Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 22–25/2006
z 27 marca 2006 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Jak wyleczyć więcej chorych na raka?

Nie muszą umierać

Krystyna Rożnowska

Prof. Tadeusz Popiela, przewodniczący Rady Naukowej Polskiej Unii Onkologii proponuje, jak skuteczniej wykrywać i leczyć choroby nowotworowe.


Medycyna coraz częściej wygrywa z rakiem. W Stanach Zjednoczonych leczy się z powodzeniem 65-70 proc. chorych onkologicznie, w krajach Europy Zachodniej – 45-50 proc. Ale, w Polsce tylko ok. 30 proc. osób dotkniętych tą chorobą zostaje radykalnie wyleczonych.

Dlaczego tylko tyle, skoro obecna wiedza medyczna pozwala uratować dwukrotnie więcej osób? I dlaczego pod względem skuteczności leczenia onkologicznego zajmujemy jedno z ostatnich miejsc w Europie?

Co roku w naszym kraju wykrywa się ok. 110-135 tys. przypadków chorób nowotworowych (tak duża rozbieżność danych świadczy o braku rzetelnej statystyki). Gdyby w Polsce chorych onkologicznie leczono równie skutecznie jak w krajach Europy Zachodniej, wyleczonych byłoby o 22-28 tys. więcej, gdybyśmy osiągnęli poziom terapii jak w Stanach Zjednoczonych – można by było co roku uratować dodatkowo o 40-50 tys. więcej chorych. Ci ludzie nie musieliby umierać, przynajmniej w tak krótkim czasie.

250 mln zł rocznie

Oczywiście, nie da się szybko pokonać dystansu, jaki dzieli polską medycynę od zachodnioeuropejskiej czy amerykańskiej. Ale wyniki leczenia w tych krajach dowodzą, że nauka daje możliwość ratowania znacznie większej liczby chorych na raka niż u nas. Polscy lekarze są w stanie leczyć nie gorzej niż niemieccy, francuscy czy amerykańscy. Dlaczego efekty ich pracy są jednak znacznie gorsze?

Ktoś powie: brakuje pieniędzy na leczenie. Tymczasem właśnie zostały przydzielone. Na najbliższe dziesięciolecie przeznaczono w Polsce na leczenie onkologiczne dodatkowo 2,5 mld zł. To duża suma – 250 mln zł rocznie, niezależnie od bieżącego finansowania leczenia onkologicznego przez NFZ. Trzeba tak wykorzystać te pieniądze, by "kupić" za nie jak najwięcej ludzkiego życia.

W jaki sposób? Co zmienić w systemie leczenia onkologicznego i profilaktyki, by efekty były lepsze?

Z początkiem stycznia, na spotkaniu w Polskiej Unii Onkologii, przewodniczący Rady Naukowej prof. dr hab. Tadeusz Popiela zaproponował istotne zmiany w sposobie wykrywania wczesnych postaci nowotworów, które mogą radykalnie zmienić wyniki leczenia.

Jak zmusić do badania?

– Za późno. Gdyby zaczął leczenie rok wcześniej, choćby nawet kilka miesięcy, może ten człowiek mógłby zostać wyleczony – taką prawdę uświadamia sobie codziennie wielu polskich lekarzy, patrząc na wyniki badań swoich pacjentów, oraz wielu chirurgów przy stole operacyjnym. Jak to powiedzieć choremu i jego rodzinie? Człowiek pragnie żyć. Gdy słyszy diagnozę: rak, zrobiłby wszystko, by się wyleczyć, a choćby przedłużyć życie.

Polacy nie badają się profilaktycznie. Kto czyta napisy na plakatach: "Nowotwór wcześnie wykryty jest wyleczalny“? Toteż w Polsce większość nowotworów rozpoznaje się w zaawansowanym stadium i głównie dlatego efekty leczenia są złe.

Jak zmusić ludzi do badań pozwalających wykrywać nowotwory, gdy jeszcze są wyleczalne? Odpowiedź na to pytanie to klucz do sukcesu w leczeniu chorób onkologicznych. Wczesne objawy wielu chorób nowotworowych bywają tak dyskretne, niecharakterystyczne, trudno uchwytne, że uwikłani w codzienne sprawy nie zauważamy ich, a może nawet nie chcemy zauważać. Dostrzegamy je dopiero, gdy pojawi się guz, krew, ból, ale to już oznacza większe zaawansowanie choroby.

Nie wystarczą dobre rady

Dobre rady: nie pal, właściwie się odżywiaj, ćwicz – ludzie zazwyczaj ignorują, toteż profilaktyka nie święci triumfów. Z badań skriningowych korzystają nieliczni, są to zwykle tzw. badania oportunistyczne, na które zgłaszają się osoby przypadkowe. Zresztą, zdaniem prof. Popieli, nie zawsze badania te są prowadzone kompetentnie, a po ich wykonaniu nikt nie zajmuje się badanymi, nie analizuje wyników, nie kieruje do specjalisty, nie obejmuje leczeniem. Ani kontrolą tych, u których podejrzewa się początki choroby nowotworowej.

Prof. Popiela proponuje inny sposób dotarcia do ludzi najbardziej zagrożonych rakiem – przez lekarzy rodzinnych. Wszyscy mieszkańcy kraju pozostają pod opieką lekarzy rodzinnych, którzy zwykle roztaczają ją nad ok. 2,0-2,5 tys. osób. Niech więc lekarze rodzinni zadbają, by ich podopieczni badali się, gdy tylko odczują pierwsze dolegliwości czy zauważą jakiekolwiek objawy choroby. Do nich przecież najpierw zgłaszają się ludzie ze swoimi problemami zdrowotnymi.

Zdaniem prof. Popieli, lekarze rodzinni mogą wykonywać podstawowe badania z zakresu diagnostyki nowotworowej: ultrasonografię, gastroskopię, rektoskopię, badanie piersi. I to już przy najmniejszych dolegliwościach, które mogą wskazywać na chorobę nowotworową, nie czekając aż guz urośnie i nastąpią przerzuty.

Jednak nie każdy chory dostatecznie szybko zgłasza się nawet do najbliższej placówki medycznej. Toteż i o tych opieszałych i nie dbających o zdrowie lekarze rodzinni powinni pamiętać. Trzeba więc zmienić zakres obowiązków lekarzy rodzinnych, by wzorem specjalistów z innych krajów, przynajmniej raz na 1-2 lata, odwiedzali rodziny, które się do nich nie zgłaszają, pytali o dolegliwości, skłaniali do badania.

– Skoro lekarzowi rodzinnemu płaci się za każdego mieszkańca będącego formalnie pod jego opieką, niezależnie od tego, czy się leczy, czy nie, to wymagajmy, by znał problemy zdrowotne swoich podopiecznych. A jeśli płaci się mu za mało, by stawiać takie dodatkowe wymagania, to należy zapłacić więcej, ale egzekwować wyniki – twierdzi prof. Popiela.

Trzeba nauczyć

Koncepcja prof. Popieli budzi obawy i wątpliwości. Przecież lekarze poz nie są przygotowani do diagnostyki nowotworowej – nie mają sprzętu do przeprowadzania tych badań, nie umieją ich wykonywać.

– Trzeba ich wyposażyć w niezbędny sprzęt i nauczyć wykonywania badań – przekonuje profesor. – Najczęstsze nowotwory to rak piersi, szyjki macicy, jelita grubego i odbytu, płuca, żołądka i trzustki. Lekarz rodzinny powinien mieć i wykorzystywać ultrasonograf, gastroskop, rektoskop. Jeśli nawet na początku nie każdy będzie posiadał pełne wyposażenie do diagnostyki nowotworowej, to 3-4 najbliższe ośrodki mogą się dzielić posiadanym sprzętem. Jednak muszą podjąć wysiłek wczesnego wykrywania choroby nowotworowej. To poszerzy zakres ich wiedzy onkologicznej i umiejętności diagnostyczne oraz uświadomi, że więcej ludzi można wyleczyć. Przecież to lekarze rodzinni mają najczęstsze i systematyczne kontakty z chorymi, a więc i największy wpływ na to, by w ich rejonie było jak najmniej przypadków zaawansowanej choroby nowotworowej. Trzeba zatem precyzyjnie zdefiniować zadania lekarzy domowych w zakresie wczesnej wykrywalności nowotworów i w ten sposób zastąpić nieefektywne badania skriningowe.

Kogo warto leczyć?

Gdy u chorego rozpoznaje się nowotwór rozsiany, czyli z przerzutami do innych narządów, pojawia się często pytanie: czy w ogóle warto go leczyć? To nie tylko okrutne, ale i bezzasadne, bo czy można stwierdzić, że kogoś nie warto leczyć, jeśli nawet nie rozpoczęto terapii? I kto może podjąć decyzję o zaniechaniu leczenia oraz w jakiej sytuacji? Lekarz? Czy sam chory, który nie mając medycznej wiedzy – nie znając stopnia zaawansowania swej choroby, ani możliwości współczesnej medycyny – nie jest w stanie ocenić swojej szansy na wyleczenie lub przedłużenie życia? Lekarz zresztą także nie potrafi przewidzieć do końca ani przebiegu terapii i jej skutków, ani reakcji organizmu na przeprowadzane zabiegi czy leki, a tym samym – czasu przeżycia chorego.

Nierzadkie są jednak przypadki, gdy lekarz po zdiagnozowaniu zaawansowanej choroby nowotworowej odradza choremu i jego rodzinie dalsze radykalne leczenie. – Zdarza się, że lekarz rozpoznaje u chorego raka jelita grubego i odbytnicy lub raka żołądka z przerzutami do wątroby, i informuje jego krewnych, że operacja nie ma sensu – mówi prof. Popiela. – Oczywiście, w przypadku raka z przerzutami sytuacja jest istotnie dramatyczna, ale można przedłużyć życie chorego wycinając pierwotny guz. Jeśli trzeba – wraz z narządem, a przerzuty zniszczyć chemioterapią. To nie znaczy, że następnych przerzutów na pewno nie będzie, ale wprowadzając właściwy model leczenia możemy wydłużyć życie chorego, czasem nawet o wiele lat. Miałem pacjentów, którzy po leczeniu zaawansowanej choroby nowotworowej z przerzutami żyją 6, 7, a nawet 10 lat. Ten czas wiele znaczy dla chorego, jego żony, dzieci. W medycynie walczy się przecież nawet o kilkumiesięczne średnie przeżycia.

Tak się leczy w Krakowie

Tak się leczy w I Katedrze Chirurgii Ogólnej i Klinice Chirurgii Gastroenterologicznej w Krakowie, którą przez wiele lat prowadził prof. Popiela. Znanej od dawna z wysokich standardów i dobrych wyników. Tak leczy się również w kilku innych ośrodkach, zwłaszcza szpitalach akademickich i wojewódzkich. Gorzej bywa w małych szpitalach, powiatowych i miejskich.

Onkolodzy są w stanie objąć leczeniem nie więcej niż 30 proc. chorych onkologicznie. Wiele osób z zaawansowaną postacią raka nie korzysta więc z możliwości przedłużenia życia, jakie daje współczesna medycyna.

– Za mało mamy ośrodków leczących nowotwory poprawnie, nowocześnie, skojarzonymi metodami – twierdzi prof. Popiela. – Powinny się one specjalizować. Na przykład – nie we wszystkich trzeba operować trzustkę. Niech będzie, powiedzmy, 10 ośrodków do tego przystosowanych, a raka jelita grubego i odbytnicy można leczyć w 15 innych. Muszą to być jednak wyspecjalizowane placówki, prowadzące leczenie w sposób zindywidualizowany, niezrutynizowany, jak bywa dotychczas. Brakuje też specjalistów, m.in. do chemioterapii.

Czekanie na cud

Jeśli choroba nowotworowa jest zaawansowana, przychodzi czas, gdy mimo poprawnej terapii następuje progresja i nie można pacjenta leczyć dalej radykalnie. Dochodzi do załamania sił obronnych, operacji nie da się przeprowadzić, coraz bardziej agresywna chemia staje się dla chorego nie do zniesienia. W różny sposób przekazywana jest ta tragiczna dla niego wiadomość, że nie będzie już dalej leczony. Jedni lekarze mówią o tym zbyt bezpośrednio, w stylu amerykańskim, inni raczej uświadamiają o tym rodzinę. Wszystko to jednak sprowadza się do tego, że medycyna wyrzuca takiego chorego, mimo ciężkiej choroby, poza sferę swego działania.

Lekarz umywa ręce – mawiają w takich przypadkach postronni; zrobił, co w jego mocy – usprawiedliwiają go ze zrozumieniem, chociaż nie zawsze wykorzystał do końca możliwości swoje i współczesnej medycyny. Można też powiedzieć inaczej: lekarz odwrócił się od ciężko chorego i skierował do tych pacjentów, których ma szanse wyleczyć. W końcu – liczy się efekt, czyli radykalne wyleczenie.

Ale co z chorym? On nadal żyje i pragnie żyć. Wychodzi ze szpitala w ciężkim stanie, choć zwykle jeszcze nie odczuwa dużych dolegliwości. Wychodzi w pustkę, bez planu dalszego leczenia czy choćby opieki medycznej. Zdany na rodzinę, bardziej lub mniej skłonną do poświęceń, czeka na cud – wynalezienie leku, który okaże się panaceum na raka. Albo też na jakieś nadludzkie moce, np. bioenergoterapeutów i innych uzdrowicieli. Ci zaś wykorzystują rozpacz, lęk, osamotnienie i za niemałe pieniądze mamią obietnicą wyleczenia. Wysłuchają, pocieszą, dadzą nadzieję plus jakiś specyfik, czyli to, czego odmówiła konwencjonalna medycyna. Czy można się dziwić lub gorszyć, że także ludzie wykształceni, wcześniej krytyczni, rozsądni, będąc w tak beznadziejnej sytuacji udają się do uzdrowicieli i próbują najbardziej niewiarygodnych sposobów terapii czy wręcz szarlatańskich sztuczek? To stąd tak duży popyt na hubę, wyciąg z eukaliptusa, różne dziwne specyfiki, czy seanse uzdrowicielskie.

Szpitale się bronią

Stan chorego z czasem się pogarsza, a ostatni etap życia bywa koszmarem. To okres trudny także dla rodziny, która najczęściej nie może sobie poradzić z opieką nad ciężko chorym, nie potrafi pomóc, bezradnie patrzy na jego cierpienie. Szpitale bronią się przed przyjmowaniem obłożnie chorych, toteż niełatwo umieścić ich w szpitalu, nawet na jakiś czas. Lekarze rodzinni także nie są przygotowani do opieki nad nimi.

– Ci chorzy i ich rodziny potwornie cierpią. Mamy w kraju wiele tysięcy bardzo cierpiących, nieszczęśliwych ludzi – mówił na posiedzeniu Polskiej Unii Onkologii prof. Popiela. I zaproponował stworzenie systemu leczenia paliatywnego oraz opieki medycznej dla tych, którzy nie mogą już być leczeni radykalnie.

– Nie można chorym odbierać nadziei – przekonywał. – Po pierwsze, nigdy nie wiemy na pewno, ile jeszcze będą żyć. A po drugie, nie wolno powiedzieć człowiekowi, że wkrótce umrze. Oczywiście, nie należy roztaczać miraży, że będzie wyleczony, ale wystarczy zapewnić, że będzie leczony, że mu pomożemy, przedłużymy życie. To często wystarcza. Każdy wie, że nie będzie żył wiecznie.

Najważniejsze, by zapewnić chorym miejsce w szpitalu. Nie muszą w nim przebywać stale, ale w każdej chwili powinni móc wrócić. Dla tych chorych mogą być przeznaczone całe oddziały szpitalne, albo tylko sale w różnych oddziałach. Ale nie może zabraknąć dla nich szpitalnego łóżka. Prof. Popiela uważa, że leczenie w tej fazie nie musi być drogie. Najważniejsze, by uwolniło od bólu, co współczesna medycyna potrafi, bo są skuteczne leki przeciwbólowe, które, umiejętnie stosowane, znoszą wszelki ból. Chorzy ci często muszą być leczeni paliatywnie, wymagają np. udrożnienia czy protezowania zniszczonej przez nowotwór części przewodu pokarmowego. Operacja przedłuża im życie i poprawia jego komfort. Ważna jest też dla nich opieka psychologa, którą również trzeba zapewnić.

Jeśli jest źle – potrzeba zmian

Koncepcja prof. Tadeusza Popieli wymaga szczegółowego opracowania na każdym etapie profilaktyki i leczenia onkologicznego: pod względem medycznym, organizacyjnym, zasad finansowania. Jednak skoro obecny system leczenia chorób nowotworowych daje tak złe rezultaty – trzeba go zmienić. I to jak najszybciej.

Propozycja zaangażowania lekarzy rodzinnych do wykrywania nowotworów wydaje się oczywista. Badania będą powszechniejsze, zwiększy się liczba przebadanych, poprawi wczesna wykrywalność, a zatem i efekty terapii. Efektów tych jednak nie uzyskamy, jeśli lekarze będą odstępować od leczenia, kiedy jest jeszcze szansa na przedłużenie życia chorego.

Medycyna będzie stwarzać coraz większe możliwości wyleczenia chorych także z zaawansowaną postacią raka – na tym przecież polega postęp w leczeniu onkologicznym. Nie podejmując się terapii, lekarz nie tylko skraca choremu życie, ale też rezygnuje z uczestniczenia w tym postępie i rozwoju własnych terapeutycznych możliwości.

I trzecia sprawa – leczenie chorych, których już nie można radykalnie leczyć. Dzisiaj wciąż zbyt wielu ludzi cierpi w ostatnim stadium choroby nowotworowej, choć nowoczesna medycyna dysponuje możliwościami przeprowadzania zabiegów paliatywnych i uśmierzania bólu. Czy nie powinni pozostać w zasięgu jej oddziaływania?


Prof. dr hab. Tadeusz Popiela – specjalista w dziedzinie chirurgii ogólnej, gastroenterologii, onkologii, endoskopii operacyjnej, ultrasonografii. Przez 30 lat kierował I Katedrą Chirurgii Ogólnej i Kliniką Chirurgii Gastroenterologicznej w Krakowie, w której dzięki wprowadzeniu na dużą skalę badań endoskopowych zwiększono wczesną wykrywalność raka przewodu pokarmowego z 3,5 do 24 proc. Prowadzi programy badawcze nad rakiem jelita grubego, odbytnicy, trzustki, wątroby i sutka. Jako pierwszy w kraju podjął na szeroką skalę skojarzoną terapię leczenia nowotworów. Z prof. Markiem Zembalą i prof. Jerzym Stachurą pracuje nad zidentyfikowaniem komórek raka żołądka w krwi obwodowej. Członek kilkunastu zagranicznych i krajowych towarzystw naukowych. Wybrany na prezydenta ósmego Światowego Kongresu Raka Żołądka.





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

E-Recepta – Cyfrowa Rewolucja w Polskim Systemie Ochrony Zdrowia

Od 8 stycznia 2020 roku w Polsce wprowadzono obowiązek wystawiania recept w formie elektronicznej, co stanowiło przełomowy krok w cyfryzacji systemu ochrony zdrowia. E-recepta to nowoczesne rozwiązanie, które zrewolucjonizowało sposób przepisywania i realizacji leków, przynosząc liczne korzyści zarówno pacjentom, jak i personelowi medycznemu.

Jak powinna wyglądać pielęgnacja języka? Dlaczego należy go czyścić?

Higiena jamy ustnej kojarzy się przede wszystkim ze szczotkowaniem zębów, stosowaniem nici dentystycznej i płynów do płukania. Jednak równie istotny, choć często pomijany, jest język. To właśnie na jego powierzchni gromadzi się ogromna liczba bakterii, resztek jedzenia i martwych komórek nabłonka. Zaniedbanie pielęgnacji języka może prowadzić nie tylko do nieprzyjemnego oddechu, ale i poważniejszych problemów zdrowotnych. Dlatego w codziennej rutynie higienicznej nie powinno zabraknąć także czyszczenia języka.

Ryczałt nie wyklucza zapłaty za nadwykonania

Jest Pani pełnomocnikiem szpitala, który zdecydował się dochodzić od NFZ zapłaty za świadczenia medyczne, których kosztów nie pokrył przyznany wcześniej placówce ryczałt sieciowy. To chyba pierwszy taki pozew w Polsce?

Kobiety w chirurgii. Równe szanse na rozwój zawodowy?

Kiedy w 1877 roku Anna Tomaszewicz, absolwentka wydziału medycyny Uniwersytetu w Zurychu wróciła do ojczyzny z dyplomem lekarza w ręku, nie spodziewała się wrogiego przyjęcia przez środowisko medyczne. Ale stało się inaczej. Uznany za wybitnego chirurga i honorowany do dzisiaj, prof. Ludwik Rydygier miał powiedzieć: „Precz z Polski z dziwolągiem kobiety-lekarza!”. W podobny ton uderzyła Gabriela Zapolska, uważana za jedną z pierwszych polskich feministek, która bez ogródek powiedziała: „Nie chcę kobiet lekarzy, prawników, weterynarzy! Nie kraj trupów! Nie zatracaj swej godności niewieściej!".

Nauki medyczne potrzebują kobiet

Kultura medycyny akademickiej wciąż wzmacnia nierówności pomiędzy płciami, zamiast je niwelować. Na najwyższe szczeble kariery dociera znacznie mniej kobiet niż mężczyzn. Niedobór kobiecej perspektywy w badaniach i na stanowiskach przywódczych to strata nie tylko dla kobiet, ale głównie dla nauki.

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Irygatory dentystyczne: udokumentowaną klinicznie metoda higieny jamy ustnej

Irygatory do zębów stanowią udokumentowaną klinicznie metodę higieny jamy ustnej, redukującą płytkę nazębną o 74-89% i krwawienie dziąseł o 33-82% w porównaniu z samym szczotkowaniem. Najnowsze badania randomizowane i metaanalizy z lat 2015-2025 potwierdzają skuteczność porównywalną lub przewyższającą tradycyjną nić dentystyczną, szczególnie u pacjentów z aparatami ortodontycznymi, implantami i chorobami przyzębia. American Dental Association przyznała tym urządzeniom Znak Akceptacji na podstawie ponad 70 badań klinicznych. Choroby przyzębia dotykają 62% dorosłych Polaków, a ich związek z chorobami układowymi (serce, cukrzyca) czyni skuteczną higienę jamy ustnej priorytetem zdrowia publicznego.

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Jak naprawdę wygląda praca asystentki stomatologicznej? To nie tylko pomoc dentyście!

Myślisz o pracy w gabinecie stomatologicznym? Zastanawiasz się, czy rola asystentki to coś dla Ciebie? Wbrew pozorom nie jest to tylko podawanie narzędzi dentyście. Rozwój gabinetów, większa liczba pacjentów i rosnące oczekiwania wobec jakości usług sprawiają, że zapotrzebowanie na wykwalifikowany personel stale rośnie. A asystentka stomatologiczna jest jedną z tych osób, bez których trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie gabinetu.

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot