Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 9–12/2009
z 9 lutego 2009 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Sąd nad dr. G. (część 4.)

Tajemnica białych kopert (c.d.)

Helena Kowalik

Nagrania tajną kamerą, te "twarde dowody" pana Ziobry – mówił dr G. na sali sądowej – świadczą na moją korzyść.

Oskarżony kardiochirurg coraz mocniej atakuje służby śledcze zarzucając im manipulowanie materiałami w jego sprawie.

- To nie są moje ręce – komentuje słynne zdjęcie, gdy CBA wyprowadzało go w kajdankach ze szpitala MSWiA. – Ja byłem skuty do tyłu.

Prosi sąd o pokazanie filmu, na który natknął się przypadkowo w "filmotece CBA", nie był on bowiem włączony do aktu oskarżenia. To nagranie z ukrycia w gabinecie ordynatora z 13 grudnia 2006 r., na dwa miesiące przed aresztowaniem.

Do pokoju wchodzi kobieta w fartuchu sprzątaczki. Ma gumowe rękawiczki. W lewej ręce trzyma ścierkę, dotyka nią fotela, pozorując sprzątanie. Drugą z trzaskiem otwiera szuflady w biurku, czegoś szuka. Potem "sprzątaczka" zagląda do sekretariatu. Słychać energiczne wyciąganie szuflad. Wraca do gabinetu, znów myszkuje, ale niczego nie zabiera.

Dr G.: – Nie znam tej kobiety. Zwykle sprzątanie mojego gabinetu odbywało się w obecności sekretarki, tylko ona miała klucz do pokoju. W aspekcie obciążających mnie zeznań świadków można przypuszczać, że to nie była zwykła sprzątaczka. I też nie złodziejka, bo nic nie zginęło.

W więzieniu (siedział 4 miesiące, opuścił je po wpłaceniu 250 tys. złotych kaucji) wielokrotnie zastanawiał się, dlaczego funkcjonariusze CBA nie weszli do jego gabinetu, skoro uznali, że w kopertach od pacjentów są pieniądze? Dlaczego nie zabezpieczyli tych kopert?

Znajdował tylko jedną odpowiedź: tajne służby dobrze wiedziały, że w "płaskich przedmiotach koloru białego", jak je określono w akcie oskarżenia, nie było łapówek.

- Nagrania tajną kamerą, te "twarde dowody" pana Ziobry – mówi dr G. na sali sądowej – faktycznie świadczą na moją korzyść.

W istocie, na żadnej kasecie nie widać, żeby przeliczał zawartość koperty. Dr G. może więc z podniesionym czołem twierdzić, że dostał wyniki badań pacjenta z innego szpitala, albo list od zaprzyjaźnionego kardiologa z prośbą o przeprowadzenie operacji.

I taki komentarz, wraz z opisem choroby pacjenta, którego widzimy na filmie, raz po raz pada. Wymieniane są nazwiska ordynatorów i szefów prywatnych klinik z całego kraju, którzy poznali dr. G. na szkoleniu i teraz oddają w jego ręce pacjenta, wraz z listem, bo sami już nie mogą pomóc.

Czy to są właśnie te koperty, które ordynator wkłada pod stos różnych papierów? Oskarżony nie mówi ani tak, ani nie.

Słaba strona aktu oskarżenia

Piąty dzień procesu doktora G. minął na oglądaniu kolejnych filmów z potajemnych nagrań CBA w gabinecie byłego ordynatora kardiochirurgii w stołecznym szpitalu MSWiA. Zainstalowana w kratce wentylacyjnej kamera była skierowana na biurko lekarza i ręce osób obecnych w pokoju.

Przypomnę: prokurator postawił dr. G. 41 zarzutów łapówkarskich. Chodzi tylko o pieniądze. Inne "dowody wdzięczności" w rodzaju koniaków, czekoladek czy albumów, zostały pominięte. Nagrano 20 sytuacji wskazujących, że ordynator brał "płaskie przedmioty koloru białego", widoczne na ekranie telewizyjnego odtwarzacza.

Kamera uchwyciła różne reakcje dr. G., gdy chciano go przekupić. Zwykle wsuwał nie otwieraną kopertę pod papiery na podręcznym regale koło jego biurka. Czasem, gdy musiał wyjść z gabinetu, chował kopertę do kieszeni. Ale zdarzało się, że ją odsuwał, mówiąc: – "To niepotrzebne, chętnie pomogę."

Podobnie jak na poprzednich rozprawach, tak i na tej ostatniej Magdalena Bentkowska, adwokat dr. G., pilnowała, by w protokole z rozprawy znalazła się uwaga, iż nie wykazano, że w kopercie były pieniądze ani w jakiej wysokości.

Pani mecenas czujnie punktowała tę słabą stronę aktu oskarżenia. Dr G. natomiast, który nadal odmawiał odpowiedzi na pytania prokuratora i sędziego, chętnie komentował każdą scenę zarejestrowaną przez tajną kamerę. Dla publiczności było to niezbędne, bo nagrania, zwłaszcza głosu, są bardzo niewyraźne. G. szeroko mówił o funkcjonowaniu kliniki, swojej karierze lekarskiej, specyfice chorób pacjentów szukających u niego pomocy. Fakt sfilmowania konkretnych kopert na jego biurku pomijał milczeniem. Powtarzał jedynie to, co na poprzednich rozprawach: – "Nie uzależniałem wykonania operacji od pieniędzy pacjenta czy jego rodziny". Tym samym przeczył oskarżeniu prokuratury, która przedstawiła 9 udokumentowanych dowodów tego rodzaju przestępstw.

Z tym punktem oskarżenia dr G. będzie miał najwięcej problemów. Musi się zmierzyć z mec. Rafałem Rogalskim, reprezentującym rodziny pacjentów, które uważają, że ordynator przyczynił się do śmierci ich bliskich. Klientami mecenasa są m.in. bracia M. Ich ojciec, Florian M., w którego sercu przez nieuwagę pozostawiono gazik, zmarł 70 dni po operacji wymiany zastawki. Bracia twierdzą, że dali dr. G. 3 tys. złotych, gdyż powiedział im, że będą potrzebne leki z górnej półki. (Dr G. tłumaczył w sądzie, że został źle zrozumiany.)

W śledztwie (patrz pierwszy tekst z tego cyklu, pt. "Dawali, raczej nie brałem", "SZ" z 15 grudnia 2008 r.) dr G. przyznał się do nieumyślnego pozostawienia rolgazy w sercu. Opisał okoliczności: pod koniec operacji, gdy "pacjent został zamknięty", instrumentariuszka najpierw potwierdziła, że ma wszystkie narzędzia i używane środki opatrunkowe, a w kilka godzin później miała wątpliwości.

Wobec prawidłowego działania zastawki uznał, że ponowna natychmiastowa operacja jest zagrożeniem. W piątej dobie nastąpiło jednak załamanie krążenia i trzeba było otworzyć aortę, usunąć gazik. Niestety, chory zmarł, choć żaden z biegłych sądowych nie stwierdził, że to rolgaza spowodowała sepsę. Tylko prof. Religa za bezpośrednią przyczynę śmierci mężczyzny uznał pozostawienie gazika w lewej komorze serca, za co odpowiada chirurg prowadzący operację.

Śledztwo w tej sprawie zostało wprawdzie umorzone, ale mec. Rogalski zapowiedział, że dostarczy nowe argumenty, by je wznowić – opinie amerykańskich lekarzy w kwestii zaniedbania popełnionego przez dr. G. Biegłych szukał tak daleko, bo "w Polsce kardiochirurdzy nie chcą występować przeciwko sobie". Adwokat liczy prawdopodobnie też na zeznania świadków, którzy wystąpią na najbliższej rozprawie. Są to lekarze oskarżający dr. G. o stosowanie mobbingu w pracy.

Operacji nie będzie

Oskarżony, powołując się na artykuł w "Gazecie Wyborczej" z maja ub. roku ujawnił, że braci M. w dążeniu, aby go skazano za zabójstwo ich ojca oraz kilku innych pacjentów, od ubiegłego roku wspierają, poprzez swoich adwokatów, politycy PiS.

