Założoną przez rozwścieczone pielęgniarki stronę na Facebooku „Zembala, chyba nie myślisz, że jesteś BOGIEM?” polubiło mniej niż pięćset osób. To niewiele. Zresztą najwyraźniej twórcom zabrakło zapału i pomysłu na budowanie wokół tego hasła większej społeczności.
Coś jest na rzeczy. – „Bogowie”, świetny film, ale tytuł narobił wiele szkody. Powinien być „Bóg”. Nie byłoby aż takiej pokusy, by dorównać – słychać w komentarzach.
Druga połowa sierpnia to niemal półmetek prof. Mariana Zembali na stanowisku ministra zdrowia. Dwa pierwsze miesiące nie były pasmem sukcesów – ale też nikt nie spodziewał się, że będą. Minister obejmował trudny urząd, w trudnym momencie, po trudnym poprzedniku. W komentarzach dominował ton, że najważniejszym wyzwaniem będzie łagodzenie konfliktów i wyprowadzenie na prostą kilku najbardziej palących problemów.
Jednak trudności pojawiły się nie z tej strony, z której można się było ich spodziewać. Protesty pielęgniarek, napór szpitali na szybsze poprawianie pakietu onkologicznego i przede wszystkim uwolnienie z NFZ pieniędzy za wykonane, a nierozliczone (ze względu na formalności) świadczenia – to miały być pierwsze wyzwania dla nowego ministra zdrowia. Na tym miała się koncentrować opinia publiczna, a w każdym razie ta jej część, która jest zainteresowana tym, co dzieje się w ochronie zdrowia.
Stało się inaczej. Pierwsze tygodnie urzędowania zmieniły się w festiwal wpadek ministra, skwapliwie podchwytywanych, a czasem i rozdmuchiwanych przez media. Takie czasy – nie da się popełniać błędów w ukryciu, a jeśli błąd popełnia się przed mikrofonami i kamerami mediów – można być pewnym, że będzie się długo odbijał czkawką. Zamiast merytorycznej pracy, z konieczności skoncentrowanej na niewielu najbardziej potrzebujących naprawy odcinkach, ministrowanie prof. Mariana Zembali przypomina bardziej nieustający spektakl, do czego walnie przyczynia się koncepcja urzędowania w drodze. Czy to jest coś, czego potrzebuje dziś ochrona zdrowia?
Niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej z niepokojem czekają na wrzesień i październik. Minister, który przyjął propozycję premier Ewy Kopacz i będzie „jedynką” na katowickiej liście PO, z pewnością jeszcze więcej będzie się udzielał publicznie i wypowiadał na różne tematy, niekoniecznie związane z ochroną zdrowia. – Problem w tym, że profesor źle znosi jakąkolwiek krytykę, za którą często uważa również dobre rady. Jest impregnowany na uwagi, że powinien więcej słuchać i znacznie mniej mówić, bo jako minister nie jest ani profesorem, który ma prawo pouczać, ani szefem, który ma prawo wydawać rozkazy – mówi anonimowo jeden z polityków Platformy, zwracając uwagę, że minister wchodząc w interakcje na spotkaniach nie z wyborcami, tylko lekarzami, pracownikami placówek medycznych i dziennikarzami – nie panuje nad sytuacją. Wręcz przeciwnie – swoimi wypowiedziami i stylem prowadzenia dyskusji wręcz nakręca konflikt. – Jako lider listy będzie bardziej narażony na starcie z prawdziwymi przeciwnikami.
Platforma ma się czego obawiać. Wrzesień będzie trudny nie tylko ze względu na kampanię wyborczą, która ruszy pełną parą zaraz po referendum, ale też na spodziewane napięcia, związane z sytuacją w ochronie zdrowia. Swój protest już zapowiedziały pielęgniarki. Coraz więcej szpitali chce pójść w ślady placówek, które wygrały w sądach procesy z NFZ o nadwykonania i uzyskały wyroki, na podstawie których mogą żądać wszystkich niezapłaconych za usługi należności. Ministrowi na ręce patrzą z uwagą lekarze, zwłaszcza podstawowej opieki zdrowotnej – ci ostatni prawdopodobnie jeszcze przed wyborami będą chcieli rozpocząć rozmowy na temat przyszłorocznych kontraktów. Pakiety onkologiczny i kolejkowy, mówiąc oględnie, są sukcesem bardzo umiarkowanym – kolejki do świadczeń zdrowotnych, poza POZ, nie tylko się nie skróciły, ale wręcz wydłużyły, a placówki, zaangażowane w realizację pakietu onkologicznego straty obliczają w setkach tysięcy złotych, zaś te większe – w milionach.
Tymczasem prof. Marian Zembala nie miał jeszcze okazji zetrzeć się z opozycją – poza jednym posiedzeniem sejmowej Komisji Zdrowia, podczas której omawiano dobrze znany mu temat kardiologii dziecięcej. Można się jednak spodziewać, że po wakacjach i to się zmieni. Z naszych informacji wynika, że w sztabie Prawa i Sprawiedliwości dokładnie analizowane są zarówno wystąpienia ministra podczas wyjazdowych spotkań w ramach cyklu „Polaków zdrowia portret własny”, jak i bieżąca praca ministerstwa. PiS doskonale wie, że tematyka związana ze zdrowiem i dostępem do leczenia ma ogromną nośność w kampanii wyborczej i na pewno będzie chciało zdyskontować niezadowolenie Polaków w tym obszarze. Zwłaszcza że niemal pewnym kandydatem na stanowisko ministra zdrowia jest szef sztabu wyborczego PiS, Stanisław Karczewski, który dopiero walczy o swoją szerszą rozpoznawalność.
Kardiochirurdzy z Zabrza, walcząc o pierwszy udany polski przeszczep serca mierzyli się sami ze sobą, z beznadziejną rzeczywistością PRL, z ludzką zawiścią, lękiem. I wygrali. Ale kolejne walki, jakie przyszło im toczyć – na polu medycznym i politycznym – już tak jednoznacznego wyniku nie miały. Jak będzie tym razem?