, wystąpią trudności w korzystaniu z tego systemu przez lekarzy w wieku emerytalnym, w wystawianiu e-zwolnień na obszarach, w których brak jest dostępu do Internetu, czy też przy wystawianiu e-zwolnień w czasie wizyt w domu pacjenta. Jest dla nas niezrozumiałe, że likwiduje się możliwość równoległego funkcjonowania tych systemów – elektronicznego i papierowego. Wiemy, że są tacy lekarze, którym samo zalogowanie do systemu zajmuje ponad godzinę. 1 lipca 2018 r. to data zdecydowanie zbyt wczesna do rezygnacji z formy tradycyjnej – podkreśla Maciej Hamankiewicz, prezes NRL.
Utrzymania elektronicznego systemu wystawiania zwolnień lekarskich jako rozwiązania fakultatywnego, a nie obligatoryjnego oczekuje również Federacja Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia „Porozumienie Zielonogórskie”. Organizacja ta zrzesza ponad 2500 świadczeniodawców podstawowej opieki zdrowotnej i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej z terenu całego kraju, a pracujący w jej strukturach lekarze wystawiają każdego dnia dziesiątki tysięcy zwolnień lekarskich. Ekspert PZ Tomasz Zieliński przekonuje, że wystawianie zwolnień w codziennej pracy lekarza ma sens jedynie, jeśli używa się aplikacji gabinetowej i ma w niej funkcjonalność e-ZLA, czyli wykorzystanie udostępnionych przez ZUS usług sieciowych.
– Ale nie wystarczy, aby ZUS po swojej stronie udostępnił taką możliwość, bo jeszcze producenci oprogramowania muszą w swoich aplikacjach dorobić takie funkcje. Aktualnie tylko dwóch dużych dostawców oprogramowania dla POZ oferuje taką funkcjonalność. Inni czekają lub są w trakcie jej tworzenia. Sam proces tworzenia programu jest znacznie utrudniony, gdyż nie ma środowiska testowego i wszelkie testy trzeba przeprowadzać na rzeczywistych pacjentach, co wydłuża czas pracy lekarza, ale także znacznie wydłuża czas produkcji oprogramowania. ZUS dopiero przygotowuje środowisko testowe, proces dostosowawczy musi więc jeszcze potrwać – uważa Tomasz Zieliński.
Ponieważ w gabinetach POZ z komputera korzysta wciąż mniejszość lekarzy, dla eksperta PZ powinno być oczywiste, że przestawienie się na pracę z komputerem pozostałych nie nastąpi z dnia na dzień.
– Przypominam, że dzisiaj w POZ pracuje olbrzymia liczba lekarzy w wieku emerytalnym i oni nie chcą już się uczyć obsługi komputera. Zapowiadają, że jeżeli będziemy chcieli zmusić ich do pracy z komputerem, to zrezygnują z pracy. Nie stać nas na rezygnację z usług 20–30 proc. personelu, bo nie ma ich kto zastąpić – argumentuje Zieliński.
W opinii eksperta FPZ problemy ma również ZUS – praktycznie w każdym tygodniu jest dzień lub dwa, kiedy występują kłopoty z komunikacją z PUE ZUS i zwolnienia potrafią nie pojawiać się w systemie.
– To wszystko wymaga czasu, aby doprowadzić do używalności na tyle bezawaryjnej, aby pomagała, a nie przeszkadzała w pracy. Moim zdaniem to rozwiązanie ma potencjał do bycia w przyszłości powszechnym dobrym rozwiązaniem, ale z pewnością nie od 1 lipca 2018.
MRPiPS: nie planujemy już zmianNa konferencji prasowej Elżbieta Rafalska oświadczyła, że jej stanowisko w tej sprawie jest twarde.
– Nie ma odwrotu. Od 1 lipca e-zwolnienia mają charakter obligatoryjny. Jest daleki stopień zaawansowania przygotowania wdrożenia tego sytemu – powiedziała minister Rafalska.
Według szefowej MRPiPS przed cyfryzacją nie da się uciec, a przedłużanie wejścia w życie ustawy z uwagi na trudności, jakie mogą mieć z wystawianiem e-zwolnień lekarze w wieku emerytalnym lub przedemerytalnym, nie rozwiąże problemu.
– Musimy się przełamać. Trzeba to wprowadzić, dobrze się do tego przygotować. Jest aktualny stan prawny, nie ma innej ustawy. Godzina zero to 1 lipca 2018, wszyscy muszą się do tego przygotowywać – przekonywała minister Rafalska.
W wysłanych kilka dni poźniej pismach do PPOZ i OZZL, Marcin Zieleniecki, podsekretarz stanu MRPiPS, podkreślił, że w ocenie prezesa ZUS instytucja ta jest przygotowana do lipcowej zmiany, przedłużanie po raz kolejny terminu jest bezzasadne i nie przyniesie korzyści wskazywanych w wystąpieniach śrdodowisk lekarskich. Poinformował też, że w kwietniu – w odpowiedzi na oczekiwania firm wykonujących oprogramowanie dla lekarzy – udostępnione zostanie środowisko testowe, na którym będzie możliwe sprawdzenie wprowadzonych rozwiązań w zakresie obsługi e-ZLA. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej nie widzi więc podstaw do zmiany terminu wejścia w życie obowiązku wystawiania zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy wyłącznie w formie elektronicznej.
Tomasz Zieliński uważa, że jeżeli minister Rafalska nie zmieni swojego stanowiska w sprawie terminu wdrożenia e-zwolnień, to albo ustawę trzeba będzie nowelizować już pierwszego dnia po jej wejściu w życie, aby usunąć z niej termin 1 lipca 2018 r., albo urzędy wydadzą decyzję/komunikat, że pomimo ustawy będą honorować zwolnienia na dowolnych drukach i lekarze będą wystawiać L-4 na zwykłej kartce.
– W efekcie tego ucierpi pacjent, który będzie mógł mieć problem z uzyskaniem świadczenia pieniężnego za okres niezdolności do pracy. Dlatego jedynym rozsądnym wyjściem jest odłożenie obligatoryjności e-ZLA, najlepiej pozostawiając fakultatywność i nagradzanie tych, którzy wystawiają zwolnienia elektroniczne. Jeżeli usługa okaże się przydatna, to lekarze sami będą chcieli z niej korzystać bez przymusu, a jak zła, to siłą nie zmusimy lekarzy do pracy – przekonuje ekspert Porozumienia Zielonogórskiego.