Mec. Rafał Rogalski, który nie ukrywał przed dziennikarzem "GW", że jest sympatykiem partii Kaczyńskich, podkreślał, że pracę dla poszkodowanych pacjentów Mirosława G. wykonuje za darmo. W swoich wnioskach domagał się m.in., by prokuratura zbadała, czy prawdą jest, że w lutym 2004 r. dr G., podczas operacji wszczepiania by-passów Markowi Z., wyszedł na kilka godzin na imprezę imieninową, w czasie której pił alkohol. Po powrocie wykonał pacjentowi zabieg laparoskopii; chory zmarł kilka godzin później.

Adwokat ten chciał też uzupełnienia opinii niemieckich lekarzy, którzy badając przebieg operacji Jerzego Gołębia nie dostrzegli, mimo zgonu pacjenta, żadnych błędów kardiochirurga dr. G. Sugerował, że ordynator spieszył się z przeprowadzeniem operacji u chorego z oporami płucnymi, gdyż kończył się rok kalendarzowy i liczył na finansowe zyski z wykonania zakontraktowanych zabiegów. Jak już wiadomo, prokuratura wszystkie te wnioski odrzuciła jako bezzasadne.

Do niedawna pełnomocnikiem rodzin oskarżających kardiochirurga był też mec. Grzegorz Ksepko, pracujący w sopockiej kancelarii, w której kiedyś praktykował prezydent Lech Kaczyński i jego córka. Sam Ksepko jest działaczem PiS, kierował strukturami tej partii w Sopocie.

Dr G. twierdził, że był prowokowany przez CBA, które zbliżającą się kampanię wyborczą ministra Ziobry chciało otworzyć wykryciem spektakularnej afery w szpitalu MSWiA. Ale nie chodziło o łapówki, lecz o handel narządami ludzkimi. Oskarżony zapowiada, że powróci jeszcze do tego tematu.

A jeśli chodzi o rzekome łapówki od pacjentów, może podać wiele przykładów manipulowania rodzinami chorych przez śledczych, aby potwierdzili, że G. nie tylko "bierze", ale od otrzymania pieniędzy uzależnia przeprowadzenie operacji.

Taki nacisk wywierano na syna pacjenta, który na stałe mieszka w Kanadzie. Chory zmarł dzień przed planowanym wypisaniem go ze szpitala po udanej operacji. Poszedł do łazienki, kichnął, rozerwały się szwy, nastąpił krwotok. Nie udało się go uratować. Z anonimu asystenta na kardiochirurgii CBA dowiedziało się, że pacjent był otoczony szczególną opieką ordynatora, co miało wskazywać, że kryła się za tym łapówka.

Służby specjalne odszukały syna zmarłego pacjenta. Poinformowano go, że dr G. przyznał się do wzięcia pieniędzy, a jeśli syn potwierdzi ten fakt, może liczyć na wszechstronną pomoc, np. w dostaniu się na studia.

- Funkcjonariusze nie wiedzieli jednego – wyjaśnił w sądzie kardiochirurg – że tragicznie zmarły pacjent był moim bliskim kuzynem.

G. wielokrotnie powtarzał, jak wielkie szkody przyniosła polityczna akcja CBA. Właściwie – każda kolejna klatka filmu była okazją do takiego komentarza.

Oto w gabinecie rozmawia z ordynatorem o swej operacji kobieta, która ma wadę aortalną i przerost mięśnia sercowego. Z zawodu jest farmaceutką, zdaje sobie sprawę z zagrożeń. Ryzyko operacji jest tym większe, że chora ma przewlekły bronchit. Lekarz ją uspokaja – dysponują bardzo nowoczesnym urządzeniem, które wspomoże oddychanie po operacji.

Dr G. zdaje się nie zauważać faktu, że na biurku bieleje koperta od pacjentki. Kieruje uwagę słuchających go na inne okoliczności tej sprawy: po 6 latach starań o wyposażenie oddziału mieli już potrzebną aparaturę. Również taką, bez której ryzykownie byłoby operować pacjentkę z Piły. Nie brakowało im pieniędzy, musiał tylko wywiązać się z pisemnej deklaracji, że będą operowali co najmniej 1000 chorych rocznie. I właśnie mija 2 lata, gdy bardzo drogi sprzęt stoi niewykorzystywany. I będzie stał, bo ze względu na procedury prawne nie może zostać przeniesiony do innej kliniki.

A chora farmaceutka była kolejną ofiarą akcji CBA. W pół godziny po przewiezieniu jej na salę operacyjną dr G., który właśnie mył się do zabiegu, został aresztowany. Kobietę wybudzono i w związku z zamknięciem kliniki wróciła do domu. Kilka miesięcy później była operowana w Poznaniu.

W czułym uścisku

Nagrane wizyty w gabinecie dr. G. wiele mówią o jego stosunku do chorych. Pod tym względem CBA mimowolnie wystawiła kardiochirurgowi jak najlepsze świadectwo.

Niezależnie bowiem od tego, czy po wyjściu chorego pozostała na biurku koperta, czy nie, rozmowa z lekarzem jest serdeczna, nikt nie patrzy na zegarek. G. szczegółowo i przystępnie tłumaczy, często prostym ludziom, na czym polega konkretna patologia serca, co się zdarzy w czasie operacji, jak należy postępować po zabiegu.

Rozumiejąc zdenerwowanie krewnych pacjenta, stara się odgonić od nich czarne myśli, opowiada o szczęśliwie zakończonych, podobnych przypadkach, a równocześnie przygotowuje swych rozmówców na ciężką walkę o życie chorego.

Namawia krewnych, aby byli w kontakcie z psychologiem na oddziale, radzi, by pisali listy do chorych, których nie można jeszcze odwiedzić, zapewnia, że zajrzy do pacjenta w weekend.

W innym przypadku na oczach rodziny prosi oddziałową, aby przyjmowanego na oddział pacjenta – po trzech zawałach i ze skłonnością do omdleń – nie fatygowała przebieraniem się w suterenie, niech chory to zrobi w monitorowanej sali.

Czasem, jeśli o stan chorego martwi się młoda, atrakcyjna kobieta, na pożegnanie obejmuje ją i przytula do piersi. Tak to, trochę dwuznacznie wygląda w przypadku Elżbiety M., której ojciec miał wszyte trzy by-passy, a która odwdzięczyła się ordynatorowi kopertą z 3 tysiącami złotych. Nie zważając na jego protesty.

Serdecznie jest też potraktowane rodzeństwo M., dwaj bracia i ich siostra. G. nie żałuje czasu na wytłumaczenie, zwłaszcza kobiecie, że po operacji pacjent długo będzie potrzebował pieczołowitej opieki, fachowej rehabilitacji, której i ona musi się nauczyć. Zapewnia, że z uwagi na odlegle miejsce zamieszkania chorego nie będzie się spieszył z wypisaniem go do domu. (Na sali sądowej oskarżony Mirosław G. mówił, że nie są to powszechne praktyki. W klinice zabrzańskiej chory już w drugiej dobie po operacji trafia na inny oddział. We Wrocławiu z kolei bardzo niską 2-proc. śmiertelność na kardiologii uzyskiwano sztucznie, w ten sposób, że ciężko chorzy wkrótce po operacji byli lokowani w innych szpitalach.)

Nic więc dziwnego, że nawet po niespodziewanej śmierci Floriana F., gdy prokuratura na skutek anonimu zaczęła śledztwo, jeden z jego synów zadzwonił do ordynatora zapewniając, że "my jesteśmy po pana jednej stronie". Bracia M. zmienili swój stosunek do lekarza, gdy na ich nieszczęściu zaczęli robić swój interes politycy.

Na następnej rozprawie sędzia odda głos lekarzom ze szpitala MSWiA, oskarżającym dr. G. o mobbing. Śledczy doszukali się 42 przypadków znęcania się psychicznego szefa kliniki kardiologicznej nad podległymi mu pracownikami.





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

E-Recepta – Cyfrowa Rewolucja w Polskim Systemie Ochrony Zdrowia

Od 8 stycznia 2020 roku w Polsce wprowadzono obowiązek wystawiania recept w formie elektronicznej, co stanowiło przełomowy krok w cyfryzacji systemu ochrony zdrowia. E-recepta to nowoczesne rozwiązanie, które zrewolucjonizowało sposób przepisywania i realizacji leków, przynosząc liczne korzyści zarówno pacjentom, jak i personelowi medycznemu.

Jak powinna wyglądać pielęgnacja języka? Dlaczego należy go czyścić?

Higiena jamy ustnej kojarzy się przede wszystkim ze szczotkowaniem zębów, stosowaniem nici dentystycznej i płynów do płukania. Jednak równie istotny, choć często pomijany, jest język. To właśnie na jego powierzchni gromadzi się ogromna liczba bakterii, resztek jedzenia i martwych komórek nabłonka. Zaniedbanie pielęgnacji języka może prowadzić nie tylko do nieprzyjemnego oddechu, ale i poważniejszych problemów zdrowotnych. Dlatego w codziennej rutynie higienicznej nie powinno zabraknąć także czyszczenia języka.

Ryczałt nie wyklucza zapłaty za nadwykonania

Jest Pani pełnomocnikiem szpitala, który zdecydował się dochodzić od NFZ zapłaty za świadczenia medyczne, których kosztów nie pokrył przyznany wcześniej placówce ryczałt sieciowy. To chyba pierwszy taki pozew w Polsce?

Kobiety w chirurgii. Równe szanse na rozwój zawodowy?

Kiedy w 1877 roku Anna Tomaszewicz, absolwentka wydziału medycyny Uniwersytetu w Zurychu wróciła do ojczyzny z dyplomem lekarza w ręku, nie spodziewała się wrogiego przyjęcia przez środowisko medyczne. Ale stało się inaczej. Uznany za wybitnego chirurga i honorowany do dzisiaj, prof. Ludwik Rydygier miał powiedzieć: „Precz z Polski z dziwolągiem kobiety-lekarza!”. W podobny ton uderzyła Gabriela Zapolska, uważana za jedną z pierwszych polskich feministek, która bez ogródek powiedziała: „Nie chcę kobiet lekarzy, prawników, weterynarzy! Nie kraj trupów! Nie zatracaj swej godności niewieściej!".

Nauki medyczne potrzebują kobiet

Kultura medycyny akademickiej wciąż wzmacnia nierówności pomiędzy płciami, zamiast je niwelować. Na najwyższe szczeble kariery dociera znacznie mniej kobiet niż mężczyzn. Niedobór kobiecej perspektywy w badaniach i na stanowiskach przywódczych to strata nie tylko dla kobiet, ale głównie dla nauki.

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Irygatory dentystyczne: udokumentowaną klinicznie metoda higieny jamy ustnej

Irygatory do zębów stanowią udokumentowaną klinicznie metodę higieny jamy ustnej, redukującą płytkę nazębną o 74-89% i krwawienie dziąseł o 33-82% w porównaniu z samym szczotkowaniem. Najnowsze badania randomizowane i metaanalizy z lat 2015-2025 potwierdzają skuteczność porównywalną lub przewyższającą tradycyjną nić dentystyczną, szczególnie u pacjentów z aparatami ortodontycznymi, implantami i chorobami przyzębia. American Dental Association przyznała tym urządzeniom Znak Akceptacji na podstawie ponad 70 badań klinicznych. Choroby przyzębia dotykają 62% dorosłych Polaków, a ich związek z chorobami układowymi (serce, cukrzyca) czyni skuteczną higienę jamy ustnej priorytetem zdrowia publicznego.

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Jak naprawdę wygląda praca asystentki stomatologicznej? To nie tylko pomoc dentyście!

Myślisz o pracy w gabinecie stomatologicznym? Zastanawiasz się, czy rola asystentki to coś dla Ciebie? Wbrew pozorom nie jest to tylko podawanie narzędzi dentyście. Rozwój gabinetów, większa liczba pacjentów i rosnące oczekiwania wobec jakości usług sprawiają, że zapotrzebowanie na wykwalifikowany personel stale rośnie. A asystentka stomatologiczna jest jedną z tych osób, bez których trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie gabinetu.

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot