Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 85–92/2018
z 8 listopada 2018 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Nauka w czasach kryzysu zaufania

Oliwia Tarasewicz-Gryt

Dyskusja o obowiązku szczepień przeniosła się z Internetu do sejmu. Dopuszczenie jej tam to kryzys autorytetu wiedzy. Na szczęście kryzys bywa też szansą na lepsze porozumienie.



Z perspektywy nauki dopuszczenie do dalszego procedowania obywatelskiego projektu, przewidującego w Polsce likwidację obowiązku szczepień ochronnych, jest porażką. To kwestionowanie medycyny opartej na dowodach, stąd ostra reakcja izb lekarskich na decyzje głosujących za projektem lekarzy. Politycy tłumaczą, że to ukłon w stronę obywateli i zaproszenie do debaty, która zrodzi zaufanie. Jednocześnie zarówno minister Szumowski, jak i minister Rafalska, a także wicepremier Szydło mówią publicznie, że projekt nie powinien wejść w życie i na pewno tak się nie stanie.

Taka koncepcja budowania zaufania wydaje się mocno wątpliwa, skoro okazuje się, że w sejmie wykonano wyłącznie teatralny gest i obywatelska inicjatywa nie wejdzie w życie. Rodzą się też pytania: czy o wszystkim należy dyskutować, czy jednak trzeba czasem uciąć autorytarnie i zdecydować za innych, nawet jeśli uznają to za ograniczenie wolności.

Wiedza nie podlega dyskusji

Dyskurs antyszczepionkowy usankcjonowano już kilka lat temu, zapraszając przedstawicieli tego ruchu do parlamentu. Teraz, przyjmując inicjatywę Stop NOP, sejm umocnił ich stanowisko, uznając, że temat zniesienia obowiązku szczepień zasługuje na wejście do debaty publicznej. Że można o nim dyskutować jak o podatkach, handlowej niedzieli czy emeryturach. To sygnał dla kilkunastu tysięcy rodziców, którzy w ubiegłym roku odmówili zaszczepienia swoich dzieci i kilkudziesięciu tysięcy kolejnych, którzy mają obawy i wątpliwości, że ranga tematu jest istotna i dyskusja jest sporem dwóch równoprawnych stanowisk. To także podważenie autorytetu specjalistów, stojących po stronie medycyny opartej na dowodach.

Populiści nie cenią ekspertów

W debacie o obowiązkowych szczepieniach dyskutujemy o wielu kwestiach, niekoniecznie tylko tych powiązanych ze zdrowiem obywateli. Między innymi o zaufaniu, o społeczeństwie obywatelskim, a także o kryteriach dostępu do sfery publicznej, czyli o tym, kto i o czym ma prawo dyskutować publicznie. Niezależnie od stopnia liberalizmu, każde społeczeństwo ustanawia kryteria wejścia do takiej debaty. Nie debatujemy przecież o tym, czy należy wprowadzić ruch lewostronny lub zapinać pasy w samochodzie. Zawsze będziemy z dyskusji wykluczać pewne wątki, osoby i grupy. Decyduje o tym nie tylko tzw. polityczna poprawność, ale też inne społeczne konwencje. Zawsze będziemy też, jako społeczeństwo, określać warunki brzegowe publicznej debaty, pomijając opinie np. osób niepoczytalnych. Są rzeczy, o których się nie dyskutuje. Przekonanie o słuszności, a wręcz konieczności marginalizowania pewnych wątków przejawia się w padających dziś pytaniach typu: „To może zacznijmy dyskutować w sejmie, czy Ziemia jest płaska?” lub też: „Czy jeśli znajdzie się 100 tysięcy bezmyślnych osób, które tak twierdzą, to znaczy, że trzeba o tym rozmawiać w parlamencie”. Polscy parlamentarzyści zdecydowali, że obowiązek szczepień należy włączyć do rozmów „na salonach”.

Decyzję sejmu możemy nazwać klasycznym populizmem. Populiści preferują proste wyjaśnienia i proste rozwiązania. Coraz głośniej rozbrzmiewają dziś głosy „zwykłych ludzi”, coraz ciszej głosy ekspertów. Co z tym zrobić? Można się oburzać, a można też spróbować mówić głośniej, jednocześnie słuchając, co mają do powiedzenia adwersarze.

Dla ludzi i z ludźmi

Nasileniu wątpliwości odnośnie do szczepień sprzyja nie tylko populizm, ale także rozwój mediów społecznościowych, w których każdy może publikować swoje opinie, a jednocześnie niewielu ma kompetencje, by te opinie weryfikować. Medycyna jest z kolei takim obszarem, który autorytetów rozpaczliwie potrzebuje. Tymczasem społeczeństwo samo wybiera ekspertów, a kryterium są często nie fakty, tylko emocje. Nie tylko media społecznościowe, ale także szereg przemian społeczno-gospodarczych w Polsce i na świecie sprawił, że obecne młode pokolenie nie przyjmuje, że należy komuś ufać tylko dlatego, że ukończył studia i ma doświadczenie. Właśnie to pokolenie ma teraz małe dzieci i zastanawia się, czy zaufać lekarzom i koncernom farmaceutycznym. Bycie autorytetem w dzisiejszych czasach jest coraz większym wyzwaniem. Wielu już zrozumiało, że dziś trudno narzucać cokolwiek odgórnie i skuteczniejsze jest działanie w sposób bardziej partycypacyjny – nie tylko „dla ludzi”, lecz również „z ludźmi”.

Przywrócić porządek

Jak można wygrać w tej sytuacji i zaprowadzić porządek oparty na wiedzy? Na pewno bardzo potrzebny był wyraźny, jednogłośny sprzeciw środowisk medycznych wobec decyzji sejmu. Ten głos wybrzmiał, jednak dla przeciwników szczepień nie stanowi żadnego argumentu. Na pewno nie należy ze środowiskiem antyszczepionkowców dyskutować o słuszności szczepień i powielanych przez nie mitach. Trzeba jednak wybrać najważniejsze wątki i mówić na tyle dużo i głośno, by nie stwarzać informacyjnej próżni, którą będą mogli wypełnić swoim dyskursem. To zjawisko wypełniania próżni widać dziś w internetowych wyszukiwarkach – kiedy wpiszemy hasło „szczepienia” w wynikach wyszukiwania pojawiają się głównie strony tworzone przez przeciwników szczepień. To czas na informację i edukację. Ta refleksja jest nieco spóźniona, bo od dawna wyraźnie było widać, że problem się nasila, a dotychczasowe metody jego rozwiązania nie skutkują. Trzeba zweryfikować i udoskonalić te metody, by cały czas edukować społeczeństwo. To bardzo dobry czas, bo temat stał się głośny.

Większość wiodących mediów podjęła temat obowiązku szczepień. Oprócz zrelacjonowania co jest przedmiotem debaty, mówią o chorobach, których uniknęliśmy dzięki szczepionkom. Pojawił się wątek odry na Ukrainie. Podaje się statystyki dotyczące niepożądanych odczynów poszczepiennych. Z pewnością niektórzy przeciwnicy szczepień wystraszą się doniesień o epidemiach i poczują uspokojeni danymi o promilach przypadków poważnych NOP, jednak nie wydaje się to najskuteczniejszą argumentacją. Aby ją dostosować do potrzeb odbiorców, wystarczy posłuchać, o czym mówią przeciwnicy obowiązku szczepień. W ich głosach wyraźnie można wyodrębnić wiodące wątki, widoczne w treści samego projektu stowarzyszenia Stop NOP. Czego się domagają?

Kluczowa rejestracja NOP

Nie wystarcza powiedzieć pacjentom autorytatywnie, że szczepionki należą do najlepiej przebadanych preparatów. Pacjentom potrzebna jest świadomość, że zarówno lekarzom, jak i w szczególności producentom zależy na monitorowaniu jakości i udoskonalaniu preparatów. Rejestracja niepożądanych odczynów poszczepiennych jest kluczowym wątkiem w tej dyskusji, ponieważ stanowi wspólny interes zarówno przeciwników obowiązku szczepień, wszystkich pacjentów, jak i lekarzy oraz koncernów farmaceutycznych. Pozwala na monitorowanie bezpieczeństwa szczepionek (a to jest jednym z głównych postulatów ruchów antyszczepionkowych), będąc jednocześnie cenną informacją zwrotną (biznesową) dla producentów.

Bardzo ważnym wątkiem projektu jest zgłaszanie niepożądanych odczynów poszczepiennych. Stop NOP chce, by mogli to robić także rodzice. Projekt jest w tym punkcie wyważaniem otwartych drzwi, ponieważ postuluje możliwość, która istnieje od dawna. W ramach dobrowolnego systemu nadzoru NOP każda osoba zainteresowana może zgłosić podejrzenie NOP bezpośrednio do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, i możemy o tym przeczytać na stronie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Warto się zastanowić, dlaczego rodzice o tym nie wiedzą. Być może nie zostało to odpowiednio mocno zaakcentowane, szczególnie że nie wiedzą o tym także dziennikarze, którzy poinformowali społeczeństwo o projekcie obywatelskim. Na stronach dziennika „Rzeczpospolita” czytamy, że wyłącznie lekarze zgłaszają NOP. Można uznać, że pacjenci i lekarze są niedouczeni lub poszukać przyczyny na własnym podwórku i wzmocnić komunikację w tym zakresie.

Stowarzyszenie Stop NOP powołuje się w swym projekcie na słowa, które padły w ubiegłym roku z ust Mirosława Wysockiego, ówczesnego dyrektora NIZP-PZH: „Nie podlega żadnej dyskusji, że powinniśmy lepiej niż dotychczas rejestrować niepożądane odczyny poszczepienne. Dialog w tej kwestii jest bardzo potrzebny”. Szczególnie że to jedyny obszar wspólny dla wszystkich zainteresowanych grup, więc najłatwiej wypracować tutaj satysfakcjonujące wszystkich rozwiązania.

„Ten preparat ci nie zaszkodzi”

Skoro tak wiele narosło mitów wokół składu szczepionek, rzekomych powikłań po ich podaniu oraz spisku wokół zgłaszania NOP przez lekarzy, należy skoncentrować przekaz na bezpieczeństwie. Tymczasem do mediów trafił niedawno taki komunikat: „W szczepionce przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B nie ma przekroczonych norm rtęci. Jednodawkowa szczepionka dla dzieci Euvax B nie zawiera 25 mikrogramów rtęci”.

Szkolna zasada PR mówi, by nie używać zaprzeczeń, które jedynie utrwalają przekonanie, że coś jest na rzeczy. Powyższy komunikat sugeruje, że istnieje związek pomiędzy rtęcią a szczepionkami. Lepiej byłoby podać do wiadomości, że preparat jest bezpieczny i spełnia wszystkie wymogi. Skoro społeczeństwo obawia się o skład preparatów, trzeba dostarczyć takiej informacji, jakiej mu brakuje – w tym wypadku przekonywać o bezpieczeństwie, a nie straszyć chorobami i bagatelizować powikłania, zamiatając je pod dywan. Dla rodzica nie jest istotne, że przypadek jego dziecka stanowi promil w statystykach.

Wsparcie od koncernów

Przeciwnicy szczepień domagają się systemu naprawczego, który pozwoliłby zbudować w obywatelach poczucie bezpieczeństwa. Chcą rekompensaty za ewentualne poważne powikłania poszczepienne. Podobne systemy istnieją w Skandynawii. W USA pobiera się opłatę od producentów szczepionek na poczet systemu odszkodowawczego za NOP. Jest to projekt dyskusyjny i na pewno wymaga zmian w systemie, jednak był już rozważany, przynajmniej teoretycznie. W maju 2017 roku minister Radziwiłł wspominał o funduszu odszkodowawczym. Był to dość niesprecyzowany postulat wprowadzenia „bardzo solidnego, obiektywnego sposobu oceny, czy rzeczywiście doszło do zdarzenia niepożądanego”. W 2018 roku okazało się, że nie ma na niego pieniędzy. Gdyby jednak zaangażować przemysł farmaceutyczny, który w ramach działań z zakresu Społecznej Odpowiedzialności Biznesu rzeczywiście wsparłby finansowo rząd, podobnie jak w USA, być może udałoby się wprowadzić taki system, zwiększając poczucie bezpieczeństwa obywateli, zwłaszcza że obowiązkowe szczepienia leżą także w interesie koncernów.

Nie wystarczy mówić

Najtaniej wdrożyć to, na co sami mamy realny wpływ. Takim obszarem jest komunikacja z pacjentem. W projekcie obywatelskim pojawia się postulat dokładnego badania dziecka przed szczepieniem. To sygnał, że wielu rodziców odbiera obecną kwalifikację do szczepienia jako procedurę pro forma i nie czuje, że lekarz w wystarczający sposób zainteresował się wątpliwościami rodziców. Pobieżne badanie najwyraźniej nie daje wystarczającego poczucia bezpieczeństwa i wyraźnie to widać w pytaniach, jakie młodzi rodzice zadają na internetowych forach. Przerażające jest to, że dziś mogą uzyskać dwie sprzeczne odpowiedzi w zależności od tego, na jakie forum trafią. To lekarz powinien być źródłem informacji. Najlepiej gdyby znał typowe obawy pacjentów i potrafił je kompetentnie rozwiewać.

Mówi się też o programie edukacyjnym za rządowe pieniądze. Warto pamiętać przy jego tworzeniu, że szczególnie palącym obszarem jest tutaj Internet. To tam rodzą się ruchy antyszczepionkowe i tam znajduje się odbiorca tego przekazu. Potrzebne są strony internetowe, infografiki, media społecznościowe umożliwiające dyskusję, a przede wszystkim ludzie, odpowiednio wynagradzani za swoją pracę, którzy zastąpią pasjonatów, którzy dziś w wolnym czasie tłumaczą najnowsze wyniki badań i wyjaśniają wątpliwości pacjentów. Wystarczy zerknąć choćby do grupy „Szczepienia – rozwiewamy wątpliwości” na Facebooku, by błyskawicznie zidentyfikować potrzeby pacjentów, jeśli chodzi o informację i przy okazji docenić pracę osób, reprezentujących także środowisko medyczne, które te wątpliwości kulturalnie i kompetentnie rozwiewają.

Mądre odpowiedzi na niemądre pytania

Pytanie, które dziś sobie zadajemy, niekoniecznie więc powinno brzmieć „Czy należy dyskutować z antyszczepionkowcami?”, lecz raczej „Jak i o czym z nimi dyskutować?”. Dyskusja już się toczy i ważny jest teraz dobór argumentów, który pozwoli zdobyć zaufanie znacznie skuteczniej niż rytualne, polityczne skierowanie projektu do dalszego procedowania po to, by przepadł. Bez podjęcia dialogu i ciągłego edukowania niewiele się zmieni, a ruch antyszczepionkowy będzie się nasilał, działając w podziemiu.





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

E-Recepta – Cyfrowa Rewolucja w Polskim Systemie Ochrony Zdrowia

Od 8 stycznia 2020 roku w Polsce wprowadzono obowiązek wystawiania recept w formie elektronicznej, co stanowiło przełomowy krok w cyfryzacji systemu ochrony zdrowia. E-recepta to nowoczesne rozwiązanie, które zrewolucjonizowało sposób przepisywania i realizacji leków, przynosząc liczne korzyści zarówno pacjentom, jak i personelowi medycznemu.

Jak powinna wyglądać pielęgnacja języka? Dlaczego należy go czyścić?

Higiena jamy ustnej kojarzy się przede wszystkim ze szczotkowaniem zębów, stosowaniem nici dentystycznej i płynów do płukania. Jednak równie istotny, choć często pomijany, jest język. To właśnie na jego powierzchni gromadzi się ogromna liczba bakterii, resztek jedzenia i martwych komórek nabłonka. Zaniedbanie pielęgnacji języka może prowadzić nie tylko do nieprzyjemnego oddechu, ale i poważniejszych problemów zdrowotnych. Dlatego w codziennej rutynie higienicznej nie powinno zabraknąć także czyszczenia języka.

Ryczałt nie wyklucza zapłaty za nadwykonania

Jest Pani pełnomocnikiem szpitala, który zdecydował się dochodzić od NFZ zapłaty za świadczenia medyczne, których kosztów nie pokrył przyznany wcześniej placówce ryczałt sieciowy. To chyba pierwszy taki pozew w Polsce?

Kobiety w chirurgii. Równe szanse na rozwój zawodowy?

Kiedy w 1877 roku Anna Tomaszewicz, absolwentka wydziału medycyny Uniwersytetu w Zurychu wróciła do ojczyzny z dyplomem lekarza w ręku, nie spodziewała się wrogiego przyjęcia przez środowisko medyczne. Ale stało się inaczej. Uznany za wybitnego chirurga i honorowany do dzisiaj, prof. Ludwik Rydygier miał powiedzieć: „Precz z Polski z dziwolągiem kobiety-lekarza!”. W podobny ton uderzyła Gabriela Zapolska, uważana za jedną z pierwszych polskich feministek, która bez ogródek powiedziała: „Nie chcę kobiet lekarzy, prawników, weterynarzy! Nie kraj trupów! Nie zatracaj swej godności niewieściej!".

Nauki medyczne potrzebują kobiet

Kultura medycyny akademickiej wciąż wzmacnia nierówności pomiędzy płciami, zamiast je niwelować. Na najwyższe szczeble kariery dociera znacznie mniej kobiet niż mężczyzn. Niedobór kobiecej perspektywy w badaniach i na stanowiskach przywódczych to strata nie tylko dla kobiet, ale głównie dla nauki.

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Irygatory dentystyczne: udokumentowaną klinicznie metoda higieny jamy ustnej

Irygatory do zębów stanowią udokumentowaną klinicznie metodę higieny jamy ustnej, redukującą płytkę nazębną o 74-89% i krwawienie dziąseł o 33-82% w porównaniu z samym szczotkowaniem. Najnowsze badania randomizowane i metaanalizy z lat 2015-2025 potwierdzają skuteczność porównywalną lub przewyższającą tradycyjną nić dentystyczną, szczególnie u pacjentów z aparatami ortodontycznymi, implantami i chorobami przyzębia. American Dental Association przyznała tym urządzeniom Znak Akceptacji na podstawie ponad 70 badań klinicznych. Choroby przyzębia dotykają 62% dorosłych Polaków, a ich związek z chorobami układowymi (serce, cukrzyca) czyni skuteczną higienę jamy ustnej priorytetem zdrowia publicznego.

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Jak naprawdę wygląda praca asystentki stomatologicznej? To nie tylko pomoc dentyście!

Myślisz o pracy w gabinecie stomatologicznym? Zastanawiasz się, czy rola asystentki to coś dla Ciebie? Wbrew pozorom nie jest to tylko podawanie narzędzi dentyście. Rozwój gabinetów, większa liczba pacjentów i rosnące oczekiwania wobec jakości usług sprawiają, że zapotrzebowanie na wykwalifikowany personel stale rośnie. A asystentka stomatologiczna jest jedną z tych osób, bez których trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie gabinetu.

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot