W województwie pomorskim leczenie pacjentów ze stwardnieniem rozsianym jest finansowane na najniższym poziomie w Polsce. Chorzy muszą jeździć po leki do innych miast, aby uniknąć oczekiwania w niekończących się kolejkach.
Na leczenie czekam od listopada 2012 r., jestem 22. w kolejce. Lekarze nakłaniali mnie, abym przeszedł na rentę. Jestem jednak na tyle zdrowy, by pracować i odprowadzać podatki. Komu więc zależy, pytam, abym stał się osobą niepełnosprawną i niewydajną finansowo, obciążającą całe społeczeństwo? Chciałbym nadal być produktywny i wnosić coś do społeczeństwa! – grzmiał Daniel Litwiński z Grupy Młodych „Twardziele” pomorskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego (PTSR). To właśnie te słowa wzbudziły najwięcej emocji podczas debaty „Likwidowanie nierówności w dostępie do leczenia stwardnienia rozsianego w kontekście analizy map potrzeb zdrowotnych”, która odbyła się 24 marca br. w Gdańsku. Na Pomorzu potrzeby chorych na SM zdają się być na szarym końcu w skali kraju. Świadczą o tym liczby – średni czas oczekiwania na leczenie zaproponowany w jednym z gdańskich szpitali wynosi 234 dni dla przypadku stabilnego i 107 dni w przypadku pilnym. Pieniądze na programy lekowe przychodzą do oddziału NFZ w jednym pakiecie i są dzielone w sposób uznaniowy, w zależności od tego jak oddział traktuje potrzeby zdrowotne w swoim regionie – podkreślał prof. Jarosław Sławek, pomorski konsultant wojewódzki w dziedzinie neurologii. NFZ przeznacza w skali kraju na leczenie SM prawie 80 mln zł, z czego chorzy z północnej części Polski dostają niecałe… 7 mln zł.
Co więc im pozostaje? Turystyka lekowa. Pacjenci pokonują kilkaset kilometrów miesięcznie na własny koszt, by móc np. w Bydgoszczy czy Poznaniu otrzymać niezbędne leczenie. Paradoksem jest, że to pomorski oddział NFZ płaci za te „migracje” pacjentów. Czy można położyć temu kres? Bardzo byśmy chcieli. Niestety, pewne ustalenia centralne, niezależne od oddziału wojewódzkiego, nie pozwalają na to – tłumaczył Michał Brzeziński, zastępca dyrektora ds. medycznych z pomorskiego oddziału NFZ. Jednocześnie zadeklarował gotowość do spotkania z przedstawicielami PTSR, by rozpocząć rozmowy o zmianach finansowania leczenia chorych na Pomorzu. Jak słusznie zauważyła Kamila Karkosińska z pomorskiego PTSR-u, rozwiązaniem problemu będzie nie tylko ukierunkowanie priorytetów Ministerstwa Zdrowia na SM, ale przede wszystkim zaprzestanie łamania praw pacjenta. Konstytucja RP gwarantuje równe prawo dostępu do leczenia. W przypadku województwa pomorskiego mamy do czynienia z dyskryminacją względem innych województw. Zbiera się grupa pacjentów, która zaczyna myśleć o pozwach zbiorowych – mówiła Kamila Karkosińska z pomorskiego PTSR, zwracając uwagę, że istotą problemu nie są jedynie priorytety MZ i NFZ, ale łamanie prawa.