Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 85–92/2017
z 16 listopada 2017 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Mory i smętarze

Bogumiła Kempińska-Mirosławska

„Od powietrza, głodu, ognia i wojny. Wybaw nas, Panie!” – wołali kiedyś wierni w kościołach w okresach epidemii, klęsk żywiołowych i narodowych nieszczęść. Ale te słowa błagalnej modlitwy to nie tylko wyraz lęków będących dawniej codziennością ludzkiej egzystencji. To także dowód trwającej przez wieki bezradności lekarzy wobec „złego powietrza”, czyli moru bądź zarazy, która co rusz zbierała śmiertelne żniwo.

Bezradności tak wielkiej, że po przejściu epidemii wymierały często nie tylko całe rodziny, ale nawet wsie i miasteczka. Ci, co zostawali przy życiu, zwykle nie nadążali z pochówkiem zmarłych. Wrzucali ich w pośpiechu do wspólnych grobów poza murami miast, by czym prędzej o tych „morowych smętarzach” zapomnieć. Teraz ich pozostałości są żywym świadectwem tego, że grób zaczyna się tam, gdzie kończą się moce modlitwy, a przede wszystkim – medycyny.

Epidemie chorób zakaźnych zawsze wywoływały u ludzi powszechną trwogę. Oddaje to m.in. słowo pestis, używane początkowo na określenie jakiegokolwiek moru, potem odnoszące się do dżumy, tej największej ze średniowiecznych plag. Sam wyraz pestis ma niejasne pochodzenie. Być może jest pokrewny łacińskiemu perdo, czyli zgubić, zniszczyć, zmarnować lub perditus, czyli stracony, nieuleczalny, beznadziejny. Ale niezależnie od etymologii, wszystkie te znaczenia niosą ze sobą piętno nieszczęścia, które przychodziło wraz z epidemią. Nieszczęścia masowej i nagłej śmierci. Nieszczęścia, którego ludzie nie tylko nie potrafili wyjaśnić, ale nawet nie wiedzieli, że sami są jego sprawcami, przechodząc wiele tysięcy lat temu od natury do kultury.

Choroby zakaźne epidemiczne zaczęły się bowiem szerzyć wtedy, gdy człowiek, być może znudzony ciągłą wędrówką z miejsca na miejsce, rozpoczął osiadły tryb życia i udomowił zwierzęta. To od nich pochodzi wiele znanych także dziś – i występujących powszechnie u ludzi – chorób zakaźnych, jak np. gruźlica. Duże skupiska ludzi na stosunkowo małej przestrzeni, czyli powstawanie miast, ale ze słabą infrastrukturą sanitarną, wojny i przemieszczanie się wojsk, masowe migracje cywilów, wreszcie rozwój komunikacji i otwarcie nowych szlaków handlowych, np. ze Wschodem – oto czynniki decydujące o szerzeniu się kiedyś epidemii. Jeśli do tego dochodziły klęski nieurodzaju, prowadzące do głodu i wyniszczenia organizmu, to do „spektaklu masowej śmierci” był zaledwie krok – musiał się tylko znaleźć właściwy drobnoustrój we właściwym miejscu.

Tego, że one w ogóle istnieją i są przyczyną chorób, lekarze przez całe wieki nie potrafili wyjaśnić. Wytłumaczenia dla pojawiania się moru szukano gdzie indziej – bywało, że w sferach nadprzyrodzonych lub w gwiazdach, ale też w najbliższym otoczeniu, odwołując się do obserwacji.

I tak, już w starożytności znana była koncepcja teurgiczna, mówiąca o tym, że mór jest karą za grzechy. Obowiązkiem ludzi było przestrzeganie nakazów i zakazów ustanowionych przez bogów. Gdy człowiek je łamał, obrażeni bogowie go opuszczali, a w ich miejsce wchodził demon choroby, np. przebiegającej epidemicznej febry. Koncepcja astrologiczna wyjaśniała natomiast zjawisko moru ruchem ciał niebieskich. To właśnie niekorzystna koniunkcja Jowisza, Marsa i Saturna w 1494 r. miała ponoć spowodować wybuch w Europie epidemii nowej choroby zakaźnej – kiły. Według kolejnej, tzw. koncepcji kozła ofiarnego, za wystąpienie moru były odpowiedzialne niektóre grupy ludności – np. Żydzi czy Cyganie. Choć opierała się ona na obserwacji, że niektóre epidemie rzeczywiście zaczynały się w miejscach zamieszkanych przez te nacje, to w rzeczywistości była wyrazem niechęci i lęku wobec odmiennej kulturowo ludności.

Kolejną, „bliższą ziemi” była natomiast koncepcja miazmatyczna, która wybuchy epidemii tłumaczyła powstawaniem tzw. miazmatów, czyli wyziewów zepsutego powietrza, w miejscach nieczystych, np. na bagniskach czy pobojowiskach. Być może jej idea wzięła się m.in. z obserwacji, że np. malaria szczególnie dotykała ludność mieszkającą w pobliżu bagien. Inna koncepcja, tzw. konstytucji epidemicznej, mówiła natomiast, że z wnętrza ziemi wydobywa się genius epidemicus, czyli „duch epidemii”, który powoduje, że codzienne choroby nagle się zaostrzają i przyjmują epidemiczną postać. Propagatorem tej idei był sam Thomas Sydenham (1624–1689), słynny lekarz angielski, którego wkład w rozróżnienie dziecięcych chorób zakaźnych przebiegających z wysypką, tj. płonicy i odry, jest przecież niepodważalny.

Ostatnia z koncepcji, która pojawiła się do XIX w., nazwanego erą mikrobiologii, to koncepcja kontagionistyczna. Wskazywała, że choroby epidemiczne mogą być przenoszone w wyniku bezpośredniej styczności między osobami lub między osobami a przedmiotami, tzw. żagwiami zarazy, na których występują niewidzialne semina, czyli nasiona zarazy. Co ciekawe, ta odrodzeniowa myśl naukowa, autorstwa Girolamo Fracastoro (1483–1533), dała podwaliny pod współczesną epidemiologię. Ale przełom w wyjaśnieniu, czym są choroby zakaźne i ich epidemie, nastąpił dopiero w XIX w. za sprawą uczonych: Ludwika Pasteura (1822–1895) z Francji i Roberta Kocha (1843–1910) z Niemiec. Pasteur rozstrzygnął, że czynnikiem etiologicznym chorób zakaźnych są niewidoczne gołym okiem drobnoustroje, a Koch opracował podstawowe reguły diagnostyczne, których spełnienie miało być dowodem na to, że konkretny mikroorganizm powoduje określoną chorobę.

Zanim jednak medycyna unaoczniła, że epidemie szerzą się za sprawą niewidzialnych mikrobów, ludzie starali się po widocznych gołym okiem znakach rozpoznać, czy nadchodzi zaraza. Po to, by móc w porę zastosować się do jednego z zaleceń, mających chronić przed śmiercią, tj. cito, longe, tarde, co znaczyło „uciekaj szybko, daleko i nierychło wracaj”. I tak np. zwiastunem moru mogło być nagłe pojawienie się w danej okolicy wielkiej ilości ropuch, motyli i wszelkiego robactwa, lub równie nagłe opuszczenie jej przez ptaki. Złym znakiem, wieszczącym nieszczęście, bywały także częstsze niż zwykle poronienia lub narodziny bliźniąt.

Gdy wieść gminna już niosła, że do wsi lub bram miasta zbliża się zaraza, tak długo, jak się dało, starano się jednak nie dopuszczać do siebie wieści o chorobie, gdyż lęk miał ją przyspieszać. W celach profilaktycznych wybijano też bezpańskie zwierzęta – koty, psy, a nawet drób trzymany w przydomowych zagrodach. Nakazywano również okadzanie domów i ulic, ponieważ wierzono, że dym oczyszcza złe powietrze. Zarządzano dni postu i pokuty, i oczywiście – modlono się.

Gdy jednak choroba dotarła do miasta, niektórzy starali się uciec z niego w ostatniej chwili przed zamknięciem bram, gdyż potem, aż do zakończenia epidemii, nie można go było opuścić. Chyba że jako trup, na jeden z tych „morowych smętarzy”.

Mogiły, które powstawały w czasie zarazy, niemal zawsze były umieszczane na odludziu, z dala od domostw i „zwykłych” cmentarzy, oraz w miejscach niechętnie przez ludzi odwiedzanych. Czas moru nie sprzyjał także dochowywaniu pełnej ceremonii związanej z przygotowaniem do pogrzebu i jego przebiegiem. Dopóki to było możliwe, trupy wkładano do trumien, a w pogrzebie uczestniczył zazwyczaj duchowny i rodzina. Wzrost śmiertelności powodował jednak zmianę formuły pogrzebów – ciała zmarłych grzebano w masowych grobach późną nocą, a pochówkom nie towarzyszyły już uroczystości kościelne. „Pochówki (…) odbywały się cicho i bez zbędnych ceremonii. Ciała zmarłych, zwykle przywiezione wozem na miejsce pochówku, wrzucano do wspólnego grobu, dokładnie wysypanego wapnem. Często pomagano sobie w tej czynności kijem zakończonym hakiem – pisze Karolina Kot w artykule „Cmentarze epidemiczne południowej Polski”1. I jak zaznacza autorka, nad grobem zwykle sypano niewysoki kurhan, stanowiący mogiłę. Po ustąpieniu epidemii krewni wznosili czasem na nim krzyż lub kapliczkę, natomiast niezwykle rzadko stawiano tam imienne nagrobki.

W ten oto sposób, z biegiem czasu na szlaku przemarszu masowej śmierci morowej, powstawały coraz liczniejsze cmentarze epidemiczne, m.in. dżumowe, a od XIX w. także choleryczne. Do dziś przetrwało ich już niewiele, czasem zaledwie pod postacią samotnej kapliczki, postawionego gdzieś w polu krzyża czy niewielkiego kurhanu usypanego na granicy dwóch wsi, przy rozstajach dróg. Te, które udaje się odnaleźć, to najczęściej powstałe w XIX w. cmentarze choleryczne, stanowiące ślad po nawracających wówczas co kilka-, kilkanaście lat epidemiach cholery. A choroba ta przyszła do Europy ze Wschodu. W 1817 r. epidemia wybuchła w Kalkucie. W 1830 r. zaraza dotarła do Rosji. Gdy w tymże roku wybuchło na ziemiach polskich powstanie listopadowe, nikt nie przypuszczał, że kilka miesięcy później zawita tu nowy zaborca – cholera. Przywleczona przez powracających do Warszawy z Imperium Rosyjskiego jeńców, którzy wcześniej ośmielili się podnieść rękę na cara, oraz kupców i kolejarzy, powodowała ich szybkie wycieńczenie i śmierć. Ostre rysy twarzy, zapadnięte oczy i zmarszczona skóra – oto fizis, ta facies cholerica, będąca wyrazem skrajnego odwodnienia organizmu spowodowanego choleryczną biegunką.

Choroba tak bardzo potrafiła zmienić wygląd człowieka, że czasem trudno było odróżnić umierającego od już umarłego. A wtedy łatwo było o pomyłkę. Taką oto, wiejącą grozą opowieść można m.in. przeczytać na stronie gminy Żegocina2. „Ponieważ ludzie umierali masowo, kopano mogiły zbiorowe. Złożonych do takiego grobu posypywano wapnem, żeby ta zaraza więcej się nie roznosiła. Zdarzyła się taka historia, że kilka osób wieźli wołami od gościńca w stronę cmentarza. Droga była bardzo kamienista i wyboista. Trząsł się cały wóz. Wtedy jeden z przewożonych zaczął się podnosić. Więc go zdjęli i pozostawili przy drodze. Od tego czasu nigdy już od razu nie wrzucali ludzi do dołka, tylko na pewien czas układali ich przy grobie, a dopiero potem zasypywali w mogile” – opowiada Albina Waligóra zasłyszaną od swego ojca historię o cmentarzu cholerycznym w Bytomsku.

„Od nagłej, a niespodziewanej śmierci – zachowaj nas, Panie!” – wołali wierni w suplikacji. Zanim jednak medycyna odkryła swą moc zapobiegania i leczenia chorób zakaźnych, wielu z nich zmarło i spoczywa w bezimiennych grobach.

Zapalmy w ten czas listopadowej zadumy świeczkę, by „oświetlić drogę zbłąkanym duszom, które tak nagle zostały od życia oderwane przez bezlitosną chorobę”3.





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

E-Recepta – Cyfrowa Rewolucja w Polskim Systemie Ochrony Zdrowia

Od 8 stycznia 2020 roku w Polsce wprowadzono obowiązek wystawiania recept w formie elektronicznej, co stanowiło przełomowy krok w cyfryzacji systemu ochrony zdrowia. E-recepta to nowoczesne rozwiązanie, które zrewolucjonizowało sposób przepisywania i realizacji leków, przynosząc liczne korzyści zarówno pacjentom, jak i personelowi medycznemu.

Jak powinna wyglądać pielęgnacja języka? Dlaczego należy go czyścić?

Higiena jamy ustnej kojarzy się przede wszystkim ze szczotkowaniem zębów, stosowaniem nici dentystycznej i płynów do płukania. Jednak równie istotny, choć często pomijany, jest język. To właśnie na jego powierzchni gromadzi się ogromna liczba bakterii, resztek jedzenia i martwych komórek nabłonka. Zaniedbanie pielęgnacji języka może prowadzić nie tylko do nieprzyjemnego oddechu, ale i poważniejszych problemów zdrowotnych. Dlatego w codziennej rutynie higienicznej nie powinno zabraknąć także czyszczenia języka.

Ryczałt nie wyklucza zapłaty za nadwykonania

Jest Pani pełnomocnikiem szpitala, który zdecydował się dochodzić od NFZ zapłaty za świadczenia medyczne, których kosztów nie pokrył przyznany wcześniej placówce ryczałt sieciowy. To chyba pierwszy taki pozew w Polsce?

Kobiety w chirurgii. Równe szanse na rozwój zawodowy?

Kiedy w 1877 roku Anna Tomaszewicz, absolwentka wydziału medycyny Uniwersytetu w Zurychu wróciła do ojczyzny z dyplomem lekarza w ręku, nie spodziewała się wrogiego przyjęcia przez środowisko medyczne. Ale stało się inaczej. Uznany za wybitnego chirurga i honorowany do dzisiaj, prof. Ludwik Rydygier miał powiedzieć: „Precz z Polski z dziwolągiem kobiety-lekarza!”. W podobny ton uderzyła Gabriela Zapolska, uważana za jedną z pierwszych polskich feministek, która bez ogródek powiedziała: „Nie chcę kobiet lekarzy, prawników, weterynarzy! Nie kraj trupów! Nie zatracaj swej godności niewieściej!".

Nauki medyczne potrzebują kobiet

Kultura medycyny akademickiej wciąż wzmacnia nierówności pomiędzy płciami, zamiast je niwelować. Na najwyższe szczeble kariery dociera znacznie mniej kobiet niż mężczyzn. Niedobór kobiecej perspektywy w badaniach i na stanowiskach przywódczych to strata nie tylko dla kobiet, ale głównie dla nauki.

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Irygatory dentystyczne: udokumentowaną klinicznie metoda higieny jamy ustnej

Irygatory do zębów stanowią udokumentowaną klinicznie metodę higieny jamy ustnej, redukującą płytkę nazębną o 74-89% i krwawienie dziąseł o 33-82% w porównaniu z samym szczotkowaniem. Najnowsze badania randomizowane i metaanalizy z lat 2015-2025 potwierdzają skuteczność porównywalną lub przewyższającą tradycyjną nić dentystyczną, szczególnie u pacjentów z aparatami ortodontycznymi, implantami i chorobami przyzębia. American Dental Association przyznała tym urządzeniom Znak Akceptacji na podstawie ponad 70 badań klinicznych. Choroby przyzębia dotykają 62% dorosłych Polaków, a ich związek z chorobami układowymi (serce, cukrzyca) czyni skuteczną higienę jamy ustnej priorytetem zdrowia publicznego.

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Jak naprawdę wygląda praca asystentki stomatologicznej? To nie tylko pomoc dentyście!

Myślisz o pracy w gabinecie stomatologicznym? Zastanawiasz się, czy rola asystentki to coś dla Ciebie? Wbrew pozorom nie jest to tylko podawanie narzędzi dentyście. Rozwój gabinetów, większa liczba pacjentów i rosnące oczekiwania wobec jakości usług sprawiają, że zapotrzebowanie na wykwalifikowany personel stale rośnie. A asystentka stomatologiczna jest jedną z tych osób, bez których trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie gabinetu.

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot