„SZ” nr 13-14 z 15 lutego 2001 r.
Menopauza jest obecnie poważnym problemem zdrowotnym dotyczącym 700 milionów kobiet na świecie - co czyni go także problemem społecznym. W porównaniu z dotychczasową historią medycyny jest to nadal dziedzina nowa, bowiem szansę na przeżycie menopauzy kobiety zyskały dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Średnia długość ich życia przed dwoma tysiącami lat wynosiła 23 lata, w połowie XIX wieku 43 lata, natomiast na początku XXI wieku przekroczy 84 lata, co oznacza, że potencjalnymi pacjentkami może się stać prawie połowa populacji.
Przeciętny wiek menopauzy w różnych krajach świata waha się od 48 do 52 lat; obserwuje się późniejsze jej występowanie w krajach o wysokim rozwoju cywilizacyjnym.
W Polsce problemy zdrowotne, psychologiczne, społeczne i ekonomiczne związane z menopauzą dotyczą 5 mln kobiet po 50. roku życia. Spośród 6 milionowej populacji kobiet bezpośrednio przed lub po menopauzie, ponad 4 miliony znajdują się w okresie pełnej aktywności życiowej lub zawodowej.
Zmiany hormonalne w okresie okołomenopauzalnym doprowadzają do niedoboru estrogenów. Deficyt ten jest przyczyną wielu objawów o różnym nasileniu. Symptomy te destabilizują emocjonalny, psychiczny i fizyczny dobrostan kobiety i prowadzą do szeregu problemów zdrowotnych.
Pierwszą grupę stanowią objawy naczynioruchowe, psychologiczne, dysfunkcja układu moczowo-płciowego, zaburzenia trofiki tkanki łącznej i skóry. Do drugiej grupy zalicza się objawy o wymiernych skutkach zdrowotnych - osteoporozę i choroby układu sercowo-naczyniowego.
Rozpoznawanie objawów wypadowych oraz próby ich zwalczania były podejmowane już na początku XIX wieku. W 1816 roku Charles Pierre Luis de Gardanne po raz pierwszy opisał objaw przekwitania jako syndrom klimakteryczny. W 1904 roku Fraenkel i Burnam opublikowali wyniki pomyślnego leczenia uderzeń zimna i gorąca oraz drażliwości sproszkowanymi fragmentami ciałek żółtych z jajnika świni. Kolejnych trzydzieści lat poświęcono izolacji i identyfikacji naturalnych estrogenów oraz produkcji syntetycznych preparatów o działaniu estrogennym. Konsekwencją tych odkryć był stopniowy rozwój estrogenowej terapii zastępczej. Z początkiem lat siedemdziesiątych pojawiły się publikacje, które dowodziły, że istnieje zwiększone ryzyko raka endometrium u kobiet stosujących niezrównoważoną estrogenową terapię. Intensywne badania doprowadziły do stosowania progestagenów w połączeniu z substytucją estrogenową. Nie ma w Polsce szczegółowych danych epidemiologicznych, ale szacuje się, że ok. 3 mln kobiet mogłoby być potencjalnymi kandydatkami do HTZ. Tymczasem leczeniem obejmuje się 1-2%. Taki mały odsetek leczonych wynika z wielu barier. Jedną z nich jest lęk kobiet przed przyjmowaniem leków hormonalnych. Wynika on z przekonania o onkogennym działaniu estrogenów oraz powodowaniu tycia. Kolejną barierą jest niedocenianie przez samych lekarzy dobroczynnych skutków tego typu leczenia. Niebagatelną rolę w ograniczeniu leczenia estrogenami odgrywa również bariera finansowa.
Możliwość uporania się kobiety ze stresami zależy w dużej mierze od wykształcenia, warunków społeczno-ekonomicznych i kulturowych. Okres okołomenopauzalny ogniskuje wiele potencjalnie niekorzystnych zjawisk psychologicznych, socjospołecznych i biologicznych. Te trzy grupy czynników są w różnym stopniu odpowiedzialne za gorsze funkcjonowanie psychospołeczne kobiet w okresie przekwitania oraz za znaczny wzrost ilości zaburzeń psychicznych w tym okresie życia.
Nie ulega już dziś wątpliwości, że uzupełnianie niedoborów hormonalnych w okresie klimakterium poprawia jakość życia i aktywność społeczną i zawodową milionów kobiet w krajach o wysokim rozwoju cywilizacyjnym. Przyczynia się też do zwiększenia atrakcyjności małżeństwa i utrzymania więzów rodzinnych. HTZ wykazuje też wybitne działanie przeciwdepresyjne, poprawia samopoczucie i sprawność intelektualną oraz zmniejsza prawdopodobieństwo samobójstw o 50%.
Jednak nadal większość kobiet w wieku pomenopauzalnym boi się terapii hormonalnej i nie stosuje jej w ogóle lub przerywa ją w pierwszym lub drugim roku leczenia. Szacuje się, że w Ameryce Północnej i rozwiniętych krajach Europy tylko 20-30% kobiet w okresie około- i pomenopauzalnym stosuje krótkoterminową HTZ, a zaledwie 5-6% kontynuuje tę terapię ponad 5-6 lat. Na pewno składa się na to wiele czynników, między innymi słabo rozpowszechniona wiedza o menopauzie, brak odpowiedniej informacji o korzyściach i ew. negatywnych skutkach HTZ, lęk pacjentek o raka sutka czy złe doświadczenia własne w dotychczas stosowanej terapii.
Okres przekwitania jeszcze niedawno kojarzony był przede wszystkim z występowaniem typowych dla tego okresu dolegliwości: uderzeń gorąca, napadowych potów i potów nocnych, zaburzeń emocjonalnych, zmian nastroju, drażliwości, stanów lękowych, depresji, zaburzeń snu. Po kilku latach dominują zmiany zanikowe narządów moczopłciowych, suchość śluzówki pochwy i jej przedsionka, które utrudniają współżycie płciowe i sprzyjają infekcjom pochwy i dróg moczowych, pojawiają się zaburzenia w oddawaniu moczu i nietrzymanie moczu. Wzrasta poziom cholesterolu, szczególnie frakcji LDL, trójglicerydów i apolipoproteiny B, narasta insulinooporność, ulega zaburzeniu wydzielanie insuliny i tolerancja glukozy, pojawia się tendencja do otyłości typu androidalnego, nadciśnienie tętnicze.
Wraz z postępem wiedzy medycznej coraz więcej lekarzy innych specjalności akceptuje hormonalną terapię zastępczą i zachęca swoje pacjentki do jej stosowania.
Terapia hormonalna stosowana czy to w formie samych estrogenów (u kobiet po hysterectomii), czy kombinacji estrogenów z progestagenami, jako krótkoterminowa, daje wymierne korzyści większości kobiet w wieku okołomenopauzalnym, łagodząc doraźnie ich dolegliwości i przyczyniając się do poprawy komfortu życia.
Do udowodnionych, korzystnych efektów HRT zaliczyć należy zniesienie lub łagodzenie objawów wypadowych, depresji, zmian nastroju, prewencję i leczenie osteoporozy, schorzeń układu krążenia, choroby Alzheimera. Estrogeny wywierają korzystny efekt dermotropowy, zmniejszają zmarszczki, zapobiegają atrofii błon śluzowych i zmianom zanikowym w narządach moczopłciowych, wysiłkowemu nietrzymaniu moczu, zahamowują postęp zmian zwyrodnieniowych w stawach, w końcowym efekcie obniżają ogólną zachorowalność kobiet w starszym wieku. Ostatnio uzyskane wyniki pozwalają także sądzić, że HTZ może pomóc w zapobieganiu rakowi okrężnicy, zaćmie i chorobom autoimmunologicznym, takim jak reumatoidalne zapalenie stawów i toczeń rumieniowaty układowy.
Obecnie coraz częściej zauważamy inne poważne zagrożenia zdrowotne, wynikające z deficytu hormonów płciowych, którym można skutecznie zapobiegać poprzez stosowanie odpowiednio dobranej terapii hormonalnej. Deficyt estrogenów prowadzi do przyśpieszenia obrotu metabolicznego kości, nasilenia resorpcji, postępującego ubytku masy kostnej i zmniejszenia jej wytrzymałości mechanicznej, a tym samym wzrostu ryzyka złamań kości.
Najciekawszego chyba, jak do tej pory, przeglądu i oceny wyników randomizowanych badań klinicznych pod kątem jakości dowodów dotyczących zapobiegania złamaniom dokonał prof. Pierre J. Meunier i wsp., analizując artykuły opublikowane przed listopadem 1998 r. w literaturze specjalistycznej. W części poświęconej HTZ stwierdzono, że rozważanie wdrożenia leczenia hormonalnego powinno uwzględniać potencjalne korzyści oraz zagrożenia. U starszych kobiet ważne jest, aby rozpocząć leczenie małymi dawkami. Estrogeny powodują utrzymanie lub nawet wzrost masy kostnej, w tym 2-8% wzrost BMD mierzonej dla kości kręgosłupa i szyjki kości udowej. Chociaż u kobiet, które przyjmują estrogeny złamania są rzadsze niż u tych, które ich nie przyjmują, to jednak u osób, które wcześniej przyjmowały estrogeny nie występuje z tego powodu zmniejszone ryzyko złamania w porównaniu z kobietami nigdy nie stosującymi estrogenów po menopauzie. Żeby więc zapewnić znaczną redukcję złamań w ciągu pozostałych lat życia, kobiety powinny kontynuować leczenie estrogenami. Mimo to, większość estrogenów w okresie pomenopauzalnym przepisywana jest ze względu na leczenie objawów klimakterycznych, które po ustąpieniu skłaniają większość kobiet do odstawienia HTZ. Autorzy podkreślają jednocześnie, że większość dowodów o korzystnym profilaktycznym wpływie HTZ na występowanie złamań pochodzi z badań retrospektywnych. Brak jest dowodów opartych na prospektywnych, randomizowanych badaniach klinicznych, a istniejące wyniki nie mają wystarczającej wymowy statystycznej.
Głównym zagrożeniem wieku menopauzalnego są choroby serca i naczyń.
U kobiet w tym okresie, w wyniku niedoboru estrogenów, dochodzi do zaburzeń gospodarki lipidowej. Zwiększeniu ulega stężenie cholesterolu całkowitego, LDL, trójglicerydów (TG) i VLDL, zaś obniżeniu HDL. Cholesterol całkowity wzrasta o 5-10%, głównie w następstwie wzrostu LDL. Niedobór estrogenów zmniejsza liczbę receptorów LDL w wątrobie, co ogranicza usuwanie cząsteczek LDL z osocza. Dodatkowo zmienia się rozmiar cząsteczek LDL, tj. wzrasta liczba cząsteczek LDL o małej gęstości, które są bardziej aterogenne od cząsteczek dużych. Ryzyko wystąpienia choroby niedokrwiennej serca wzrasta, zwłaszcza gdy równocześnie w osoczu pojawia się wysokie stężenie TG i apolipoproteiny B. Szczególnie u kobiet niskie stężenia HDL stanowią duże zagrożenie rozwojem choroby niedokrwiennej serca.
Hormony płciowe regulują metabolizm lipidów, wpływając na syntezę apolipoprotein, enzymatyczny rozkład lipoprotein i gęstość receptorów lipoproteinowych. Rola estrogenów w regulacji gospodarki lipidowej polega na stymulacji aktywności wątrobowej lipazy lipoproteinowej. Enzym ten, syntetyzowany w hepatocytach, bierze udział w przemianach HDL i VLDL. Estrogeny obniżają aktywność tego enzymu, co prowadzi do wzrostu stężenia HDL, TG oraz obniżenia LDL. Wzrost stężenia HDL wywołany jest również zwiększeniem syntezy apolipoproteiny A 1 (białkowy składnik HDL). Z kolei obniżenie stężenia LDL związane jest ze zwiększeniem aktywności receptora LDL w hepatocytach, wzmacniając wiązanie i metabolizm LDL. Estrogeny zwiększają stężenie TG i VLDL przez wzrost syntezy, bez wpływu na ich katabolizm. Powodują one zwiększenie liczby dużych, bogatych w TG cząsteczek VLDL. Duże cząsteczki VLDL nie są szczególnie aterogenne i zawierają więcej apolipoproteiny E, co zwiększa ich powinowactwo do receptora LDL, a tym samym do szybkiego usuwania z osocza. Ponadto estrogeny, dzięki swoistej lokalizacji receptorów, wpływają na charakterystyczne rozmieszczenie tkanki tłuszczowej, powodując odkładanie się jej w obrębie bioder i ud. Taki typ otyłości (gynoidalny), w przeciwieństwie do androidalnego, nie jest czynnikiem ryzyka rozwoju choroby niedokrwiennej serca.
Inną właściwością estrogenów jest ich działanie antyoksydacyjne. Podstawową rolę w powstawaniu blaszki miażdżycowej przypisuje się obecnie utlenionym cząsteczkom cholesterolu LDL. Efekt antyoksydacyjny powoduje obniżenie puli utlenionych LDL, a zatem zmniejszenie wychwytu LDL przez receptor "wymiatający", wykryty przez laureatów Nagrody Nobla Goldsteina i Browna.
U kobiet w okresie okołomenopauzalnym wzrasta również stężenie lipoproteiny (a), glikoproteiny z rodziny plazminogenu, podobnej w budowie do LDL. Krążąca lipoproteina (a) odkładając się miejscowo w blaszkach miażdżycowych, hamuje lokalną fibrynolizę i przyspiesza w ten sposób rozwój miażdżycy.
Wiadomo, że około jednej trzeciej ochronnego działania hormonalnej terapii zastępczej (HTZ) na układ krążenia zależy od korzystnego wpływu estrogenów na profil lipidowy. Jednak skuteczność terapii i wpływ na gospodarkę lipidową zależy także od drogi podania leków hormonalnych, długości trwania leczenia, metody dawkowania oraz od wprowadzenia (lub nie) wstawki gestagenowej.
Początkowe doniesienia o braku skuteczności terapii przez-skórnej nie potwierdziły się. Badania ostatnich lat wykazały, że droga podawania estrogenów nie wpływa na ich skuteczność. Jednak efekt podobny jak w terapii doustnej osiąga się później.
Konieczność podawania progestagenów razem z estrogenami u kobiet z zachowaną macicą znosi przede wszystkim korzystny wpływ estrogenów na podwyższenie się poziomu HDL. Nie obserwuje się natomiast istotnych różnic w zmianach poziomu LDL i TG. Estrogeny wpływają bezpośrednio i pośrednio na naczynia krwionośne.
Skutkami bezpośrednimi wpływu estrogenów na śródbłonek są: zwiększenie przepływu krwi, zwiększenie uwalniania tlenku azotu, produkcji prostacykliny, pobudzenie syntezy czynników rozkurczowych w ścianie naczyniowej, zahamowanie rozrostu mięśniówki gładkiej tętnic wieńcowych, blokowanie kanału wapniowego. Do skutków pośrednich, poza wspomnianym wpływem na profil lipidowy, zalicza się przestrojenie gospodarki węglowodanowej i zmianę ciśnienia krwi.
Zarówno estrogeny, jak i gestageny wpływają na metabolizm insuliny oraz jej działanie na tkanki. Estrogeny nasilają wrażliwość różnych tkanek na insulinę i insulinozależnych procesów metabolicznych, podczas gdy progesteron powoduje lub nasila insulinooporność. Stwierdzono, że wpływ hormonów płciowych na insulinooporność przeważa nad wpływem na wydzielanie insuliny, przy czym poszczególne estrogeny i gestageny stosowane w HTZ różnią się w swoim działaniu. Prawdopodobnie estrogeny mają także wpływ na wątrobowy klirens insuliny.
Stosowanie HTZ w wieloraki sposób wpływa również na poszczególne elementy hemostazy (to zagadnienie opisane jest w innym miejscu).
Wpływ HTZ na gospodarkę węglowodanową, lipidową oraz procesy krzepnięcia przynajmniej teoretycznie powinien zapobiegać wzrostowi masy ciała oraz otyłości typu androidalnego. Jednak dane publikowane przez różnych autorów, a dotyczące tego zagadnienia, są sprzeczne. Część z nich donosi wręcz o dużym przyroście masy ciała w trakcie stosowania HTZ, inni - o braku wpływu tej terapii na otyłość. Również badania oceniające wpływ HTZ na dystrybucję tkanki tłuszczowej nie przynoszą dotąd jednoznacznych wyników. Być może, tak istotne różnice w wynikach poszczególnych badań zależą od różnic w doborze grupy do badań (wiek, droga podania i dawka leku, długość trwania terapii). Jednak w świetle wyników badań epidemiologicznych wskazujących na obniżenie ryzyka wystąpienia choroby wieńcowej u kobiet stosujących HTZ może to być tylko zachętą do dalszych rozszerzonych badań.
Tak więc walka z otyłością nie jest tylko problemem natury estetycznej, ale bardzo ważnym elementem polityki prozdrowotnej, prowadzącym do wzrostu długości i jakości życia, przy czym HTZ, wraz z innymi środkami profilaktyki, może się przyczynić do osiągnięcia tych celów.
Dużo zamieszania w środowisku lekarskim zajmującym się HTZ wprowadziło opublikowanie wyników badania HERS (Heart and Estrogen/Progestin Replacement Study) w roku 1998. Było to randomizowane badanie z podwójną ślepą próbą, kontrolowane placebo, w którym wzięły udział 2763 kobiety. Celem badania była ocena wpływu HTZ na zapobieganie epizodom sercowo-naczyniowym u kobiet z istniejącą chorobą wieńcową. W podsumowaniu autorzy stwierdzają, że terapia doustna złożona (skoniugowane estrogeny + octan medroksyprogesteronu) nie zmniejsza częstości epizodów wieńcowych u kobiet po menopauzie z zaawansowaną chorobą niedokrwienną serca, zwiększa natomiast częstość incydentów zakrzepowo-zatorowych i kamicy pęcherzyka żółciowego. W związku z tym HTZ nie powinna być stosowana jako wtórna prewencja choroby niedokrwiennej serca.
Speroff L. (1999) podkreśla kilka przyczyn ostrożności w ocenie HERS:
W podsumowaniu oceny wyników badania HERS autor podkreśla, że w trakcie podejmowania decyzji o HTZ należy uwzględnić wszystkie dostępne dane, a nie tylko wyniki badania HERS, i dostosować je do indywidualnych potrzeb pacjentki; estrogeny nie powinny być rozpatrywane jako leki pierwszego rzutu u kobiet z chorobą wieńcową, niemniej jednak, jeśli chcą one z innego ważnego powodu stosować HTZ, to wyniki badania HERS nie stanowią wystarczającego uzasadnienia dla odmowy leczenia.
Zalecenia odnośnie do stosowania HTZ u kobiet z zaawansowaną chorobą wieńcową sformułował w tym roku Amos i wsp:
Hormonalna terapia zastępcza daje wiele korzyści, ale pociąga za sobą także pewne ryzyko. Zagrożenia wywołane stosowaniem HTZ wypływają głównie z jej działania na gruczoł sutkowy i śluzówkę macicy, jak również z pewnych nie w pełni wyjaśnionych działań na układ krzepnięcia krwi.
Z metaanalizy badań przeprowadzonych przez Grady i wsp., podobnie jak i z badań PEPI wynika, że leczenie samymi estrogenami zwiększa wielokrotnie ryzyko wystąpienia raka endometrium. Jednoczesne stosowanie z estrogenami progestagenów niweluje to ryzyko całkowicie lub obniża je w znacznym stopniu. Z tego powodu u kobiet z zachowaną macicą zaleca się stosowanie estrogenów z progestagenami. Ale nie tylko dobranie odpowiedniej dawki progestagenów jest bardzo istotne, również częsta diagnostyka ultrasonograficzna szerokości endometrium i w miarę konieczności biopsja, najlepiej w przebiegu hysteroskopii, pozwala na uniknięcie lub wczesne rozpoznanie raka endometrium.
Dziś już wiemy, że dobrze prowadzona hormonalna terapia zastępcza (estrogen + progestagen) zmniejsza ryzyko zachorowania na raka endometrium, ale ciągle kontrowersyjne jest ryzyko rozwoju raka sutka.
Najciekawszej analizy ok. 50 przeprowadzonych badań nad wpływem HTZ na ryzyko wystąpienia raka sutka, w tym badań wieloośrodkowych, randomizowanych, badań obserwacyjnych oraz metaanaliz, dokonał i opublikował również prof. Leon Speroff w 1999 r. W podsumowaniu stwierdzono:
Wydawałoby się, że określono pewne zasady postępowania wobec ryzyka wystąpienia raka sutka w przebiegu HTZ. Jednak w 2000 roku opublikowano wyniki badania Breast Cancer Detection Demonstration Project (BCDDP) autorstwa Schairer i wsp., przeprowadzonego na 46 355 kobietach w okresie klimakterium, z 29 ośrodków w USA, gdzie w konkluzji sugeruje się zwiększony wpływ terapii HTZ na ryzyko wystąpienia raka sutka w porównaniu z ETZ.
(...)