Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 27–48/2024
z 30 czerwca 2024 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Kształcenie na cenzurowanym

Małgorzata Solecka

Czym zakończy się audyt Polskiej Komisji Akredytacyjnej w szkołach wyższych, które otworzyły w ostatnim roku kierunki lekarskie, nie mając pozytywnej oceny PKA, choć pod koniec maja powiało optymizmem, że zwycięży rozsądek i dobro pacjenta. Ministerstwo Nauki chce, by lekarzy mogły kształcić tylko uczelnie akademickie.

Jeszcze w połowie maja wydawało się, że najbardziej prawdopodobny scenariusz to pogrożenie palcem, zamknięcia jednego, maksymalnie dwóch kierunków i wyciągnięcia „pomocnej dłoni” do pozostałych uczelni. Taki rozwój wypadków był tym bardziej prawdopodobny, że podczas swojego pierwszego spotkania z Komisją Zdrowia (a wcześniej – z Naczelną Radą Lekarską), w grudniu ubiegłego roku minister zdrowia Izabela Leszczyna zapewniała, że żadnego hurtowego zamykania kierunków lekarskich nie będzie, choć rząd przykłada wielką wagę do jakości kształcenia. Dowodem miało być zarządzenie audytu w podmiotach, którym były minister nauki Przemysław Czarnek taśmowo wydawał zgody na otwieranie kierunków lekarskich oraz wstrzymanie – do „maja, czerwca” – rozmów między resortami nauki i zdrowia na temat limitów miejsc na kierunkach lekarskich. To ożywiło nadzieje środowiska lekarskiego oraz przedstawicieli uczelni medycznych, zrzeszonych w KRAUM, na zatrzymanie degradacji kształcenia na kierunkach lekarskich.

Prof. Marcin Gruchała, kończący swoją misję rektor GUMed oraz przewodniczący KRAUM wielokrotnie, od stycznia do kwietnia, powtarzał deklarację, że „stare” uczelnie medyczne są w stanie zapewnić miejsca nawet dla wszystkich – mowa o ponad siedmiuset osobach – studentów kierunków lekarskich, które zostały otworzone mimo negatywnej opinii PKA. Zakładając realistyczny – choć ciągle będący do zaakceptowania – scenariusz, że taka decyzja zapadnie nie wobec wszystkich kontrolowanych, ale kilku, które mają tak duże braki – infrastrukturalne czy kadrowe – oferta uczelni akademickich wydawała się rozsądnym, pożądanym kierunkiem.

Jednak z wypowiedzi polityków widać było bardzo wyraźnie, że nikt nie pali się do wejścia na ścieżkę, która oznacza konflikt z lokalną (regionalną nawet) społecznością. Bo to, co rząd PiS „dał”, rząd demokratów ma odebrać? Tak chyba jedynie można wyjaśnić niespotykaną w ostatnich kilkunastu już latach zgodność tonu wypowiedzi posłów podkomisji stałej ds. organizacji ochrony zdrowia, która w marcu i kwietniu dwukrotnie dyskutowała o temacie kształcenia kadr lekarskich: raz przy okazji informacji ministra zdrowia na temat stanu kadr medycznych, drugi raz – podczas posiedzenia poświęconego tematowi kształcenia przeddyplomowego, głównie lekarzy i lekarzy dentystów. Posiedzenie marcowe obfitowało zresztą w zaskakujące momenty, by wymienić tylko ogłoszenie przez reprezentującego resort dyrektora Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych, że już w najbliższych latach Polska osiągnie nadpodaż pracy, jeśli chodzi o lekarzy, zaś w nieco dalszej perspektywie będziemy wręcz mogli mówić o kilkudziesięciu tysiącach „nadprogramowych” przedstawicieli tego zawodu.

Nie wszyscy uwierzyli: posłowie, reprezentujący regiony, w których dziś występują skrajne deficyty kadr lekarskich, ale i przedstawiciele środowiska lekarskiego dopytywali o metodologię sporządzenia takiej prognozy i wskazywali, że ministerstwo nie uwzględniło bardziej zaawansowanych czynników, nie tylko takich jak sama demografia, ale również zmiany kulturowe i ekonomiczne, które sprawiają, że obecnie 30–40-letni lekarze nie są gotowi pracować w takim natężeniu jak ich starsi koledzy, nie zamierzają też pracować powyżej racjonalnego wieku emerytalnego, gdy w tej chwili normą jest, że lekarze kontynuują pracę – w różnych formach – jeszcze długo, nie tylko powyżej 65., ale i 70. roku życia.

Ministerstwo Zdrowia – co może szczególnie szokować – przedstawiło też jako sukces radykalne i gwałtowne zwiększenie liczby miejsc na kierunkach lekarskich (!) i tylko pojedynczy posłowie zwrócili uwagę na dysonans między takim stanowiskiem a przewidywaną (nawet jeśli niesłusznie) „nadpodażą” lekarzy.

Niedopracowana (padały określenia „kompromitująca”) informacja resortu to jedno, stanowiska prezentowane przez posłów – drugie. Elżbieta Polak (KO) zwracała uwagę, że w najbliższych dwóch latach będzie do wydania w ochronie zdrowia kilkanaście miliardów złotych, z czego 3 mld zł – na poprawę warunków kształcenia. – To pieniądze ważne, zwłaszcza dla nowych, młodych uczelni, bo tam potrzebne są instytuty i sprzęt. Trzeba zadbać o dobre warunki kształcenia, bo lekarz to zawód wielkiej odpowiedzialności – przekonywała, mówiąc o „wysypie” nowych uczelni, które nie mają „instytutów, nawet patomorfologii, nie mówiąc o bazie naukowej i dydaktycznej”, ale dzięki pieniądzom unijnym te braki można zniwelować, albo przynajmniej zmniejszyć. Że nie był to żaden lapsus, przekonać się można było podczas drugiego, kwietniowego, posiedzenia – podczas którego posłanka mówiła dokładnie to samo, podkreślając jeszcze mocniej wątek „dawania szansy” nowym kierunkom lekarskim. – Gdy my otwieraliśmy kierunek lekarski w Zielonej Górze, też słyszeliśmy negatywne opinie, na przykład rektorów akademickich uczelni medycznych – przypominała, dodając, że w tej chwili absolwenci z Zielonej Góry mają świetne wyniki LEK.

Wywołany niejako do tablicy prof. Marcin Gruchała przyznał, że negatywne podejście „starych” uczelni dekadę temu można uznać za błąd, ale zwrócił uwagę, że gdy podejmowano decyzje o uruchomieniu kierunków lekarskich w Zielonej Górze czy Rzeszowie, tamtejsze uniwersytety musiały spełnić bardzo ostre kryteria – takie same, jakie stawiano wszystkim uczelniom medycznym. Dlatego, w jego ocenie, nie można zestawiać tych dwóch sytuacji – bo dziś problemem jest to, że kształcenie lekarzy powierzono szkołom po kilkukrotnej liberalizacji kryteriów. Rektor GUMed ocenił, że w tej chwili praktycznie każda uczelnia może się starać o zgodę na prowadzenie tego kierunku. – Wystarczy zatrudnić dwanaście osób na umowę o pracę, w pełnym wymiarze, z dorobkiem w zakresie nauk o zdrowiu, czyli np. absolwentów AWF – dodał, dodając, że część uczelni może w całym dorobku naukowym poszczycić się dwustoma publikacjami „w zakresie nauk medycznych, z tym że większość jest w języku polskim”. – To nie jest środowisko, w którym powinni się kształcić lekarze. Apelujemy do państwa o pewien rozsądek, o przyjrzenie się tej sytuacji i dokonanie selekcji – powiedział prof. Gruchała.

Jednym z problemów jest jednak to, że nie bardzo wiadomo, kto jest właściwym adresatem takich apeli. Sprawą kształcenia przeddyplomowego lekarzy zajmowali się posłowie Komisji Zdrowia, którzy wysłuchali informacji Ministerstwa Zdrowia, jednak wielkim nieobecnym byli (przewodnicząca podkomisji, Józefa Szczurek-Żelazko, zapewniła, że zaproszenia zostały wysłane w terminie) przedstawiciele Ministerstwa Nauki oraz Polskiej Komisji Akredytacyjnej – czyli ci, którzy faktycznie są „gospodarzami” tematu. Bo, jak zwracał uwagę Damian

Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej, Ministerstwo Zdrowia nadzoruje już mniejszą część uczelni, prowadzących kierunki lekarskie – większość podlega resortowi nauki. – Ten dualizm powinien zniknąć, bo tak naprawdę nie wiadomo, z kim rozmawiać na tematy jakości kształcenia – stwierdził. Posłowie zaś przyznawali, że chętnie dowiedzieliby się więcej, z pierwszej ręki, nie tylko o postępach w audycie, ale przede wszystkim – o przyczynach, dla których PKA wydała aż dziesięciu uczelniom negatywne oceny.

„Świat nauki” – choć, jak podkreślał, nie ministerstwo – reprezentował na kwietniowym posiedzeniu przedstawiciel Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, dr hab. Marcin Pałys. – Zawód lekarza jest zawodem zaufania społecznego i wszystkie działania, które prowadzą do obniżenia tego zaufania, nie pomagają systemowi ochrony zdrowia, a raczej szkodzą. – Jako Rada wyraźnie mówiliśmy, że kwestia posiadania pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej jest niezbędna do tego, aby otwierać nowe kierunki lekarskie i kontynuować kształcenie na nich.

Doktor Pałys podkreślił, że „nie powinno być ustaw, które dają w drodze decyzji politycznej uprawnienia do prowadzenia kierunków lekarskich, a nie w drodze merytorycznej, opartej na ocenie jakości”, a decyzję co do losu kierunków już otwartych należy podjąć jak najszybciej, bo „trwanie w stanie niepewności utrudnia ewentualne przeniesienie studentów, a liczba osób uczestniczących w tym procesie jest coraz większa”.

– Nie potępiajmy tych uczelni, które podjęły się tego niespotykanie trudnego zadania. Trzeba zweryfikować ich możliwości i pomóc, jeśli podołają temu zadaniu – podsumował dyskusję na forum podkomisji wiceminister Marek Kos.

Przełom przyszedł w ostatnim tygodniu maja. Podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji ds. nauki i kształcenia przedstawiciele ministerstw nauki oraz zdrowia a także przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej przekazali informacje, które można wręcz uznać – na tle wcześniejszych dyskusji – za sensacyjne. Po pierwsze, minister nauki zwrócił się do minister zdrowia o to, by nie uwzględniała przy wyznaczaniu limitów miejsc na kierunkach lekarskich szkół, które poddane są nadzwyczajnemu audytowi PKA z powodu uruchomienia kierunku bez pozytywnej oceny tejże komisji. Chociaż kontrole PKA zakończyły się w szkołach w połowie czerwca, ale kolejnych kilka tygodni zajmie domknięcie procesu kontrolnego i przedstawienie wniosków, jest oczywiste, że w kolejnym roku akademickim naboru na kierunki lekarskie na tych uczelniach nie będzie.

Po drugie, Ministerstwo Nauki chce cofnąć trzy nowelizacje ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, które w skrajny sposób zliberalizowały kryteria pozwalające na ubieganie się o zgodę na prowadzenie kierunku lekarskiego. Przepisy mają wrócić do stanu z października 2018 roku, co oznacza – w skrócie – że prawo będzie pozwalało na prowadzenie kształcenia przyszłych lekarzy tylko uczelniom akademickim.

Ministerstwo Zdrowia dołożyło do tych zapowiedzi obietnicę zmian w LEK i L-DEK (odejście od pytań z bazy, a w każdym razie znaczące ograniczenie udziału pytań z bazy w puli pytań). Wystandaryzowany ma też zostać obligatoryjny (zgodnie z nowymi standardami kształcenia) egzamin praktyczny, który będą organizować uczelnie.

Bez żadnej wątpliwości, ogłoszone pod koniec maja decyzje są ogromnym sukcesem środowiska lekarskiego, zwłaszcza samorządu oraz Porozumienia Rezydentów OZZL, które od lat ostrzegały przed konsekwencjami dewastacji kształcenia i nie oddawały pola również w ostatnim półroczu, kiedy wydawało się, że żadnego przełomu nie będzie. – Ministerstwo Nauki tworzy grunt pod umożliwienie kontynuowania kształcenia przyszłych lekarzy w szkołach, które nie mają wymaganego zaplecza dydaktycznego. Rząd Donalda Tuska w tym obszarze zamierza kontynuować politykę PiS – mówił pod koniec marca na spotkaniu z dziennikarzami prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski, informując o głosach, że te uczelnie, które już rozpoczęły kształcenie (albo wręcz dostały zgody, choć naboru jeszcze nie przeprowadziły) „zostawić w spokoju”.

Lekarze mówią bez ogródek: PKA negatywne opinie formułowała całkiem niedawno. Niektóre z obecnie kontrolowanych uczelni mają za sobą nie jedną, ale dwie kontrole PKA – obie zakończone negatywnie, a jednak ciągle mogą uczyć przyszłych lekarzy. – To tak, jakbyśmy pozwolili komuś, żeby jeździł bez prawa jazdy, bo być może w przyszłości uda mu się zdać egzamin. Wygląda na to, że rządzący chcą tym uczelniom dawać szanse aż do skutku. Sprzeciwiamy się takiemu podejściu oraz utrzymywaniu strategii, że lepszy jakiś lekarz, niż żaden.

Brak naboru na rok akademicki 2024/2025 nie spełnia postulatu lekarzy, na pewno nie wprost. Ten jest prosty: wszystkie uczelnie, które nie przejdą rzetelnego audytu i nie wykażą, że już teraz mogą kształcić (kształcą) lekarzy zgodnie z wysokimi standardami, należy pozbawić prawa do prowadzenia kierunków lekarskich zaś studentów z tych uczelni powierzyć uczelniom akademickim.

– Były minister nauki Przemysław Czarnek mówił, że państwowe uczelnie wyznaczały limity przyjęć na kierunki lekarskie, a lekarzy potrzeba więcej. Postanowił „obejść” stare uczelnie i pokazać, że lekarzy mogą kształcić inni – tłumaczył mediom Damian Patecki. Problem w tym, że to nie państwowe uczelnie wyznaczały limity przyjęć, bo pierwotną przesłanką do kształtowania ich liczby były ustalone przez rząd limity miejsc na kierunkach dziennych. Gdyby, o czym rektorzy największych uniwersytetów medycznych wielokrotnie mówili, stawka za studenta „dziennego” była wyższa i za większą ich liczbę państwo wykładałoby pieniądze, uczelnie nie musiałyby uruchamiać studiów płatnych, czy – zwłaszcza – English Division.

Z tymi pierwszymi jest już zresztą kłopot. Collegium Medicum UJ ogłosiło właśnie, że od najbliższego roku akademickiego nie będzie już uruchamiać studiów płatnych. Powody są dwa: duża liczba miejsc na kierunkach lekarskich radykalnie zmniejszyła zainteresowanie studiami na uczelni renomowanej, ale – drogiej. Drugi powód również daje do myślenia: na studiach płatnych odsetek studentów niekończących nauki jest wyraźnie wyższy, niż na studiach dziennych (i tylko część z nich zmienia studia na dzienne w ramach tej samej lub innej uczelni, pozostając na kierunku lekarskim). Damian Patecki na posiedzeniu podkomisji nawiązał zresztą do tych informacji, stawiając pytanie, jak poradzą sobie ze studiowaniem medycyny osoby, które ledwo zdały egzamin maturalny z przedmiotów kierunkowych, skoro rady nie dawali na przestrzeni ostatnich lat ci, którym zabrakło stosunkowo niewiele do dostania się na studia dzienne? Ale myliłby się ten, kto sądzi, że tylko przedstawiciele środowiska lekarskiego mają wątpliwości co do rozmachu, z jakim przystąpiono do kształcenia lekarzy. Podczas kwietniowego Kongresu Rzecznicy Zdrowia z podobnym niepokojem o jakości kształcenia wypowiadał się m.in. Waldemar Malinowski, przedstawiciel pracodawców szpitali powiatowych, który zwracał uwagę, że placówki te rzeczywiście potrzebują lekarzy, bo najbardziej odczuwają deficyt kadr medycznych, ale nie stać ich – w żadnym wymiarze – na lekarza gorzej przygotowanego do wykonywania zawodu. Jeśli dodać do tego głos organizacji pacjentów, które już w zeszłym roku z niepokojem przyjmowały zmiany w systemie kształcenia, można odnieść wrażenie, że jedynymi zainteresowanymi w utrzymaniu kursu obranego przez rządy PiS są politycy. Niezależnie od barw.





Najpopularniejsze artykuły

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

Jak powinna wyglądać pielęgnacja języka? Dlaczego należy go czyścić?

Higiena jamy ustnej kojarzy się przede wszystkim ze szczotkowaniem zębów, stosowaniem nici dentystycznej i płynów do płukania. Jednak równie istotny, choć często pomijany, jest język. To właśnie na jego powierzchni gromadzi się ogromna liczba bakterii, resztek jedzenia i martwych komórek nabłonka. Zaniedbanie pielęgnacji języka może prowadzić nie tylko do nieprzyjemnego oddechu, ale i poważniejszych problemów zdrowotnych. Dlatego w codziennej rutynie higienicznej nie powinno zabraknąć także czyszczenia języka.

Ryczałt nie wyklucza zapłaty za nadwykonania

Jest Pani pełnomocnikiem szpitala, który zdecydował się dochodzić od NFZ zapłaty za świadczenia medyczne, których kosztów nie pokrył przyznany wcześniej placówce ryczałt sieciowy. To chyba pierwszy taki pozew w Polsce?

E-Recepta – Cyfrowa Rewolucja w Polskim Systemie Ochrony Zdrowia

Od 8 stycznia 2020 roku w Polsce wprowadzono obowiązek wystawiania recept w formie elektronicznej, co stanowiło przełomowy krok w cyfryzacji systemu ochrony zdrowia. E-recepta to nowoczesne rozwiązanie, które zrewolucjonizowało sposób przepisywania i realizacji leków, przynosząc liczne korzyści zarówno pacjentom, jak i personelowi medycznemu.

Leki, patenty i przymusowe licencje

W nowych przepisach przygotowanych przez Komisję Europejską zaproponowano wydłużenie monopolu lekom, które odpowiedzą na najpilniejsze potrzeby zdrowotne. Ma to zachęcić firmy farmaceutyczne do ich produkcji. Jednocześnie Komisja proponuje wprowadzenie przymusowego udzielenia licencji innej firmie na produkcję chronionego leku, jeśli posiadacz patentu nie będzie w stanie dostarczyć go w odpowiedniej ilości w sytuacjach kryzysowych.

Super Indukcyjna Stymulacja (SIS) – nowoczesna metoda w fizjoterapii neurologicznej i ortopedycznej

Współczesna fizjoterapia dysponuje coraz szerszym wachlarzem metod terapeutycznych, które pozwalają skuteczniej i szybciej osiągać cele rehabilitacyjne. Jedną z technologii, która w ostatnich latach zyskuje na znaczeniu w leczeniu schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego oraz neurologicznych, jest Super Indukcyjna Stymulacja, w skrócie SIS. Ta nieinwazyjna metoda wykorzystuje wysokoenergetyczne pole elektromagnetyczne do głębokiej stymulacji tkanek, oferując alternatywę dla tradycyjnych form elektroterapii i kinezyterapii.

Irygatory dentystyczne: udokumentowaną klinicznie metoda higieny jamy ustnej

Irygatory do zębów stanowią udokumentowaną klinicznie metodę higieny jamy ustnej, redukującą płytkę nazębną o 74-89% i krwawienie dziąseł o 33-82% w porównaniu z samym szczotkowaniem. Najnowsze badania randomizowane i metaanalizy z lat 2015-2025 potwierdzają skuteczność porównywalną lub przewyższającą tradycyjną nić dentystyczną, szczególnie u pacjentów z aparatami ortodontycznymi, implantami i chorobami przyzębia. American Dental Association przyznała tym urządzeniom Znak Akceptacji na podstawie ponad 70 badań klinicznych. Choroby przyzębia dotykają 62% dorosłych Polaków, a ich związek z chorobami układowymi (serce, cukrzyca) czyni skuteczną higienę jamy ustnej priorytetem zdrowia publicznego.

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

Jak naprawdę wygląda praca asystentki stomatologicznej? To nie tylko pomoc dentyście!

Myślisz o pracy w gabinecie stomatologicznym? Zastanawiasz się, czy rola asystentki to coś dla Ciebie? Wbrew pozorom nie jest to tylko podawanie narzędzi dentyście. Rozwój gabinetów, większa liczba pacjentów i rosnące oczekiwania wobec jakości usług sprawiają, że zapotrzebowanie na wykwalifikowany personel stale rośnie. A asystentka stomatologiczna jest jedną z tych osób, bez których trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie gabinetu.

Czy Unia zakaże sprzedaży ziół?

Z końcem 2023 roku w całej Unii Europejskiej wejdzie w życie rozporządzenie ograniczające sprzedaż niektórych produktów ziołowych, w których stężenie alkaloidów pirolizydynowych przekroczy ustalone poziomy. Wszystko za sprawą rozporządzenia Komisji Europejskiej 2020/2040 z dnia 11 grudnia 2020 roku zmieniającego rozporządzenie nr 1881/2006 w odniesieniu do najwyższych dopuszczalnych poziomów alkaloidów pirolizydynowych w niektórych środkach spożywczych.

Suplementacja na diecie ketogenicznej — czego potrzebuje organizm i jak uzupełniać niedobory

Dieta ketogeniczna, znana również jako dieta keto, to sposób żywienia charakteryzujący się bardzo niskim spożyciem węglowodanów (zazwyczaj poniżej 50 gramów dziennie), umiarkowaną ilością białka i wysoką zawartością zdrowych tłuszczów. Taka proporcja makroskładników zmusza organizm do zmiany głównego źródła energii z glukozy na ketony – związki powstające z rozkładu tłuszczów w wątrobie. Stan metaboliczny, w którym ciała ketonowe stają się podstawowym paliwem dla komórek, nazywamy ketozą. Z medycznego punktu widzenia dieta niskowęglowodanowa może wspierać redukcję masy ciała, poprawę kontroli glikemii u osób z insulinoopornością oraz korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi, choć wymaga świadomego planowania, aby uniknąć niedoborów składników odżywczych.

Testy wielogenowe pozwalają uniknąć niepotrzebnej chemioterapii

– Wiemy, że nawet do 85% pacjentek z wczesnym rakiem piersi w leczeniu uzupełniającym nie wymaga chemioterapii. Ale nie da się ich wytypować na podstawie stosowanych standardowo czynników kliniczno-patomorfologicznych. Taki test wielogenowy jak Oncotype DX pozwala nam wyłonić tę grupę – mówi onkolog, prof. Renata Duchnowska.

Choroby wirusowe u dzieci – jakie powinieneś znać?

Wirusowe choroby wieku dziecięcego to jedne z najczęstszych powodów wizyt u pediatry. Choć wiele z nich przebiega łagodnie, niektóre mogą prowadzić do groźnych powikłań, zwłaszcza u dzieci z obniżoną odpornością. Dzięki szczepieniom część z powszechnie występujących schorzeń udało się niemal całkowicie wyeliminować, jednak nie oznacza to, że nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia najmłodszych. Warto więc znać ich objawy, aby móc odpowiednio zareagować w przypadku zakażenia.

Ból pleców przy pracy siedzącej – jak mu zapobiegać?

Jeszcze kilka lat temu ból pleców kojarzył się głównie z pracą fizyczną. Dziś coraz częściej dotyczy osób, które przez większość dnia siedzą przy komputerze.

Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy?

Świadoma pielęgnacja twarzy to trend, który wykracza poza zwykłe stosowanie kosmetyków. To przede wszystkim umiejętność słuchania swojej skóry, rozumienia jej aktualnych potrzeb i podejmowania decyzji pielęgnacyjnych opartych na wiedzy o składnikach aktywnych. Na czym polega świadoma pielęgnacja twarzy? Na zastąpieniu przypadkowych zakupów celowanym działaniem, minimalizacji ryzyka podrażnień i maksymalizacji efektywności.

Polisa jako element wsparcia finansowego – jak zadbać standard życia najbliższych?

Materiał marketingowy: W dynamicznie zmieniającym się świecie poczucie stabilizacji staje się jedną z najcenniejszych wartości. Ubezpieczenie na życie może pomóc złagodzić finansowe skutki trudnych sytuacji i wesprzeć bliskich w razie zdarzeń losowych.



© 2026 SANITAS sp. z o.o. | Ustawienia cookies

bot