Służba Zdrowia nr 55-58 (3556-3559) - 24 lipca 2006 |
|||||
|
RAPORT - HOMEOPATIA
Homeopatia nie jest medycyną alternatywną, jeśli już chcemy nazywać ją medycyną. Jest irracjonalna, a medycyna oparta na podstawach naukowych jest... racjonalna. A w naukach ścisłych, jeżeli coś jest A, to coś odwrotnego, innego, jest nie-A. Czyli jedno jest racjonalne - drugie nieracjonalne.
W ustawie Prawo farmaceutyczne znalazł się zapis o produkcie homeopatycznym (nie "leku", ale właśnie "produkcie"). Niestety, w definicji produktu homeopatycznego zapisano, że to "produkt leczniczy przygotowywany...", a dalej w ustawie, że "produkt leczniczy to substancja... podawana człowiekowi... w celu przywrócenia, poprawienia... funkcji organizmu ludzkiego..." Wynika z tego, że produkt leczniczy może przywrócić zdrowie (i to prawda), ale jest ogromnym nadużyciem przypuszczenie, że może to uczynić produkt homeopatyczny - bo to niemożliwe. Zapis w ustawie jest jednak ukłonem w stronę prawa UE, zwłaszcza Francji, gdzie homeopatia jest najbardziej popularna. Jednak to, że w naszym Prawie farmaceutycznym zapisano głupotę, jeszcze niczego nie dowodzi. Akt prawny wyższego rzędu, czyli Konstytucja, gwarantuje obywatelom niezawisłe sądy. Jestem przekonany, że sąd przyzna rację każdemu choremu, który oskarży homeopatę o nieskuteczne leczenie. Zwolennicy homeopatii próbujący sprowadzać dyskusję na grunt nauki, fizyki kwantowej itp. powołują się na dokonania ojca metody, Samuela Hahnemanna. Nikt nie wspomina jednak, że teoria Hahnemanna opierała się na dwóch cechach, jakie musi spełniać środek homeopatyczny: pierwsza - similia similibus curantur, druga - że taki środek musi posiadać "podpis" astralny. Zdaniem Hahnemanna, gwiazdy odciskają choroby na owych środkach (jaka szkoda, że wyznawcy homeopatii zapominają o tej części teorii), a można to rozpoznać po kształcie i kolorze roślin, z których owe środki są produkowane. I tak np. korzeń orchidei jest źródłem leku na jądra (zbieżność kształtów), wygląd świetlika wskazuje na to, że może być źródłem leku okulistycznego (kwiat świetlika ma "źrenicę") itd. Szkoda zresztą mówić o ziołowym pochodzeniu, ponieważ podstawą produkcji środka homeopatycznego jest wielokrotne rozcieńczanie (to tak, jakby ktoś chciał odnaleźć utrwalony smak cytryny po nalaniu kropli soku do szklanki i 100-krotnym tej szklanki umyciu). Co warto dodać, XIX w. w homeopatii tkwił postęp, albowiem leki stosowane wówczas przez racjonalną medycynę (rtęć, antymon) i to w dużych dawkach powodowały, że leczeni nimi pacjenci marli jak muchy. Lepiej więc było zażywać nieszkodliwą wodę niż truciznę. Stąd też mówiono, że chorzy leczeni homeopatycznie umierają z powodu choroby, a chorzy leczeni racjonalnie - umierają z powodu leków. Jednak żarty na bok. Homeopatia jest nadal potrzebna. Daje bowiem nieuleczalnie chorym jakąś szansę, a bez nadziei - nie można żyć. Dopóki zatem medycyna nie będzie w stu procentach skuteczna, a to niestety zawsze jej grozi - takie metody jak homeopatia będą istniały. Pobierz pełną wersję raportu "Homeopatia" w pliku PDF. |
Nasi partnerzy:
|
||||
| Cały numer "Służby Zdrowia" 55-58 z 24 lipca 2006, w którym opublikowany był powyższy artykuł, dostępny jest w pliku PDF: | ![]() | |||
| Pobierz plik PDF: | 3556.pdf | Rozmiar: | 3380 KB | |
| Aby obejrzeć spis treści "SZ" nr 55-58 z 24.VII.2006 - kliknij na zdjęcie okładki. | ||||
| Homeopatia tak jak cała medycyna rozwija się bo sa coraz b.doskonale metody badawcze.Pewnie niebawem dowiemy się o więcej o mechanizmie dzialani leków homeopatycznych.Tak nadzieję trzeba zawsze mieć a zbytnie emocje nie prowadzą do niczego dobrego | ||
| POMYŁKA (?) PROF. JACKA SPŁAWIŃSKIEGO Prof. Jacek Sławiński pisze (zszokowany cytuję): "Homeopatia jest nadal potrzebna. Daje bowiem nieuleczalnie chorym jakąś szansę, a bez nadziei nie można żyć". Jestem prawie przekonany, że profesor miał coś innego na myśli, zaś w czasie autoryzacji tekstu, niefortunnie przeoczył znaczenie tych słów. Cóż bowiem mówi prof. J. Sławiński? Mówi tak oto: leczenie wodą i cukrem należy stosować, gdyż niekiedy może ono doprowadzić do uzdrowienia nieuleczalnie chorych. Jeśli tak, to po co w raporcie Służby Zdrowia udowadniamy na 13 stronach, że homeopatia jest oszustwem, i że jest nierzadko przyczyną śmierci pacjentów, nigdy zaś wyleczenia Być może, profesor myślał jedynie o tym, że homeopatia daje chorym kojącą nadzieję i wyciszenie lęków egzystencjalnych. Mam jednak prawo sądzić, iż wie On doskonale, że można w tym celu wykorzystywać inne sposoby, nie uciekając się do kłamstwa, jakim jest homeopatia. Stosując sposób myślenia prof. J. Sławińskiego moglibyśmy przecież, w analogiczny sposób, udowadniać, że potrzebna jest radiestezja, irydologia, bioenergoterapia, czakroterapia, chirurgia filipińska, medycyna tybetańska, terapia kwiatowa Bacha, holistyczna regeneracja w pentagramie, szamanizm voodoo i wszystkie inne bzdury, które, w postmodernistycznej rzeczywistości, opanowanej przez ruch New Age, są traktowane przez ludzi z "otwartymi umysłami" na równi z medycyną kartezjańską. Bardzo jest mi przykro, że muszę w ten sposób kontrować jedno, jedyne zdanie prof. J. Spławińskiego, gdyż cały Jego artykuł rzetelnie opisuje rzeczywistość i trafnie wypunktowuje, nie tylko absurdy homeopatii, lecz także fakt (cytuję): "że w naszym Prawie farmaceutycznym zapisano głupotę". Panie profesorze, mam głęboką nadzieję, że zdanie: "Homeopatia jest nadal potrzebna", znalazło się w Pana artykule przez pomyłkę. Z wyrazami szacunku |
||