Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 48–50/2002
z 20 czerwca 2002 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Tworzenie idealnego systemu ochrony zdrowia:

Rejestr Usług Medycznych - stary czy nowy?

Andrzej Strug


Konieczność wdrożenia systemu rejestracji usług medycznych to jedna z niewielu idei zawartych w programie obecnego ministra zdrowia, z którą mógłbym się całkowicie zgodzić. Wolę jednak używać na razie trybu przypuszczającego, gdyż nie są jeszcze znane treści, jakie się kryją pod pojęciem RUM w dzisiejszym wydaniu.

Rozdział dotyczący RUM w strategii ministra zdrowia umieszczonej na stronach internetowych jest mieszanką kilku konkretów pochodzących ze starych opracowań oraz kilku haseł, obiecujących rozwiązanie wszelkich problemów ochrony zdrowia dzięki wdrożeniu tego systemu. Trochę to mało, ale chcę wierzyć, że tajne (jak to dziś w zwyczaju) wyniki prac zespołu powołanego do przygotowania dalszych działań zawierać będą treści zasługujące na poważne potraktowanie. Myślę zresztą, że niezależnie od uprzedzeń wobec systemu RUM, jakie niektórzy jeszcze w sobie noszą, wszyscy się zgadzamy, że w sektorze ochrony zdrowia potrzebny jest ujednolicony system zbierania danych. Różnice zdań dotyczyć mogą jednak na pewno rozumienia zakresu informacyjnego systemu objętego tą nazwą oraz interpretacji słowa "ujednolicony".

Ponieważ minister zdrowia nie chce się odważyć na otwartą dyskusję dotyczącą dalszej ewolucji RUM, uznałem, że mogę to zrobić zamiast niego. Tak jak minister, jestem entuzjastą tego systemu, a mojej wiedzy na ten temat nie muszę się wstydzić. Przy tym dla wszystkich jest chyba oczywiste, że żaden system informatyczny nie powinien powstawać w oderwaniu od użytkowników, bo to jedna z podstawowych zasad dotyczących projektowania systemów – a najliczniejszymi użytkownikami RUM-u będą przecież nie pracownicy ministra zdrowia czy nawet kas chorych, tylko świadczeniodawcy. Warto zatem, by wszyscy wiedzieli, czego można oczekiwać.

Kasy chorych praktycznie na wszystkich świadczeniodawcach wymusiły obowiązek gromadzenia i przekazywania danych o wykonanych świadczeniach w formie elektronicznej. Jest to olbrzymi krok naprzód w stosunku do czasów sprzed reformy, kiedy komputery w instytucjach ochrony zdrowia były rzadkością. Jednak trudno mówić o sukcesie, jeśli chodzi o porównywalność zbieranych w ten sposób informacji. Czy to oznacza, że należy teraz zrezygnować z dotychczasowych osiągnięć i wszystko rozpoczynać od nowa?

Krótka historia RUM-u

Przypomnijmy, jak przebiegała ewolucja systemu RUM. Na początku (1995 r.) podstawowym elementem organizacyjnym RUM były tzw. biura terenowe, zlokalizowane w ZOZ-ach powiązanych ze szpitalami powiatowymi (w tamtych czasach wszystkie ZOZ-y, ich dyrektorzy i zatrudnieni lekarze podlegali wojewódzkim wydziałom zdrowia, a większość ZOZ-ów – poza największymi miastami – obejmowała całe powiaty). Biuro powiatowe tworzyło swój rejestr mieszkańców i drukowało im książeczki RUM, tworzyło własny słownik jednostek organizacyjnych, rejestrowało w swoich zbiorach zatrudnionych w tych jednostkach lekarzy i innych pracowników, nadając wszystkim ustalone przez siebie i obowiązujące tylko w lokalnym systemie RUM kody identyfikacyjne. Wspólny był jednie słownik 12 kategorii usług medycznych, ale jego uszczegółowienia powstawały również lokalnie.

W 1996 r. wdrożyliśmy w Gdańsku pierwsze rozwiązanie wykorzystujące rozległą sieć komputerową, łączącą kilkanaście biur terenowych. Nadal drukowano mieszkańcom papierowe książeczki usług medycznych, ale odbywało się to na podstawie bazy osobowej zweryfikowanej w skali wojewódzkiej, a kody identyfikacyjne uczestników systemu były ujednolicone w całym województwie. Po tym skoku koncepcyjnym, pierwotnie wcale nie przyjmowanym jako oczywistość, podejście "wojewódzkie" stało się standardem. Przyszedł też czas na zmiany technologiczne. Budzące niechęć książeczki usług medycznych postanowiono zastąpić kartami elektronicznymi. Najpierw próbę podjęto w Dęblinie w woj. lubelskim, a następnie, korzystając ze środków PHARE, w Warszawie (Praga-Południe), gdzie wdrożono bardzo zaawansowany model systemu z terminalami na biurkach lekarzy, choć nie został on w pełni zaakceptowany i wykorzystany na szczeblu wojewódzkim. Później, bardziej konsekwentnie i w większym zakresie, rozpoczęto wdrażanie systemu z kartami elektronicznymi na Śląsku.

Jeżeli słyszę hasło powrotu do RUM, to zastanawiam się, do której wersji systemu z czasów poprzedniej koalicji SLD-PSL mamy wrócić? Pierwotnej (najszybciej wdrożonej w Czarnkowie), gdańskiej, warszawskiej czy śląskiej?

Ale wbrew temu, co niektórzy dziś głoszą, to jeszcze nie koniec prac koncepcyjnych nad rejestrem usług medycznych w Polsce. Po wyborach 1997 r. zmieniła się koalicja i rozpoczęła era ubezpieczeń zdrowotnych. RUM w swej pierwotnej wersji nie był przygotowany do bezpośredniego wykorzystania w nowym systemie. Pamiętajmy, że z powodu olbrzymiego oporu środowisk medycznych pod koniec roku 1997, działał on w pełni i prawidłowo zaledwie dla 11% populacji, a częściowo – dla dalszych 17% (choć to akurat mogłoby się szybko zmienić w nowych warunkach). Co ważniejsze jednak – całe przeznaczone na RUM pieniądze wydano na książeczki dla wszystkich mieszkańców, niezależnie od tego, w jakiej kasie chorych mieli być ubezpieczeni, a także na sprzęt komputerowy i oprogramowanie dla biur terenowych umieszczonych w ZOZ-ach powiatowych, które w wyniku reformy miały zostać usamodzielnione, podzielone, sprywatyzowane itp.

Na dodatek – jedyna wzmianka prawna o rejestrze usług medycznych znajdowała się w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej, nie mogła więc dotyczyć masy gabinetów prywatnych, które stanowią dziś zdecydowaną większość podmiotów działających na rynku ubezpieczeń zdrowotnych, z kolei w ustawie ubezpieczeniowej nikt nie śmiał umieszczać wprost przepisów związanych z rejestrem usług medycznych ze względu na trwającą w tej sprawie kilkuletnią "wojnę" między lekarzami a rządem.

Trzeba też przyznać, że wiele osób związanych z powstającymi kasami chorych nie rozumiało idei RUM i nie wspierało związanych z nią inicjatyw. W tej sytuacji rola zwolenników RUM działających w strukturach ministerstwa zdrowia polegała nie tyle na upieraniu się przy wdrażaniu dotychczasowego modelu systemu, co na jego dostosowaniu do nowego i przeszczepianiu na grunt ubezpieczeń zdrowotnych. Gdyby nie te działania, to niemożliwe byłoby zgodne z prawem wykorzystywanie rozwiązań RUM-owskich w kasach: lubuskiej, opolskiej, śląskiej, pomorskiej, nie istniałaby możliwość wykorzystywania książeczek usług medycznych i kart elektronicznych (art. 18 ustawy o puz), gromadzenia przez kasy chorych danych zgodnych z zakresem RUM (art. 141a), wreszcie – rozpoczęcia w sierpniu 2001 r. procesu wdrażania jednolitego w całym kraju, zgodnego z ideą RUM, systemu zbierania z aptek danych dotyczących realizacji recept na leki refundowane (art. 59) – systemu, o jakim marzyło kilku ostatnich ministrów zdrowia.

Posunąłbym się wręcz do stwierdzenia, że idea RUM za czasów poprzedniej koalicji rządowej została wyraźnie rozwinięta pod względem koncepcyjnym, a także w znaczącym stopniu uwzględniona w systemie prawnym (choć bez odwoływania się do nazwy RUM). Natomiast bez wątpienia przeznaczono na ten cel zbyt mało środków finansowych. Gdyby zamiast utyskiwać na zbyt wysokie koszty funkcjonowania kas chorych, obejmujące przecież także system informatyczny, pozwolono im raczej dysponować choćby częścią z planowanych dziś na ten cel przez ministra zdrowia 500 mln zł, system RUM mógłby być z powodzeniem wdrażany od początku tego roku (zgodnie z rozporządzeniem z 11 października 2001 r., wstrzymanym przez nowego ministra zdrowia), a w trakcie kolejnych dwóch lat kasy chorych we współpracy ze świadczeniodawcami (art. 78 ust.1 pkt 8) zakończyłyby jego wdrożenie, dodając do systemu kolejne standaryzujące i uszczelniające go elementy.

Istota systemów RUM i START

Proponuję teraz oderwać się od własnych doświadczeń i skojarzeń związanych z dotychczasowymi realizacjami rejestru usług medycznych, by bez uprzedzeń ocenić prostotę związanej z nim idei.

Podstawowe założenia oryginalnej koncepcji RUM, zaproponowanej na początku lat dziewięćdziesiątych przez Andrzej Horocha i Mirosława Jarosza z Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie, można sprowadzić do dwóch stwierdzeń:

1. Wszystkie lub niemal wszystkie zdarzenia w kontaktach pacjenta z systemem ochrony zdrowia (usługi medyczne) da się opisać za pomocą jednolitego, zwartego zestawu danych, całkowicie wystarczającego do realizacji podstawowych celów sprawozdawczych, kontrolnych i planistycznych, który obejmuje:

– identyfikację pacjenta,
– identyfikację instytucji i lekarza zlecającego usługę,
– identyfikację instytucji i lekarza wykonującego usługę,
– kod usługi medycznej,
– przyczynę medyczną udzielenia usługi,
– daty: zlecenia i wykonania usługi,
– dane dotyczące finansowania usługi.



2. Wykonanie każdej usługi medycznej powinno być "autoryzowane" przez pacjenta, co oznacza, że w organizacji systemu powinien istnieć mechanizm umożliwiający potwierdzenie przez pacjenta faktu udzielenia mu usługi. Początkową realizacją tego pomysłu jest niepowtarzalny w systemie numer kuponu książeczki RUM uzyskiwany od pacjenta, a w wyobrażalnej przyszłości – podpis elektroniczny (w uproszczonej wersji "pieczęć elektroniczna") lub bioidentyfikator.

Reszta rozwiązań wynikała zawsze z aktualnego stanu możliwości technicznych i finansowych, świadomości i wiedzy osób odpowiedzialnych za wdrożenie i rozwój systemu RUM oraz organizacji systemu ochrony zdrowia.

Największe skoki ewolucyjne (oprócz wspomnianego już przejścia z gromadzenia danych na szczeblu powiatowym na szczebel wojewódzki oraz zmiany książeczki usług medycznych na kartę elektroniczną) miały miejsce w związku z wprowadzeniem systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Zrezygnowano wówczas z obowiązkowego utrzymywania terenowych biur RUM, w których wcześniej przepisywano dane z kuponów do komputera, do gromadzenia danych zobowiązując świadczeniodawców. Podjęto też działania zmierzające do standaryzacji najważniejszych elementów systemu na szczeblu centralnym, co oznaczało przede wszystkim znalezienie miejsca na definicje pojęć wykorzystywanych przez RUM w obowiązującym systemie prawnym. Rozszerzono także zakres danych opisujących finansową stronę udzielania usług w związku z dużą dowolnością w wyborze modeli finansowania, jaką kasom chorych pozostawiała ustawa o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym (niezależnie od dzisiejszej oceny tej swobody, projekt systemu informatycznego musiał ją uwzględniać).

Wówczas to zaproponowałem nazwę START (system STAndardów Rozliczania Transakcji medycznych), co w zamyśle miało prowadzić do symbolicznego zakończenia "wojny o RUM", w której nieważne stały się już argumenty merytoryczne, tylko: kto, kiedy i po której opowiedział się stronie (nb. kasy bardzo szybko narzuciły obowiązek przekazywania daleko bardziej szczegółowych informacji). Nazwa ta miała również podkreślić przejście od lokalnego, autonomicznie funkcjonującego, posługującego się własnymi definicjami pojęć systemu RUM – do systemu uniwersalnego, wkomponowanego w cały system prawny i wykorzystującego przepisy określone dla rejestrów: zakładów opieki zdrowotnej, praktyk lekarskich i lekarzy, spójnego z zasadami tworzenia dokumentacji medycznej i statystycznej, międzynarodowymi standardami pojęć, a także umożliwiającego współpracę z innymi systemami informatycznymi wdrożonymi w instytucjach ochrony zdrowia. Nie wszystkie zamiary udało się zrealizować, ale cel został wyznaczony.

System START miał być metasystemem – zbiorem definicji i standardów, które są podstawą do tworzenia konkretnych, zgodnych z lokalnymi potrzebami i możliwościami, implementacji technicznych. Jedną z takich implementacji jest system zorganizowany w sposób zbliżony do tradycyjnego RUM-u, wykorzystywany przez kasę lubuską, inną – system z kartami elektronicznymi i siecią komputerową łączącą wszystkich świadczeniodawców, wdrożony w kasie śląskiej. Niezależnie od różnic technologicznych – w każdym z nich uzyskujemy ten sam zakres informacji.

Myślę, że niezbyt szczęśliwe było wykorzystywanie nazwy START do określenia systemu wdrożonego na Śląsku, gdyż dla niektórych oznaczało to przeciwstawienie się idei RUM. Tymczasem było to wykorzystanie zgodnych z prawem standardów systemu START do stworzenia informatycznego systemu kasy chorych, w który wkomponowany został rejestr usług medycznych.

Wygląda na to, że w niektórych kręgach panuje dziś uczulenie na słowo "START", tak zresztą jak kiedyś – w innych kręgach – na słowo "RUM". Osobiście opowiadam się za rezygnacją z nazwy START, jeżeli tylko dzisiejsi decydenci zrozumieją, że system RUM nie może być traktowany jako jednorazowe wdrożenie konkretnego rozwiązania informatycznego – choćby w najszerszym zakresie i najnowocześniejszymi środkami. Kilkuletni proces wdrożenia i późniejsza wieloletnia eksploatacja, jeżeli mają być sukcesem, wymagają określenia dostatecznie elastycznych założeń ogólnych, zdefiniowania i utrzymywania podstawowych standardów, a przede wszystkim – stałej współpracy ze wszystkimi zainteresowanymi środowiskami. Bez akceptacji tych zasad idea START-u pozostanie nadal potrzebna.

Andrzej Strug
a.strug@wp.pl

Autor jest samodzielnym konsultantem prowadzącym firmę "i-System, Projektowanie Systemów". W latach 1998-1999 był doradcą ministra zdrowia i dyrektorem Dep. Informatyki MZiOS, a od maja 2000 r. do listopada 2001 r. zastępcą dyrektora – Głównym Projektantem w Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia.





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

E-Recepta – Cyfrowa Rewolucja w Polskim Systemie Ochrony Zdrowia

Od 8 stycznia 2020 roku w Polsce wprowadzono obowiązek wystawiania recept w formie elektronicznej, co stanowiło przełomowy krok w cyfryzacji systemu ochrony zdrowia. E-recepta to nowoczesne rozwiązanie, które zrewolucjonizowało sposób przepisywania i realizacji leków, przynosząc liczne korzyści zarówno pacjentom, jak i personelowi medycznemu.

Jak powinna wyglądać pielęgnacja języka? Dlaczego należy go czyścić?

Higiena jamy ustnej kojarzy się przede wszystkim ze szczotkowaniem zębów, stosowaniem nici dentystycznej i płynów do płukania. Jednak równie istotny, choć często pomijany, jest język. To właśnie na jego powierzchni gromadzi się ogromna liczba bakterii, resztek jedzenia i martwych komórek nabłonka. Zaniedbanie pielęgnacji języka może prowadzić nie tylko do nieprzyjemnego oddechu, ale i poważniejszych problemów zdrowotnych. Dlatego w codziennej rutynie higienicznej nie powinno zabraknąć także czyszczenia języka.

Ryczałt nie wyklucza zapłaty za nadwykonania

Jest Pani pełnomocnikiem szpitala, który zdecydował się dochodzić od NFZ zapłaty za świadczenia medyczne, których kosztów nie pokrył przyznany wcześniej placówce ryczałt sieciowy. To chyba pierwszy taki pozew w Polsce?

Kobiety w chirurgii. Równe szanse na rozwój zawodowy?

Kiedy w 1877 roku Anna Tomaszewicz, absolwentka wydziału medycyny Uniwersytetu w Zurychu wróciła do ojczyzny z dyplomem lekarza w ręku, nie spodziewała się wrogiego przyjęcia przez środowisko medyczne. Ale stało się inaczej. Uznany za wybitnego chirurga i honorowany do dzisiaj, prof. Ludwik Rydygier miał powiedzieć: „Precz z Polski z dziwolągiem kobiety-lekarza!”. W podobny ton uderzyła Gabriela Zapolska, uważana za jedną z pierwszych polskich feministek, która bez ogródek powiedziała: „Nie chcę kobiet lekarzy, prawników, weterynarzy! Nie kraj trupów! Nie zatracaj swej godności niewieściej!".

Nauki medyczne potrzebują kobiet

Kultura medycyny akademickiej wciąż wzmacnia nierówności pomiędzy płciami, zamiast je niwelować. Na najwyższe szczeble kariery dociera znacznie mniej kobiet niż mężczyzn. Niedobór kobiecej perspektywy w badaniach i na stanowiskach przywódczych to strata nie tylko dla kobiet, ale głównie dla nauki.

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Irygatory dentystyczne: udokumentowaną klinicznie metoda higieny jamy ustnej

Irygatory do zębów stanowią udokumentowaną klinicznie metodę higieny jamy ustnej, redukującą płytkę nazębną o 74-89% i krwawienie dziąseł o 33-82% w porównaniu z samym szczotkowaniem. Najnowsze badania randomizowane i metaanalizy z lat 2015-2025 potwierdzają skuteczność porównywalną lub przewyższającą tradycyjną nić dentystyczną, szczególnie u pacjentów z aparatami ortodontycznymi, implantami i chorobami przyzębia. American Dental Association przyznała tym urządzeniom Znak Akceptacji na podstawie ponad 70 badań klinicznych. Choroby przyzębia dotykają 62% dorosłych Polaków, a ich związek z chorobami układowymi (serce, cukrzyca) czyni skuteczną higienę jamy ustnej priorytetem zdrowia publicznego.

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Jak naprawdę wygląda praca asystentki stomatologicznej? To nie tylko pomoc dentyście!

Myślisz o pracy w gabinecie stomatologicznym? Zastanawiasz się, czy rola asystentki to coś dla Ciebie? Wbrew pozorom nie jest to tylko podawanie narzędzi dentyście. Rozwój gabinetów, większa liczba pacjentów i rosnące oczekiwania wobec jakości usług sprawiają, że zapotrzebowanie na wykwalifikowany personel stale rośnie. A asystentka stomatologiczna jest jedną z tych osób, bez których trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie gabinetu.

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot